Czarna Wdowa (2021)

Z jednej strony “Czarna Wdowa” czyli Natasza Romanoff długo musiała czekać na własny film (z “głównych Avengersów” został już tylko Hawkeye, ale do tego raczej nie dojdzie), a jak już obraz powstał to zderzył się z pandemią i był przesuwany ostatecznie zaliczając obsuwę o 14 miesięcy.

Z drugiej strony film wydawał się idealnie skrojony na powrót do MCU po tak długiej przerwie. Niby kolejna produkcja nowej fali, po rozstrzygnięciach w “Endgame”, ale tak naprawdę powrót do przeszłości i wydarzeń zaraz po “Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów”. Czyli niby nowe, a jednak stare i znane.

Kadr z filmu "Czarna Wdowa"
Szkoda Nataszy/Scarlett, zasłużyła na godniejsze pożegnanie.

Fani Marvela nie potrzebują ściągi, ale dla wszystkich innych: stronnictwo Kapitana Ameryki, które nie chciało podpisać ustawy o kontroli super bohaterów jest albo w więzieniu, albo ucieka przed Thaddeusem Rossem i jego oddziałami. Natasza próbuje zaszyć się na pustkowiu i przeczekać burzę. Nie dane jej będzie odpocząć, bo z racji pewnej paczki zaczyna ją ścigać nieustępliwy i bezwzględny Taskmaster.

Czarna Wdowa traktowała Avengers jak rodzinę, której nigdy nie miała. Okazuje się jednak, że jakąś tam miała i tę historię także poznamy lepiej niż dotychczas. Dowiemy się też czym są czarne wdowy i kto je… napisałbym, że szkoli, ale chyba bardziej pasuje tu słowo “produkuje”.

Kadr z filmu "Czarna Wdowa"
Bieda-harvey-weinstein i Taskmaster, podwójny zawód.

Zacznę od pozytywów. Scarlett Johansson wraca jako Czarna Wdowa prawdopodobnie po raz ostatni i po raz ostatni udowadnia, że zatrudnienie jej do tej roli było strzałem w dziesiątkę. David Harbour jako “tato”/Red Guardian dwoi się i troi, żeby dać widzom rozrywkę, Rachel Weisz grająca “mamę” to uznana marka i nie mam zastrzeżeń do jej występu. Najlepszym i najjaśniejszym punktem obsady okazuje się jednak (bez zaskoczenia) Florence Pugh. Wciela się w “siostrę” Nataszy, Jelenę. Wypada genialnie, ocieka charyzmą, ma fantastyczną chemię z Johansson, a jej kpiny na temat pozerstwa Czarnej Wdowy to najzabawniejsze elementy w filmie.

Pochwaliłem aktorów, a teraz skrytykuję… postacie. Bo o ile każdy członek obsady robi co może, o tyle scenariusz wziął sobie za punkt honoru popsucie filmu. Red Guardian to pajac i “comic relief” od początku do końca. Rubaszny debil, nic więcej. Natasza ciekawsze i lepie zrealizowane wątki miała w filmach Kapitan Ameryka, Iron Man 2 czy kolejnych Avengers. Jej historia we własnym filmie nie jest ani przesadnie ciekawa, ani odkrywcza, opowiedziana chaotycznie tak, jakby ktoś chciał połączyć rodzinny dramat, kino szpiegowskie i standardowy film spod znaku Marvela. Mamy tu elementy z każdego rodzaju, ale nie składa się to w koherentny obraz. Osobiste i w założeniu mocne momenty nie wybrzmiewają wystarczająco mocno, albo wcale, bo za chwilę jesteśmy zasypywani wybuchami, pojedynkami i komiksowymi: bum, wziuuum, ka-blam, bam!

Kadr z filmu "Czarna Wdowa"
Jelena i Natasza – świetnie dobrana ekranowa para.

Dodatkowo żadna ze scen akcji nie zapada w pamięć, nie jest w żaden sposób oryginalna czy niestandardowo nakręcona. Ot, taka średnia “marvelowska” bez szału i bez dramatu. Chociaż momentami efekty specjalne wyglądają jakby ktoś się nie przyłożył do post-produkcji i czasem różnica między bohaterami a tłem mocno razi.

Scenarzysta Eric Pearson sprezentował nam skrypt chałturniczy. Miał do wykonania normę, film miał mieć tyle i tyle minut, zawierać takie i takie elementy. Nie miał ciekawej historii o Nataszy do opowiedzenia. Miał zadanie do wykonania i tyle zrobił, zachowując minimum przyzwoitości. Jakby tego było mało, usłyszycie podczas seansu dwa prawdopodobnie najbardziej żenujące teksty w MCU do tej pory. Nie podam szczegółów, bo to jednak spoiler, ale jeden dotyczy pomysłu na to, dlaczego tytułowa bohaterka nie jest w stanie czegoś zrobić. Drugi wyjaśnia jakiego “zbędnego” zasobu świat ma najwięcej… Generalnie postać głównego czarnego charakteru (można tak jeszcze pisać) jest groteskowa, przeszarżowana i budzi raczej śmiech niż strach. Podobnie rzecz ma się ze wspomnianym Taskmasterem. Przewidywalne i bardzo rozczarowujące wyjaśnienie.

Kadr z filmu "Czarna Wdowa"
Zamiast dialogów rubaszne żarty a’la wujek z wesela? Niech ktoś zatrzyma tę karuzelę śmiechu…

Jedyne naprawdę ciekawe momenty są kiedy Natasza po prostu siedzi i rozmawia z Jeleną, albo kiedy się przekomarzają. Czuć tu chemię, wielki talent i ogromny (niestety zmarnowany) potencjał. Dlatego żałuję, że nie ma więcej kameralnego dramatu najmniejszej komórki społecznej, że nie zdecydowano się pójść w mroczny i niepokojący thriller szpiegowski na małą skalę. Musiało być obowiązkowe kopanie się po głowach, wybuchy, wielka skala starć i inne takie rozpraszacze. Mieliśmy tego na pęczki, łącznie z wojną na kosmiczną skalę, naprawdę nie można raz trochę spokojniej? Tym bardziej, że materiał był idealny.

Ach, no i jak mógłbym zapomnieć: Avengersi zmienili dealera samochodów. Do tej pory wszędzie woziło ich Audi, a Natasza z rodziną zdecydowanie wolą BMW.

Kadr z filmu "Czarna Wdowa"
Florence Pugh skradła show, kto widział ją w innych produkcjach, nie jest zaskoczony.

Szkoda. Wielka szkoda. Czarna Wdowa to świetna postać dobrze wpasowana w MCU. Zasłużyła na coś lepszego niż zwyczajne odfajkowanie jej solowego filmu idąc po linii najmniejszego oporu. Duże rozczarowanie. Choć i tak polecam seans (niekoniecznie w kinie, można poczekać na jakiś streaming), bo dla samej Florence Pugh warto. Coś czuję, że to nie ostatni jej występ w marvelowskim uniwersum.

-->

Kilka komentarzy do "Czarna Wdowa (2021)"

  • 13 lipca 2021 at 12:29
    Permalink

    Przyłączam się do jęków zawodu – jeżeli to miało być to słynne pójście Marvela w kierunku zwiększenia roli kobiet w uniwersum, to czarno to widzę. Film nudny, przewidywalny, a większość postaci źle skrojona. Można powiedzieć, że przed seansem był swoisty foreshadowing, albowiem reklamowano któryś film z DCU i od razu nasuwa się porównanie do Wonder Woman. I tak się czułem podczas seansu. Tak jakbym oglądał film DCU, a nie Marvela. Marvel jednak przyzwyczaił nas do raczej większej klasy filmów, bo wpadki były, ale mam wrażenie, że mniej spektakularne. A tutaj poszli na zasadzie dzisiejszych filmów, czyli wszystko musi być odfajkowane według przyjętych wzorców, przez co to, co miało być śmieszne czy przejmujące wychodziło groteskowo lub na zasadzie “do olania” (niezamierzony spojler). Tak złego filmu się nie spodziewałem, serio. Scarlett Johannson sama chyba miała już dość tej roli albo tego, że zmuszono ją do podkreślania silnej roli kobiet, co w rezultacie prowadziło do wygłaszania monologów z miną Wonder Woman. A popsucia Taskmastera im nie daruję. Po prostu do tej postaci nie pasuje kobieta (to żaden spojler, można się tego błyskawicznie domyślić), to musi być facet. Dobrym filmem byłby film z elementami szpiegowskim, co pokazywano chociażby (nie w pełni niestety) w drugie i trzeciej części Kapitana Ameryki. Liczyłem na coś w podobie, a wyszło fatalnie. Dla mnie maks 3/10.
    A i jakby ktoś nie wychwycił – serio, miałem wrażenie oglądać marvelowską wersję Wonder Woman, te same drętwe i czerstwe teksty o potrzebie poświęcenia, trudności w relacjach międzyludzkich, dobroci i złu ludzi etc. Było to deklamowane (dokładnie, wbrew regule kina pokaż a nie mów) w tak przeraźliwie nudny sposób, że nawet nie śmieszyły mnie te wstawki Florence Pugh, mimo że w innym filmie pewnie by tak było. Serio, nie idźcie do kina, obejrzyjcie w domu jak będzie.

    Reply
    • SithFrog
      13 lipca 2021 at 17:49
      Permalink

      “A tutaj poszli na zasadzie dzisiejszych filmów, czyli wszystko musi być odfajkowane według przyjętych wzorców, przez co to, co miało być śmieszne czy przejmujące wychodziło groteskowo lub na zasadzie “do olania” (niezamierzony spojler). ”

      Dokładnie. Jakby to był jakiś obligatoryjny projekt do odfajkowania, a nie fajna historia do opowiedzenia. Z Taskmasterem przeżyłbym płeć, ale ja czekałem na postać, a dostałem narzędzie fabularne. Jakby to był dowolny zakapior w stylu jakiegoś byłego wrestlera czy innego koksa to nic by się nie zmieniło. Potencjał Taskmastera kompletnie spuszczony w toalecie.

      Reply
  • 13 lipca 2021 at 13:00
    Permalink

    Ja w piątek do kina i jaram się strasznie pierwszy raz w kinie od lutego 2020.

    Reply
    • SithFrog
      13 lipca 2021 at 17:46
      Permalink

      Baw się dobrze, fajnie wrócić na salę kinową 😉

      Reply
  • 13 lipca 2021 at 14:22
    Permalink

    Zaspoileruj proszę te dwie najbardziej żenujące teksty, bo ich nie wyłapałem

    Reply
    • 13 lipca 2021 at 15:26
      Permalink

      Dołączam się do pytania. Film oglądałem a nie pamiętam o co chodziło

      Reply
      • SithFrog
        13 lipca 2021 at 17:46
        Permalink
        Spoiler! Pokaż
        Reply
  • 13 lipca 2021 at 21:05
    Permalink

    Kolejny CGIdalny produkt quasi-filmowy o facetach w rajtuzach. Niech ta moda wreszcie minie…

    Reply
    • SithFrog
      14 lipca 2021 at 09:45
      Permalink

      Tym razem w rajtuzach głównie babeczki 😉

      Reply
  • 13 lipca 2021 at 23:27
    Permalink

    Pójde dalej w spekulacjach na temat Florence Pugh… wedlug mnie ten film był po to, żeby ona mogła błyszczeć. Zrobic dobry grunt pod inte… pod przyszłe filmy marvela.

    Reply
    • SithFrog
      14 lipca 2021 at 09:45
      Permalink

      Wiem i wcale mi to nie przeszkadza, ale można zrobić fajne intro nowej postaci “na plecach” starej i tej starej też oddać cześć, a nie potraktować z buta. A tu tego zabrakło 🙁

      Reply
  • 14 lipca 2021 at 21:21
    Permalink

    Początek filmu nastawił mnie na to, że dostaniemy jakiś bardziej poważny, jak na standardy MCU, szpiegowski akcyjniak. Och jak bardzo się przeliczyłem. Wielka szkoda, że w filmie o Czarnej Wdowie było mało Czarnej Wdowy, a takie postaci jak Taskmaster, czy Red Guardian zostały ostro zmarnowane…

    Reply
    • SithFrog
      15 lipca 2021 at 11:36
      Permalink

      No właśnie zaczęło się jak MCU-owy odpowiednik Mission: Impossible albo Bourne. A potem lipa :/

      Reply
  • 15 lipca 2021 at 13:38
    Permalink

    A mnie się podobało. Pierwsza połowa filmu lepsza od drugiej, ale nie ma tragedii.

    Red Guardian w swoim komicznym wystąpieniu był żałosny, ale przez to tragiczny. Jak człowiek złamany, który śmieszkując próbuje się jeszcze ochronić od zupełnego opadu na dno.

    Florence kapitalna, Scarlett jak to Scarlett.

    Radziecki generał bardziej jako symbol niż pełnokrwista postać, ale w tym filmie jako dysponujący armią Czarnych Wdów pasował bardzo dobrze.

    Taskmastera faktycznie szkoda: nawet mógłby zostać w postaci w jakiej był, ale można by rozbudować potyczkę z Red Guardianem i pokazać go bardziej jako takiego nemesis, przed którym trzeba uciekać, a nie walczyć, bo fizycznie bohaterowie nie mogą się z nim mierzyć i trzeba tu sposobu.
    Niby tu w filmie wszystko było (bo pokonany został właśnie sposobem), ale no… można to było trochę bardziej rozwinąć.

    Dla mnie to idealny film poziomu 7/10. I wygląda faktycznie na taki, który powinien pojawić się w pierwszej fazie obok pierwszego Iron Mana czy Kapitana Ameryki, tam by wyglądał bardzo dobrze (tylko oczywiście trzeba byłoby przesunąć linię czasową z tej post-CW).

    Reply
    • SithFrog
      15 lipca 2021 at 14:56
      Permalink

      “nie ma tragedii”

      5/10 to średnia ocena, dokładnie w centrum skali. Jakby było tragicznie dałbym 2-3 😉

      “ale przez to tragiczny”

      No właśnie nie, może taki był zamiar, ale on praktycznie NIE MIAŁ scen i dialogów, które nie robią z niego clowna.

      “Radziecki generał bardziej jako symbol niż pełnokrwista postać, ale w tym filmie jako dysponujący armią Czarnych Wdów pasował bardzo dobrze.”

      Dla mnie to w ogóle jest jakiś syndrom star warsów. Zamiast dysponować siatką ukrytych kobiet-szpiegów wtopionych w otoczenie, facet ma armię pochowanych w piwnicy lasek, które na ulicy poznać po stroju można na kilometr. Nie mówiąc już o tym, że Czarna Wdowa wydawała się codename Nataszy, a nie wszystkich kobiet. No i te stroje… Skoro BW tak się ubierała wcześniej to dorobiono filozofię. Coś jak pustynne szaty Bena Kenobiego, które nie wiedzieć czemu stały się potem oficjalną pidżamą Jedi 😉

      Dla mnie mimo wszystko rozczarowanie, film robiony bez pomysłu.

      Reply
  • 15 lipca 2021 at 21:07
    Permalink

    Nie wiem , czy tylko mi ray Winston w roli złoczyńcy, przypominał z wyglądu, osławionego Harveya weinsteina ?? Bo chyba film był zapowiadany jako kobiece kino wśród superhero Marvela l , więc może to było celowe podobieństwo ze strony twórców w nawiązaniu do afery #metoo ?? Nie wiem , czy ktoś ma może jakieś bardziej wnikliwe spostrzeżenia na ten temat ??

    Reply
    • 15 lipca 2021 at 21:08
      Permalink

      Chętnie bym usłyszał coś mądrzejszego od moich wypocin na ten temat

      Reply
    • SithFrog
      16 lipca 2021 at 08:45
      Permalink

      Nie tylko Tobie, pisałem o tym nawet pod jednym z obrazków w recenzji 🙂

      Reply
    • 16 lipca 2021 at 15:53
      Permalink

      Definitywnie… obleśny starszy typ, mający pełną władzę nad rzeszą młodych kobiet, z którymi bezkarnie robi co chce, a one nie mogą mu oddać. Przypadek? 😉

      Reply
  • 16 lipca 2021 at 17:40
    Permalink

    Koherencja is back, bitch! 😎

    Reply
    • SithFrog
      16 lipca 2021 at 18:16
      Permalink

      Wiadomix 8D

      Reply
  • 16 lipca 2021 at 19:25
    Permalink

    Jestem po sensie. I tak dwie rzeczy od razu się rzucają gdyby ten film powstał w 2016, byłby 8/10 dla mnie tak uważam, możecie się śmiać, ale praktycznie nie ma tu tego czego nie mogliśmy się spodziewać i jednocześnie tego co jest mankamentem każdego praktycznie filmu marvela (chodzi mi o niezwykle słabe czarne charaktery – nawet Thor Ragnarok się tego nie ustrzegł). Gdyby nie to, że Nataszy nie ma już wśród nas to ten film miałby sens, a tak – pożegnanie z universum (lub jeśli ktoś oglądał już całość Lokiego Multiversum) co najmniej przeciętne. A jeśli ktoś myślał, że w amerykańskim filmie nie zgnoją radzieckiej odpowiedzi na Capitana A, to chyba na chwilę wylogował się z naszej planety. TO JEST OBOWIĄZEK – gnojenie historii ZSRR i przedstawianie ich nawet po latach jako największej zarazy, którą udało się opanować. Mimo wszystko ja mam prymitywne poczucie humoru i co najmniej trzy teksty Red Guardiana to były perełki i ta filozoficzna przypowieść dlaczego ojciec jest ważny i to pytanie o Capa, którego rzekomo RG jest największym adwersarzem i ta powtarzana dwukrotnie przemowa do Nataszy, której ta finalnie nie usłyszała ani razu. To jest humor, który towarzyszy nam chyba od Ragnaroku – wiem teraz polecą na mnie ataki, ze porównuje tamten humor Waititiego z tym. Porównuję bo i tam i tu mi się podobał. Tylko no właśnie – bez sensu, że to wszystko teraz, że nie można było poczuć praktycznie nic poza tym, że to wszystko nie ma znaczenia bo Natasza już nie żyje. Co do Taskmastera – casus Zimowego Żołnierza, wszystko poprowadzone niemal identycznie – tam byłem rozczarowany tu też jestem, tam wyszło to na dobre tu nie bo świat z tego filmu nie ma absolutnie nic wspólnego z MCU. 5/10 zasłużone, film spóźniony o 5 lat, gdyby powstał zaraz po CivilWar byłoby 8 na bank i sporo zachwytów. A tak przykro odfajkowane bez większych emocji. A no i w polskim dubbingu nie jest powiedziane, że tym surowcem są dziewczynki a ludzie.

    Reply
    • 16 lipca 2021 at 19:29
      Permalink

      No i tak się rozpisałem a zapomniałem o najlepszej scenie filmu, absolutnie rozwalającej czaszkę. Ta przeróbka NIRVANY to był kosmos w połączeniu z tymi przeskakującymi klatkami. Dawno czegoś takiego nie widziałem.

      Reply
      • SithFrog
        17 lipca 2021 at 18:52
        Permalink

        Montaż był ok, ale przez to, że wzięli taki hit to cały czas z tyłu głowy miałem obawę, że to Zack Snyder reżyserował 😀

        Reply
        • 17 lipca 2021 at 22:42
          Permalink

          To było takie kozackie. Że jeszcze przez chwilę łudziłem się, że się pomyliliście i ten film będzie epicki. I tak jeszcze raz zgadzam się z oceną i jeszcze raz uważa kilka lat temu ten film znalazłby się w środku stawki filmów MCU. Nie żałuję że poszedłem do kina i nie jestem rozczarowany bo dostaliśmy typowy produkt MCU że słabym złolem.

          Reply
          • SithFrog
            20 lipca 2021 at 09:36
            Permalink

            No ja się nie zgadzam. Pozostanę przy swoim. Dla mnie konstrukcja filmu pokazuje, że nie było pomysłu na film, a sceny akcji wyglądają na oderwane od scen budujących fabułę 😉

            Reply
    • SithFrog
      17 lipca 2021 at 18:51
      Permalink

      “gdyby ten film powstał w 2016, byłby 8/10 dla mnie tak uważam, możecie się śmiać”

      Śmiać się nie będę, ale fundamentalnie się nie zgadzam. Niby dlaczego? Moim zdaniem to, że dzieje się w przeszłości nie ma znaczenia. Chodzi o samą konstrukcję, która jest do bani, historia nie trzyma się kupy, a film jest chaotyczny i źle skrojony. Oglądałem kilka razy filmy o prawdziwych wydarzeniach znając finał (bo znam historię), a i tak trzymały w napięciu, albo chwytały za serce. Nie ma znaczenia gdzie jest teraz BW w uniwersum dla jakości filmu.

      Fajnie, że humor Ci się podobał, ale porównanie z Ragnarokiem to owszem, bluźnierstwo 😉

      “A no i w polskim dubbingu nie jest powiedziane, że tym surowcem są dziewczynki a ludzie.”

      Dlatego nienawidzę dubbingu, nie dość, że głosy zazwyczaj średnio pasują, usta nie pasują wcale to jeszcze tłumaczenie jest z czapy.

      Reply
      • 17 lipca 2021 at 22:38
        Permalink

        Na swoją obronę, porównałem tylko trzy sceny z humorem ragnaroku gdzie było go o wiele więcej. Tak wiem, że to bluźnierstwo zdaje sobie z tego zdanie, a jednak ten humor spokojnie by się w filmie podobnym do Ragnaroku moim zdaniem obronił. A co do roku produkcji, chodzi mi o to że każdy myślał że ten film będzie hołdem dla postaci a był po prostu kolejnym filmem z serii o superbohaterach. I tak jak pisałem rozwiązanie z taskmasterem nie różni się zbytnio od zimowego żołnierza a generał od tego gościa co go grał Redford. Dlatego czepianie się tego jest powtarzaniem wszystkich skarg pod adresem MCU oni nie umieją w czarne charaktery. No i dajcie proszę ocenę Lokiego.

        Reply
        • SithFrog
          20 lipca 2021 at 09:36
          Permalink

          “No i dajcie proszę ocenę Lokiego.”

          Soon!

          Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków