Wieści z Cytadeli #63: Drogon w Parku Jurajskim

Kto by pomyślał, że okres kwarantanny będzie bardziej żyzny dla newsów związanych z Pieśnią Lodu i Ognia niż całe poprzednie półrocze. Ja na pewno bym tak nie pomyślał, tym niemniej nie przechodzę obok tego faktu obojętnie i już śpieszę, by dowieść Wam o najnowszych wydarzeniach.

Nawałnica mieczy

Zacznijmy od nowej, ilustrowanej wersji Nawałnicy mieczy. O polskim wydaniu ilustrowanej Gry o tron pisałem wcześniej, Starcie królów zamierzam zrecenzować niebawem, a tymczasem sklepy internetowe przyjmują już preordery na anglojęzyczną Nawałnicę. Polskiej edycji możemy się spodziewać (prawdopodobnie) za pół roku. Nie spodziewam się za to poprawek w tłumaczeniu (choć w Nawałnicy ma to już mniejsze znaczenie, translacja nie jest tak tragiczna jak w Grze). No i okładka jest bardzo zgrabna.

Okładka anglojęzyczna. Czerwona jak Krwawe Gody.
George wciąż pisze

A zainteresowanych tym jak idą postępy GRRM-a w pracy nad Wichrami, uspokajam – pisarz ponoć wciąż pracuje nad książką. Od ostatniego raportu z pola literackiej walki zmieniło się tylko to, że George zamknął swoją księgarnię i pogodził się z faktem, że przynajmniej do końca pierwszego półrocza nie będzie uczestniczył w żadnych imprezach promocyjnych czy konwentach. A niewykluczone, że nie zrobi tego również w kolejnych miesiącach. Innymi słowy, szykują się kolejne miesiące bez jakichkolwiek przeszkód w pisaniu. Zobaczymy, co się z tego urodzi.

Westworld

Fani serialu Westworld zapewne już o tym wiedzą. A pozostali zaraz się dowiedzą. W jednym z odcinków trzeciego sezonu możemy odnaleźć ciekawy smaczek. Scenarzyści Gry o tron wcielają się w rolę inżynierów parku, a towarzyszy im… robot-Drogon.

Żeby było weselej, Weiss i Benioff rozmawiają o sprzedaży smoka start-upowi z Kostaryki. A jaki słynny park znajdował się na wodach terytorialnych Kostaryki? Oczywiście Park Jurajski. Czyli Drogon znajdzie dom wśród dinozaurów. Dodatkowym smaczkiem jest tutaj fakt, że zarówno Westworld, jak i Park Jurajski powstały w wyobraźni tego samego pisarza – nieżyjącego już Michaela Crichtona.

A skąd pomysł na wykorzystanie Benioffa i Weissa w tej scenie? Cóż, to pozostałość koncepcji samego George’a, który dwa lata temu proponował twórcom Westworld stworzenie całego parku tematycznego opartego właśnie o Grę o tron. Niestety (a może stety – przynajmniej GRRM nie ma dodatkowych zajęć), ostał się z tego tylko taki drobny smaczek.

Martin na planie

Szum wokół Benioffa i Weissa w Westworld skłonił Martina do przypomnienia swoich drobnych rólek trzecioplanowych. Autor wspomniał o tym, jak pojawił się w serialu Piękna i Bestia (był jednym z jego scenarzystów), w Rekinadzie 3, a ostatnio również w Z Nation. Co ciekawe, nigdy nie udało mu się pojawić na ekranie w… Grze o Tron. Martin miał wprawdzie drobną rólkę na ślubie Daenerys z pierwszej wersji pilota serialu, ale ostatecznie (m.in. ze względu na zmianę aktorki) wszystkie ujęcia, w których był obecny, zostały wycięte. GRRM bardzo chciał, aby jego głowa pojawiła się zatknięta na pal obok makówki Eddarda Starka, ale koszt wykonania precyzyjnego odlewu był na tyle duży, że ostatecznie z pomysłu zrezygnowano. No i w końcu George nalegał na to, aby pozwolono mu wziąć udział w Krwawych Godach. Przekonał go jednak argument, że jego obecność mogłaby odwrócić uwagę od tragizmu tych scen. A potem… cóż, nie nadarzyła się już okazja. Prawdopodobnie z powodu pogorszenia stosunków z showrunnerami.

GRRM w kostiumie na planie pilota Gry o Tron.
Spadek notowań

Na koniec mały smaczek. Pewna uczynna dusza z reddita przygotowała graficzną ilustrację oceny poszczególnych odcinków Gry o Tron na IMDB i na Metacriticu. Moim skromnym zdaniem Metacritic wydaje się być dużo bardziej miarodajny. I ładnie ilustruje zapaść serialu.

Wizualizacja katastrofy.

I to tyle na dzisiaj! Do przeczytania po świętach. Może będziemy mieli już jakieś wiadomości na temat daty ukończenia Wichrów?

-->

Kilka komentarzy do "Wieści z Cytadeli #63: Drogon w Parku Jurajskim"

  • 9 kwietnia 2020 at 13:13
    Permalink

    “[…] uspokajam – pisarz ponoć wciąż pracuje nad książką” – nie jestem do końca przekonany, czy ta książka, to aby na pewno Wichry 🙁

    Reply
    • 9 kwietnia 2020 at 13:27
      Permalink

      Nie jesteś do końca przekonany, bo Martin pracuje nad snem o wiośnie( ͡º ͜ʖ͡º)

      Reply
  • 9 kwietnia 2020 at 14:41
    Permalink

    Hmm nie wspomniał o swojej roli w Grze o Tron od Cyanide Studio, gdzie podkładał głos pod… Maestera Martina.

    Spoiler! Pokaż
    Reply
    • 9 kwietnia 2020 at 14:54
      Permalink

      George zapowiedział również, że w Wichrach będzie wzmiankował o tych głównych rodach, które się w tej grze pojawiają i grają główne role. Ciekawe, czy po tylu latach można jeszcze tego oczekiwać.

      Reply
      • 10 kwietnia 2020 at 08:24
        Permalink

        Kilka “interpretacji” wydarzeń przyjąłbym do kanonu, niektórych nie. Mam jednak obawy, że zwyczajnie GRRM niezbyt już pamięta o istnieniu tej gry. Gra, choć miała dobrą fabułę, miała sporo pomniejszych wad i daleko jej było do gry wysokobudżetowej, recenzenci(niektórzy gracze również) zaś często oceniali ją jak klasyczne AAA. Tak nawiasem mówiąc, to ciekawi mnie kiedy Dael zrobi coś nowego z serii “Gramy o Tron”.

        Reply
  • 9 kwietnia 2020 at 17:41
    Permalink

    Moim zdaniem sezon piaty zbyt lagodnie potraktowany. Ta wyprawa Jaimiego i Bronna w stylu kiczowatego serialu przygodowego.

    Reply
    • 9 kwietnia 2020 at 18:55
      Permalink

      Wszystko zostało wzięte po łebkach – wątki w Essos, w Dolinie, na Północy, w Dorne, w Dorzeczu (tam właściwie wątków nie było), na Żelaznych Wyspach. Poziom jako tako trzyma Królewska Przystań. I tyle.

      Reply
  • 9 kwietnia 2020 at 18:41
    Permalink

    Trzeba donieść na niego, że kicha to być może go zamkną w kwarantannie. Będzie miał dużo czasu na pisanie

    Reply
  • 10 kwietnia 2020 at 15:50
    Permalink

    Dziwne że ostatni odcinek 6 sezonu, ma tak słabą ocenę na metacriticu.

    Reply
    • 10 kwietnia 2020 at 18:32
      Permalink

      Bo to wyjątkowo głupi odcinek. Dziki ogień pod wszystkimi ważniejszymi budynkami stolicy i przez kilkanaście lat nikt z tym nic nie robi? Bo uwierzę. Jaime nie boi się, że jakiś przypadkowy pijaczek zaprószy ogień w podziemiach i wypieprzy ich wszystkich w powietrze?
      Zawyżone oceny 5 sezonu, ale faktycznie chyba obiektywniejsze. IMDb staje się już kolejnym narzędziem reklamowym dużych wytwórni.

