Niedzielne Fiszki: Huldufólk

Na całym świecie folklor pełen jest fantastycznych, inteligentnych i humanoidalnych stworów, które – w zależności od nastroju – mogą ludziom pomagać lub szkodzić. Ale ukryci ludzie, czyli Huldufólk zamieszkujący Islandię oraz Wyspy Owcze są pod wieloma względami wyjątkowi. A o ich istnieniu wspomina najstarszy zabytek piśmiennictwa islandzkiego, czyli Edda Starsza.

Huldufólk to istoty przypominające elfy, aczkolwiek w samym folklorze islandzkim wyraźnie od elfów – a więc ras nazywanych zbiorczo Alfar – odróżnione. Niektórzy badacze sądzą, że Huldufólk to alternatywna nazwa dla elfów, używana z bojaźliwego lęku przed nazwaniem elfów po imieniu. Jest to jednak pogląd znajdujący się w mniejszości. Huldufólk na pewno nie są też bogami, a przynajmniej nie przynależą ani do dynastii Wanów, ani do Asów. Zazwyczaj są po prostu opisywani jako ludzie wyjątkowej urody, zdolni do porozumiewania się ludzkim językiem i noszący normalne ubrania (choć lubią stosować na nich zielone akcenty). Nie są jednak zwykłymi ludźmi. Zamieszkujący kurhany i omszałe wzgórza, tzw. ukryci ludzie to podróżnicy pomiędzy światami, zdolni znikać ludziom z oczu gdy tylko tego zapragną. A po co pojawiają się w naszym świecie? Przede wszystkim po to, by poimprezować. Zgodnie z islandzkimi wierzeniami, ukryci ludzie odwiedzają nasz świat w wigilię Bożego Narodzenia, Sylwestra, Trzech Króli (czyli trzynastą noc od Bożego Narodzenia) oraz w przesilenie letnie. Przy tej ostatniej okazji należy jednak uważać. Jeśli spotkamy któregoś z Huldufólk na rozdrożu, spróbuje nas uwieść, a potem porwie. Jeśli się oprzemy (co może być trudne, bo oprócz własnych wdzięków przedstawiciel lub przedstawicielka tego ludu zaoferuje nam również pyszne jedzonko), jest szansa, że zostaniemy nagrodzeni. Ale lepiej nie ryzykować.

Huldufólk na pocztówce.

Choć Huldufólk u swego zarania byli elementem wierzeń pogańskich, pojawienie się na Islandii chrześcijaństwa, związało ukrytych ludzi z nowym systemem wierzeń. W folklorze pojawiło się więc następujące tłumaczenie ich genezy – mieli być dziećmi Ewy, które pierwsza kobieta próbowała ukryć przed Bogiem. A rozgniewany za ten czyn Stwórca ukrył je przed resztą ludzkości. W czasach wczesnonowożytnych, w niektórych częściach Islandii pojawiło się również przekonanie o tym, że Huldufólk potrafią nie tylko znikać, ale również zmieniać rozmiar. Stąd zwyczaj budowania im małych domków, a nawet małych kościołów (w nadziei, że nawrócą się na wiarę chrześcijańską).

No dobrze – powiecie pewnie – to ciekawy element folkloru, ale dlaczego o tym opowiadam? Otóż w historii Huldufólk niesamowite jest jeszcze jedno. Mieszkańcy Islandii i Wysp Owczych do dziś wierzą w ich istnienie. Oczywiście nie wszyscy, ale wystarczająca ich część, by wprawić nas w zakłopotanie. Przeprowadzone w ostatnim 20-leciu sondy wskazują, że ok. 7-8% Islandczyków uważa istnienie Huldufólk za pewne (z czego blisko połowa twierdzi, że spotkała ukrytych ludzi), natomiast ok. 45% istnienie tej tajemniczej rasy określa jako prawdopodobne. Nie jest to rezultat przekory, czy prosty chwyt marketingowy na ściągnięcie turystów – podobne badania prowadzano od połowy ubiegłego wieku i zawsze wskazywały na podobne wyniki. Ba, w latach 70., podczas problemów przy konstruowaniu drogi wokół Kópavogur (drugiego największego miasta Islandii), nawet nietabloidowa prasa rozważała sabotaż ze strony ukrytych ludzi. A kiedy w 2004 roku amerykańska firma Alcoa chciała wybudować na Islandii hutę aluminium, okazało się, że oprócz opinii rzeczoznawców potwierdzających, że na danym terenie nie ma potencjalnych artefaktów archeologicznych, musieli też przedstawić lokalnemu samorządowi ekspertyzę dotyczącą potencjalnych pobliskich osiedli Huldufólk. Jeśli więc zamierzacie się wybrać na którąś z wysp na północy Europy… to lepiej uważajcie na rozdrożach.

 

-->

Kilka komentarzy do "Niedzielne Fiszki: Huldufólk"

  • 11 października 2020 at 15:02
    Permalink

    “to lepiej uważajcie na rozdrożach.”
    Hmm, z tego co napisałeś nie wynika właściwie, że należałoby się ich bać. Ryzykujemy co najwyżej przygodny seks z trochę dziwną kobietą. Czyli nic, co nie mogłoby się nam przytrafić podczas zagranicznej wycieczki i bez udziału istot magicznych. 😀 Potrafią być naprawdę niebezpieczni?

    Reply
    • 12 października 2020 at 00:29
      Permalink

      Może to być też przelotni sex z brzydka kobietą albo nie kobietą 😂 jak kto lubi lub może nie lubi.

      Reply
  • 11 października 2020 at 16:11
    Permalink

    Rozumiem ze inspiracją do artykulu wcale nie byl pewien niedawny film o eurowizji?

    Reply
    • DaeL
      11 października 2020 at 16:26
      Permalink

      Chodzi o tę komedię z Willem Farrelem? Raczej nie, bo nie oglądałem 🙂

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków