
Hurra! Nowy odcinek Rycerza Siedmiu Królestw za nami. A na kolejny nie będziemy musieli długo czekać, bo w związku z tym, że w najbliższą niedzielę Amerykanie będą oglądać jakąś „supermiskę” (pewnie o konkurs piękności chodzi), premiera epizodu czwartego została przesunięta na piątkowy wieczór (czyli – w Polsce – noc z piątku na sobotę). Musimy się pospieszyć z omówieniem tego odcinka, nim nas kolejny zastanie.
Przedwczesne przygotowania
Odcinek zaczyna się o świcie. Jajo wstaje przed Duncanem i postanawia samodzielnie potrenować z destrierem. Udaje, że podaje Dunkowi kopię, wydaje komendy do szarży i z entuzjazmem wyobraża sobie, jak pomoże swemu rycerzowi w turnieju. Mamy też krótką scenę z załatwianiem potrzeby fizjologicznej – na szczęście tym razem przez konia, w dodatku obserwujemy ją ze sporej odległości. Wyraźny krok w pozytywną stonę.
Po zakończeniu ćwiczeń giermek zostaje zaskoczony przez Robyna Rhyslinga. Ten początkowo podejrzewa, że chłopiec ukradł konia, lecz zachowanie wierzchowca i odpowiedzi Jaja rozwiewają jego wątpliwości. W krótkiej retrospekcji dowiadujemy się, że ser Robyn stracił oko podczas turnieju – wbiła się w nie drzazga kopii. Gdy rycerz przyznaje, że nigdy nie słyszał o ser Duncanie, Jajo staje w obronie swojego pana.
Po powrocie Jaja Dunk jest początkowo zły, że chłopiec bez słowa zabrał konia, ale szybko łagodzi ton. Postanawia nauczyć giermka podstawowych obowiązków. Po krótkiej rozmowie Jajo odpoczywa na drzewie strugając kijek i śpiewając piosenkę. To oczywiście „Młot i Kowadło”, a więc pean na cześć manewru Baelora i Maekara, który rozbił siły Blackfyre’ów na Polu Czerwonej Trawy (więcej o piosence przeczytacie pod streszczeniem).
W międzyczasie Dunk wymiotuje gdzieś w pobliżu (na szczęscie słyszymy tylko odgłosy), po czym każe giermkowi przygotować swoją zbroję. To nieporozumienie, wędrowny rycerz nie wie, że pierwszego dnia wyzwania rzucają tylko szlachetnie urodzeni. „Panie Duncaneczku, pierwszy dzień jest dla zarządu” – wyjaśnia Jajo. Zamiast myśleć o walce, rycerz i giermek wyruszają do miasteczka turniejowego.
Pierwszy dzień turnieju
Następuje seria spokojnych, ciepłych scen. Dunk próbując kupić gęsie jaja kompromituje się przy Tanselle (niemówiącemu po andalsku sprzedawcy demonstruje proces składania jaj, potem kiepsko idzie mu nawiązanie konwersacji z dziewczyną). Giermek droczy się z nim, wspólnie jedzą, oglądają turniejowe starcia i żartują.
Na wzgórzu poza obozem Jajo mówi, że mógłby polubić życie w miejscu takim jak Ashford. Słowa te nabiorą szczególnego znaczenia później. Snucie planów na przyszłość przerywa pojawienie się Plummera. Mistrz gier składa Dunkowi niemoralną propozycję: ma wyzwać syna lorda Ashforda na pojedynek, który zostanie ustawiony. Dzięki temu Plummer i sam lord mogliby obstawić zwycięstwo Dunka, nieznanego rycerza i odzyskać część kosztów turnieju. Dla Duncana to szansa na uniknięcie katastrofy – pojedyncze zwycięstwo wystarczy mu, aby nie musiał obawiać się utraty rynsztunku i konia w kolejnych starciach. Rycerz nie daje jednoznacznej odpowiedzi, ale wyraźnie widać, że oferta kłóci się z jego poczuciem honoru.
Trąby oznajmiają kolejne starcia. Dunk i Jajo obserwują występ Aeriona Targaryena. Pod nieobecność ojca Aerion zachowuje się skrajnie brutalnie: w pojedynku z ser Humfreyem Hardyngiem wbija kopię w konia przeciwnika. Zwierzę ginie, a rycerz zostaje ciężko ranny. Tłum reaguje oburzeniem – ludzie rzucają kamieniami i próbują wedrzeć się na pole turniejowe. Nastroje gwałtownie się psują, a turniej zostaje przerwany.
Odchodząc z pola walk, giermek z obrzydzeniem mówi Dunkowi, że Aerion zrobił to celowo. Dunk ma trudność z zaakceptowaniem tej myśli. Trafiają do namiotu, w którym Lyonel Baratheon i Manfred Dondarrion śpiewają mocno sprośną pieśń. Dla rycerza i jego giermka to pretekst do poważnej rozmowy o honorze, nadziei i tym ile prawdy zostaje oddane w pieśniach.
Atmosfera się zagęszcza
Chwilę później Dunk pyta Jajo, czy chłopiec poznał swojego ojca. Giermek udziela wymijającej odpowiedzi, sugerującej, że nie (choć rzeczywiście odpowiada, że nie poznał go „tak naprawdę”, czyli dobrze). Uważny widz już w tym momencie domyśla się, że Jajo kręci, wcześniej o ojcu wspominał rozmawiając z koniem. Rycerz sam dzieli się swoim wspomnieniem – jego ojciec najprawdopodobniej był złodziejem. Kilka kroków dalej Dunk i Jajo spotykają wróżbitkę. Kobieta wygłasza przepowiednie dla Dunka (coś w rodzaju „odniesiesz wielkie zwycięstwo i będziesz bogatszy niż Lannister”). Dunk z przymrużeniem oka prosi o wróżbę dla Jaja. Ta jest jednak przerażającą. I pozwólcie, że zaprezentuję własne tłumaczenie, bo to zaserwowane przez HBO zgubiło pewien niuans i dwuznaczność w ostatnim zdaniu. Kobieta mówi: „Będziesz królem. Skonasz w gorącym ogniu, a twoimi prochami pożywią się robaki. A wszyscy, którzy cię znają będą się radować w chwili twej śmierci.” To dość istotne: „rejoice in your dying” może oznaczać zarówno radość z jego śmierci (jak sugeruje oficjalne tłumaczenie), jak i radość w czasie jego śmierci. Nie chcę spoilerować w tym miejscu, więc na razie niech Wam to wystarczy. Kto ciekaw znajdzie niżej linki do tekstu o Summerhall.
Oczywiście Dunk wyśmiewa słowa wróżbitki (równie absurdalne jak sugestia, że rycerz będzie bogatszy od Lannistera), lecz Jajo jest wyraźnie wstrząśnięty. Drogi rycerza i giermka na chwilę się rozchodzą. Jajo jest dziwnie cichy podczas spotkania z Raymunem Fosowayem, który zaprasza Dunka na kubeczek cydru i sugeruje, że obejrzy przedstawienie kukiełkowe, a potem odbierze tarczę z nowym herbem ser Duncana.
W namiocie Fossowayów Dunk wspomina, że rozważa wyzwanie Androwa Ashforda (oczywiście nie mówi z jakiego powodu), a potem słucha gorzkiego wywodu Raymuna o okrucieństwie Aeriona i szaleństwie Targaryenów. Serial po raz kolejny sugeruje, że władza smoczej dynastii jest bardziej krucha, niż można byłoby przypuszczać.
Jajo ogląda kolejne przedstawienie Tanselle. To powtórka spektaklu o ser Selwynie, który kończy się symbolicznym zabiciem wielkiej smoczej kukły. Na widowni pojawia się Aerion, wyraźnie zdegustowany. Jak ja po finale Gry o Tron. Tymczasem Raymun przedstawia Dunkowi powód nagłej nieobecności Maekara Targaryena. Książę wyruszył na poszukiwanie swych synów. Fossoway opowiada wędrownemu rycerzowi o czterech chłopakach. Daeron (jeden z zaginionych) to pijak, Aerion jest próżny i okrutny, trzeci syn (niewymieony z imienia, ale znany wszystkim fanom Gry o tron) ma być wysłany na nauki do Cytadeli, a najmłodszy…
W tym momencie do namiotu wbiega Jajo, krzycząc: „Aerion ją krzywdzi!” Dunk biegnie do namiotu kukiełkowej trupy. Widzi straż Targaryenów odpychającą ludzi i Aeriona łamiącego palce Tanselle. Rycerz wpada w furię. Odrzuca strażników, uderza Aeriona i rzuca go na ziemię. Gdy zbrojni próbują go zatrzymać, a Aerion sięga po sztylet, kopie księcia w twarz. Dopiero wtedy zostaje obezwładniony. Aerion z poluzowanym zębem wyjaśnia, że Dunk właśnie stracił życie, ale książę chce zacząć od odegrania swojej ulubionej sceny z „American History X”. W tym momencie do namiotu wpada Jajo. Dunk chce przetłumaczyć chłopcu, że nie może się mieszać, bo stanie mu się krzywda, ale giermek wie lepiej. Wzywa strażników po imieniu, każąc im przestać. Grozi swym ojcem. Na pytanie Aeriona co zrobił z włosami, wyjaśnia, że je ściął. Nie chciał przypominać swego brata.
Piosenka
Ech, to podejście drugie do mojego omówienia tekstu „Młota i Kowadła”, bo zdołałem sobie niechcący ten fragment tekstu skasować. Ale nie będę Was zanudzać pułapkami redagowania tekstów. Więc przejdźmy do rzeczy. Piosenka, którą w odcinku śpiewa Jajo traktuje o Bitwie na Polu Czerwonej Trawy, w której zginął (za sprawą Bloodravena) Daemon Blackfyre, a siły buntowników zostały rozbite wskutek zastosowania przez Baelora i Maekara manewru okrążającego zwanego młotem i kowadłem. To klasyczna taktyka, znana od starożytności, polegająca na związaniu przeciwnika walką od frontu (co zrobił Maekar – kowadło) i uderzeniu bardziej mobilną częścią sił z boku lub od tyłu wroga (Baelor – młot).
A wracając do samej piosenki – jest genialna. Chcę to podkreślić, bo scenarzyści naprawdę się tu popisali. Konstrukcja opiera się na sprytnym żarcie. Ilekroć zakończenie strofy to wulgaryzm, nie zostaje on wypowiedziany, ale następna zwrotka zaczyna się od częściowego homofonu (wyjątek to ostatnia strofa, która zarzuca ten schemat, ale i tak sugeruje słowo poprzez rym). W polskim przekładzie niestety ten aspekt nie został oddany, acz i tak można się domyślić niewypowiedzianych słów ze względu na rym drugiego i czwartego wersu każdej strofy. Abyście wszakże mogli zapoznać się ze świetnym pomysłem scenarzystów, wklejam tekst poniżej. I pozwalam sobie na wskazanie słów niewypowiedzianych w nawiasach.
Prince Baelor was the firstborn.
Prince Maekar sprang out last.
Daemon was the bastard,
so they kicked his bastard… (ass)Grass is green in summer.
Green grass I adore.
But grass is red all over
when you kill a rebel… (whore)Horses die in battle.
This battle was the front.
Blackfyre’s not a trueborn,
he came from the wrong… (cunt)Country was in peril.
The Anvil was a rock.
The Hammer smashed the bastard
with his giant veiny… (cock)Host of Dornish spearmen!
Śliczne!
Zmiany, zmiany, zmiany
W nowym odcinku dostaliśmy sporo nowych scen, przede wszystkim pogłębiających relację pomiędzy Dunkiem i jego giermkiem. Nie będę się nad nimi rozwodził (no, z dwoma wyjątkami, ale o tym za chwilę. Najpierw chciałbym się skupić na miejscach w których przedstawiony świat i wydarzenia odbiegają od prozy Martina.
Zacznijmy od „najbardziej szalonego rycerza Siedmiu Królestw” czyli Robyna Rhyslinga. W nowelce poznajemy go na turnieju. Faktycznie jest jednooki (kilka lat wcześniej wbiła mu się drzazga z kopii – co widzimy w retrospekcji), faktycznie jest szalenie odważny – w trakcie walki z Leo Tyrellem traci hełm, ale chce potykać się dalej. Trzeba wszakże dodać, że Tyrell jest bardzo honorowy, i nawet nie próbuje celować kopią w okolice głowy przeciwnika. Ostatecznie przegrywa, acz ludzie są pod wrażeniem jego szaleńczej odwagi. I w sumie to tyle, potem nam zupełnie znika na długi czas z pola widzenia. Serial wprowadził scenę, w której ser Robyn spotyka Jajo. Zrozumiałe, chodzi o to, żeby odpowiednio przedstawić postać, która będzie miała do odegrania pewną rolę pod koniec sezonu. Natomiast kreacja rycerza jako wędrującego, mówiącego o sobie w liczbie mnogiej, jest trochę dziwna. Odrobinę zbyt dosłownie potraktowano tę szaleńczą odwagę. Ale przynajmniej wyszła postać dość kolorowa.
Kanapka z dwóch kromek – nie wiem, z jednej strony słyszałem, że sandwicz zawdzięczamy Johnowi Montagu (czwartemu hrabiemu Sandwich), z drugiej są ponoć jakieś dowody, że takie smakołyki to już w starożytności pałaszowano.
Wątek Plummera próbującego ustawiać walki jest wymysłem scenarzystów, niezgodnym z przebiegiem turnieju według noweli. Obydwaj Ashfordowie byli bardzo sprawnymi rycerzami turniejowymi, ale obydwaj przegrali starcia pierwszego dnia (Androw z Tyboltem Lannisterem, Robert z Lyonelem Baratheonem). Rozumiem, że scena miała wprowadzać komplikacje natury etycznej, ale mimo wszystko nie służyła niczemu poza przedłużeniem czasu trwania odcinka. Jak wiemy Dunk nie będzie miał okazji odpowiedzieć na propozycję. Muszę wszakże dodać, podoba mi się, iż sam pomysł jest niesztampowy (nikt nie proponuje Dunkowi wyłożenia się, wprost przeciwnie, chodzi tylko o to, by wyzwał faworyta, który sam się podłoży). Ale chyba szkoda, że w przyszłości – jak sądzę w sezonie trzecim – odebrana nam będzie przez to reakcja Dunka na sugestię, że jakikolwiek rycerz mógłby stosować takie manewry w turniejach.
Mamy też ciekawą scenę związaną z wróżbitką. Jak się zapewne większość z Was domyśla, przepowiednia dla Jaja jest… bezbłędna. W podsumowaniu wskazałem dlaczego polskie tłumaczenie jest niedoskonałe. Słowa o radości w chwili śmierci Aegona, mają przynajmniej kilka możliwych interpretacji. Moim zdaniem można je powiązać z narodzinami Rhaegara, których świadkami byli ocaleli z pożaru w Summerhall członkowie rodziny króla. Znakomity pomysł, zwłaszcza, że zaciekawi widzów, którzy nie domyślali się tożsamości Jaja – sugeruje bowiem, że chłopiec może okazać się jakimś tyranem.
Co jeszcze jest istotną zmianą? Ano chociażby to, że odcinek bardzo dosadnie pokazuje nam, iż Targaryenowie są nielubiani – już reakcja tłumu na to co zrobił Aerion jest lekko przerysowana, ale najmocniej jest to widoczne w tyradzie Raymuna Fossowaya. Jednak było to raczej zbyt ostre jak na ten okres w historii Westeros, tutaj bardziej żywe były raczej sentymenty antydornijskie, tudzież ukryte sympatie do Blackfyre’ów. Na dodatek zarzut kazirodztwa akurat w tym pokoleniu Targaryenów był nie na miejscu – wszyscy książęta wzieli sobie za żony przedstawicielki innych rodów (Dondarrion, Penrose, Arryn, Dayne). Natomiast na plus tej sceny jest wzmianka o Steffonie, która każe Dunkowi (i widzowi) podejrzewać, że mógłby być on później sojusznikiem w Próbie Siedmiu. Zresztą Steffon mignął nam przed oczami w ostatniej scenie, zapewne został sprowadzony przez Raymuna.
No i wreszcie jest kwestia tej ostatniej sceny – została zrealizowana praktycznie w stu procentach tak jak w książce, ale uświadomiła mi pewną komplikację wynikającą z rozmiarów kukiełek. Otóż gdy były na tyle małe, że Tanselle sama nimi operowała, złamanie jej palców miało pewien pokręcony sens. Aerion zabrał jej to, czym dopuściła się obrazy. Przy dużych kukiełkach nie ma to tej samej wymowy.
Werdykt
Nie będę ukrywał – wyjąktkowo mi się ten odcinek podobał. Tempo jest wciąż raczej powolne, scenarzyści pozwolili nam nacieszyć się atmosferą, pozwolili zbudować relacje pomiędzy bohaterami. No, ale na koniec dostaliśmy znakomitym zwrotem akcji, jak wspomniałem wcześniej, przeniesionym niemal idealnie z kart noweli.
Aktorsko rzecz jest wyśmienita, nie wprowadzono ważnych nowych postaci, ten odcinek należał do Dunka i Jaja (i znów – co za genialny casting obu bohaterów), ale – przy wszystkich zastrzeżeniach wobec pomysłu ustawiania turnieju, miło było też zobaczyć aktora odtwarzającego rolę Plummera.
Co się zaś tyczy humoru – w niektórych miejscach jest pierwszorzędny, w innych trochę chybiony. Ale dwukrotnie w trakcie odcinka zaśmiałem się na głos (piosenka Aegona, znoszenie jaja). W zasadzie tylko jedna scena wydała mi się trochę nietrafiona, choć wiem, że zamiarem scenarzystów było rozśmieszenie widza. Chodzi o piosenkę śpiewaną przez Lyonela i Manfreda oraz następującą po nich konwersacje Dunka i Jaja. Po pierwsze – ekscesy Roześmianej Burzy wśród prostaczków zaczynają się robić coraz mniej wiarygodne. Wiem, wiem, wariat i lubi wypić, ale chyba jednak hamowałby się poza swoim namiotem. Z kolei rozmowa miała być jednocześnie głęboka i absurdalna ze względu na użycie wulgarnej piosenki jako odskoczni do głębszych rozważań, ale wypadła trochę… nienaturalnie.
Tylko że to właściwie bodaj jedyny fragment tego odcinka, który jakoś nie przypadł mi do gustu, na tle 30 minut wypełnionych albo wierną adaptacją, albo urokliwymi lub pomysłowymi scenkami, które po prostu ogląda się z ogromną przyjemnością. Byle tak dalej!
Dodatkowa lektura
Macie ochotę poszerzyć sobie wiedzę na temat tego, do czego nawiązywano w odcinku? To zapraszam do tekstów takich jak:
- Szalone Teorie: Tragedia w Summerhall
- Historia Lodu i Ognia: Rebelie Blackfyre’ów (część 1 – o głupich pomysłach Aegona IV, które doprowadziły do wybuchu rebelii)
- Historia Lodu i Ognia: Rebelie Blackfyre’ów (część 2 – o pierwszej rebelii)
- Streszczenie Wędrownego Rycerza (czyli noweli którą adaptuje pierwszy sezon Rycerza Siedmiu Królestw)









Zdecydowanie przeszarżowują Roześmianą Burzę. Już scena z Dunkiem była wysoce naiwna. Teraz podobnie. Również zgodzę się co do późniejszego dialogu – był słaby i zbędny. Propozycja korupcyjna akurat na plus, ponieważ jest to jakaś zapowiedź wydarzeń z trzeciego sezonu i pozwoli widzom oswoić się z podobnym procederem. Cały odcinek 9/10, a ostatnia scena doskonała.
Wreszcie dostaliśmy super odcinek, ale mnie ciekawią dwie sprawy
1. Czy niechęć Raymuna sugeruje że Fossowayowie wspierali Czarnego Smoka?
2. Czy przepowiednia o radości ze śmierci Aegona V w Summerhall pokazuje, że był on strasznie znienawidzony przez lordów w Westeros?
Nic nie wiadomo by popierali (w książkach) Blackfyre’ów wtedy, aczkolwiek jeden z Fossowayów był członkiem Dziewięciogroszowych Królów (nie wiadomo, czy to potomek Raymuna, czy Staffona lub innego ich krewnego).
Być może serial wprowadzi nam taki wątek, ale w książkach nic na to nie wskazuje (tyrada Raymuna jest nieobecna).
Ta niechęć Raymuna do Targaryenów to czysto serialowy wymysł, w książce tego w ogóle nie było.
W sumie mam podobne odczucia. Szkoda, że serial zamiast pokazywać zdolności turniejowe Roześmianej Burzy pokazuje jedynie jego umiłowanie do imprezowania. Krótkie odcinki na plus bo cieszy fakt, że HBO nie próbuje na siłę wprowadzać do fabuły jakichś swoich fanaberii. Dzięki za zwrócenie uwagi na tłumaczenie przepowiedni wróżki, bo aż do ukazania tekstu zastanawiałam się co miało znaczyć to, że ludzie będą cieszyć się ze śmierci Aegona…nijak mi się to nie kleiło z tym co już wiemy, a sama bym tego nie wyłapała 😉
Odświeżyłem sobie nowelkę, obejrzałem trzeci odcinek i tym razem będę dużo bardziej krytyczny niż ostatnio.
Widzę teraz wyraźniej, jakie zmiany zrobiono w serialu – w dwóch pierwszych odcinkach były one raczej małe (inny moment sprzedaży klaczy, bardziej wulgarny Maekar, plujący wszędzie Plummer) i raczej nie ingerowały w fabułę, były też fajne pomysły jak np. Jajo wymachujący kijem i udający, że pokonuje Blackfyre’ów. Z dużych zmian wprowadzono jedynie zaprzyjaźnienie się Dunka z Roześmianą Burzą czyli scenę w namiocie i potem wspólnego przeciągania liny. W książce ci dwaj spotkali się po raz pierwszy dużo później, ale rozumiem zamysł, wszak Roześmiana Burza jeszcze będzie miał do odegrania swoją rolę więc spoko, pomysł jak najbardziej się broni.
No ale w tym odcinku już się zaczyna rozjazd serialu z książką i zmiany, moim zdaniem w większości złe.
Zacznijmy od „pierwszego dnia turnieju”. Kiedy on właściwie był? U Martina wszystko jest jasne, turniej zaczął się rano, odbyło się mnóstwo pojedynków, a późnym popołudniem do turnieju wstąpił Aerion (o samym turnieju jeszcze za moment). A w serialu? Wieczorem odbywa się seria pojedynków pomiędzy mistrzami, a ich konkurentami, po czym następnego dnia Jajo mówi Dunkowi, że ten nie może nikogo wyzwać, bo „pierwszego dnia” to prawo przypada tylko szlachetnie urodzonym 😉 No to skoro dopiero wtedy był ten pierwszy dzień to co było wieczór wcześniej? Dzień zerowy? Eliminacje? 😛 Chyba się trochę zakręcili w serialu z tą kwestią i przez to zrobili głupotę. A ostatecznie i tak tego „pierwszego dnia” odbył się tylko pojedynek Aeriona z Hardyngiem, co też jest trochę absurdalne.
To rozłożenie „pierwszego dnia” na dwa dni powoduje kolejne problemy z chronologią, bo przecież synowie lorda Ashforda odpadli po kilku pojedynkach więc jak niby Duncan miałby wyzwać któregoś z nich, nie mogąc tego zrobić od razu, bo przecież nie był szlachetnie urodzony? Żałuję też bardzo, że serial nie wytłumaczył nawet zasad, którymi kieruje się ten turniej i nie pokazał kilku potyczek (w tym Hardynga), bo one też były kluczowe, ale po kolei:
Martin tłumaczy zasady turnieju w ten sposób, że jest pięciu mistrzów, którzy bronią honoru pięknej panny (córki lorda Ashford) i można wyzwać któregokolwiek z nich. W przypadku zwycięstwa zastępowało się danego mistrza i samemu broniło honoru panny, do ostatniego dnia turnieju, gdy pięciu aktualnych mistrzów miało wspólnie ustalić czy przyznać tytuł najpiękniejszej córce lorda Ashford czy innej. Pierwszego dnia tymi wyznaczonymi mistrzami byli Leo Tyrell, Valarr Targaryen, Harold Hardyng i dwaj synowie lorda Ashford. Ci ostatni stoczyli kilka zwycięskich pojedynków, ale ostatecznie zostali zastąpieni przez Tybolta Lannistera i Roześmianą Burzę. Reszta utrzymała pozycję mistrzów, a tego dnia odbyło się jeszcze wiele pojedynków. Najwięcej, bo czternaście pojedynków stoczył i wygrał Humpfrey Hardyng, w tym epicki pojedynek ze swoim szwagrem, Humpfreyem Beesbury’m. Każdy z walczących skruszył w nim ok. tuzina kopii, a pojedynek ten nazwano potem „bitwą Humpfrey’ów”. Szkoda, że serial nic z tego nie pokazał, zwłaszcza że obydwaj Humpfrey’owie będą mieli jeszcze pewną rolę do odegrania w fabule. Tymczasem Beesbury’ego nie było w ogóle, a Hardynga pokazano jako jakiegoś nołnejma, którego wyzywa Aerion (nawet nie padło w ogóle nazwisko Hardyng, Raymun tylko powiedział o nim „ser Humpfrey”). Jest to o tyle dziwne, że Dunk z pełnym przekonaniem stwierdził, że Hardyng był tego dnia zdecydowanie najlepszym rycerzem i prawdopodobnie dlatego Aerion go wyzwał (choć oczywiście od początku nie zamierzał walczyć uczciwie). W serialu w ogóle nie da się tego odczuć.
Szkoda, że nie pokazano też np. Roześmianej Burzy, który strącał szlachetnym rycerzom pozłacane i posrebrzane grzebienie z hełmów i rzucał je w tłum czy np. Valarra, który po pokonaniu przeciwnika zsiadał z konia i pomagał mu wstać. Albo walki Leo Tyrella z Robynem Rgyslingiem, który po strąceniu mu hełmu celował już dużo poniżej głowy, bo to wszystko pokazywało, że generalnie każdy trzymał się rycerskich zasad, aż do pojawienia się na polu walki Aeriona. I jeszcze bardziej uwidoczniało jak haniebny był jego uczynek.
No i teraz przechodzimy do moim zdaniem najgorszej zmiany w serialu czyli propozycji korupcyjnej Plummera. No nie podoba mi się to i tyle. W książce w ogóle czegoś takiego nie było, a ta zmiana stawia w negatywnym świetle zarówno Plummera (i jego lorda i w sumie też syna lorda), jak i Dunka, który w książce owszem bał się i miał momenty niepewności, ale cały czas chciał wygrać uczciwie i obserwował od początku turnieju głównie Valarra Targaryena, bo choć ten wygrał dziewięć pojedynków to nie miał bardzo silnych przeciwników i Dunk zamierzał rzucić mu wyzwanie przewidując, że książę jest w jego zasięgu. O synach lorda Ashford w ogóle nie myślał, zresztą oni i tak szybko odpadli. W serialu kwestia Valarra jest właściwie w ogóle pominięta.
Co do innych zmian to mam mieszane uczucia. Scena początkowa z Jajem ćwiczącym z Gromem ok, nie przeszkadzała mi. No i była pretekstem do wprowadzenia do fabuły Robyna Rhyslinga. Piosenka o Blackfyre’ach genialna, to muszę przyznać 😀 Scena w namiocie Roześmianej Burzy i rozmowa Dunka z Jajem o Alice, która wsadzała facetom palce w tyłek – trochę przesadzona, mogli to sobie darować albo chociaż trochę skrócić 😉
Przepowiednia dla Dunka i Jajo – wiem, że to takie puszczenie oka do tych, którzy znają ich dalsze losy, niemniej dla mnie ta scena była przygnębiająca i jakoś tak przykro mi się zrobiło, patrząc na reakcję Jajo. Zwłaszcza, że to w 100% wymysł serialu.
No i jeszcze tyrada Raymuna o Targaryenach. To też jest wymysł serialowy. W książce Raymun tylko opowiada o tym, że synowie Maekara są dużo bardziej nieudani niż synowie Baelora (a Aeriona nazywa wprost gnidą), ale nie ma tam śladu jakiejś jego niechęci do całej dynastii. Raczej można odnieść wrażenie, że takiego Baelora szanuje. A w serialu zrobiono z niego jakiegoś zapiekłego wroga Targaryenów. Dziwi mnie to i nie rozumiem tej zmiany.
Żeby nie było, że tylko narzekam, to dodam, że końcowa scena wyszła moim zdaniem kapitalnie. Ale tutaj serial w pełni trzymał się książki i cała sekwencja włącznie z dialogami jest praktycznie jej wiernym odwzorowaniem.
No nic, oglądam dalej. Ten serial nadal mnie cieszy, casting jest genialny i patrzy się na to fajnie, zwłaszcza na interakcję Dunka i Jajo, ale zmiany w tym odcinku serialu względem książki oceniam w większości na minus. Mam nadzieję, że w kolejnym odcinku będzie ich mniej.