      Reply
      • 11 kwietnia 2020 at 09:37
        Permalink

        Takie ,,ale”, że przecież w Sadze w książkach jest praktycznie to samo…, Jaime w końcu nikomu poza Brienne i Nedem (który w sumie i tak go nie wysłuchał) nikomu o tym dzikim ogniu nie powiedział, on tam był przez wiele lat, dopóki Tyrion nie wykorzystał go w obronie przed Stannisem, ale czy wykorzystał cały dziki ogień…, tego nie wiemy, a do podziemi wątpię, żeby miał ktokolwiek ,,od tak” dostęp, po pierwsze na pewno nie da się wejść do podziemi z byle uliczki Zapchlonego Tyłka, prawdopodobnie da się do nich wejść jedynie z Czerwonej Twierdzy, w końcu wiemy jak bardzo Maegorowi zależało na tym ,,sekrecie” w postaci podziemi, więc jaki ,,przypadkowy pijaczek” miałby tam niby wejść, nie pisząc o odnalezieniu wejścia…, po drugie same podziemia jak doskonale wiemy, to istny labirynt pełen różnych ukrytych przejść itp., co wiemy głównie z rozdziałów Tyriona przed zabiciem Tywina, do których nie ma żadnej mapy, plus jak również wiemy z rozdziałów Tyriona dziki ogień, był ukryty w specjalnych ,,skrytkach” w podziemiach, więc na pewno nie leżał sobie w pierwszym bocznym korytarzu, dlatego nawet jakby ktoś wszedł, a już tym bardziej ,,przypadkowy pijaczek”, nie ma najmniejszej opcji, by odnalazł dziki ogień, prędzej, by się tam włóczył, aż umarł by z głodu 😛
        A Jaime nikomu nie mówi, bo wierzy, że nikt by mu nie uwierzył, skoro Ned najbardziej sprawiedliwy człowiek w Westeros mu nie uwierzył, to kto inny miałby…, to jest myślenie Jaimego.

        Reply
        • 11 kwietnia 2020 at 22:55
          Permalink

          W sadze nie jest tak samo. W sumie niewiele wiadomo o okolicznościach z podłożeniem dzikiego ognia w czasach rebelii, a o tym, co się z nim później stało, nie wiadomo nic. Ale to mało istotne.
          Jaime w czasach Aerysa to jeszcze praktycznie gołowąs, chłopiec. I taki gówniarz już wie o tym przedsięwzięciu z ogniem. Oczywistym jest zatem, że tym bardziej jego dowódca – Barristan – musiał wiedzieć także. Nie mówiąc już o Varysie – królewskim mistrzu szpiegów. I o Pycelle’u, który wtykał nos we wszystkie sprawy króla. A jeżeli Pycelle to i Tywin. Oczywistym jest także, że król ze swym piromantą osobiście nie wnosili tych beczek z dzikim ogniem do podziemi na własnych plecach. To spore przedsięwzięcie logistyczne. Wiedział też namiestnik, nie pamiętam nazwiska, a możliwe, że i starszy nad monetą. O pomniejszych wspólnikach i wykonawcach, których musiały być setki, nie wspominając. Reasumując – wiedzieli wszyscy. Większość z nich pozostała na swoich stanowiskach w KP. I co? Nagle wszyscy zapomnieli?! A z nowych, którzy nie wiedzieli – nikogo nie zainteresowały okoliczności śmierci króla i jego namiestnika-piromanty?
          Do podziemi da się wejść z różnych miejsc. Choćby z burdelu Alayayi. Ale nieistotne jak trudno tam się dostać. Istotne, że żaden normalny król, królowa, namiestnik, szef szpiegów, arcymaester czy ktokolwiek normalny nie mieszkałby na tykającej bombie pod tyłkiem. Jaki król podjąłby ryzyko, że przeciwnicy polityczni mogą usunąć jego dynastię za pomocą jednej sprytnej osoby z pochodnią?! Czy Tywin pozwoliłby, żeby jego córka i syn żyli na bombie zegarowej? A nawet jeżeli wszyscy z woli scenarzystów ulegli nagle zbiorowej amnezji, albo zwyczajnie na to leją, czy Jaime pozwoliłby na takie ryzyko swojej ukochanej i dzieciom? To kompletny idiotyzm. Wszyscy żyją sobie spokojnie według zasady: “a co tam, stary król namęczył się z tym ogniem, to niech sobie leży. Nic to, że jakiś przypadkowy pijaczek, albo np. lord Stannis, może w każdej chwili wysadzić połowę KP z nami na czele. Ważne, żeby D&D mieli efektowną scenę.” Scena faktycznie fajna, ale logiki w niej żadnej. Gdyby Cersei sama kazała przed rozprawą podłożyć dziki ogień pod septem to bym rozumiał. Ale to, że leży tam od czasów króla Aerysa, to zwyczajny bullshit.

          Reply
          • 12 kwietnia 2020 at 09:55
            Permalink

            W Sadze jest tak samo i wiemy co się działo z tym dzikim ogniem, przecież mamy to w rozdziałach, stąd Tyrion miał dziki ogień do walki ze Stannisem, odnaleziono go w skrytkach pod miastem, jaki inny może to być dziki ogień, jak nie ten, który miał być użyty do spalenia miasta w czasach rebeli…, co… magicznie pod miastem pojawił się dziki ogień przed walką ze Stannisem…, no come on…, przecież jest mowa o tym w książce…, naprawdę mam czasami wrażenie, że Ty czytałeś książki, ale kompletnie ich nie zrozumiałeś :\
            Co do przedsięwzięcia z ogniem, nic nie wiemy o tym, żeby ktokolwiek inny wiedział, poza tym rebelia nie trwała parę dni, w czasie kiedy Aerys kazał wyprodukować ten dziki ogień, Barristan mógł być już na bitwach, w końcu praktycznie wszyscy pojechali za Rheagarem, a Jaime został sam z Aerysem, co do Varysa i Pycella, również mimo wszystko wątpię, by wiedzieli, a nawet jeśli Varys by wiedział, to po co miałby powiedzieć…, on jest za Targaryenami, doradzał dobrze Aerysowi w kwestii Tywina, powiedzenie o dzikim ogniu, który wyprodukował Aerys byłoby strzałem w piętę Targaryenom, plus informacja o nim mogłaby być przydatna dla niego w przyszłości…, to jest Varys i tak jak Littlefinger, oni cenią informację ponad wszystko i łatwo się z nimi nie rozstają, a Pycelle…, on był strasznie tchórzliwy i nie wierzę, żeby jakoś szczególnie przejmował się dzikim ogniem, nawet gdyby o nim wiedział, a jestem wręcz pewna, że nie wiedzieli, bo właśnie byłaby o tym jakaś wzmianka, George kreuje, żeby to właśnie Jaime był jedyny z tą wiedzą, a Tywin ewidentnie widzimy, że nic o tym nie wiedział, dlatego Pycelle też nie, Tywin zaraz by o tym powiedział Robertowi, a tego nie zrobił, bo nie miał o tym pojęcia.
            Czy nie wnosili sami tych beczek…, jest mowa w Sadze o trzech piromantach…, dlaczego nie…, jest to możliwe.
            Namiestnikiem był wtedy Rossart, główny piromanta, który tworzył ten dziki ogień i sam jarał się wizją podpalenia miasta, Jaime go zabił jako pierwszego…, starszy nad monetą…, wtedy już chyba wszyscy doradcy opuścili Aerysa i uciekli w bezpieczne miejsca… I czemu starszy nad monetą, a nie np. starszy nad prawami…, doradców było więcej, ale na pewno żaden z nich o tym nie wiedział, nawet nie wiemy kim byli Ci doradcy.
            No…, nie wiedział nikt, jak widać…, może to błąd Martina, ale jednak…, gdyby ktoś wiedział, to byłaby o tym wzmianka, poszlaka czy coś, a widać ewidentnie, że nikt nie wie 😛
            Okoliczności śmierci króla i piromanty…, przecież o tym jest w rozdziale Jaimego…, kto by się przejmował jakimś piromantą… nikt, była rebelia, a król…, wszyscy odetchnęli, że zginął, tak jak napisałam, większość stwierdziła prawdopodobnie, tak jak Ned, że zabicie Aerysa, było jakimś planem Tywina, w którym uczestniczył Jaime, to dla nich były okoliczności jego śmierci, innych nie przyjęliby do wiadomości.
            A to, że do podziemi da się wejść od Alayayi, to akurat inna sprawa, bo to Tywin, kazał je dorobić 😛

