FilmyGryRecenzje FilmoweRetro

The Rubber-Keyed Wonder (2024)

Czasem trochę mi żal, gdy obserwuję niesłabnącą retromanię i tęsknotę za 8-bitowymi maszynami do grania. Własny epizod z C64 nie zostawił wyraźnego śladu w mojej świadomości. Komputer dostałem w pakiecie ze stosem pirackich kaset, w momencie gdy najlepsze lata na rynku miał już za sobą. Miesiącami odpalałem kolejne tytuły, jedne na kwadrans, inne na chwilę dłużej. Żadnej gry nie ukończyłem. Prasy komputerowej jeszcze nie czytałem. Nie doceniłem Komodorka, który skończył gdzieś w piwnicy, a potem diabli wiedzą gdzie. Nie zaserwuję Wam żadnej historyjki w stylu tych z magazynów o grach retro, jakie w cenie dobrej książki kupują sobie gracze, żeby powspominać „stare, dobre czasy”. Wrażenie, że przegapiłem wówczas coś ważnego dopadło mnie ostatnio ponownie, podczas oglądania dokumentu poświęconego ZX Spectrum, maszynce równie kultowej jak C64.

Clive Sinclair (1940 – 2021)

Film z 2024 roku, autorstwa Nicoli i Anthonego Caulfieldów, brytyjskich dokumentalistów specjalizujących się w pop-kulturze i historii gier, można odnaleźć w czeluściach Amazon Prime. Jego tytuł nawiązuje do przydomku, jakim obdarzono flagowy produkt Sinclair Research i zarazem najbardziej popularne dziecko Clive’a Sinclaira. Chociaż trwa blisko 140 minut (!), to nie poświęca zbyt wiele czasu słynnemu innowatorowi i wynalazcy. Nie ma tu opowieści o jego dzieciństwie i edukacji ani informacji o tym, gdzie chadzał na kremówki. Pierwszych kilkanaście minut to lawina informacji o jego wczesnych dokonaniach w dziedzinie elektroniki użytkowej. Od mini-radyjka Micromatic z 1967 roku, aż po komputery MK14, ZX-80 i ZX-81 z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Łatwo zrozumieć, jak nietuzinkową postacią był Sinclair i jaka przyświecała mu filozofia w projektowaniu i w biznesie. Jednak prawdziwym bohaterem filmu jest jego kolejne dzieło – ZX Spectrum. 5 milionów sprzedanych komputerów i ok. 40 milionów jego oficjalnych lub pirackich klonów. Te liczby robią wrażenie nawet dzisiaj. Sprzęt odcisnął olbrzymie piętno na całej szeroko pojętej branży gier, właściwie ukształtował rynek i kulturę grania w Wielkiej Brytanii. Twórcy dokumentu spróbowali pokazać ten fenomen w możliwie szerokim ujęciu, oddając przy tym klimat tamtych lat.

Od strony formalnej to raczej klasyczna produkcja. Klipy z gier przeplatają się z oryginalnymi nagraniami z lat osiemdziesiątych i wypowiedziami „gadających głów”. Są wśród nich ówcześni twórcy gier na ZX Spectrum, współcześni developerzy za dzieciaka bawiący się 8-bitowcem Sinclaira, dziennikarze growi, jutuberzy, kolekcjonerzy oraz oczywiście ludzie ze środowiska związanego z samym Sinclairem. W różnych rolach i w różny sposób brali oni udział w ówczesnej technologicznej rewolucji. Projektowali sprzęt, tworzyli gry, redagowali czasopisma, organizowali eventy oraz oczywiście przede wszystkim grali do upadłego na ZX Spectrum. Wszystko tworzono od podstaw – testy, promocję, dystrybucję, kontakt z fanami. Chociaż wszystko odbywało się na wariackich papierach, to było dla nich niesamowitą przygodą, a zarazem tworzyło podstawy rzeczywistości, w jakiej do tej pory funkcjonujemy jako gracze.


Do filmu trafiło też sporo informacji o kwestiach technicznych, w tym trochę takiego serdecznego narzekania po latach na upierdliwość użytkowania ZX Spectrum i na jego oczywiste wady, wynikające z ograniczeń budżetowych i cenowych. Miało być możliwie tanio i było, przystępna cena była podstawą sukcesu rynkowego. W Wielkiej Brytanii na sprzęt mogła sobie pozwolić przeciętna rodzina. W filmie podkreśla się, że mimo to projekt był przemyślany i na swoje lata dość futurystyczny, jeśli chodzi o sam design.  Chodzi tu m.in. o ten tęczowy motyw, wyróżniający go na tle stonowanych i zazwyczaj beżowych urządzeń konkurencji. Ktoś w filmie wspomina „analogowe lata siedemdziesiąte”, po których dzięki takim produktom jak komputery Sinclaira nastąpił „Wielki wybuch” i skok w inną epokę. Przyznam, że coś w tym jest. Nawet nie będąc byłym posiadaczem ani fanem i nie ulegając retro-modzie, nie mogę zaprzeczyć, że ZX Spectrum ma w sobie to ponadczasowe „coś”, podobnie jak i inne produkty Sinclaira.


Oczywiście paliwem tej historii jest nostalgia, czego nikt nie próbuje tu ukrywać. Oglądamy zainscenizowane ujęcia, niby to z 1982 roku, z udziałem dzieci, które z przejęciem rozpakowują swojego ZX Spectrum. Ktoś ze snujących wspomnienia zamyka oczy i mówi, że dotykając gumowej klawiatury momentalnie przypomina sobie wygląd i zapach swojego pokoju w dzieciństwie. W pewnym momencie film zamienia się w teledysk z fragmentami z gier, zilustrowany zapomnianym hiciorem „The Land of Make Believe”. Wczesne „ejtisy” uderzają w nas z siłą huraganu. Robi to wrażenie, ale przyznam się, że nie do końca dałem się porwać tej opowieści. To nie moja historia. W 1982 roku Wielka Brytania miała swoje problemy – kryzys gospodarczy, wojnę o Falklandy, strajki górnicze. Mimo wszystko to wciąż był zamożny kraj, w którym dzieciaki dostawały pod choinkę komputer, wolny czas spędzały w sklepach z grami, a za kieszonkowe kupowały magazyny takie jak wydawany w stutysięcznym nakładzie „Crash”. W tym samym miejscu znaleźliśmy się znacznie później, ale siłą rzeczy to już nie było to samo. Do punktu, w którym Wielka Brytania znalazła się z miesiąca na miesiąc, my mozolnie dochodziliśmy latami.


Mimo tej lekkiej rezerwy „The Rubber-Keyed Wonder” sprawił mi jednak frajdę i dostarczył ciekawych informacji. Wyobrażam sobie, że tym bardziej powinien być sporą gratką dla prawdziwych retromaniaków i dawnych oraz obecnych posiadaczy ZX Spectrum. Jest coś ogromnie szczerego, naturalnego i przede wszystkim bardzo pozytywnego w reakcjach i opowieściach wszystkich tych ludzi na ekranie. Dla nich to była świetna historia i ważna część ich życia, o czym opowiadają z niekłamaną pasją, której można im pozazdrościć. No, może tylko w kilku komentarzach dawnych pracowników Sinclair Research pojawia się nuta rozgoryczenia. Chodzi o to, jak dalej potoczyły się losy firmy. Jest trochę uwag do samego Sinclaira, który, jak przystało na postać tego formatu, miał wielkie ego i nie zawsze trafione pomysły. Przede wszystkim ponoć nie doceniał efektu rynkowego i kulturowego, jaki wywołał ZX Spectrum. Stracił nim zainteresowanie na rzecz kolejnych projektów, z których żaden nie okazał się sukcesem na taką skalę, czy sukcesem w ogóle. To już jednak nie jest tematem filmu.

The Rubber-Keyed Wonder (2024)
  • Ocena Voo - 7/10
    7/10

PS – Na Kickstarterze rusza wkrótce zbiórka na kolejny projekt Nicoli i Anthonego Caulfieldów – „The Commodore 64: The Birth of a Cultural Icon”.

 

To mi się podoba 0
To mi się nie podoba 0

Polecamy także

Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:

Regulamin zamieszczania komentarzy


Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:

[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button