
W ubiegłym tygodniu pisałem o tym, jak polubiłem się z Johnem Perrym – emerytem na wakacjach w kosmicznym wojsku. Pierwszy tom serii o „Wojnie starego człowieka” na pewno nie wywrócił stolika z gatunkiem militarnego science fiction, ale był całkiem sympatyczną i sprawnie napisaną powieścią, która aż prosiła się o ciąg dalszy. Ten – owszem – nastąpił, ale przewrotnie nie występuje w nim Perry, historia niekoniecznie kontynuuje rozpoczęte wcześniej wątki, a nawet narracja z pierwszoosobowej zamieniła się w trzecioosobową.
Akcja rozpoczyna się co prawda mniej więcej w tym samym momencie, w którym kończy się „Wojna starego człowieka”, ale tym razem bohaterami są tajemniczy żołnierze jednostek specjalnych – tytułowe „Brygady Duchów”. Trwa galaktyczna wojna na wielu frontach, a w wyniku zdrady niejakiego Charlesa Boutina trzy obce rasy stają przed szansą całkowitego zniszczenia ludzkości. Brzmi poważnie, ale na szczęście parszywca udaje się ukatrupić już w pierwszym rozdziale, a następnie… uczynić go głównym bohaterem. Kopia jaźni Boutina zostaje umieszczona w wyhodowanym ciele, a następnie trafia do kosmicznych komandosów. W ten sposób otrzymujemy trochę kopię „jedynki”. Ale tylko trochę.
Duchy to bowiem całkowite przeciwieństwo emerytów w kamaszach. Stworzono ich, korzystając z DNA zmarłych Ziemian i wszczepiając je w zmodyfikowane sztuczne ciała. Mentalnie są dziećmi, szkolonymi od początku wyłącznie w celu zabijania obcych. I jest to jednocześnie największa zaleta i wada tej powieści. Ukazanie szkolenia wojaków z zupełnie nowej perspektywy było doskonałym pomysłem. Boutin i jego kompani myślą oraz działają inaczej niż regularne wojsko. Nieporównywalnie szybciej, korzystając z możliwości ciał zmodyfikowanych do tego stopnia, że właściwie nie przypominają już ludzkich. Nawet komunikują się za pomocą interfejsów w głowach, więc nie muszą mówić. To naprawdę świetne, oryginalne pomysły, które sprawiają, że odkrywamy ten świat na nowo.
Niestety miałem też poczucie pewnego niedosytu – że autorowi nie udało się w pełni wykorzystać potencjału tego nowego punktu widzenia. Duchy są jednak zbyt mało obce, zwłaszcza kiedy przychodzi im ruszyć w bój. Zbyt mocno przypominają wtedy swoich „zwyczajnych” odpowiedników z Sił Obrony Kolonii. Chyba podświadomie oczekiwałem mózgowych łamańców rodem z powieści Petera Wattsa, więc trochę zawiodła mnie dość konwencjonalna wojaczka w wykonaniu sił specjalnych. Dużo jest opisów efektownych technologii i nietypowych pomysłów podczas szkolenia, ale kiedy zaczynają wybuchać pociski, próżno szukać w „Brygadach Duchów” wyjątkowo spektakularnych akcji. Co nie znaczy oczywiście, że jest nudno.
Osią całej powieści jest rodzący się konflikt między ludźmi a nieoczekiwaną koalicją obcych, którzy wspólnymi siłami chcą nas zgładzić. Jedynym tropem, który może pomóc uchronić ludzkość przed smutnym końcem, jest zapis jaźni zdrajcy. Początkowo Boutin, nazywany po ponownym narodzeniu Jaredem Dirakiem, nie pamięta nic ze swojego poprzedniego życia. Wraz z biegiem akcji sytuacja zaczyna się zmieniać, co niesie ze sobą poważne konsekwencje i prowadzi do efektownego finału.
Drugi tom serii przynosi też dużą zmianę formy narracji. O ile „Wojna starego człowieka” była opowiedziana słowami i myślami głównego bohatera, tak „Brygady Duchów” korzystają z narracji trzecioosobowej, dzięki czemu akcję obserwujemy bardziej z boku. Znacznie więcej jest też dialogów, co nie powinno dziwić – opisy i budowanie świata mieliśmy już w poprzedniej części, teraz trzeba było skupić się na intrydze oraz rysowaniu szerszego obrazu. Scalzi bardzo zręcznie uniknął w ten sposób kopiowania samego siebie, a powieść czyta się jak zupełnie nowy rozdział w tym uniwersum, a nie kolejny odcinek serialu niewiele różniący się od poprzedniego.
Żeby jednak nie odcinać się całkowicie od poprzedniczki i zachować pewną ciągłość, w „Brygadach Duchów” pojawiają się dwie postacie, które poznaliśmy w „Wojnie starego człowieka”. Jedna to przyjaciel Johna Perry’ego, Harry Wilson, tym razem w roli pełnoprawnego naukowca. Druga to Jane Sagan – reinkarnacja zmarłej żony Johna. Oboje są ważni dla fabuły, choć funkcjonują jako bohaterowie drugiego planu, a Jane pełni dodatkowo rolę łączniczki z fabułą trzeciej części, która jeszcze się u nas nie ukazała. I znowu mogę pokiwać głową z uznaniem, bo autor zgrabnie wplótł te postacie w fabułę, wiążąc dwie niemal zupełnie oddzielne historie, a jednocześnie unikając niepotrzebnego rzucania nawiązaniami od czapy. Można Scalziemu zarzucić zbyt mało fantazji, ale pod względem konstrukcji fabularnej ta seria naprawdę może się podobać. Jest uporządkowana, logiczna i zachowuje odpowiednie proporcje w niemal każdym aspekcie.
W poprzedniej recenzji zwróciłem uwagę, że „Wojna starego człowieka” na szczęście nie sprawia wrażenia fragmentu wielotomowej, niekończącej się sagi. „Brygady Duchów” zdają się być już podwaliną pod nieco większą historię, bo chociaż opowiedziana tu fabuła zamyka rozdział Charlesa Boutina i jego zdrady, to jednocześnie zarysowuje szerszy konflikt majaczący gdzieś na galaktycznym horyzoncie. Więcej jest tu astropolityki, a rozważania moralne częściej dotykają kwestii (współ)życia gatunków w kosmosie niż losów pojedynczych jednostek. I znów – nie są to refleksje godne prac naukowych, ale Scalzi nadal potrafi zadać poważne pytanie pomiędzy kolejnymi seriami z automatów.
„Brygady Duchów” to bardzo udana kontynuacja całkiem niezłej powieści. Mnie podobała się nawet bardziej od części pierwszej, bo to nieczęsty w science fiction przypadek, kiedy akcja serii rozwija się w taki sposób, że zaczyna być ciekawsza od samego światotwórstwa. John Scalzi nie tylko miał oryginalny pomysł na start, ale również plan na to, żeby twórczo rozwinąć swoją pierwotną wizję – unikając powtórzeń i po prostu pchając to uniwersum do przodu. Mam nadzieję, że trzeci tom również zostanie u nas wydany, bo polubiłem tych bohaterów i jestem zwyczajnie ciekaw, czy ludzkość oprze się kosmicznym spiskom.
Brygady Duchów (John Scalzi)
-
Ocena Crowleya - 7/10
7/10
Egzemplarz do recenzji otrzymaliśmy dzięki uprzejmości wydawnictwa Vesper.







Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:
Regulamin zamieszczania komentarzy
Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:
[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]