            Reply
          • 12 kwietnia 2020 at 10:04
            Permalink

            Nie scenarzystów, ale samego Martina, w SADZE JEST TAK SAMO, TEN DZIKI OGIEŃ TAM LEŻY, PÓKI NIE JEST WYKORZYSTANY W BITWIE NA CZARNYM NURCIE, come on… 😂😂😂
            Bo nikt, jak widać o tym nie wiedział i przyjmij to do wiadomości, czy to ma sens czy nie, ma to nie ma znaczenia, ale takie są fakty, nie wszystko musi mieć sens, szczególnie z początku 😉
            A Jaime…, on się przestał czymkolwiek przejmować po rebelii, co widzimy, jego dzieci go wtedy nie obchodziły, dla niego nie były to jego ,,bachory” (jak sam je nazwał), ale Roberta 😛
            A ja cały czas piszę o Sadze, a nie o serialu, serial mnie nie obchodzi, ale w Sadze powtarzam ten dziki ogień też tam leżał, jak powiedział Halyn (czy jak on tam miał, nie chce mi się sprawdzać imienia tego piromanty), znaleźli skrytki pod miastem, w podziemiach z dzikim ogniem, z jakoś 4 tysiące dzbanów było, więc niby skąd ten nagle odnaleziony dziki ogień w podziemiach, jak nie z czasów Aerysa…, nigdziew Sadze nie mamy mowy, żeby ktokolwiek o nim wiedział…, nigdzie w Sadze nie mamy mowy, żeby ktokolwiek go sprzątnął, więc czy to ma sens czy nie, pogódz się z tym, że tak to wykreował Martin, nikt prócz Jaimego nie wiedział o tym dzikim ogniu i ten dziki ogień przez wiele lat leżał (A może jeszcze nadal leży, bo nie wiemy czy te 4 tysiące to wszystkie dzbany, jakie były w podziemiach) pod KL i nikt go nie sprzątnał 😛

            Reply
            • 12 kwietnia 2020 at 16:10
              Permalink

              Tyrion miał dziki ogień ze składów gildii alchemików, trzymanych w specjalnie zabezpieczonym składowisku w podziemiach pod wzgórzem Visenyi. Ze starych zapasów (być może jeszcze tych Aerysa) i nowych, robionych na polecenie Cersei. Tu akurat serial i książka nie różniły się. To Ty nie wiesz co czytasz, albo coś sobie wkręcasz i potem uważasz za fakty. Pokaż mi choć słowo w książce z którego wynikałoby, że ogień użyty przez Tyriona pochodzi wprost z pułapek podłożonych przez Aerysa. Tom i numer strony, albo chociaż rozdział.
              Co do reszty, to na upartego wszystko można sobie wkręcić i wytłumaczyć. Np. żeby zracjonalizować i uwiarygodnić sobie pomysły głupie i niewiarygodne. Ja nie stosuję takiego wybiegu i mówię jak jest. Gdy coś jest głupie i nielogiczne to nazywam to po imieniu, a gdy świetne, to zachwycam się. Niezależnie czy wychodzi spod ręki Martina, czy D&D. Jeżeli Martin sięgnie po tę samą głupotę z ogniem co scenarzyści serialu to i jemu dowalę. Ale na razie jeszcze tego nie zrobił i proszę mu nie insynuować. 🙂

              Reply
              • 12 kwietnia 2020 at 16:34
                Permalink

                Zapasy z czasów Aerysa zostały w części zniszczone – a przynajmniej tak wszyscy sądzą. Gdy Hallyne pokazuje Tyrionowi kryptę z nowym dzikim oginiem (10 000 dzbanów zamówionych przez Cersei), wspomina przy okazji, że poniżej jest druga krypta, w której magazynowano dziki ogień z czasów Aerysa. Słoje z tamtego okresu mają kształt owoców, bo taka była fantazja monarchy. Według Hallyne’a te stare naczynia zostały zapieczętowane woskiem, a samą kryptę zalano wodą. Zastanawiam się, czy Hallyne mówi tu prawdę – być może druga krypta jest tak naprawdę pusta. W każdym razie, mistrz piromantów twierdzi też, że znaczna ilość zapasów z czasów Aerysa zaginęła bez śladu. Mówi również, że zapasy z drugiej krypty powinny zostać zniszczone (w sensie: jakimś chemicznym sposobem, nie przez zatopienie), ale brakowało do tego ludzi, gdyż większość mistrzów zginęła podczas Splądrowania Królewskien Przystani. A rok przed rozmową z Tyrionem w piwnicy pod Wielkim Septem znaleziono przypadkiem dwieście słojów, a nikt nie wiedział, skąd się tam wzięły.

                Reply
                • 12 kwietnia 2020 at 16:49
                  Permalink

                  Dokładnie o tym mówię. Jak widać nie była to żadna wielka tajemnica, a pułapki Aerysa zostały zdemontowane i zabezpieczone. Owszem, po drodze ludzie mogli coś ukraść, jak zwykle w takich wypadkach, ale nie ma takiej możliwości, że dziki ogień leży sobie od czasów Aerysa pod wszystkimi ważniejszymi budynkami stolicy, a nikt o tym nie wie, albo co gorsza nic z tym nie robi.

                • 12 kwietnia 2020 at 16:58
                  Permalink

                  Moim zdaniem nie było większą tajemnicą, że Aerys gromadził dziki ogień. Ale pewnie myślano, że po prostu – tak jak później Cersei i Tyrion – szykuje się do obrony miasta, że dzikim ogniem będzie się strzelać w kierunku oblegających itd. Sekretem było to, że wiele z tych słojów mistrzowie piromanci umieścili pod najważniejszymi budowlami (Czerwona Twierdza, Smocza Jama, Siedem Bram, Wielki Sept) – tak, że wybuch naruszyłby fundamenty i doprowadził do zawalenia. Tego dokonali sami piromanci – i tu nie potrzeba było wielu ludzi. I właśnie tych słojów nigdy nie odnaleziono, bo Jaime zabił mistrzów piromantów – a sam nie wiedział, gdzie są te tajemne skrytki, więc nie mógł ich usunąć. Nikomu też o tym nie powiedział, bo nie miał ani jednego dowodu. Piromanci nie żyli, a przecież nie mógł sam jeden zacząć przekopywać całego miasta szukając tajemnych korytarzy i krypt.

                • 12 kwietnia 2020 at 18:36
                  Permalink

                  Owszem, można domniemywać to i owo. Mamy tu przecież cały dział zajmujący się domniemaniami. Szalone Teorie się nazywa. 🙂 Ale na razie fakty są takie jakie są.
                  A nawet, gdy sobie podomniemamy, to moim zdaniem tak mała liczba wtajemniczonych jest zupełnie niemożliwa. Naprawdę widzicie takiego króla jak Aerys, gdy bez przewodników, bez ochrony, z trzema pomocnikami, roznosi w pocie czoła te dzbany pod ulicami KL? A potem z uśmiechem wtajemnicza we wszystko 15-latka? No ludzie… 🙂
                  Jaime sam rozkopać KL nie mógł, ale wierzyć się nie chce, że machnął ręką na sprawę, dla której tyle poświęcił. Przeczy temu właśnie fakt, że zaciekle tropił pozostałych piromantów. Moim zdaniem poszedłby z tym do Tywina, nie ryzykowałby życia Cersei.

                • 12 kwietnia 2020 at 19:24
                  Permalink

                  “Naprawdę widzicie takiego króla jak Aerys, gdy bez przewodników, bez ochrony, z trzema pomocnikami, roznosi w pocie czoła te dzbany pod ulicami KL?”

                  Wiadomo, że było ich więcej niż trzech – brali w tym udział mistrzowie gildii piromantów, których na pewno było więcej niż trzech. Jaime używa słowa “handful” (“garstka”, wg. Wikisłownika ok. 5 osób). Ale wątpię, żeby Jaime na własnej oczy widział, jak piromanci roznoszą słoje, więc pewnie miał na myśli samych przywódców (Rossart, Belius, Gargius) i paru innych. Ciekawym szczegółem jest to, że istniała mapa, na której Rossart zaznaczył rozmieszczenie dzikiego ognia. O jej istnieniu wiedział Jaime, widział jak wielki mistrz piromantów pokazuje ją królowi. Ta mapa musiała albo zostać zniszczona, albo ktoś ją zrabował – może Varys?

                  “A potem z uśmiechem wtajemnicza we wszystko 15-latka? No ludzie…”
                  Mówimy tu o człowieku, który chwilę później wydał Jaime’mu (którego wcześniej traktował jako zakładnika, nie gwardzistę) rozkaz zabicia własnego ojca.

                  Krótko mówiąc, nie sądzę, żeby w spisku Aerysa musiały brać udział takie tłumy, jakich zaangażowanie sugeruje Robert Snow. Spójrzmy na przykład na historyczny spisek prochowy, gdzie niewielka grupka (m.in. Guy Fawkes) zdołała przenieść do krypty pod parlamentem 36 beczek prochu… A piromanci Aerysa mają znacznie łatwiejsze zadanie: działają z umocowania króla, cała “substancja” jest już gotowa nie trzeba jej gromadzić, wreszcie, prawdopodobnie mają dostęp do tajemnych tuneli. Wreszcie, ich ruchy dla przypadkowego widza nie są niczym niezwykłym – ot, szykują obronę miasta.

                • 13 kwietnia 2020 at 04:17
                  Permalink

                  Mapy, opowieści ludzi… No właśnie. Cały czas przewija się w tym wątku zdanie “wiadomo to, wiadomo tamto”. Zastanówmy się. Skąd wiadomo? Komu wiadomo i dlaczego? I skoro “wiadomo” temu czy innemu, to czemu nie wiadomo było królowi Robertowi albo Tywinowi Lannisterowi? A może właśnie im też było wiadomo? Im dłużej się nad tym zastanawiam tym bardziej cała impreza jawi mi się jako kolejne wariactwo króla Aerysa, którego rzeczywista skuteczność byłaby na poziomie próby wysadzenia kapiszonem Pałacu Kultury. Może tak naprawdę nie było żadnego niebezpieczeństwa, a ten gówniarz Jaime dał się wkręcić staremu wariatowi i biegał za dzbanami, zamiast zająć się tym co było naprawdę ważne w tamtych dniach? My zaś daliśmy się wkręcić HBO, która uraczyła nas obrazem długich sągów wielkich beczek dzikiego ognia stojących w podziemiach i zielonymi eksplozjami zmiatającymi pół miasta? Idę o zakład o każde pieniądze, że pożaru stu czy dwustu dzbanów dzikiego ognia w podziemiach Czerwonej Twierdzy na górze nikt by nawet nie zauważył. 🙂

          • 12 kwietnia 2020 at 16:45
            Permalink

            “Oczywistym jest także, że król ze swym piromantą osobiście nie wnosili tych beczek z dzikim ogniem do podziemi na własnych plecach. To spore przedsięwzięcie logistyczne. Wiedział też namiestnik, nie pamiętam nazwiska, a możliwe, że i starszy nad monetą. O pomniejszych wspólnikach i wykonawcach, których musiały być setki, nie wspominając. Reasumując – wiedzieli wszyscy. Większość z nich pozostała na swoich stanowiskach w KP. I co? Nagle wszyscy zapomnieli?! A z nowych, którzy nie wiedzieli – nikogo nie zainteresowały okoliczności śmierci króla i jego namiestnika-piromanty?”

            Jaime wspomina, że zajęli się tym osobiście mistrzowie piromanci – nie ufali w tej sprawie nawet własnym akolitom. Potem dziwnym trafem wszyscy zginęli podczas Splądrowania – wielu zabił Jaime, a reszta mogła po prostu zostać zabita w ogólnym chaosie przez żołnierzy Lannisterów. Można podejrzewać, że piromanci byli szczególnie znienawidzeni, jako wykonawcy wszystkich wyroków Szalonego Króla – nic więc dziwnego, że szczególnie na nich wyładowała się gniew. Nie wiemy, czy sam Robert nie pozbawił głów tych czołowych piromantów, którzy zostali przy życiu.

            “Wiedział też namiestnik, nie pamiętam nazwiska, a możliwe, że i starszy nad monetą. O pomniejszych wspólnikach i wykonawcach, których musiały być setki, nie wspominając. Reasumując – wiedzieli wszyscy. Większość z nich pozostała na swoich stanowiskach w KP. ”

            Namiestnik wiedział i zaprotestował, więc natychmiast został spalony i zastąpił go piromanta Rossart. Starszego nad monetą prawdopodobnie nie było, bo urząd ten sprawował lord Qarlton Chelsted, który po wygnaniu Conningtona został namiestnikiem – i to właśnie jego Aerys spalił za sprzeciw. Zresztą jest powiedziane, że Aerys ukrywał to nawet przed namiestnikiem i Chelsted sam zrozumiał co się dzieje, gdy zobaczył jak do Czerwonej Twierdzy ciągle przychodzą piromanci. Z członków Małej Rady w mieście był Pycelle, ale ponieważ maesterzy i piromanci są rywalami, możliwe, że Rossart wpłynął na króla, żeby Pycelle’a nie informować.

            “Do podziemi da się wejść z różnych miejsc” – przykład który podajesz akurat nie jest zbyt dobry, bo ten tunel zaczynający się w Wieży Namiestnika nie jest częścią systemu z czasów Maegora, tylko powstał później.

            Reply
  • 10 kwietnia 2020 at 15:56
    Permalink

    Daelu a kiedy kolejny wpis z cyklu “poprawiamy Martina”? 😀

    Reply
  • 10 kwietnia 2020 at 20:10
    Permalink

    Jestem w trakcie czytania sagi PLiO, konkretnie na 2 części nawałnicy mieczy i teraz widzę jak bardzo genialny jest to cykl, i jak bardzo serial może czyścić buty książkom. Przeraża mnie perspektywa, że niedługo skończę i nie będę miał co czytać bo kto wie kiedy ukażą się Wichry Zimy. No, zostaje jeszcze ogień i krew, ale najlepiej byłoby zacząć Wichry świeżo po tańcu ze smokami.
    Daelu, od jakiegoś czasu czytam Twoje szalone teorie i jestem pod wielkim wrażeniem jak dużo serca w nie wkładasz. Ja bym nie wychwycił nawet połowy tych wszystkich nawiązań.

    Reply
    • 10 kwietnia 2020 at 20:21
      Permalink

      Cóż, ja jako osoba czekająca od kilku lat na Wichry ( i na tej stronie nie jedyna) mogę Ci powiedzieć, że nie zrobi Ci ostatecznie różnicy czy po Tańcu, przeczytasz od razu Wichry czy Ogień i Krew, bo i tak będziesz w świecie Westeros. Poza tym nie tylko Ogień i Krew, zdecydowanie polecam sięgnąć po Rycerza Siedmiu Królestw, Lodowego smoka (nie ma tam jednoznacznie odniesienia, że dzieje się to w Westeros itd, ale sam styl/materiał/akcja itd za tym przemawia, a poza tym możesz na tej stronie znaleźć artykuł Lai, która pisała własnie o Lodowym Smoku. Poza tym jest jeszcze Świat Lodu i Ognia 🙂 Także, masz z czego wybierać zanim Martin wyda Wichry. Gorszą udrękę mają ci co już wszystko przeczytali 🙂

      Reply
  • 10 kwietnia 2020 at 22:08
    Permalink

    własnie im bardziej serial jest wzorem 1:1 do książki tym wiecej zarabia $ , sezony 1-4 gry o tron pokazaly wiekszosc 1:1

    Reply
  • 12 kwietnia 2020 at 17:02
    Permalink

    “O polskim wydaniu ilustrowanej Gry o tron pisałem wcześniej, Starcie królów zamierzam zrecenzować niebawem, a tymczasem sklepy internetowe przyjmują już preordery na anglojęzyczną Nawałnicę.”

    Tak swoją drogą to miała być też recenzja ilustrowanej wersji “Rycerz Siedmiu Królestw”, ale nie mogę nigdzie znaleźć, więc chyba zapomnieliście. :p

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków