Ślady Palców Świtu: Sukcesorzy Wielkiego Cesarstwa po Długiej Nocy

Dzieje Sukcesorów Cesarstwa Świtu po Długiej Nocy (część 2)

W pierwszej części naszej “rekonstrukcji”, która stanowi podsumowanie cyklu Ślady Palców Świtu dotarliśmy do momentu, w którym Wielkie Cesarstwo upada. Dziś skupimy się na wydarzeniach, które miały miejsce potem.

Jak powiada maester Yandel, Długa Noc dobiegła końca – do czego według legend przyczynił się Azor Ahai – ale potężne imperium Ery Świtu odeszło w niebyt:

Wielkie Cesarstwo Świtu nie narodziło się jednak na nowo, odzyskany świat był bowiem pęknięty. Każde z ludzkich plemion poszło swoją drogą, bojąc się pozostałych, a wojna, nieczystość i morderstwo przetrwały aż do dzisiejszych czasów. W to przynajmniej wierzą ludzie Dalekiego Wschodu.
—Świat Lodu i Ognia—

Katastrofa, która doprowadziła do zagłady Wielkiego Cesarstwa zapewne miała swoje epicentrum na obszarze, który stał się Krainami Cienia, zamieniając okolice Asshai w mroczne, niegościnne pustkowie. To właśnie ten kataklizm odpowiada za śmierć niemal wszystkich pierwotnych Asshai’i, pierwszych smoczych lordów, z których przeżyła tylko garstka. Tak jak to miało miejsce po Zgubie Valyrii, w Essos zapanował niewypowiedziany chaos. Plemiona, które przez długi czas znajdowały się pod panowaniem boskich cesarzy teraz mogły decydować o sobie. Nie było już armii, urzędów, sądów, poborców podatkowych – z nielicznymi wyjątkami przepadła cała warstwa sprawująca władzę. W Essos zaczęły się wielkie wędrówki ludów.

Nowe państwa na wschodzie…

Większość z nich nie miała powodów, by wspominać stare imperium z tęsknotą, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że upadek cesarstwa poprzedzał okres brutalnej tyranii uzurpatora znanego jako Krwawnikowy Cesarz. Co ciekawe, mieszkańcy Yi Ti, położonego najbliżej Asshai, przechowali najdokładniejsze informacje o Wielkim Cesarstwie, które wspominają jako wspaniałą epokę – co, jak wspomniałem w części pierwszej, może sugerować, że cieszyli się w nim pewnym uprzywilejowanym statusem, w przeciwieństwie do podbitych plemion.

Złote Cesarstwo Yi Ti, które powstało po Długiej Nocy, stara się niejako nawiązywać do tradycji swojego poprzednika – jego władcy również noszą tytuł “boskiego cesarza”, zaś Yi Ti’i uważają się za dziedziców dawnego imperium. Jednak w rzeczywistości, ich państwo jest jedynie cieniem tego co minęło, a oni sami są tylko jednym spośród wielu narodów, które niegdyś były podporządkowane smoczym lordom.

Złote Cesarstwo Yi Ti.

Po Yi Ti, do Wielkiego Cesarstwa najbliżej świętej wyspie Leng, gdzie władają “boskie cesarzowe”, których tytulatura może odnosić się do ostatniej prawowitej władczyni mocarstwa Ery Świtu, Ametystowej Cesarzowej. Niestety, ze względu na silne wpływy z Yi Ti, przez które wyspa była w pewnych okresach kontrolowana, trudno powiedzieć w jakim stopniu pierwotna lengijska kultura przechowała pamięć o Wielkim Cesarstwie.

Kolejnym narodem, który zamieszkuje ziemie podlegające kiedyś Cesarstwu są Hyrkoończycy. To właśnie ich naród przechował jedną z wersji legendy o Azorze Ahai, która mówi o władającym ognistym mieczem herosie, znanym jako Hyrkoon Bohater. Nazwa tego państwa sugeruje, że Hyrkoończycy utrzymują, iż ten potężny wojownik był ich przodkiem. Można się zastanawiać, kto zbudował trzy warowne miasta; Kayakayanayę, Shamyrianę i Bayasabhad; które jako jedyne dotrwały do czasów Pieśni Lodu i Ognia. Czy powstały one dopiero po Długiej Nocy, czy może raczej stanowiły fortece graniczne Wielkiego Cesarstwa, których mieszkańcy po upadku imperium dały początek nowemu narodowi. Wiemy, że Hyrkoon panował kiedyś nad rozległymi, żyznymi ziemiami pełnymi rzek i jezior. Ich cywilizacja kwitła na obszarach, które obecnie stały się Wielkim Morzem Piasku. Taka lokalizacja sprawiła, że Hyrkoon popadł w konflikt z sąsiadami, którymi byli jeźdźcy Jogos Nhai.

Jogos Nhai.

To plemię, jak już wspomnieliśmy, jest spokrewnione z ludem N’ghai, i zapewne pochodzi z obszaru otaczającego sekretne miasto Nefer. W poprzedniej części zasugerowałem, że Jogos Nhai są potomkami tych spośród “pra-N’ghai”, którzy nie chcieli podporządkować się Wielkiemu Cesarstwu, które przesuwało swoje granice coraz dalej na północ, aż dotarło do Morza Dreszczy. Jogos Nhai uważają N’ghai za zdrajców, kolaborantów i wyrodnych krewnych, co mogło być jedną z przyczyn ich konfliktu, który doprowadził do upadku wszystkich miast królestwa N’ghai poza Neferem.

W przypadku Patriarchatu Hyrkoonu, to jednak nie jeźdźcy zorsów są odpowiedzialni za jego upadek – winne są tu zmiany klimatyczne, które doprowadziły do wyschnięcia jezior i rzek, dzięki którym to państwo mogło prosperować. Powstało Wielkie Morze Piasku, pustynia, która rozszerzając się zagarnęła ziemie stanowiące niegdyś serce Hyrkoonu. Ostatecznie cywilizacja ta została zredukowana do trzech miast strzegących traktów prowadzących na drugą stronę Kości. Możliwe, że wspomniane pustynnienie sprawiło, że Jogos Nhai, którzy mogli pierwotnie przemieszczać się konno musieli szukać nowych wierzchowców, które znaleźli w postaci zorsów, zwierząt pochodzących ze skrzyżowania zebr i koni (w przeciwieństwie do rzeczywistych zorsów, te opisywane przez Martina najwyraźniej są płodne).

Nie można wykluczyć, że zmiany klimatyczne, których owocem jest Wielkie Morze Piasku są związane z Długą Nocą i kataklizmem, który zdewastował dzisiejsze Krainy Cienia. Taki scenariusz nie jest całkowicie nieprawdopodobny, gdyż w chaosie mającym wówczas miejsce różnego rodzaju zapiski i kroniki z łatwością mogły zaginąć, a żyjący później uczeni mogli poplątać chronologię tych wypadków. Sądzę jednak, że wyschnięcie równin Jogos Nhai i Patriarchatu Hyrkoonu to wydarzenia późniejsze, aczkolwiek od akcji PLIO i tak dzielą je tysiąclecia.

Tak więc, na wschód od Kości zamieszkują następujące ludy, które wchodziły niegdyś w skład Wielkiego Cesarstwa: Yi Ti’i, Lengijczycy, Jogos Nhai, N’ghai oraz Hyrkoończycy. O plemionach, które mogły udać się jeszcze dalej na wschód nie można powiedzieć nic pewnego. Pozostaje zagadką, jakie związki z Wielkim Cesarstwem miały Mussovy, Miasto Kości, Kraina Dzierzb i nieznane ludy Szarego Pustkowia oraz Piasków Kanibali, o ile takie kontakty w ogóle istniały.

…i na zachodzie.

Inne plemiona wykorzystały szansę jaką dał upadek starego imperium, by uciec na zachód, przekraczając Kości. Niektóre z nich mogły podjąć niebezpieczną próbę przedarcia się przez góry jeszcze wcześniej, podczas panowania złowrogiego Krwawnikowego Cesarza, jednak większość najpewniej wyruszyła już po zagładzie jego imperium. (Niewykluczone, że były także ludy, które wycofały się na zachód przed rozszerzającym swe granice coraz bardziej na zachód Wielkim Cesarstwem w czasie jego świetności).

Wśród ludzi, którzy podjęli ten eksodus byli przodkowie koczowników ze stepów Essos, od których pochodzą Dothrakowie, Lhazareńczycy, a być może również Sarnorczycy. Dothrakowie i Jogos Nhai wydają się mieć wspólne pochodzenie, a nawet jeśli tak nie jest, musieli w pewnym okresie zamieszkiwać obok siebie, gdyż ich zwyczaje wykazują pewne istotne podobieństwa. Są jednak różnice, które powstały w ciągu wieków, gdy dwie grupy były już od siebie odłączone, i musiały zmierzyć się z odmiennymi warunkami.

Dothrakowie przemierzają Morze Traw w khalasarach, na których czele stoi khal. Jogos Nhai to nomadzi podróżujący w niewielkich rodzinnych grupach – najwyraźniej ich równiny nie są w stanie wyżywić większych gromad, podczas gdy Morze Dothraków na to pozwala. Klanami jeźdźców zorsów dowodzi jhat, zaś w szczególnych okolicznościach, gdy wszyscy Jogos Nhai łączą siły, by zmierzyć się z zewnętrznym zagrożeniem, na czele narodu stoi jhattar, czyli jhat jhatów. Również u Dothraków są znani wielcy przywódcy, tacy jak khal Mengo, który zjednoczył wszystkich władców koni przeciwko Sarnorowi.

Vaes Dothrak.

Wśród Jogos Nhai panuje zwyczaj zabraniający rozlewania krwi współplemieńców – u Dothraków pewną pozostałością podobnej tradycji jest zakaz przelewania krwi w obrębie Vaes Dothrak, jedynego miasta jeźdźców. Można podejrzewać, że do zaniku tabu dotyczącego zabijania rodaków doprowadziła u nich konieczność walki o bardzo ograniczone zasoby krainy u podnóża Kości, którą zamieszkiwali dopóki upadek Valyrii nie otworzył im drogi na zachód.

Warto również wspomnieć, że większe bandy Dothraków, do których przyjmowani są również obcy są jednak podobne do rodzinnych grup Jogos Nhai, gdyż władcy koni mają zwyczaj zawierania braterstwa krwi. Być może pierwsze khalasary powstały, gdy na drodze takiego braterstwa (namiastki rzeczywistych więzów rodzinnych) połączyło się wiele zdziesiątkowanych klanów, które straciły większość członków podczas przeprawy przez Kości.

Spuścizna religijna

Podobnie jak religia Wielkiego Cesarstwa, religie Jogos Nhai i Dothraków są, z tego co wiemy, oparte na obserwacji niebios – kapłanki jeźdźców zorsów to księżycowe śpiewaczki (ich świątynia w Braavos jest ozdobiona wizerunkami księżyca w różnych fazach), podczas gdy władcy koni uważają słońce za boga, zaś księżyc za boginię i jego małżonkę.

To raczej nie przypadek, że wszystkie systemy wierzeń wywodzące się z ziem Wielkiego Cesarstwa to kulty astronomiczne – wyznawcy R’hllora śpiewają ku niebu o wschodzie i zachodzie słońca, Kult Gwiezdnej Mądrości jest w oczywisty sposób związany z gwiazdami, Krwawnikowy Cesarz czcił meteoryt, dla Yi Ti’i bogami są Panna Zrobiona ze Światła (słońce) i Lew Nocy (uosobienie ciemności, a być może księżyca). U Dothraków nie widzimy kapłanek takich jak księżycowe śpiewaczki, ale jakimś echem tej grupy mogą być Dosh khaleen. Sugerowałem, że słowo dosh pochodzi od imienia Doshi, które nosiła matka khala Mengo, który zjednoczył wszystkich Dothraków. Doshi była jakoby “królową czarownic”, co może być jakimś zniekształconym wspomnieniem o dothrackich księżycowych śpiewaczkach.

Lhazareńczycy, Sarnorczycy i zagadka Morza Srebrnego

Kolejnym ludem, który pochodzi od uciekinierów z zagłady Wielkiego Cesarstwa są Lhazareńczycy, którzy mają tym samym wspólnego przodka ze swymi najgorszymi wrogami, Dothrakami (a także z Sarnorczykami). W przeciwieństwie do pra-Dothraków, pradziadowie Lhazareńczyków przeszli na osiadły tryb życia, zasiedlając żyzne ziemie nawadniane przez Skahazadhan. Osiągnęli również ten poziom cywilizacyjny, na którym powstają pierwsze miasta, w tym przypadku Lhazosh, Kosrak i Hesh. Na dalszy rozwój nie pozwoliły ciągle najazdy Dothraków, a także bliskość Imperium Starego Ghis (a w późniejszym okresie miast Zatoki Niewolniczej i Valyrii).

Sarnorczycy uważają się za spadkobierców istniejącego ponoć w Erze Świtu legendarnego Królestwa Królowych Rybaczek. Według opowieści to właśnie w tym regionie, nad brzegami Morza Srebrnego (które mogło obejmować niemal cały obszar Morza Dothraków, tak że jezioro znane jako Macica Świata jest jedną z jego pozostałości) rozwinęła się cywilizacja.

Dothrakowie z wizytą u Lhazareńczyków.

To tu swoje korzenie mają Pierwsi Ludzie, Andalowie, a być może również Rhoynarzy. Nie jest pewne, czy Pierwszy Ludzie wchodzili w skład wspomnianego królestwa – być może ich migracja do Westeros była wymuszona poszerzaniem się granic domeny Królowych Rybaczek, przez co musieli oni szukać szczęścia gdzie indziej.

Tak czy inaczej, jeśli Morze Srebrne rzeczywiście istniało, jak twierdzą maesterzy, w wyniku nieznanych zmian niemal całkowicie zanikło. Czy miało to jakiś związek z Długą Nocą? Być może. Niewykluczone również, że to nie stopniowe zmniejszanie się tego śródlądowego akwenu, a raczej chaos wywołany przybyciem plemion uciekających z terenów na wschód od Kości doprowadził  do upadku tej cywilizacji. Pozostałościami po Morzu Srebrnym są ponoć trzy jeziora (a być może cztery, jeśli uwzględnić Macicę Świata) położone w Sarnorze, w tym jedno, z którego wypływa rzeka Sarne. Wzdłuż brzegów tego potężnego systemu rzecznego rozwinęła się kolejna wielka cywilizacja stworzona przez Sarnorczyków.

Pochodzenie tego ludu nie jest do końca jasne. Mogli to być potomkowie ludu Królowych Rybaczek, choć ich opis sugeruje raczej, że byli to pierwotnie koczownicy spokrewnieni z Dohrakami i Lhazareńczykami, którzy dotarli dalej na zachód i w korzystnych warunkach przestali być nomadami. Być może Sarnorczycy podbili i wchłonęli plemiona ocalałe z zagłady królestwa Morza Srebrnego, zaś opowieści według których ich legendarny przywódza, Huzhor Amai, był potomkiem ostatniej z Królowych Rybaczek i prawowitym dziedzicem ich linii zostały stworzone, by zalegitymizować nową władzę.

Podobnie trudne do zrozumienia są związki Sarnorczyków z trzema innymi ludami Stepów, Cymmerianami, Zoqora oraz Gippami. Maester Yandel wspomina, że Huzhor Amai wziął za żony córki przywódców tych trzech ludów, dzięki czemu zjednoczył je pod swoim panowaniem. Czy były to plemiona zamieszkujące na tym obszarze od dawna, czy kolejni przybysze zza Kości? Osobiście preferuję tą drugą opcję, którą sugeruje wzmianka o fizycznym podobieństwie Wysokich Ludzi (Tagaez Fen) do Zoqora.

Z kolei brzmienie imienia Huzhor Amai podpowiada, że Sarnorczycy zachowali jakieś wspomnienie od Azorze Ahai – co również może stanowić wskazówkę, że ich korzenie sięgają dalekiego wschodu i Wielkiego Cesarstwa Świtu. Wydaje się, że prawie wszystkie ludy, które zamieszkiwały dawne imperium utrzymują, że założycielem ich państw po Długiej Nocy był bohater władający płonącym mieczem. Wśród N’ghai nosi on imię Neferion, niewątpliwie związane z ich miastem Nefer. W Hyrkoonie mityczny heros nosi to samo imię co sam Patriarchat. W Yi Ti bohatera zapamiętano jako Yin Tara. (Nieuchwytnym pozostaje Eldric Pogromca Cieni, którego imię brzmi podejrzanie westersko).

Wracając na stepy, konfederacja w której skład wchodzili sami Sarnorczycy oraz ich sojusznicy Zoqora, Cymmerianie i Gippowie zdołała ujarzmić wszystkie sąsiednie ludy, dzięki czemu mogło powstać królestwo Sarnoru. To potężne państwo przetrwało aż do Stulecia Krwi, kiedy to po Zagładzie Valyrii w Essos powstała próżnia, która szybko wypełnili Dothracy, do tej pory żyjący na stosunkowo małym obszarze u podnóża Kości. W ciągu kilku dekad khalasary doprowadziły do upadku Wysokich Ludzi, tak że ostatecznie przetrwało jedynie Saath, gdzie w czasach Pieśni Lodu i Ognia żyje około dwudziestu tysięcy Tagaez Fen, ostatnich Sarnorczyków. Upadek Sarnoru został opisany bardziej szczegółowo w tekście Przyszła na Sarnor zagłada, gdzie jest również mowa o związkach tego Martinowskiego kraju z twórczością H.P. Lovecrafta.

Qarth i Nieśmiertelni

Wreszcie, pochodzeniem z Wielkiego Cesarstwa może się poszczycić Qarth, miasto o strategicznej lokalizacji umożliwiającej panowania nad Cieśninami Nefryotwymi, do którego dociera jeden ze szlaków prowadzących przez Kości. Kto i kiedy założył Qarth? Istnieje kilka możliwości. Mógł powstać na długo przed upadkiem starego imperium. Skłaniam się jednak ku temu, że – jak wyjaśniałem w Eneidzie Aenara – założyła go Ametystowa Cesarzowa po ucieczce przed zdradzieckim młodszym bratem. Mogli tego dokonać również jej zwolennicy (jeśli się mylę, i wydarzenia miały dokładnie taki przebieg jak opisuje Yandel – władczyni została od razy podstępnie zabita).

GRRM najwyraźniej celowo stworzył pewne związki pomiędzy tym miastem i Ametystową Cesarzową. To właśnie tam działa Turmalinowe Bractwo (którego nazwa nawiązuje do jednego z wcześniejszych władców, jej przodka. To do Qarthu dociera współczesna “Ametystowa Cesarzowa”, Daenerys Targaryen. To tam otrzymuje zestaw miniaturowych rycerzyków z nefrytu, berylu, onyksu, turmalinu, bursztynu i ametystu (wiele z tych kamieni odpowiada imionom boskich cesarzy). To w Qarthcie Dany nosi srebrny naszyjnik z wprawionym ametystem.

Qarth w serialu.

W takiej sytuacji mogłoby się wydawać, że Nieśmiertelni rzeczywiście dysponują magią Wielkiego Cesarstwa. Tak jednak nie jest – czarnoksiężnicy jedynie udają, że dysponują taką potęgą. Pamiętając o dawnych smoczych lordach, marzą o smokach, które chcą zdobyć od Daenerys. Nieśmiertelni w jakiś sposób weszli w posiadanie ułamka wiedzy dawnego imperium, która nieomal wystarczy, by omamić Dany i wmówić jej, że czarownicy są jej przodkami z czasów przed-valyriańskich (smoczymi lordami z Asshai o ametystowych, nefrytowych, opalowych i turmalinowych oczach).

Może w ich twierdzeniach jest jakaś prawda. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że linia smoczych lordów albo wygasła, albo po prostu nigdy nie istniała w Qarthcie. To nie oni są prawdziwymi dziedzicami Wielkiego Cesarstwa Świtu, nawet jeśli ich miasto założyła Ametystowa Cesarzowa.

Nie są nimi również ludzie obecnie zamieszkujący Asshai. Można podejrzewać, że gdy od kataklizmu, który spowodował powstanie Krain Cienia upłynął pewien czas, dawna stolica znów stała się możliwa do zasiedlenia. Nie przyciągnęła jednak zwyczajnych mieszkańców, lecz raczej parających się magią wygnańców i wyrzutków z wielu ludów. W ruinach starego Asshai, którego kamienie w jakiś sposób przemieniły się w tajemniczy czarny, oleisty kamień pochłaniający światło, poszukują pozostałości po pierwotnych Asshai’i, pragnąc odtworzyć ich zapomnianą wiedzę i magię.

Valyria

Prawdziwymi spadkobiercami pierwszych smoczych lordów w dziejach Planetos są Valyrianie. Gdy upadało Wielkie Cesarstwo, pewna ich grupa zdołała zbiec na zachód i dotarła na półwysep znany Krainami Długiego Lata, gdzie wśród wulkanicznych Czternastu Płomieni panowały dogodne warunki, by dalej hodować (a być może odtworzyć) smoki. Przywódcą tych ludzi mógł być ten sam człowiek, którego zapamiętano jako Azora Ahai. Mógł to być również Krwawnikowy Cesarz (o ile nie jest on tą samą osobą co Azor Ahai).

Kimkolwiek byli ci ostatni ocaleli smoczy lordowie, doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że w Krainach Cienia nigdy nie odbudują swojego imperium. Porzuciwszy skażone Asshai, założyli nowe państwo w zupełnie innej części świata.

Yandel pisze:

Według owych spisanych przez Asshai’i historii smoki udomowił w Cieniu lud tak starożytny, że aż nienazwany, który następnie sprowadził je do Valyrii, nauczył tubylców swojej sztuki i zniknął z kart kronik.
—Świat Lodu i Ognia—

Tajemniczy przybysze nie zniknęli zupełnie – połączyli się w jeden lud z plemieniem przed-valyriańskich pasterzy, których napotkali w Krainach Długiego Lata. Pozostawili po sobie smoki, umiejętność zapanowania nad nimi, pewną część wiedzy i magii swojego upadłego imperium, sekret wytwarzania “valyriańskiej” stali… a także pewne cechy wyglądu, tak charakterystyczne w późniejszym czasie dla Valyrian – fioletowe oczy i srebrne włosy.

Herb rodu Dayne.

W Znanym Świecie jest jednak inna grupa o takim wyglądzie – Dayne’owie ze Starfall w Dorne. Czy ci mieszkańcy Dorne rzeczywiście pochodzą od Pierwszych Ludzi? Jeśli tak, to dlaczego wyglądają jak Valyrianie, skoro według legend ich ród powstał dziesięć tysięcy lat przed wydarzeniami Pieśni Lodu i Ognia, gdy nie było jeszcze Valyrii? Jeśli nie są Valyrianami, co potwierdził George R.R. Martin, dlaczego wyglądają jak Valyrianie? Powiedziałbym, że ponieważ mają z nimi wspólnego przodka – smoczych lordów z Wielkiego Cesarstwa Świtu. Ich rodowy miecz, Świt, nosi nazwę mogącą nawiązywać do starego imperium, a jego właściwości identyczne z valyriańską stalą i odmienny wygląd podpowiadają, że wykonano go z wykorzystaniem jakiejś wcześniejszej technologii, którą później rozwinęli Valyrianie. (Technika dzięki której powstał Świt może być tą samą, która umożliwiła wykucie Światłonoścy. Niewykluczone nawet, że to jeden i ten sam oręż).

W jaki sposób pochodzący z Wielkiego Cesarstwa przodkowie Dayne’ów dotarli aż do Westeros? Czy uciekali przed Krwawnikowym Cesarzem? Czy mieli do wypełnienia jakąś misję? Czy byli stronnikami Ametystowej Cesarzowej, którzy udali się na wygnanie po jej zabójstwie? Czy dotarli do Starfall płynąc na zachód, czy raczej opłynęli Planetos od drugiej strony? Czy Eldrick Pogromca Cieni był ich przodkiem? Czy mają jakiś związek z tajemniczą budowlą z czarnego kamienia, której pozostałością są fundamenty Wysokiej Wieży w Starym Mieście? Czy także Hightowerowie są potomkami smoczych lordów?

Ruiny Valyrii.

Sądzę, że na niektóre z tych pytań można odpowiedzieć. Nie nastąpi to jednak dzisiaj, lecz w jednym z kolejnych teksów, z zupełnie innej serii. Na tę chwilę wystarczy powiedzieć, że za wysoce prawdopodobne należy uznać to, że Dayne’owie są wśród dziedziców Wielkiego Cesarstwa Świtu, stojąc u boku Valyrian.

Wielkie Cesarstwo, czy też Imperium Asshai, jak często nazywałem je w tych sześciu odcinkach, wywarło ogromny wpływ na losy Essos, a nawet Westeros. Choć upadło w zamierzchłej przeszłości, pozostało po nim wiele śladów, niejako odcisków palców, które widzimy w miejscach takich jak Yi Ti, Leng, Hyrkoon, równiny Jogos Nhai, Morze Dothraków, Lhazar, Sarnor czy złowieszcze N’ghai. Stanowi jednocześnie Atlantydę i Númenor Martinowskiego świata, dodając mu głębi i rozmachu.

Czy Wielkie Cesarstwo Świtu było zaplanowane od samego początku? Być może, choć zapewne w nie do końca takim kształcie, jaki wyłania się ze Świata Lodu i Ognia. Wydaje się, że George R.R. Martin od samego początku zamierzał umieścić w swojej opowieści zaginioną cywilizację, ale pisząc Grę o tron wiedział o niej tylko tyle, że jej centrum było Asshai, a Valyrianie zawdzięczają jej mieszkańcom umiejętność panowania nad smokami. Pozostałe szczegóły zostały dodane później, gdy oryginalny zarys Pieśni Lodu i Ognia uległ już tak licznym zmianom. Jednak dzięki strategii “ogrodnika”, którą posługuje się nasz autor, ostatecznie otrzymany obraz jest spójny i fascynujący. Nie pozostaje nic innego, jak docenić jego wysiłek i kunszt.

Tak oto docieramy to końca tego podsumowania, a zarazem do końca Śladów Palców Świtu. Chciałbym wykorzystać ten moment, by podziękować wszystkim, którzy czytali ten cykl od samego początku, ale również tym, którzy dopiero po niego sięgną. Jestem wdzięczny, za wszystkie słowa zachęty, wsparcia i cenne komentarze, które pojawiły się pod tymi tekstami.

Do zobaczenia w przyszłości,
Bluetiger

-->

Bluetiger

Bluetiger jest autorem "The Tolkienic Song of Ice and Fire", cyklu esejów poświęconych wpływowi dzieł J.R.R. Tolkiena na twórczość George’a R.R. Martina. Prowadzi również bloga "The Amber Compendium" ("Bursztynowe Kompendium"). Na FSGK opublikował m.in. serie "Ślady Palców Świtu" i "Eneida Aenara".

Kilka komentarzy do "Ślady Palców Świtu: Sukcesorzy Wielkiego Cesarstwa po Długiej Nocy"

  • 31 sierpnia 2019 at 12:22
    Permalink

    Ja uważam, że Daynowie byli ,,Strażą Przednią” WCŚ. Wysłałem o tym artykuł DaeLowi notabene. Wbrew pozorom ma to sens. Krwawnikowy Cesarz (który nawiasem mówiąc był dobry) wyslał swych zaufanych ludzi by wykuli oreż z serca upadłej gwiazdy. Tak właśnie Daynowie trafili do Westeros. Po prostu oplyneli świat w drugą stronę 😀

    I dwa: uważam, że Krwawnikowy Cesarz, Azor Ahai i R’hllor to jedna i ta sama osoba. Zabił on swoją siostrę specjalnie, by odpalić Długą Noc i twarzą w twarz spotkać się z demonami swego dalekiego przodka, Lwa Nocy. PRAWDOPODOBNE to właśnie on zbudował 5 fortów, Asshai i Yeen. Miał bazy gdzie mógł się udać w razie porażki. Miał mnóstwo czarnego kamienia, który jest magiczny i ,,hamuje” moc Lwa (trzy budowle, które napisałem wcześniej są właśnie z tych kamieni).
    Zatrzymuje inwazję na wschodzie. Przerzuca swe wojska na jeszcze dalszy wschód i ląduje w Westeros. Tam, dowodząc wojskami, staje na się ostatnim bohaterem i wyrzuca Innych na daleką północ. (Zastanawialiście się czemu wyspa obok Starego Miasta jest nazywana wyspą bitwy? I czemu fundamenty Wysokiej Wierzy są zbudowane z czarnego kamienia? :-p )
    Czemu więc AA, Rhllor, KC i OB w jednej osobie, nie zbudował Muru z kamienia?
    Nie wiem. Poważnie. Jest to jedyna rzecz, która mi nie pasi.

    Rozpisałem się, ale uważam, że w tym co wyżej napisałem, nie ma błędów logicznych.

    Reply
    • DaeL
      31 sierpnia 2019 at 12:50
      Permalink

      Dostałem nawiasem mówiąc ;). Ale przeczytam dopiero jak nadrobię zaległości z kilkoma innymi mailami 😉

      Reply
    • 1 września 2019 at 12:10
      Permalink

      Bo Muru nie budowali pogromcy Innych, a Starkowie, którzy tchnęli w niego swoją, aczkolwiek słabszą, magię.

      Dobra teoria, trzyma się kupy

      Reply
    • 2 września 2019 at 20:15
      Permalink

      Ja jednak skłaniam się ku temu, że Dayne’owie byli w opozycji do Cesarza. Opieram się tu głównie na moich analizach z “The Tolkienic Song of Ice and Fire”, gdzie dowodzę, że Dayne’owie są oparci na Dunedainach Tolkiena (legenda o podążaniu za gwiazdą jest wzięta z historii założenia Numenoru przez Edainów uciekających z zatopionego Beleriandu), zaś Świt to odpowiednik Narsila-Andurila. A skoro Krwawnikowiec to Martinowski Ar-Pharazon, zaś Elendil i jego frakcja byli opozycją wobec uzurpatora, sądzę, że w PLIO może przez analogię być tak samo. No chyba, że GRRM celowo chce nas tu zmylić, i odwróci ten motyw.

      Czemu fundamenty Wysokiej Wieży są z czarnego kamienia? Z perspektywy doylistowskiej (prawdziwego świata) – ponieważ GRRM chce porównać Stare Miasto do Minas Tirith i Osgiliath, zaś czarny kamień do materiał, którego Dunedainowie użyli, by wznieść Orthanc i pierwszy krąg Minas Tirith. Z perspektywy watsonowskiej (wewnątrz świata przedstawionego) – trudno powiedzieć.

      Opowiem o tym dokładniej w TolkienowskiejPLIO, na razie mogę jedynie zostawić link to mojego eseju na ten temat po angielsku – https://theambercompendium.wordpress.com/2018/08/21/the-tolkienic-song-of-ice-and-fire-minas-tirith-and-the-hightower/

      Reply
  • 1 września 2019 at 12:13
    Permalink

    Każdy tekst Bluetigera to 95% zbędnego wstępu (swoją drogą – który to już tekst o rozproszeniu ludów podległych WCŚ…) i jeden (!) akapit konkretów plus jeden akapit celnych pytań.

    Reply
    • 1 września 2019 at 19:09
      Permalink

      To napisz lepszy 🙂 Każdy kto sam w życiu pisał teksty dla dużej ilości odbiorców wie jak trudno jest napisać dobry tekst ;p

      Reply
      • 1 września 2019 at 19:23
        Permalink

        Nie twierdzę, że jest zły, ani tym bardziej, że jestem w stanie napisać lepszy.

        Napisałem o wtórności, zbędnym wstępie i miałej ilości konkretów.

        Reply
    • 2 września 2019 at 20:00
      Permalink

      Nieprawda, pierwsza część “Eneidy Aenara” to w 100% wstęp 😉

      Cóż, mam nadzieję, że z czasem mój styl się poprawi. Zresztą, wydaje mi się, że ze “Śladami Palców Świtu” problem polega głównie na tym, że tyle razy zmieniała się koncepcja tego cyklu.
      Pierwsze dwa odcinki były w lutym, i myślałem, że kolejny uda się napisać tuż potem. Ale tak się nie stało, III i IV artykuł z serii były dopiero w maju. Potem już prawie dotarłem do końca, myślałem, że żeby doprowadzić wszystko do konkluzji potrzebuję tylko jednego tekstu… po czym, czego nie mogłem w żaden sposób przewidzieć, zaczęła się sprawa z oksarżeniami wobec LML-a. Z tego powodu konkluzja dodatkowo się odwlekła, a na dodatek nie powstała w takiej formie, jaką planowałem.

      Przez te wszystkie zmiany i opóźnienia w “Śladach Palców” jest sporo powtórzeń (uznałem, że ze względu na odstęp czasowy pomiędzy tekstami trzeba pewne rzeczy przypomnieć)… a V i VI odcinek to w gruncie rzeczy skondensowane pierwsze cztery teksty, o czym pisałem na początku V.

      Ale mam wrażenie, że w nowszych artykułach nieleżących do żadnej serii jest już lepiej, a mam nadzieję, że w “TolkienowskiejPLIO”, kolejnym cyklu, będzie jeszcze lepiej – chcę, żeby tym razem wszystko było dokładnie z góry rozplanowane, na dodatek znacznie łatwiej pisać o własnych teoriach i analizach, niż o cudzych (LML-a).

      Reply
  • 1 września 2019 at 20:37
    Permalink

    Świetny tekst jak zwykle. Fajnie, że dokończyłeś ten cykl i czekam na zapowiedziane kolejne teorie;)

    Reply
    • 2 września 2019 at 20:00
      Permalink

      Dziękuję, mam nadzieję, że następne teksty nie zawiodą 😉

      Reply
  • 2 września 2019 at 14:18
    Permalink

    “Dothrakowie przemierzają Morze Trwa w khalasarach” – powinno być Morze TRAW

    “w jakim stopniu pierwotna lengijska kultura przechowała pamieć o Wielkim Cesarstwie.” – pamięć

    “które przesuwało swoje granice coraz dale na północ, aż dotarło do Morza Dreszczy” – dalej

    Poza tym, jak zwykle dobry tekst, lubię je czytać do kawy 🙂 Jednak popracowałabym nad trochę przydługimi fragmentami, które mało wnoszą, albo niekiedy nic nie wnoszą konkretnego do tekstu.

    Jednak nie zmienia to faktu, że moja ocena całej serii Ślady Palców Świtu to mocne 7+/10 🙂 i osobiście uważam, że powinieneś pisać dalej i ciągle rozwijać swój talent! 🙂

    Reply
    • 2 września 2019 at 17:28
      Permalink

      Kłantaupa ucichł, ale jak widać jest zastępstwo 🙂

      Oczywiście jest to żart. Proszę nie spinać się jak plandeka na Żuku

      Reply
      • 2 września 2019 at 22:12
        Permalink

        Ależ ja się nie obrażam! :p Po prostu zauważyłam w trakcie czytania te drobne “błędy” to pomyślałam, że wskażę Bluetigerowi do korekty 🙂

        Reply
    • 2 września 2019 at 20:02
      Permalink

      Bardzo dziękuję, zaraz poprawię te błędy, no i postaram się, żeby w przyszłości nie było już niepotrzebnych dygresji. Wielkie dzięki za zachętę 😉

      EDIT: Już poprawione

      Reply
      • 2 września 2019 at 22:13
        Permalink

        Pisz, pisz! Bo naprawdę wychodzi Ci to bardzo dobrze 🙂
        Trochę pracy i będziesz pisał genialnie (przynajmniej na to liczę i pewnie nie tylko ja ;p)

        Reply
  • 2 września 2019 at 18:09
    Permalink

    Czy nie uważacie, że życiorys Daenerys odpowiada pierwszej cesarzowej, oraz Rhaenyrze z Tańca Smoków ? Wszystkie trzy były starsze, obie poprzedniczki zostały obalone przez młodszych braci. Czy Danka przegra z Aegonem, / Jonem. Sugerując się tekstem Bluetigera można wywnioskować że cesarzowa stworzyła linie która w dłuższym okresie czasu dała początek Valyrianom, tak jak Rhaenyra która choć przegrała to jej potomkowie rządzili Westeros. Obie wojny zapoczątkowały kataklizm Długa Noc, wymarcie smoków, teraz upadek muru ?

    Reply
    • 2 września 2019 at 19:50
      Permalink

      W sensie symbolicznym, owszem. W życiorysie obu tych postaci spełnia się archetyp “Ametystowej Cesarzowej”, czyli władczyni, której tron próbuje uzurpować bliski krewny (brat, kuzyn albo stryj).
      W PLIO jest wiele takich par:

      * Ametystowa Cesarzowa i Krwawnikowy Cesarz
      * Rhaena i Maegor
      * Rhaenyra i Aegon II
      * Daena i Viserys II
      * Rohanne Webber i Wendel Webber
      * Alys Karstark i Cregan (+ Arnolf)
      * być może Asha i Euron

      Podejrzewam, że celem tego wszystkiego jest zapowiedzenie konfliktu pomiędzy Daenerys i prawdopodobnie Aegonem VI, nowego Tańca Smoków. Nie wiem, czy GRRM doprowadzi to do końca na zasadzie analogii (wygrana Aegona VI, ale potomkowie Daenerys na tronie), czy raczej kontrastu (pokonanie uzurpatora) – ale mogę powiedzieć, że cały ten motyw jest połączeniem dwóch inspiracji, jeden historycznej i jednej literackiej.

      Historycznym pierwowzorem jest Matylda, córka Henryka I Beauclerca i matka Henryka II (pierwszego Plantageneta na tronie). Aegon II to Stefan z Blois, a Taniec Smoków to synteza dwóch angielskich wojen domowych – Anarchii (1135 – 1153) i Wojny Dwóch Róż z XV wieku.

      Literackim pierwowzorem jest Tar-Míriel z “Akallabêth” w “Silmarillionie” (Aegon II –> Ar-Pharazôn Złoty). Ale o tym zamierzam napisać szerzej w polskiej wersji TolkienowskiejPLIO.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków