
Kontynuujemy zgłębianie tajemnic Meekhanu. Dziś pora na kolejne śledztwo, dotyczące tożsamości pewnej damy.
ARTYKUŁ ZAWIERA SPOILERY Z DOTYCHCZASOWYCH KSIĄŻEK Z CYKLU OPOWIEŚCI Z MEEKHAŃSKIEGO POGRANICZA AUTORSTWA ROBERTA M. WEGNERA!
Absolutnie najbardziej tajemnicza postać w całych „Opowieściach z meekhańskiego pogranicza”, czyli Kanayoness, zwana Małą Kaną. W jej historii jest cała masa sprzeczności, przez co tak trudno jednoznacznie stwierdzić, kim tak naprawdę może ona być, choć autor teoretycznie wprost podaje jej tożsamość. Dlaczego więc, mimo iż wszystko wskazuje na to, że Mała Kana jest po prostu córką Matki Dobrych Panów, wcale nie musi tak być?
Kim jest Kanayoness?
Małą Kanę poznajemy w opowiadaniu „Pocałunek skorpiona” w tomie Północ-Południe. To tam spotyka się z Yatechem, ratuje go przed śmiercią i zatrudnia go jako swojego ochroniarza. Potem dzieją się wydarzenia z „Zabij moje wspomnienia” – tam dowiadujemy się, że pięć lat wcześniej Kanayoness pojawiła się w małej wiosce. Jest wychudzona, ma piętnaście lat i czarne włosy.
„Od samego początku zapędziliśmy ich (Ogary) do roboty, nie mówiąc zbyt wiele. Mieli poza Imperium szukać piętnastoletniej dziewczyny z czarnymi włosami, wokół której dochodziłoby do dziwnych zjawisk”.
Zabij moje wspomnienia – Północ-Południe – str. 499
„Moje imię – Podniosła z ziemi zawiniątko i rozsupłała je niecierpliwymi placami. – Ojciec nazwał mnie Kanayoness Daera, ale wszyscy mówili na mnie po prostu Kanayoness, dawno temu. Możesz mnie tak nazywać, jeśli chcesz”.
Zabij moje wspomnienia – Północ-Południe – str. 517
To wspomnienie ojca jest bardzo dziwne w kontekście tego, że obok Matki Dobrych Panów nigdy nie pojawia się żaden współmałżonek ani nikt podobny. Laiwa (dziewczyna udająca szlachciankę w górach podczas przejścia Wozaków) wspomina w jednej z chwil wylewności:
„– Moja matka miała osiemdziesiąt jeden córek i sześćdziesięciu ośmiu synów”.
Niebo ze stali – str. 356
„Bo miłość matki nie zna granic, a każde jej dziecko otoczone jest nią od narodzin do śmierci. Będzie chciała z powrotem przytulić do piersi je wszystkie”.
Niebo ze stali – str. 377
Jednak jedno jest pewne co do Kanayoness. Przez bardzo długi czas – być może całe tysiąclecia – była uwięziona Poza Mrokiem, prawdopodobnie w klatce:
„Odkryli go przypadkiem, gdy kilka lat temu Kanayoness uciekła z więzienia, w którym miała odpokutować za swój występek”.
Każde martwe marzenie – str. 727
Raczej nie ma też wątpliwości, że Matka Dobrych Panów jest matką Kanayoness. Jej słowa zdają się być prawdziwe:
„Kobieta nazywana Matką Dobrych Panów westchnęła ciężko. Kanayoness. Jej prawdziwa córka była utrapieniem. Istnym nasieniem chaosu”.
Każde martwe marzenie – str. 727
Kanayoness jest także żywo zainteresowana Wielką Matką. Z jakichś niejasnych powodów nie ma o niej dobrego zdania i szczerze jej nienawidzi:
„Kanayoness będzie chciała ją zabić – rzucił imieniem, które nadal jej ciążyło”.
Każde martwe marzenie – str. 730
Przejawia się to w rozmowie z jedną ze służek Pani Losu.
„Przegrałaś z nią jeden rzut kości, ale czy powiedziała ci coś, co pamiętasz do tej pory?
Labaya oblizała wargi.
– Po co… ci to?
– Zbieram jej słowa. Każde, które wypowiedziała. Szukałam ich śladów w świętych księgach, legendach i mitach, ale wiesz, jak to jest. Wszystkie spisano wiele lat po wojnie, czasem wiele pokoleń po niej, na podstawie opowieści przekazywanych z ojca na syna, gdzie każdy dołożył coś od siebie albo starał się upiększyć historię. Choć niektóre z nich są zaskakująco prawdziwe. Ale nie ma to jak sięgnięcie do źródła.
Przez dłuższą chwilę starucha milczała, tylko po jej twarzy przebiegały nerwowe tiki. – Powiedziała, że żadna gra nie zostaje rozstrzygnięta, póki ostatni gracz nie wykona ruchu. I że przyszłość to zawsze ta część kartki, na którą nie zawędrowało jeszcze pióro.
Westchnienie kazało Yatechowi zerknąć w bok.
Dziewczyna uśmiechała się szeroko. – Zawsze była dobra w obelgach”.
Pamięć wszystkich słów – str. 17
A także podczas rozmowy z Oumem:
„– Gdy odwiedziła cię, by oznajmić, że możesz zostać, powiedziała coś jeszcze? Coś, czego nikt inny nie słyszał?
Nagle w komnacie powiał wiatr, a płomyk lampki skonał z cichym szmerem. Towarzyszący ich przybyciu rubinowy blask przygasł i zapadła ciemność.
– Powiem ci… bo jestem stary, a Latarnia Ostatniego Portu wzywa mnie już czarnym światłem i pewnie nigdy więcej się nie spotkamy, Kanayoness Daero. Powiedziała, że nadejdzie dzień, gdy wrócę na porzuconą drogę. A każde miejsce otworzy się przede mną, jeśli będę chciał. Głos Ouma był cichy i wyprany z emocji. Mniejsze wrażenie zrobiłby, gdyby wrzeszczał i klął.
– Teraz już wiesz, że kłamała?
– Nie będę jej za to przeklinał.
– Więc ja zrobię to za ciebie, Płonący Ptaku. Masz moje słowo”.
Pamięć wszystkich słów – str. 497
I tak oto mamy obraz tajemniczej Małej Kany nienawidzącej Wielkiej Matki, mieszającej się w sprawy bogów, uciekającej przed tymi, którzy chcą ją dopaść:
„– Och. Ściga mnie już tylu, że jeśli kiedyś dogonią, zrobi się całkiem spory tłum”.
Pamięć wszystkich słów – str. 11
I z perspektywy czasu wydaje się, że to po prostu uciekinierka zza Mroku, która zbuntowała się przeciwko przywódczyni Niechcianych. Jednak kilka kwestii każe nam myśleć, że Mała Kana wcale od Niechcianych nie pochodzi.
Key’la, Kay’ll, Kan’na i Kanayoness
Jest w „Opowieściach z meekhańskiego pogranicza” jedna równie tajemnicza i intrygująca postać co Mała Kana, która też rozbudza wyobraźnię – córka Bitewnej Pieści Reagwyra oraz awenderi nieznanej bogini. Podczas stosunku ludzkich naczyń kochankowie zostają objęci przez swoich bogów, tak więc dziecko, które zostaje poczęte, jest poniekąd fizycznym dzieckiem Nieśmiertelnych:
„Nigdy jeszcze nie zdarzyło się coś takiego, ciało wypełnione w chwili poczęcia duchem dwóch bóstw i dwojga śmiertelników. Nie jest boginią, nie jest też zwykłym naczyniem. Gdy dorośnie, może wstrząsnąć światem”.
Rzeka wspomnień – Wschód-Zachód – str. 616
„Dziecko – Kay’ll być może stanie się kluczem, który powstrzyma walkę o dominację”.
Rzeka wspomnień – Wschód-Zachód – str. 620
Czy Kay może być skrótem od imienia Kanayoness? A czy tajemnicza bogini, której imienia nigdy nie poznajemy, i która nie pojawia się w wizjach Altsina po narodzinach dziecka, może być równie dobrze Matką Dobrych Panów? Trochę to naciągane, ale nie niemożliwe.
Jednak równie dobrze matką Małej Kany może być bogini Kan’na, która była siostrą Reagwyra, wspierała go, ale w pewnym momencie zdecydowała się zmienić stronę:
„Kan’na wsparła swoją siostrę (Laal). Ośmieliła się go zaatakować. Suka powinna poczuć, że nie jest nieśmiert…”
Rzeka wspomnień – Wschód-Zachód – str. 551
Jednak są też rzeczy, które przeczą teorii o tym, że Mała Kana w ogóle mogłaby być córką cząstki Reagwyra. Po pierwsze dziewczyna w wizjach ojca jest niema, po drugie umiera w czasie Wojen Bogów, a przynajmniej tak wydaje się Bitewnej Pięści:
„Budzi się i już wie, że stało się coś strasznego. Światło na północy zgasło. Rusza tam najszybciej, jak potrafi, otwierając portal wprost na pobojowisko. Nie ma jej! Nie ma! Wszędzie wokół trupy, setki, tysiące trupów, lecz nigdzie nie ma nawet śladu po jego córce”.
Rzeka wspomnień – Wschód-Zachód – str. 631
„Zabili ją! Rozdarli jej duszę na strzępy! Wszyscy zawiedli! Sojusznicy! Fałszywi przyjaciele! I on! Więc wszyscy powinni zginąć!”
Sakiewka pełna węży – Wschód-Zachód – str. 507
Tak więc o córce Bitewnej Pięści wiemy, że miała ogromną moc i zniknęła w tajemniczy sposób w trakcie Wojen Bogów w momencie, kiedy ludzie, a także inni Niechciani zjednoczyli się, by zrzucić jarzmo Nieśmiertelnych:
„Przysłali cię, co? – Uśmiecha się krwawo. – Powiedz tam… na Południu… że wolni ludzie… nie będą ginąć… za szalonych…
Umiera”.
Rzeka wspomnień – Wschód-Zachód – str. 631
I w zasadzie można by o tej postaci zapomnieć. Wszak nikt o niej nie wspomina, ale są dwa momenty, kiedy autor daje nam wyraźnie do zrozumienia, że Mała Kana może być ową córką Bitewnej Pięści. Najpierw – kiedy zwraca się do niego tymi słowami:
„– Przepraszam – jej głos był poważny, bez zwykłego cienia kpiny. – Miałeś prawo być na mnie wściekły, sądzić, że cię zdradziłam. Naprawdę cię szukałam przez te lata, ale on – uderzyła go otwartą dłonią, a ten policzek był przeznaczony tylko dla Altsina – był uparty, głupi i sprytny. Uciekał, krył się, bronił. Ja też musiałam uciekać. Dużo się wydarzyło. Opowiem ci kiedyś. Teraz musisz to zrobić. Opuść to ciało, na górze czeka inne, starsze i pewnie bardziej zużyte, lecz zabezpieczone tatuażami”.
Pamięć wszystkich słów – str. 648
A potem podczas tego osobliwego dialogu:
„– Nie mam już u ciebie długu – mówi cicho. – Zrobiłam wszystko, co w mojej mocy.
Człowiek Obejmujący boga wie o tym. To nie jej wina. I wie teraz o wiele więcej. – Odejdź – mówi cicho. – Będą cię ścigać, córko.
Ciebie też.
Ale ja jestem dobry w ukrywaniu się. Przecież wiesz”.
Pamięć wszystkich słów – str. 677
Jednakże jest jeszcze jedna kwestia – to zaciekawienie i nienawiść do Wielkiej Matki, która według słów Ouma także ma zadatki na bycie córką Bitewnej Pięści:
„Gromadzimy Jej słowa. Ja też je gromadzę. Staramy się je zapamiętać. Zapamiętać wszystkie słowa, jakie powiedziała. Pamięć tych słów wskazywała nam drogę. Pewnego razu nazwała Maychę swoją rodzicielką. O Reagwyrze wspomniała jako ojcu… Rozumiesz? Pani Wojny i Pan Bitew. Czy to znaczy, że narodziła się na zakrwawionym pobojowisku? Powiedziała, że najczystsza dusza była jej sercem… czy chodziło o dziecko? Wszyscy wiedzieliśmy, że musi pochodzić z dni przyszłych. Nie było innego miejsca, z którego mogłaby przyjść. Rozumiesz?”
Pamięć wszystkich słów – str. 672
Wielka Matka urodziła się w przyszłości, a może przeniosła się tam z przeszłości i ponownie powróciła wznosząc swój kult. Kobieta znana jako Kay’ll mogłaby stać się Key’lą – córką urodzoną w rodzinie Wozaków, która o mały włos nie przebudziłaby się podczas wielkiej bitwy na Wyżynie Lytherańskiej. Mogłaby być jednocześnie także szaloną Kanayoness, która po latach bycia uwięzioną tak nienawidzi kręgu, w którym się znalazła, że chce go przerwać poprzez unicestwienie tej wersji samej siebie.
Mała Kana pradawna i młoda jednocześnie
Paradoks Kanayoness polega na tym, że teoretycznie działa ona w świecie Meekhanu od ledwie pięciu lat. Wcześniej była uwięziona za Mrokiem jako mała dziewczynka. Kiedy więc zdążyła narobić sobie tylu wrogów, kiedy zdążyła poznać tylu bogów? Wydaje się więc dość prawdopodobne, że dla dziewczyny czas nie ma żadnego znaczenia. Wie o niemal wszystkim, co wydarzyło się podczas Wojen Bogów. Zna postępki Nieśmiertelnych i ich zamiary. Mało tego – głosowała najprawdopodobniej z innymi Nieśmiertelnymi nad losem Ouma, kiedy ten nie opuścił świata razem z resztą Nieśmiertelnej Floty. Musiała więc w jakiś sposób być im równa.
„– Kanayoness. Kanayoness Daera. Gdy dotarły wieści, że nie posłuchałeś polecenia, radzono, co z tobą zrobić. Głosowałam, by cię zostawić w spokoju. Ta wyspa miała dość wojny i krwi. Jesteś mi coś winien za mój głos”.
Pamięć wszystkich słów – str. 495
Kanayoness zna wszystkich bogów, wie jakie złożyli obietnice, jakie krępują ich więzy. Gra w grę z Panią Losu, droczy się z Agarem od Ognia. Zna historię świata lepiej niż inni, ale ma jeszcze inne tajemnice:
„Pamiętam twój głos – odezwał się szeptem. – Dziewczyna z molo. Jawynder chciał cię utopić.
Tak naprawdę ten ćwierćbożek bał się spróbować mnie utopić. Ale napinał muskuły i robił groźne miny, bo w tym jest dobry. Zapytaj go kiedyś o wędrówkę przez pustynię i ostatnią butelkę z zielonego szkła. Zobaczysz prawdziwe oblicze tchórza. Znowu się uśmiechasz? Dlaczego?”
Pamięć wszystkich słów – str. 630
„Mała Kana stanęła przy najbliższym grobie. Kamienna płyta nosiła dumną, choć jako wyznanie wiary niezbyt fortunną inskrypcję: „Póki pamięć o mnie nie zaginie, nie wszystek umrę” i pojedyncze imię „Umnarus”. Dziewczyna pochyliła głowę i splotła dłonie. – Nie pytaj mnie, czy go znałam – z jej ust popłynął szept, który dla postronnego obserwatora, niesłyszącego dokładnie słów, musiał wydawać się zduszoną modlitwą. – Nie znałam, choć umarł na moich rękach. Miał duszę jak kawałek najczystszego światła i serce wielkości tego miasta. Błagał mnie… kiedy jeszcze rozmawialiśmy, bym zmieniła plany.
To ty go zabiłaś?
W pewnym sensie ja. Ale zginął za sprawą tej, która zaraz się tu zjawi”.
Pamięć wszystkich słów – str. 420
Zupełnie nie wiadomo, o co chodzi w przypadku mężczyzny z nagrobka, nie ma nawet malutkiej wskazówki poza tym, że najprawdopodobniej był wyznawcą Wielkiej Matki. Zaś jeśli chodzi o Jawyndera, już w pierwszym tomie Kanayoness wykazała się znajomością historii wypiętrzenia gór przez Laal Szarowłosą, być może widziała to na własne oczy i była świadkiem wędrówki boga rzeki. A to byłby kolejny dowód na to, że bezpośrednio uczestniczyła w Wojnach Bogów. Ja wciąż skłaniam się ku teorii, że Kana jest zaginioną córką Bitewnej Pięści Reagwyra i być może także inkarnacją samej Wielkiej Matki. Ostatni tom nie przyniósł nam przełomu, jeśli chodzi o postać Kanayoness. Po spotkaniu z Altsinem w komnacie miecza przespała wydarzenia z „Każdego martwego marzenia”. Dopiero na ostatniej stronie Yatech podnosi ją z jej legowiska:
„Pochylił się i sprawdził, czy oddycha. Cuchnęła paskudnie. A potem zrobił coś, na co Iavva pozwoliłaby tylko jemu: podniósł leżącą bez ruchu Kanayoness ze śmierdzącego sennika i zarzucił sobie na ramię.
Idziesz? – zwrócił się do blondynki. – Nie możemy pozwolić jej przespać końca świata”.
Każde martwe marzenie – str. 732






kuba znasz forum ogienilod.pl? Jest tam podforum o Meekhanie
Nie znałem, w wolnej chwili popatrzę 🙂
Polecam gorąco. Z jednej strony niedużo tematów do czytania, z drugiej ciekawe dyskusje.
No i nieskromnie, bo polecając swoje: jak miałem około 3 lata temu ostrą jazdę na Meekhan to sam założyłem kilka tematów. Przypada po poście – trzy na temat, a posłużyły mi one jako notatniki. Więc znajdziesz masę szczegółów, ciekawostek, z cytatami, odniesieniami do tomów i stron.
ostatnio tam weszłam i pustki, nic nowego nie ma, mały ruch, poczytac mozna , ale szkoda ,ze nie ma nowych wątków i dyskusji
Dla mnie kim jest Mała Kana jest podstawowym pytaniem w tej książce, tak samo jak kim będzie dziecko Diny, które urodzi ,czy Wielką Matką czy , którymś z przodków Wielkiej Matki i dlatego jest chroniona przez boga? I Alstin istota, bo już nie człowiek do końca ,ale też nie bóg , która wyrasta na jedną z największych istot w sadze, trochę jak Bran w GOT ? Duszy pokrytej bliznami jeszcze nie czytałam, przymierzam się do kupna dopiero, recenzje niestety nie zachęcają, ale jak się przeczytało inne tomy, to trzeba i ten przeczytać bo nie zamierzam porzucać świata Meekhanu. Alstin, Mała Kana i Dina oraz jej dziecko to dla mnie najważniejsze osoby w tym świecie , inne to tylko zasłona dymna, świat świetny i ciekawy. Teraz bawię się Cosmere i Sandersonem a trochę tego jest jak wiadomo.
Kaila od wozaków tez jest ważna
Czy będzie recenzja najnowszego tomu?
Ja nie mam dobrego pióra czy skilli pozwalających na pisanie recenzji, ale no muszę się wyżalić.
Podałem książkę jako jeden z możliwych prezentów i otrzymałem go.
Na pierwszy rzut oka – tom objętościowo przypominał pierwsze z zbioru opowiadań, ale nie byłem w miejscu zamieszkania, więc nie mogłem szybko porównać. Zresztą raczej rzadko coś takiego robię – chyba, że coś przykuje moje podejrzenia.
Za lekturę zabrałem się o godz. 21. Następnego dnia, o godzinie 15, w sumie z przerwami na oglądanie meczu i spanie, skończyłem, może 7 godzin faktycznej lektury. Co to miało być, na poprzednie tomy potrzebowałem co najmniej dwóch, częściej trzech dni a nie wiem czy na Każde Martwe Marzenie nie potrzebowałem i tygodnia (bo ogólnie ciężko się czytało tamtą część).
Z niedowierzaniem tak krótkiej lektury na szybko porównałem tom z poprzednim.
Ekhm – „Każde Martwe Marzenie” – prolog, 45 rozdziałów, sześć interludium, dwa epilogi. Pomiędzy rozdziałami nie ma zwyczaju „pustej kartki”. 732 strony.
„Dusza pokryta bliznami” ma 25 rozdziały + epilog – 392 strony minus puste strony przed każdym rozdziałem czyli 367 stron FAKTYCZNEJ TREŚCI – (nie licząc ostatnich kartek na słowniczek pojęć i postaci). Szybka kalkulacja i wychodzi stosunek niemal 1,994:1 – czyli zaokrąglając do równych 2:1 na korzyść KMM.
Byłoby tak faktycznie, ale jest jeszcze jeden fakt – wielkość czcionki. To, że tak szybko się czyta, wynika z tego, że użyto czcionki większej co najmniej o 1.
Wziąłem sobie przykładową, losową 319 stronę obu książek.
KMM: 34 linijki, mnożąc to przez ilość stron wychodzi szacunkowe, zawyżone 24 888 linijek dla całej książki.
DPB: 31 linijek, mnożąc to przez ilość stron wychodzi szacunkowe, zawyżone 11 377 linijek dla całej książki.
Dlatego biorąc pod uwagę powyższe, wyliczony stosunek bliższy prawdziwemu – 2,18:1 strony na korzyść KMM, czyli jeszcze większy.
Śmiesznie wygląda spis treści, gdy dla KMM jest ledwo ściśnięty drobną czcionką na dwie strony, gdy dla analogicznie DPB też na dwóch stronach mają dużą czcionkę i odstępy pomiędzy liniami i spokojnie można by było zmieścić to na pojedynczej stronie.
To teraz może ceny (dla wersji papierowej).
Każde Martwe Marzenie (wydanie… uj to wie bo wydawnictwo miało to w d***, żeby napisać xD – ale biorąc pod uwagę, że premiera 5 tomu miała miejsce 28 listopada 2018, zaś ja kupiłem książke 10 grudnia 2018 to musi być wydanie I) ale ma cenę katalogową 49zł
Dusza Pokryta Bliznami ma cene katalogową… 89zł xDDDDD (sumaryczna wartość inflacji dla towarów konsumpcyjnych od premiery KMM to według wyliczeń czata gpt to 46,3%, czyli dając uczciwe 50% powinni dać zaokrągając lekko w górę 75zł)
Rynkowa cena
– dwa tygodnie od premiery kupiłem KMM za 33zł
– tego tomu co prawda nie kupiłem bo dostałem jako prezent, ale uwaga – obecnie książka kosztuje 68,99, najtaniej była za 61,84zł
Pomimo, że Robert Wegner jest w TOP autorów fantasy w Polsce, sprzedaż musi leżeć – aukcji sprzedaży praktycznie nie ma:
allegrolokalnie – brak, 0
olx.pl – jedna aukcja za 45zł lokalnie
vinted – brak, 0
Kolejny argument za tym, że sprzedaż leży – właśnie miesiąc od premiery, jednak niewielka grupa tutaj zawsze się udzielała, zwłaszcza za czasów Lai – jestem pod przeogromnym wrażeniem, jak ta premiera przebiega bez jakiegokolwiek echa. Sapek rok temu wyszedł nagle zapowiedziany dwa-trzy tygodnie przed wydaniem – i była tu zarówno recenzja, jak i przed recenzją różne opinie w tematach, pamiętam ja byłem dosyć zgryźliwy ale trzeba Sapkowskiemu oddać – że książka się udała. Tutaj poza ostatnimi wpisami Gaji jest totalna pustka.
Co do samej treści, to niestety.
Wegner dalej nie posuwa akcji do przodu
– Ałtsin zaprowadza ludek północy do Wielkiej Łajby z KMM, nic w sumie się nie dzieje, kilka objaśnień scenograficznych, nawet nie ląduje w końcu na brzegu.
– 66 – trafiają do więzienia Szczurzej Nory, i znów ¾ rozdziałów nic się nie dzieje, tylko cierpią, cierpią, kilku umiera, bunt, ucieczka, rozwiązanie 66 i rozproszenie… i być może zalążek buntu Wesserczyków. W sumie jedyny naprawdę zakończony wątek.
– Dalekie Południe – co to znów miało być, akcja ciągnie się jak flaki z olejem, jakieś oczywiste spiski, nic nie robiące panie z czaardanu, atak Krwawnicy bez zakończenia. Akcja urwana w połowie xD.
Mam wrażenie, ze autor się pogubił we własnym uniwersum i nie wie jak pociągnąć to dalej.
Ja jestem rozczarowany, książkę dostałem na prezent bo sam w tej cenie nie chciałem jej kupować i odradzam jej kupowanie teraz, bo zawartość jest gorsza od poprzednich tomów a żeby ją przeczytać wystarczy 7 godzin – przynajmniej czyta się zaskakująco szybko, bo warsztat Wegner już ma, to trzeba oddać – ale ten tom kosztuje za dużo, to nie jest warte prawie 70zł.
Cytując Lai z jej bloga:
Meekhan – typ wydał pół książki w zabójczej cenie, nie warto było czekać tyle lat, nic się nie dzieje, nie chcę już tego uniwersum w swoim życiu.
Przeczuwam, że właśnie tym tomem uniwersum się zwija – pytanie czy bardziej wskutek np. możliwego wypalenia autora, czy bardziej będą miały na to wpływ działania decydentów wydawnictwa.
Będzie recenzja do końca miesiąca na pewno, ale nie wiem czy za tydzień czy raczej pod koniec.
nom szkoda co poradzisz :< kolejne złamane serducho kolejnym pokopanym uniwersum
Powergraph za szybko stał się nową SuperNovą z niemal zerowym dopływem „świeżej krwi” doszły problemy osobiste i zdrowotne praktycznie jedynego „konia pociągowego” i dostaliśmy tego wypadkową.
Ceny książek to temat na szerszą dyskusję. Pisałem o tym już kilka razy posty i komentarze. Jest drogo, a niektóre wydawnictwa traktują czytelników jak dojne krowy.