Bez Prądu: Catan

Na początku dzisiejszego tekstu muszę się Wam do czegoś przyznać. Długo biłem się z myślami, czy w ogóle podjąć się recenzji dzisiejszego tytułu. Uznałem jednak, że skoro na portalu znajduje się już recenzja Crowleya, w której zmierzył się on z jednym z klasyków gier rodzinnych, uważaną za “wprowadzacza” w świat planszówek grą “Carcassonne”, to podejmę rękawicę i napiszę o tytule równie znanym i poważanym. Kto wie, może nawet pokuszę się później o pewien rodzaj podsumowania i poradnika “co wybrać dla kogo” na pierwszy kontakt z planszówkami… Stąd też dziś zapoznać będziecie mogli się z moją opinią na temat ponad 20 letniego staruszka. Panie i Panowie, przed Wami “Catan”.

Na początek śpieszę z wyjaśnieniami. Być może osoby dobrze zapoznane z tym tytułem (albo zwracające uwagę na szczegóły – w tym przypadku zdjęcie wyróżniające artykuł) powinny powiedzieć: “stop, sprawdzam… nie ma czegoś takiego jak Catan. Są Osadnicy z Catanu“. I będą mieli rację, jednak tylko połowicznie. W 2015 roku, aby stworzyć bardziej spójną markę, cała seria zmieniła swoją nazwę. Nie mnie oceniać zabieg, ale patrząc na powstające wariacje na temat tej pozycji (z dłuższymi nazwami), to faktycznie oszczędzono nam trochę czasu na wymawianie zbędnych sylab.

“Catan” to jak wspomniałem rodzinna gra planszowa stworzona przez Klausa Teubera, będąca absolutnym klasykiem i jedną z najczęściej polecanych pozycji dla nowych graczy. W podstawową wersję grać mogą 3 lub 4 osoby, a po pierwszych rozgrywkach partia nie powinna nam zająć więcej niż 1,5h. I zwłaszcza nowych graczy potrafi wciągnąć na tyle, że momentalnie po rozegranej partii mają ochotę na kolejną. W grze wcielimy się w jedną z grup osadników próbujących przejąć kontrolę nad nowo odkrytą wyspą Catan. A osiągną to przez zasiedlanie terenów i budowanie dróg oraz osad, które następnie mogą rozwijać w miasta. To wszystko będzie dawało graczom punkty, a zwycięzcą zostanie ten, kto pierwszy zbierze ich 10. Wydaje się proste? Nic bardziej mylnego. Pozostali gracze czuwają i depczą nam po piętach, używając wszelkich metod aby pokrzyżować nam plany.

Nie od razu Catan zasiedlono.

Jak jednak wygląda rozgrywka? Na początku będziemy musieli przygotować planszę. W tym celu układamy obramowanie planszy imitujące otaczające naszą wyspę morze, a następnie w środku umieszczamy hexy terenu oraz przypisane im cyfry, informujące nas jakie są na nich wytwarzane surowce. Na koniec pozostanie nam już tylko ustawienie startowych osad i dróg przez każdego gracza i możemy rozpoczynać partię. Dużą zaletą gry jest bardzo szybkie przygotowanie planszy do rozgrywki, przez co szybko możemy się w niej zatopić.

Gdy wszystko będzie już przygotowane, gracze po kolei będą wykonywać swoje ruchy. Rozpoczynając swoją turę gracz aktywny będzie musiał na początku wykonać rzut dwoma kośćmi k6. Suma oczek na kostkach uruchomi rozłożone na hexach terenu cyfry – właśnie te pola będą w danym momencie produkować surowce, które dostanie każdy gracz posiadający przy nich osadę bądź miasto. Następnie wchodzimy w fazę handlu – aktywny gracz może zaproponować handel zarówno przeciwnikom (szukając najlepszej oferty na swoje surowce – tutaj mamy dowolność wymiany), jak i zdecydować się na handel zamorski (z bankiem surowców po z góry ustalonej stawce). Ważną kwestią jest to, że o ile w handlu mogą uczestniczyć wszyscy, to handlować można tylko z aktywnym graczem i to tylko on może wymieniać surowce w banku. Reszta graczy musi czekać na swoją kolej. Handel jest niezbędny, gdyż bardzo często będzie brakowało nam surowców do budowy, która jest kolejnym, ostatnim już etapem tury.

Koszty budowy są dokładnie opisane na karcie pomocy

Ale spokojnie, partia w “Catan” nie musi być miłą i przyjemną rozgrywką dla wszystkich. Jeśli ktoś lubi drobne złośliwości przy planszy, to gra daje mu takie możliwości. Jeśli suma oczek po rzucie kostkami wyniesie 7, budzi się na planszy złodziej. Każdy z graczy posiadający na ręce więcej niż 7 kart surowców musi odrzucić połowę z nich. Następnie przestawia figurkę złodzieja na dowolne pole na planszy – do czasu kiedy jest on tam obecny, pole to nie produkuje surowców po wyrzuceniu przypisanej do niego cyfry! Na sam koniec wybiera gracza który posiada przy danym polu osadę i losowo zabiera mu jedną kartę. Podobna sytuacja ma miejsce w momencie, gdy zagrywamy zdobytą w losowym dociągu kartę rycerza. Jedyna różnica polega na tym, że gracze nie odrzucają kart przy posiadaniu więcej niż 7. Gwarantuję Wam, że złodziej zagrany w odpowiednim momencie potrafi bardzo skutecznie pokrzyżować szyki.

Niebieski gracz kamienia sobie nie pozbiera

Gra jest bardzo solidnie wydana. Swoją recenzję opieram na drugiej edycji, już z plastikowymi figurkami osad, miast oraz dróg. Wyglądają one moim zdaniem bardzo atrakcyjnie, a jakość wykonania zadowoli chyba największego malkontenta. Również plansza, mimo iż jest układana za każdym razem, jest wyprodukowana z grubej tektury, przez co nie powinniśmy mieć absolutnie żadnego problemu z jej szybkim “zużywaniem się”. Kolejną ogromną zaletą jest wypraska, którą znajdziemy w pudełku, pozwalająca sprawnie segregować poszczególne elementy. W pudełku znajdziemy też dwie wyciągane tacki, będące jednocześnie podajnikami kart – te z kolei mocno usprawniają rozgrywkę. Czapki z głów dla pomysłodawcy.

Segregatory na karty.

Muszę oczywiście napomknąć również o wadach tej pozycji. “Catan” jest grą mocno losową – decydują nie tylko rzuty kostką, ale również losowy dobór kart rozwoju, które możemy kupować. I jest to rodzaj losowości nad którym bardzo ciężko zapanować. W związku z tym wiele osób może frustrować, że przez całą grę strategicznie postawiona osada nie przyniosła żadnego zysku, a gdy już wypadała cyfra, której tak bardzo pragnęliśmy, to chwilę wcześniej ktoś postawił na tym polu złodzieja. Innym razem może się okazać, że kilka tur z rzędu nic nie mogliśmy zrobić, bo nasze miasta nie zbierały surowców. Trzeba być po prostu na to gotowym. Ma to również pozytywny efekt – zapewnia zdecydowanie wyższą regrywalność niż można było na początku przypuszczać.

Drugim minusem jest moim zdaniem bardzo słaba skalowalność gry. W podstawową wersję możemy zagrać tylko w 3 lub 4 osoby. Ale nie znaczy to, że w obu przypadkach gra się tak samo dobrze. Osobiście zdecydowanie bardziej preferuję rozgrywkę 4 osobową – wymaga ona od nas subtelniejszych negocjacji z pozostałymi graczami i większej kontroli planszy na której jest ciaśniej. Częściej też zdarzać się będzie utrata kart surowców na skutek działalności złodzieja. Powoduje to, że margines błędu jest mniejszy, a to chociaż odrobinę rekompensuje nam ogromną losowość.

Podsumowując – “Catan” to naprawdę solidna pozycja rodzinna wśród gier planszowych. Nie bez kozery od ponad 20 lat cieszy ludzi i pozwala kolejnym pokoleniom odkrywać piękno nowoczesnych gier planszowych. Solidne wykonanie, rozgrywka lekka i przyjemna, a nieznaczna ilość bardzo subtelnych złośliwych zagrywek dodaje jej tylko smaczku. Negocjacje handlowe między graczami potrafią wywołać salwy śmiechu, a jeśli lubicie przy planszy delektować się również napojami chmielowymi itp, to nie wpłynie to negatywnie na przebieg partii. Oczywiście wielu bardziej zaawansowanych graczy będzie na nią mocno kręciło nosem – cała mechanika rozgrywki jest jak widzicie bardzo prosta, a losowość zdaje się być niekontrolowana. Ja jednak pomimo znajomości wielu tytułów lubię czasem siąść do tej pozycji – jednak tylko w pełnym składzie osobowym. W związku z tym wystawiam tej pozycji mocne:

Plusy:

  • łatwe zasady
  • szybki set up
  • dobre wykonanie
  • cena nie odstrasza
  • czas rozgrywki
  • regrywalność

Minusy:

  • duża losowość
  • przy wielu partiach potrafi zacząć nużyć – trzeba zrobić przerwę na dłuższy czas
  • słaba skalowalność

-->

Kilka komentarzy do "Bez Prądu: Catan"

  • 2 lutego 2018 at 12:49
    Permalink

    Od lat krążę po niej wzrokiem we wszelkiego rodzaju sklepach (ostatnio przed Świętami w Lidlu była za niecałe 60), ale wciąż jeszcze nie zdecydowałem się na zakup. Skoro piszesz, że dla 4 osób to chyba jeszcze się wstrzymam.

    Podobnie mam z “Carcassone”, które dodatkowo wydaje mi się mocno rozbudowane dodatkami.
    Więc – jako do eksperta – mam dwa pytania?
    1. Catan czy Carcassone i jakie są podstawowe różnicy w rozgrywce?
    2. Inna gra w typie ‘dla początkujących’, ale o dużej skalowalności? Tzn coś, w co można przyjemnie zagrać zarówno w parze, jak i powyżej 4 osób oraz zeby nie trzeba było tego tłumaczyć przez 2 godziny nowicjuszom? Istnieje w ogóle coś takiego?

    Reply
    • 2 lutego 2018 at 13:36
      Permalink

      1. Tutaj zdecydowanie celowałbym jednak w “Carcassonne” gdzie grać może 2-5 graczy, a z opisanymi przeze mnie “Karczmami i Katedrami” spokojnie można grać w 2-6 osób i moim zdaniem skalowalność jest super. Różnica w mechanice ogromna. “Catan” masz opisany powyżej, a w “Carcassonne” planszę układasz na bieżąco starając się maksymalizować zysk punktowy ze swoich robotników, oraz przejmować lub blokować rozwój przeciwnikowi. Dodatki można wprowadzać powoli i spokojnie, zapoznając się z ich mechanikami. Ja sam nie lubię mieć więcej niż 3 dołączonych do podstawki w tym samym momencie, bo strasznie rozwleka to rozgrywkę. Jeśli zdecydowałbyś się na zakup, to polecam poszukać “Big Box’a” z zestawem kilku dodatków.
      2. Poza “Carcassonne” które uważam za dobry wybór, może być też opisywane u nas “7 cudów świata”, ale moją opinię na temat tej gry znasz. Absolutnie mnie nie urzekła.

      Reply
    • 2 lutego 2018 at 15:05
      Permalink

      2. Zaczęłabym od “Kolejki”, gra planszowa dla 2-5 osób, nie jest zbyt skomplikowana 🙂

      Reply
      • 2 lutego 2018 at 15:44
        Permalink

        Kolejka to ciekawy produkt który na dodatek bardzo lubię. Bardzo fajny do wprowadzania zarówno starszych osób (pod 50) jak i młodszych, ale… no nie na 2 graczy moim zdaniem… plus jest moooocno złośliwy

        Reply
        • 2 lutego 2018 at 18:07
          Permalink

          Fajna gra 🙂 jest też dodatek pod nazwą “Ogonek”

          Reply
      • 14 lutego 2018 at 13:49
        Permalink

        Kolejka jest fajna ale moim zdaniem kompletnie nie nadaje się do gry na dwie osoby. Głównie dlatego ją sprzedałem jakiś czas temu.

        Reply
    • 5 lutego 2018 at 22:39
      Permalink

      Jeśli ma być gra z planszą to ja bym proponował “Wsiąść do pociągu: Europa” . Można grać od 2 do 5 osób. Wizualnie i jakościowo bardzo fajnie zrobione. Mechanika działa bardzo dobrze. Zasady banalne, instrukcja napisana przystępnie. Z dodatkiem Europa 1912 dodającym kolejne bilety i tryby rozgrywki znacząco zwiększa się regrywalność i frajda z gry.
      “7 cudów świata” to działa super, ale jak się gra co najmniej w 4 osoby, a im więcej tym lepiej. Do grania na 2 osoby jest “7 cudów świata: Pojedynek” – nie miałem okazji jeszcze zagrać, ale opinie o tej grze są nawet lepsze niż o pierwowzorze.

      Reply
      • 6 lutego 2018 at 11:33
        Permalink

        TTR:Europa to fajny wybory ale moim zdaniem od 3 graczy, a najlepiej 4. W Europie na 2 jest luuuuuznoooo… na 2 to Nordic Countries albo Europa na wiecej + mapa z Wielka Brytania dla 2 (a to juz inne wydatki).

        Reply
      • 15 lutego 2018 at 14:24
        Permalink

        Jako nałogowy wyjadacz planszówek (co prawda głównie tych ciężkich, ale znam też dużo lekkich tytułów), zdecydowanie podpisuję się pod wypowiedzią hr_hermana.

        Reply
    • 13 lutego 2018 at 17:38
      Permalink

      Jak jeszcze nie wiesz czy warto w Catan zainwestowac to wyprobuj online. Ja nieraz całe wieczory że znajomymi na osadnikach z catanu spędziłam, polecam też dodatki (jest nawet specjalna niemiecka edycja gdzie budujesz slawne miasta i zabytki zamiast wiosek).
      Co do innych gier, które polecam na 2 osoby:
      Na szybkie rundy hanabi, set, dobble
      Na dluzsze rozgrywki Cluedo, citadels(one furcht und adel) – chyba nie ma po polsku ale instrukcja łatwa, mozna kupic przez internet, pandemia
      I moje ostatnie odkrycie terra mystica. Od 2 osób, ale czytanie instrukcji trwa 1h, rozgrywka ok 3h (nie wierz opakowaniom). Gra kompleksowa, mało losowa i bardzo zmienna choćby przez fakt, że masz 14 ludów do wyboru i każdy ma swoje zdolności, więc co gra to inna konfiguracja.

      Reply
  • 2 lutego 2018 at 12:53
    Permalink

    Grałem kilka razy ze znajomymi w Osadników z Catanu. Bardzo przyjemna planszówka 🙂

    Reply
  • 2 lutego 2018 at 18:10
    Permalink

    Catan <3 jedna z moich ulubionych gier planszowych 😉
    Grałam kiedyś online w Catan, ale ciężko chodziła stronka. Natomiast gra na pc nie wywołuje takich emocji jak na żywo, gdzie można być królem lambaportu 🙂
    Wiecznie cholera jasna brakuje mi cegieł 😀

    Reply
  • 2 lutego 2018 at 20:00
    Permalink

    Gram w tą grę od dłuższego czasu (mam jeszcze tą wersję bez skróconego tytułu) i nie zauważyłem żeby rozgrywka na 3 osoby jakoś mocno odstawała od tej w 4. Oczywiście im więcej osób tym lepiej, ale nie odczuwa się tak mocno braku pełni graczy jak np. w ,,Grze o tron”. Natomiast na znużenie się grą, które musi po pewnym czasie nastąpić, całkiem nieźle działają dodatki, chociaż najlepiej te dwa pierwsze czyli ,,Żeglarze” oraz ,,Miasta i rycerze”. Szczególnie polecam ten drugi, bo wprowadza wiele nowych mechanik, dzięki którym Osadnicy się znacznie bardziej złożoną grą.

    Reply
    • 4 lutego 2018 at 15:48
      Permalink

      Co do zauważalnej różnicy- po prostu od początku dla 3 osób jest dość luźno w porównaniu do 4 osobowego składu. Nie zrozum mnie źle, na 3 osoby może dostarczyc pewnych emocji, ale przy 4 jak dla mnie jest ich o niebo więcej. Na tyle że po latach mam ochotę zagrać gdzieś np. na wakacjach w 4 osoby, a w 3 nie zamierzam się zbliżać bo znajdę ciekawsze tytuły.

      Ze znużeniem chodziło mi bardziej o to, że w inne tytuły nawet jak gram dużo i mam dość, to wracam do nich myślami. Do “Catana” nie, wręcz odrzuca mnie wówczas. Dopiero po dłuższej przerwie mogę zagrać ponownie.

      Reply
  • 4 lutego 2018 at 18:55
    Permalink

    Ja grywam w Catan również w dwie osoby i spokojnie się da (w takim wariancie gramy nie do zdobycia 10, ale do 12 lub 15 punktów).

    Reply
    • 6 lutego 2018 at 11:39
      Permalink

      Ja rozumiem, można. I rozumiem że może się podobać. De gustibus non est disputandum – ale dla mnie jednak jest słabo. Tracimy sporo ze sfery negocjacyjnej i strategicznej (blokowanie). Dlatego nawet “oficjalnie” nie jest dla 2 graczy, na to są zasady fanowskie. Mam zbyt mało czasu na gry i zbyt wiele pozycji na radarze żeby grać tylko dlatego że się da albo że “ujdzie” czy “nie jest źle”. Wolę wyjąć inny produkt, lepiej spełniający moje i innych oczekiwania 🙂 . Pamiętajmy że recenzja jest jednak oceną subiektywną 🙂

      Reply
  • Pingback: Bez Prądu: Ticket to Ride – Europa – FSGK.PL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków