KsiążkiPieśń Lodu i Ognia

Czytamy Nawałnicę Mieczy #68: Jaime VIII

Pozostajemy w Czerwonej Twierdzy: zmieniamy tylko jedną wieżę na inną.

Streszczenie

Wszystko tu jest białe: księga, stół, na którym leży, i pokój, w którym stoi mebel. Oraz spoglądający na to wszystko Jaime.

Lord dowódca Gwardii Królewskiej czeka na parterze Wieży Białego Miecza – siedzibie Gwardii Królewskiej – na swych zaprzysiężonych braci. U jego prawego – niewłaściwego – boku wisi miecz. Dziwnie się z nim czuje, podobnie jak w zbyt luźnych ubraniach.

Ostatnie dni spędził na procesie brata, stał jednak w głębi sali, zatem Tyrion go nie dostrzegł. Albo nie poznał, jak zresztą wielu innych dworaków. W Królewskiej Przystani czuł się obco. Wszystko się zmieniło: Joffrey nie żył, ojciec go wydziedziczył, zaś Cersei od ich pierwszego namiętnego spotkania w sepcie wyraźnie unikała, nie pozwalając nigdy, by zostali sami.

Zasiada na miejscu lorda dowódcy – mocno przetartym. Wcześniej zajmowali je Barristan Selmy, Gerold Hightower, Aemon Targaryen, zwany Smoczym Rycerzem, Ryam Redwyne, Demon z Darry, Duncan Wysoki i Alyn Connington, znany jako Jasny Gryf. Zastanawia się, co w tym zacnym gronie robi Królobójca.

Spogląda na Białą Księgę, którą teraz jako lord dowódca zobowiązany jest prowadzić. Ewidentnie wymaga aktualizacji: brakuje informacji o śmierci Prestona Greenfielda oraz Mandona Moore’a, krótkiej acz burzliwej służbie Sandora Clegane’a oraz przyjęciu w poczet gwardzistów Lorasa Tyrella, Balona Swanna oraz Osmunda Kettleblacka. Problem w tym, że nie potrafi pisać lewą ręką.

Przeglądając księgę Jaime zauważa, że Barristan Selmy przed opuszczeniem stolicy zdążył uzupełnić wpis o sobie, opisując swoje usunięcie z Królewskiej Gwardii. Bawi to nieco Królobójcę, ale niespecjalnie dziwi. Sama karta opisująca dzieje Śmiałego – rozpoczęta jeszcze przez Gerolda Hightowera – pełna jest bohaterskich czynów. W porównaniu z nią notka biograficzna Jaime’ego zdaje się niezwykle uboga: w wieku piętnastu lat w nagrodę za walkę z Bractwem z Królewskiego Lasu został pasowany przez Arthura Dayne’a na rycerza, w tym samym wieku wstąpił do Gwardii Królewskiej, a potem zabił króla Aerysa II, zyskując sobie przydomek Królobójcy, po czym został ułaskawiony przez Roberta Baratheona. Jego życie opisane w ten sposób nie wydaje się zbyt interesujące. Poprzedni zwierzchnicy mogli uwzględnić parę dodatkowych czynów, jak choćby to, że zmierzył się z Uśmiechniętym Rycerzem. Zabił go jednak Arthur Dayne. Wspomina niesamowity pojedynek tamtej dwójki: przeciwnik Dayne’a był szaleńcem, w którym rycerskość mieszała się z okrucieństwem. Nie znał jednak strachu i mężnie stawił czoła Mieczowi Poranka. Mężnie też zginął.

Jaime dochodzi do wniosku, że kiedyś to były czasy, a teraz panie, czasów już ni mo. A może po prostu on miał piętnaście lat i wszystko wtedy zdawało się prostsze. I lepsze. Dziś wszyscy ci dzielni ludzie, których wtedy poznał – zarówno sojusznicy, jak i przeciwnicy – spoczywają w grobach.

I ja, ten chłopak, którym wtedy byłem… ciekawe, w której chwili umarł? Kiedy przywdziałem biały płaszcz? Gdy poderżnąłem gardło Aerysowi? Ów chłopak chciał się stać ser Arthurem Dayne’em, lecz gdzieś po drodze zamienił się w Uśmiechniętego Rycerza.

Rozmyślania przerywa przybycie jego zaprzysiężonych braci. Pierwszy zjawił się Kettleblack, niezwykle z siebie zadowolony. Zauważa, że gdyby Jaime wyglądał tak jak teraz, gdy się spotkali u wrót Septu Baelora, rozpoznałby go natychmiast. Jaime jakoś w to nie wierzy. Sam siebie nie rozpoznaje. Może nie jest już tak zapuszczony jak w czasie podróży z Brienne przez Dorzecze, ale nie jest to również człowiek, który opuścił Królewską Przystań. Schudł, twarz ma zapadłą, porytą bruzdami. Zestarzał się.

Po Kettleblacku przybywa pozostała w Królewskiej Przystani czwórka. Po rytualnym upewnieniu się przez lorda dowódcę, że wyznaczono zastępców, by ci strzegli króla w czasie narady Gwardii, rozpoczyna spotkanie. Jaime odnotowuje, kto gdzie zajął miejsce. Po jego prawej siedzą Blount i Trant, po lewej Kettleblack, Swann i Tyrell. Zastanawia się, czy kryje się za tym jakieś drugie dno. Dochodziło już do rozłamów w Gwardii Królewskiej, szczególnie w czasie wojny domowej zwanej Tańcem Smoków. Zastanawia się, czy on również powinien się tego obawiać.

Czuł się dziwnie, zasiadając na miejscu lorda dowódcy, które przez tak wiele lat zajmował ser Barristan Śmiały. A jeszcze dziwniej, siedząc na nim jako kaleka. Niemniej jednak to miejsce należało teraz do niego i była to jego Gwardia Królewska. Siedmiu Tommena.

Skład Gwardii mocno się zmienił od czasu, gdy opuścił Królewską Przystań. Ze starych, nie licząc Oakhearta, zostali tylko Trant i Blount. Obaj dość sprawnie władali orężem, przy czym ten pierwszy był podstępnym okrutnikiem, drugi zaś bucem. O Swannie nie mógł powiedzieć nic złego, Tyrell – Rycerz Kwiatów – uchodził za wzór rycerskich cnót. Kettleblack był zaś enigmą.

Nie ma wątpliwości, że Arthur Dayne złapałby się za głowę widząc taką zgraję.

To moja wina. Otworzyłem drzwi i nie uczyniłem nic, gdy do środka zaczęło wpełzać robactwo.

Odprawę zaczyna od zarzutów: mieli strzec króla, a tego zamordowano na własnym weselu. Widzi wściekłość Tyrella i zawstydzenie Swanna, reszta jednak nie wygląda na przejętych. Chce wiedzieć, czy ich zdaniem to rzeczywiście Tyrion jest mordercą. Tylko Trant udziela mu odpowiedzi: Karzeł nalewał królowi wina, wtedy też wrzucił do niego truciznę. Na pytanie, czy są przekonani, że to właśnie wino było zatrute, Blount potwierdza – po cóż innego Tyrion wylałby je na podłogę? Swann nie jest równie pewien, co tamci dwaj: na podwyższeniu, gdzie znajdował się królewski stół, było mnóstwo ludzi, zaś oczy wszystkich były skupione na rozcinanym przez młodą parę pasztecie, nie pucharze.

Loras z kolei oskarża o otrucie króla Sansę, przypominając, że ze wspólnego kielicha z Joffreyem piła również  Margaery, zaś żona Tyriona była jedyną osobą, która według niego życzyła śmierci im obu. Jej winę potwierdza ucieczka.

Teoria Tyrella przypada do gustu Jaime’emu, który bardzo chce wierzyć w niewinność brata. Problem w tym, że ślad po dziewczynie zaginął. Postanawia, że musi ustalić, w jaki sposób opuściła zamek. Zamierza zmusić do współpracy Varysa – nikt nie zna Czerwonej Twierdzy tak dobrze jak starszy nad szeptaczami. To jednak musi poczekać, przynajmniej do czasu, aż zaprowadzi porządek w Gwardii. Zamierza pokazać swym zaprzysiężonym braciom, kto tu rządzi.

Blountowi wypomina otyłość oraz wydanie Tommena w ręce najemników Tyriona, gdy ze strachu przed Stannisem opuszczali Królewską Przystań. Powinien zginąć w jego obronie, nie się poddać. Skoro z jego oręża i tak marny pożytek, może lepiej poradzi sobie ze sztućcami – Blount od tej chwili ma kosztować wszelkie potrawy i napoje, nim spożyje je król. Rycerz jest wściekły – to dla niego zniewaga. Od słowa do słowa wypomina lordowi dowódcy królobójstwo i kalectwo, które jest dla królewskiego obrońcy dyskredytujące. Jaime ze spokojem proponuje proste rozwiązanie: skoro obaj nie nadają się na królewskich gwardzistów, to może niech zmierzą się w pojedynku, którego efektem będzie niewątpliwe wzmocnienie Białych Płaszczy poprzez zwolnienie jednego miejsca pośród nich. Wściekły Blount zamiast sięgnąć po miecz spluwa mu pod nogi i wychodzi. Jaime przyjmuje to z ulgą: ma obawy, czy dałby podstarzałemu grubasowi radę. Na jego szczęście Boros, jak zresztą nikt inny, o tym nie wie. I musi tak pozostać!

Uporawszy się z Blountem wbija szpilę Kettleblackowi – nigdy o nim nie słyszał, a zna każdego, kto wykazał się w jakimkolwiek turnieju. Osmund odpowiada, że jest raczej żołnierzem niż turniejowym rycerzem i służył głównie na Stopniach i Spornych Ziemiach. Jaime zachowuje dla siebie wątpliwości na temat tego, czy faktycznie ktoś go pasował, i nie ma pojęcia, co też opętało jego siostrę, że biały płaszcz ofiarowała takiemu przybłędzie.

Od Tranta próbuje się dowiedzieć, która część rycerskich ślubów zobowiązuje do bicia dzieci i kobiet oraz nakazuje mu powściągliwiej wykonywać królewskie rozkazy, skupiając się na przyjmowaniu ich od królowej regentki, królewskiego namiestnika i niego.

Do Swanna jako takiego przyczepić się nie może, więcej: stwierdza, że jego obecność w Gwardii Królewskiej przynosi jej chwałę. Ciepłych słów nie ma już dla jego zachowującego neutralność ojca, a jeszcze bardziej brata, który zdążył służyć już Renly’emu, Stannisowi, Joffreyowi, a teraz Tommenowi. Pyta, jak Balon się zachowa, gdy braciszek znowu zmieni stronę i wystąpi przeciw prawowitemu władcy? Na zapewnienia Swanna, że do tego nie dojdzie, przypomina, że on sam stanął przed takim wyborem. Balon twardo odpowiada, że z pewnością nie postąpi wtedy jak jego obecny lord dowódca. Jaimowi odpowiedź bardzo przypada do gustu.

Gdy zostaje sam na sam z Lorasem, dostrzega w nim siebie z lat młodzieńczych. Z sugestii, że Rycerz Kwiatów nie pozjadał wszystkich rozumów i powinien uczyć się od starszych, Tyrell kpi: czy tak samo jak Jaime uczył się od Blounta i Tranta? Poirytowany Lannister przypomina, że pobierał nauki od Gerolda Hightowera, Barristana Selmy’ego, Arhura Dayne’a, Lewyna Martella, Oswella Whenta i Jonothora Darry’ego. Loras spokojnie stwierdza, że obecnie większość tych legend gryzie ziemię.

Rozmawiam z sobą samym – zrozumiał Jaime. Ze sobą samym z czasów młodości, buńczucznym i pełnym pustej rycerskości. To właśnie dzieje się z człowiekiem, który w zbyt młodym wieku robi się za dobry.

Jaime zmienia taktykę. Słyszał, że nad Czarnym Nurtem Loras okrył się chwałą. Prawie tak wielką jak duch Renly’ego Baratheona, który walczył u jego boku. Przypomina mu, że Królewski Gwardzista nie może mieć tajemnic przed lordem dowódcą, nakazuje więc, by wyznał, kto założył zbroję najmłodszego z Baratheonów. Loras niechętnie przyznaje, że był to jego brat – Garlan. Na niego samego pancerz był zbyt duży. Plan ułożył Littlefinger, który stwierdził, że w ten sposób wywołają popłoch wśród ludzi Stannisa. Jaime chce wiedzieć, co się stało z samym Renlym. Loras wyznaje, że pochował go pod Końcem Burzy, w miejscu, które mu kiedyś wskazał na swój grób. Po czym przysięga lordowi dowódcy, że chociaż odda życie za Tommena, nigdy nie zdradzi Renly’ego, który byłby najlepszym królem.

Jaimiemu ciśnie się kolejna złośliwość na usta, ale tym razem zachowuje ją dla siebie. Widzi, że Loras jest naprawdę poruszony. I szczery w tym co mówi.

Zamiast tego porusza temat Brienne, która nadal przebywa zamknięta w wieży. Zdaniem Lorasa kobieta zasługuje na śmierć. Zabiła Renly’ego albo pozwoliła mu zginąć. Jaime zauważa, że różnica jest gigantyczna. Taka jak między zamordowaniem Aerysa, a tym, że pięciu gwardzistów dopuściło, by Joffrey zginął na własnym weselu. Gdy Loras próbuje się bronić, że nic nie mogli zrobić, odpowiada, że Brienne mówi dokładnie to samo. Do tego równie mocno jak on opłakuje Renly’ego. Nie jest zbyt bystra, stąd nie potrafi kłamać, natomiast nie brakuje jej lojalności. Zawsze też dotrzymuje słowa, czego najlepszym dowodem jest fakt, że zgodnie z obietnicą dostarczyła go do Królewskiej Przystani. Widząc, jak chroniła jego, jest przekonany, że z pewnością broniłaby Renly’ego przed każdym przeciwnikiem… przynajmniej takim, z którym da się walczyć. Jak jednak można walczyć z cieniem?

Loras przyznaje, że jedna rzecz nie dawała mu od początku spokoju: Renly zginął zakuty w zbroję wykonaną z najlepszej stali. Ta zaś, co było wyraźnie widać, została rozpłatana jednym ciosem. Nie umie zrozumieć, jak Brienne mogła tego dokonać. Sam później próbował i nie dał rady. Jego zdaniem nawet Góra miałby problem, by to zrobić. Zresztą: po co nakładać na kogoś zbroję, żeby potem go zabijać? Dlaczego tak sobie utrudniać zadanie? Ale jeśli rzeczywiście nie ona jest winna, to kto? Cień?

Jaime radzi, by sam ją o to spytał. A potem – w zależności czy jej uwierzy – niech ją oskarży lub zwróci wolność. Wybór pozostawia jemu, prosi jednak, by osądził ją sprawiedliwie, jak wymaga tego rycerski honor. Loras przysięga, że tak zrobi. Potem przyznaje, że sam Renly uważał kobietę w zbroi za aberrację. Na pytanie, czemu zatem przyjął Brienne do swojej gwardii, odpowiedział, że była jedyną osobą, która nie pragnęła niczego poza tym, by oddać za niego życie.

Loras jest przerażony faktem, że mógł mylić się co do jej winy, oznacza to bowiem,  że w szale zasiekł niewinnych ludzi: należących do Tęczowej Gwardii Robara Royce’a i Emmona Cuya. Jaime kłamie, by go pocieszyć, że na jego miejscu postąpiłby tak samo.

Po odejściu Tyrella Jaime ponuro zastanawia się nad swoją reakcją na śmierć nie tylko swego króla, ale i syna. Zrozpaczony Loras zabił dwóch współbraci, a on?

Patrzy na kikut ręki, myśląc o tym, że Jacelyn Bywater sprawił sobie żelazną, on zaś mógłby mieć złotą, co z pewnością spodobałoby się jego siostrze. Jest to kolejna rzecz, którą powinien się zająć, najpierw jednak musi spłacić długi.

Postaci występujące w rozdziale

  • Jaime Lannister
  • Loras Tyrell
  • Boros Blount
  • Meryn Trant
  • Balon Swann
  • Osmund Kettleblack

Wspomniani

  • Aegon V Targaryen
  • Aerys II Targaryen
  • Robert Baratheon
  • Joffrey Baratheon
  • Tommen Baratheon
  • Duncan Targaryen, zwany Księciem Ważek
  • Rhaegar Targaryen
  • Cersei Lannister
  • Margaery Tyrell
  • Maelys Blackfyre
  • Stannis Baratheon
  • Renly Baratheon
  • Balon Greyjoy
  • Robb Stark
  • Oberyn Martell
  • Tywin Lannister
  • Joanna Lannister
  • Tyrion Lannister
  • Sansa Lannister
  • Catelyn Stark
  • Steffon Baratheon
  • Leyton Hightower
  • Jon Connington
  • Jason Mallister
  • Sumner Crakehall
  • Garlan Tyrell
  • Barristan Selmy
  • Gerold Hightower
  • Aemon Targaryen, zwany Smoczym Rycerzem
  • Ryam Redwyne
  • Demon z Darry
  • Duncan Wysoki
  • Alyn Connington, zwany Jasnym Gryfem
  • Lewyn Martell
  • Arthur Dayne
  • Oswell Whent
  • Jonothor Darry
  • Gwayne Gaunt
  • Sandor Clegane
  • Preston Greenfield
  • Mandon Moore
  • Lyonel Selmy
  • Manfred Swann
  • Jeyne Swann
  • Gulian Swann
  • Donnel Swann
  • Osney Kettleblack
  • Osfryd Kettleblack
  • Arys Oakheart
  • Gregor Clegane
  • Brienne z Tarthu
  • Elwood Harte
  • Emmon Cuy
  • Robar Royce
  • Parmen Crane
  • Petyr Baelish
  • wielki maester Pycelle
  • wielki septon
  • Varys
  • Jacelyn Bywater
  • Lormelle Długa Kopia
  • Cedrik Storm, zwany Bękartem ze Spiżowej Bramy
  • Simon Toyne
  • Uśmiechnięty Rycerz
  • Brzuchaty Ben
  • Bękart z Wyżyn
  • Robert Stone – nie wiemy czy rzeczywiście istnieje, natomiast według Osmunda Kettleblacka miał go pasować na rycerza.

Ważne informacje

  • Wieża Białego Miecza stanowi „koszary” Gwardii Królewskiej. To smukła, trzypiętrowa budowla wpasowana w załom murów Czerwonej Twierdzy, wznosząca się nad morzem. W piwnicy mieści się zbrojownia, na parterze sala wspólna z charakterystycznym stołem w kształcie tarczy wykonanym z czardrzewa – miejscem spotkań Gwardii Królewskiej, na dwóch kolejnych piętrach znajdują się sypialnie sześciu rycerzy, na najwyższym zaś – apartamenty lorda dowódcy. Te ostatnie górują nad murami, dzięki czemu widać z nich morze. Teraz – po osiemnastu latach służby w Gwardii – przypadły one Jaime’emu Lannisterowi.
  • Biała Księga znajduje się na parterze Wieży Białego Miecza. Jest to olbrzymi tom, gruby na dwie stopy i szeroki na półtorej. Okładki oprawione w białą skórę łączą złote klamry i zawiasy. Oficjalny jej tytuł brzmi: Księga Braci. Zawiera historię Gwardii Królewskiej, opisując czyny każdego z jej członków. W lewym górnym rogu strony znajduje się rodzinny herb rycerza, w prawym dolnym zaś biała tarcza – herb królewskich gwardzistów. O ile za ilustracje odpowiadają septoni, treść wprowadza każdy kolejny lord dowódca.
  • Do spotkań całej siódemki gwardzistów dochodziło bardzo rzadko. Wtedy lord dowódca zasiada u szczytu stołu, zaś jego bracia po obu bokach drewnianej tarczy. Gdy gwardziści obradują, wyznaczają swych zastępców, by ci mogli zapewnić bezpieczeństwo królowi. W tym rozdziale rycerzy spotyka się sześciu, gdyż Arys Oakheart przebywa wraz z księżniczką Myrcellą w Dorne, zaś straż przy królu pełnią bracia Osmunda Kettleblacka oraz brat Lorasa, Garlan.
  • Z Białej Księgi dowiadujemy się, że Barristan Selmy był pierworodnym synem Lyonela Selmy’ego (zatem gdyby nie wstąpił do Gwardii, jemu przypadłby rodzinny majątek: Żniwny Dwór). W herbie ród ma trzy żółte źdźbła pszenicy na brązowym polu. Był giermkiem Manfreda Swanna. Zwano go Śmiałym od czasu, gdy w wieku dziesięciu lat wystąpił jako tajemniczy rycerz w czasie turnieju w Czarnej Przystani (w tym rozdziale, jak zresztą zauważył już kiedyś BT, pozostawiono nieprzetłumaczoną nazwę: Blackhaven. To samo mamy w przypadku siedziby Swannów: Kamiennego Hełmu). W turnieju pokonał go Duncan Targaryen, znany jako Książę Ważek. W wieku szesnastu lat, po tym jak w czasie turnieju w Królewskiej Przystani pokonał między innymi Duncana Wysokiego – lorda dowódcę Gwardii Królewskiej, na rycerza pasował go król Aegon V, znany też jako Jajo. W czasie Wojny Dziewięciogroszowych Królów zabił ostatniego męskiego pretendenta do tronu z rodu Blackfyre’ów – Maelysa Monstrualnego. W wieku dwudziestu trzech lat wstąpił do Gwardii Królewskiej. Mimo rany zdołał uwolnić króla Aerysa II z niewoli w czasie rebelii w Duskendale. Zabił Simona Toyne’a – przywódcę Bractwa z Królewskiego Lasu i pokonał Uśmiechniętego Rycerza z tegoż. Wygrał turniej w Końcu Burzy, pokonując Roberta Baratheona, Oberyna Martella, Leytona Hightowera, Jona Conningtona, Jasona Mallistera i Rheagara Targaryena. Wielokrotnie ranny w bitwie nad Tridentem w czasie Rebelii Roberta, gdzie walczył po stronie lojalistów. Ułaskawiony przez Roberta Baratheona i mianowany lordem dowódcą Gwardii Królewskiej. Dowodził atakiem na Starą Wyk w czasie tłumienia buntu Balona Greyjoya. W wieku sześćdziesięciu jeden lat zwolniony ze służby przez Joffreya Baratheona. Przyczynił się do tego, że ten odcinek jest dłuższy niż planowałem.
  • Świt – miecz którym posługują się rycerze z rodu Dayne’ów, noszący tytuł Mieczów Poranka – jest wytrzymalszy niż zwykły oręż. Podczas pojedynku Arthura Dayne’a z Uśmiechniętym Rycerzem miecz tego ostatniego w wyniku krzyżowania się z legendarną bronią doznaje takich uszkodzeń, że Miecz Poranka przerywa walkę, by przeciwnik mógł wymienić brzeszczot.
  • Gdy Jaime próbuje się dowiedzieć, kto znajdował się w pobliżu Joffreya i mógł wrzucić mu truciznę do pucharu, Kettleblack kpi, że pewnie zrobił to wielki septon. Według niego ten jest podejrzanie zbyt święty i do tego nigdy nie podobała mu się jego gęba. Słowa te z pewnością nie pomogą braciom w przyszłości, gdy nowy wielki septon będzie prowadził śledztwo dotyczące śmierci swojego poprzednika, w którą jak wiemy, zamieszany był Osney Kettleblack.
  • Tywin przywrócił do służby Borosa Blounta, usuniętego z Królewskiej Gwardii przez Cersei po tym, gdy miast zginąć w obronie Tommena, oddał się wraz z nim w ręce najemników Tyriona.
  • Loras Tyrell był giermkiem w Końcu Burzy.

Kwestie tłumaczeniowe

  • [Gdy Kettleblack żartuje, że Joffreya pewnie otruł wielki septon, w oryginale zamiast Osmunda jest omyłkowo mowa o Oswaldzie Kettleblacku. Ów nieistniejący czwarty brat Kettleblack przewinie się też w rozdziale Tyrion X. W obu przypadkach polski przekład zachowuje Oswalda, choć poprawienie na Osmunda byłoby całkowicie zrozumiałe. W przypadku Tyriona X „Oswald” teoretycznie może też być Osneyem albo Osfrydem, ale raczej tam również chodzi o Osmunda, bo „Oswald” jest wymieniony obok gwardzistów Borosa i Meryna. – BT]
  • [Polskie tłumaczenie nie oddaje drobnej różnicy pomiędzy fragmentami o ułaskawieniu przez Roberta Barristana i Jaime’ego. W polskiej wersji w biogramach Selmy’ego i Lannistera pojawia się informacja, że zostali ułaskawieni, ale w oryginale przy tym drugim jest doprecyzowane, że otrzymał ułaskawienie „za swą zbrodnię” („for his crime”). Czy to tylko stylistyka, czy może wskazówka, że Barristan, który napisał te teksty, nie uważał, że sam zrobił cokolwiek złego – oczywiście w przeciwieństwie do Jaime’ego, którego uważał za przestępcę? – BT]

Komentarz

Nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki i Jaime gorzko się o tym przekonuje. Powrót do dawnego życia jest niemożliwy, o czym przypominają mu rzeczy tak prozaiczne jak wiszący nie u tego boku miecz, zbyt duże ubrania czy zajmowane u stołu, przy którym spotykają się królewscy gwardziści, krzesło. W mieście, w którym spędził połowę życia, czuje się obco, na dworze go nie poznają, został wydziedziczony przez ojca, a siostra-kochanka unika go. A przecież marzył tylko o tym – by do niej wrócić.

Zamiast jednak użalać nad sobą, próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości i sprostać zadaniu, jakim jest dowodzenie Gwardią Królewską. Jego Gwardią – jak nazywa ją w myślach. Nie ma w tym jednak pychy – jest uświadomienie sobie odpowiedzialności i gotowość podjęcia tego wyzwania. Skoro objął komendę nad obrońcami króla, zamierza z tego zadania wywiązać się jak najlepiej. Zaczyna więc od przywrócenia dyscypliny, rozluźnionej tak długą nieobecnością dowódcy. Jest w tym bezwzględny, ale nie bezmyślny – tam gdzie nie działa zastraszenie czy upokorzenie, potrafi zmienić taktykę, cofnąć się, udać, że czegoś nie widzi, a nawet zdobyć na komplementy i wyrozumiałość. Wie, że okaleczony nie może pokonywać wszystkich przeszkód mieczem, zaczyna więc szukać rozwiązań bardziej wysublimowanych. I jak widać radzi sobie z tym coraz lepiej. Wciąż jednak w swoim niepodrabialnym stylu.

Za wszystkim tym stoi jednak przemiana znacznie głębsza. Nim rozliczy się z zaprzysiężonymi braćmi, robi rachunek sumienia. Konkluzja Jaime’ego nad własnym życiem jest niezwykle ponura: chciał być drugim Arthurem Dayne’em, a gdzieś po drodze został Uśmiechniętym Rycerzem – odważnym do szaleństwa okrutnikiem. Jakkolwiek – może nie licząc Theona – na kartach powieści nie ma chyba drugiego bohatera, który pod swoim adresem usłyszałby tyle zarzutów i obelg, nikt jeszcze nie podsumował Jaime’ego równie surowo.

Ten brutalny osąd pozwala mu dostrzec własny udział w tym, iż obecna Gwardia Królewska prezentuje się żałośnie w porównaniu z tą, którą dowodził Gerold Hightower. Zabijając Aerysa w najgorszy możliwy sposób sprzeniewierzył się przysiędze, hańbiąc białe płaszcze, czym „otworzył drzwi i wpuścił robactwo”. Skoro on swój płaszcz zachował mimo zamordowania człowieka, którego ślubował bronić, gwardzistą może być tak naprawdę każdy. Zrozumienie swej odpowiedzialności w upadku formacji różni Jaime’ego od Barristana, który choć uchodzi za wzór cnót rycerskich, jak dotąd na kartach powieści nawet przed samym sobą nie przyznał, jak marna stała się  Gwardia Królewska pod jego komendą. Być może Lannister przy wszystkich swych wadach ma znacznie lepsze predyspozycje do przewodzenia ludźmi niż Śmiały.

Widać to doskonale w trakcie rozmowy z Lorasem. Jego zarozumiałość irytuje Jaime’ego, ale wie, z czego ona wynika – Tyrell mimo młodego wieku jest świetnym wojownikiem i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jaime był taki sam, więc temperuje młodzieńczą butę z pewną dozą wyrozumiałości. Dostrzega też w młodym pyszałku szczerość, gdy ten mówi o kochanej przez siebie osobie. Kto jak kto, ale ślepo zapatrzony w Cersei Jaime potrafi kogoś takiego zrozumieć. Może więc dlatego, mimo niezbyt udanego początku ich wspólnej służby, udaje mu się przekonać młodzieńca, by nim wysunie ostateczne oskarżenia wobec Brienne, najpierw jej wysłuchał i uczciwie osądził. Ta rozmowa pokazuje, że Jaime dorósł do roli mentora i bycia przywódcą nie tylko z funkcji, ale też charakteru. Przy okazji pomaga Brienne i oddaje jej sprawiedliwość.

Z pewnością dojrzał też jako człowiek: mało kto ma odwagę tak krytycznie jak Królobójca spojrzeć na własne życie i zadać sobie bolesne pytania na temat tego, jakim właściwie człowiekiem się stał. Odpowiedzi na nie poszuka w kolejnych rozdziałach.

To mi się podoba 34
To mi się nie podoba 0

Dżądżen

Fan twórczości Martina i dobrego wina. Lubię historię i suchary. Wolny czas spędzam w ogrodzie przeklinając Matkę Naturę za jej hojność.

Polecamy także

Komentarzy: 20

    1. Takie było założenie;) Generalnie staram się by jedna grafika przypadała na jednego bohatera, a Jaime ma swoją „tytułową”.

      To mi się podoba 6
      To mi się nie podoba 0
  1. Jestem dumna z Jaime’go w tym rozdziale. Odnalazł w sobie cnoty, które są całkowicie nieobecne w jego rodzinie. Tywin? Wyrachowanie i ślepa furia. Cersei? Narcyzm i naśladowanie najgorszych cech Tywina. Tyrion, z powodu swoich doświadczeń upadł w nihilizm i kompleks ofiary, ( był ofiarą, ale ciągle poczucie tego oślepiłoby go na jego wady, czym nie mógł ich poprawić)…

    Jaime jest wyjątkiem, bo on szczerze uwierzył w ideały rycerskie, które są kulturowym eposem w Westeros. Cersei nigdy nie wierzyła w bycie dobrą królową jak Sansa/ ona pragnęła być Jaime’m, być dziedzicem Casterly Rock i ojca. Być mężczyzną. Nawet podstępie odebrała dziedzictwo bratu, poprzez manipulację seksualną i prawdopodobną sugestię do Aerysa.

    Tyrion nie miał kulturalnego eposu, w który mógł się wpisać ani nie stworzył go dla siebie. Dryfował między światłem a ciemnością aż upadł w okropne wzorce Lannisterów, gdy stracił całą nadzieję.

    To mi się podoba 11
    To mi się nie podoba 0
    1. Pełna zgoda! Jaime różni się od swojej rodziny i to bardzo, natomiast sporo tych cech wyszło dopiero gdy poznał co to słabość i bezradność. Generalnie Tywin i jego potomstwo wyróżniają się bardzo in minus w porównaniu do pozostałego rodzeństwa Tywina. A siostra Tywina właśnie w Jaimie dostrzega podobieństwo do wszystkich swoich braci z wyjątkiem Tywina.

      To mi się podoba 6
      To mi się nie podoba 0
      1. Zresztą Tytos Lannister również był uznawany za człowieka sympatycznego, co oczywiście wykorzystywano. Tywin można powiedzieć jest człowiekiem dość nietypowym jak na Lannistera.

        To mi się podoba 1
        To mi się nie podoba 0
        1. Swoją drogą nie wiem, czy znasz opowiadanie A.C. Doyle’a – Lot No. 249 / to angielski tytuł. Polski tytuł spoileruje treść. Lot w tym zdaniu oznacza przedmiot aukcyjny nr 249. Myślę o tej historii, bo zastanawiam się czy Martin mógł je znać. Tam jest bardzo ciekawa treść, która potencjalnie może łączyć się z Pieśnią Lodu i Ognia. Może nadinterpretuję, ale to bardzo ciekawa sprawa.

          To mi się podoba 3
          To mi się nie podoba 1
  2. Z czwartym Kettelbackiem sytuacja trochę jak z czwartym trojaczkiem z Kaczora Donalda, czasem do Hyzia, Dyzia i Zyzia dorysowywano przez pomyłkę czwartego.

    Strasznie wspolczuję Balonowi, po pierwsze imienia (taki suchar), po drugie zaś, że jeden z niewielu porządnych i dobrych ludzi w KP służy w gwardii akurat w takim momencie.

    A co do samego Jamie’go – oby jego droga zaprowadziła go ku odkupieniu i chociaż zbliżeniu się do ideału.

    To mi się podoba 1
    To mi się nie podoba 0
  3. Rozdział bardzo kameralny, ale jeden z moich ulubionych w całej sadze. Jaime wykazuje się tu nie tylko refleksją na sobą, ale też sporym sprytem i przede wszystkim profesjonalizmem. Zawsze mówię w kontekście dylematów postaci z PLiO, że gdy nie wiesz co robić, to rób to za co ci płacą (lub to co do ciebie należy). 🙂

    To mi się podoba 3
    To mi się nie podoba 0
  4. Tak swoją drogą to patriotycznej propagandy;)

    Nie czujcie się gorsi od Zachodu. Nasza Rzeczpospolita nigdy nie wymyślała takich wynalazków jak to – https://en.wikipedia.org/wiki/Scold%27s_bridle

    W 1567 panował Wielce Miłościwy Król Zygmunt August, fantastycznie wykształcony, chociaż niezbyt rozsądny w małżeństwach… Wyobrażacie sobie jaki rwetes podniosłaby szlachta, gdyby coś takiego wprowadzono?

    To mi się podoba 2
    To mi się nie podoba 3
  5. Problem Jaimiego w dalszej części będzie polegał na tym, że o ile faktycznie zaczyna dostrzegać, że istnieje dla niego inna droga do zapisania się w historii niż reszty jego rodziny, to niestety nie jest on zbyt lotnym Lannisterem i błądzi troche po omacku. W kluczowych momentach może mu zabraknąć zrozumienia sytuacji. Być może nawet skończy podobnie jak w serialu, wracając do swojego starego „ja”, tylko droga do tego będzie lepiej ukazana.

    To mi się podoba 0
    To mi się nie podoba 0
    1. Mam nadzieję, że do tego ostatniego nie dojdzie. Moim zdaniem Martin do tego nie dopuści w prosty sposób – nie kończąc Pieśni;p

      To mi się podoba 7
      To mi się nie podoba 0
      1. O ile nie dojdzie do jakiegoś światowego kataklizmu to PLiO zostanie dokończona. O to jestem spokojny. Jak nie przez samego Martina to przez wskazaną przez niego osobę/y. Za duża kasa jest do zarobienia, żeby ją zignorować. Amerykanie to nie Polacy. 🙂

        To mi się podoba 5
        To mi się nie podoba 0
        1. Przecież Martin to jest uparty pedant, który sam się musi redagować lub pisać trzy wersje rozdziałów aby wybrać który mu odpowiada. Ktoś taki oddałby swoje dziedzictwo? Dla HBO oddał, ale raz, że dostał już dawno miliony monet za to(przez co nic już nie musi), dwa oddał prawa do adaptacji a nie do pisania twórczości pod jego szyldem, niczym jakiś Tom Clancy – a nie raz się śmiałem, że zależy mu tylko na hajsie – tylko gdyby tak do końca było, to już dawno ktoś inny seryjnie trzaskałby jakieś spin-offy pod jego okiem. Świat Lodu i Ognia również głównie on przeredagował i w dużej mierze napisał na nowo – Linda Antonsonn oraz Elio Garcia zebrali to co było, dali do obejrzenia George’owi i coś co miało być w zamierzeniu niewielką książką opisującą świat, głównie Siedem Królestw, skończyło się na bieda Sirmarillionie, gdzie George dopisał większość, w tym historię powstania i upadku Cesarstwa Świtu, powstanie i upadek Valyrii, powstanie Dothraków, Bravoos, innych Wolnych Miast… i dało podstawę pod kolejne kroniki-nowelki, które potem przerodziły się w Ogień i Krew.

          Jestem wyjątkowo pewien, że w momencie śmierci GRRMa, możemy niestety zapomnieć o kontynuacji książek. W zasadzie to już straciłem nadzieje nawet na Wichry. Najwięcej, na co można liczyć, to na ha tfu – jakiś remake oryginału serialu za dekadę – dwie, gdzie ktoś spróbuje to zrobić lepiej albo co bardziej prawdopodobne (patrząc, że właśnie Netflix kupuje Warner Bros z HBO) zbruka oryginał jeszcze bardziej.

          To mi się podoba 3
          To mi się nie podoba 0
          1. Powiem więcej – jestem pewien, że on JUŻ ma zakontraktowanego kogoś do dokończenia PLiO i dlatego się nie spieszy. Co znaczy „oddałby dziedzictwo”? Niczego by nie oddał. Dalej byłby twórcą uniwersum i głównym autorem PLiO. Robert E. Howard coś oddał wraz z kontynuacjami Conana? Martin oddałby dziedzictwo właśnie gdyby pozostawił sagę niedokończoną. Gdyby Tolkien porzucił Władcę Pierścieni po drugiej części i bez informacji kto wygrał wojnę i co stało się z bohaterami to kogoś by dzisiaj obchodził? Robiono by filmy na podstawie dwóch pierwszych tomów? Rozumiem rozżalenie czytelników długim oczekiwaniem i ciągłym przekładaniem terminów, ale bądźmy poważni. To tak nie działa.

            To mi się podoba 4
            To mi się nie podoba 0
            1. Przypominam że Taniec ze Smokami wydano jeszcze w 2011 zanim rozpoczęła się emisja pierwszego sezonu Gry o Tron

              To mi się podoba 1
              To mi się nie podoba 0
  6. Mam pytanie o żeglugę w Westeros. Nie znam się na tematyce morskiej, ale tak sobie pomyślałam, że Stannis powinien mieć mnóstwo map nieba i jego domyślny stan to powinno być patrzenie w niebo, aby czerpać informacje z położenia gwiazd/ chmur.

    Swoją drogą jak mógł mianować tego durnia Florenta jako dowódcę ? Nepotyzm nepotyzmem, ale na takie stanowiska nie daje się idiotów. Rozumiem, że nie mógł wyznaczyć Davosa – za niskie pochodzenie. Ale przecież wybór nie zawężał się do tych dwóch! Był dom Velaryon, który mógłby wystawić lepszych kandydatów niż Florent! Rozumiem, że trzeba było mu coś dać, ale przecież co za problem obiecać jakieś stanowisko po zwycięstwie ?

    To mi się podoba 0
    To mi się nie podoba 0
    1. 1. Prawda. Jak pisał swego czasu LML najczęściej patrzącym w gwiazdy bohaterem jest Jon.
      2. Też prawda, nawet patrząc na świat stworzony przez Martina: bardzo często starszym nad okrętami zostają ludzie dysponujący dużą flotą, bądź których bezpośredni wasale takową dysponują (choćby Stanis u Roberta, który jako lord Smoczej Skały ma za chorążych lordów Wąskiego Morza).
      3. Generalnie – choć bardzo fajnie pisze o morzu, w sensie klimatu – Martin ma problemy z flotami w Westeros. Jak na tak gigantyczny kontynent z tak niesamowicie długą linią brzegową, jest zaskakująco mało rodów z liczącymi się flotami.

      To mi się podoba 0
      To mi się nie podoba 0

Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:

Regulamin zamieszczania komentarzy


Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:

[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button