KsiążkiPieśń Lodu i Ognia

Czytamy Nawałnicę Mieczy #78: Tyrion XI

W lochach Czerwonej Twierdzy Tyrion Lannister czeka na śmierć.

Streszczenie

Zamknięty w ciemnicy Karzeł dochodzące z zewnątrz hałasy przyjmuje niemal z ulgą. Nareszcie koniec! Zastanawia się, czy zabiją go tutaj, czy okażą się na tyle nierozsądni, by dopuścić do publicznej kaźni. Ma ochotę namieszać jeszcze trochę przed śmiercią i mógłby zgromadzonemu pod jego szafotem motłochowi opowiedzieć parę interesujących historii. Widząc uchylające się drzwi, postanawia nie oddawać życia bez walki, choćby za broń miały posłużyć mu zęby. Wchodzącego wita soczystą wiązanką. Przybysz zwraca uwagę, że nie uchodzi mówić w ten sposób o ich matce. Tyrion nie może uwierzyć własnym oczom: w drzwiach stoi Jaime. Widząc kikut ręki, wybucha histerycznym śmiechem: obaj synowie dumnego Tywina Lannistera są teraz okaleczeni. Wzruszenie Tyriona na widok starszego brata miesza się z niepokojącą myślą, którą wypowiada na głos – czy przyszedł tu, by go zabić? Jaime z właściwym sobie urokiem zaprzecza. Cersei zamierza stracić Karła nazajutrz na starych gruntach turniejowych, ale starszy brat postanowił go uratować.

Na korytarzu mijają nieprzytomnego strażnika. Całą czwórkę wartowników unieszkodliwił Varys, dosypując im do wina senniczki. Jaime informuje brata, że eunuch czeka na niego przy schodach przebrany za septona i kanałami wyprowadzi go nad rzekę, a dalej do zatoki, gdzie czeka już galera. Agenci Pająka zadbają, by Tyrionowi w Wolnych Miastach niczego nie zabrakło. Żegnając się Karzeł dziękuje Jaimemu za ocalenie życia, ten zaś przyznaje, że po prostu spłaca dług. Młodszy z Lannisterów nie rozumie, widzi jednak, że jego brat się boi. Karzeł wyciąga od niego prawdę: Tysha, pierwsza żona Tyriona, wcale nie była opłaconą przez Jaimego prostytutką. To ojciec kazał mu tak powiedzieć. Dziewczyna była tą, za kogo się podawała: córką zagrodnika, którą przypadkiem napotkali na drodze. Tywin uważał, że chodziło jej wyłącznie o złoto, zatem właściwie niczym od pań o negocjowanym afekcie się nie różniła. Chciał dać Tyrionowi surową nauczkę i przekonał Jaimego, że gdy Karzeł zrozumie swój błąd, będzie swemu bratu wdzięczny.

Tyrion nie jest wdzięczny. Lord Tywin oddał Tyshę całym koszarom. Przemilcza swój własny udział w gwałcie. Jaime tłumaczy, że nie miał pojęcia o planach Tywina. Karzeł mu nie wierzy i zapowiada zemstę na całej rodzinie. Jaime chce prawdy za prawdę: czy Tyrion zabił jego syna? Te pytanie to kolejny cios dla Karła. Mówi bratu, że Joffrey okazałby się gorszym królem od Aerysa i z pewnością zgładziłby Tyriona, gdyby objął pełnię władzy. Zlecił też zabójstwo Brana Starka. To ostatnie Jaime podejrzewał, ale nie jest to odpowiedź na jego pytanie.

– Ty nieszczęsny, durny, ślepy, kaleki głupcze. Czy muszę ci tłumaczyć każdy drobiazg jak dziecku? Proszę bardzo. Cersei jest kurwą i kłamczuchą. Pierdoliła się Lancelem, Osmundem Kettleblackiem, a całkiem możliwe, że również z Księżycowym Chłopcem. A ja jestem potworem, za którego wszyscy mnie uważają. Tak, zabiłem twojego obmierzłego syna.

Jaime odchodzi bez słowa. Tyrion przez chwilę zastanawia się, czy nie odwołać swoich kłamstw, potem jednak przypomina sobie Tyshę.

Odnajduje Varysa tam, gdzie zapowiedział Jaime. Otwarcie rozważa zabicie go, nie robi to jednak na eunuchu wrażenia: Karzeł bez niego nigdy nie znajdzie wyjścia z tuneli. Nieufny Tyrion próbuje zrozumieć, czemu Pająk postanowił mu pomóc, skoro zaszkodził mu na procesie i robił wszystko, by doprowadzić do jego śmierci. Eunuch daje do zrozumienia, że zmusił go do tego Jaime. Na pytanie o Sansę Varys odpowiada, że w Królewskiej Przystani nie natrafił na trop ani jej, ani Dontosa Hollarda – oboje w noc ich zniknięcia widziano razem na serpentynowych schodach. Idąc za eunuchem, Karzeł z goryczą podsumowuje swój pobyt w Królewskiej Przystani: przybył do miasta na czele zbrojnych jako namiestnik, ucieka zaś z niego jak szczur. Po długim marszu docierają do małego okrągłego pomieszczenia, o którym kiedyś wspominała mu Shae. Domyśla się, że znajdują się pod Wieżą Namiestnika. Eunuch otwiera jedne z dawno nieużywanych drzwi, informując, że tędy dostaną się nad rzekę. Tyriona bardziej interesuje, ile stopni w górę musi przejść, by znaleźć się w sypialni ojca. Zdaniem Varysa to szaleństwo, niemniej odwodzenie od niego Karła nie przeszkadza mu w precyzyjnym opisaniu drogi do komnat lorda Tywina. Tyrion postanawia złożyć ojcu niezapowiedzianą wizytę.

Przemykając tunelami, Lannister słyszy rozmowę pilnujących komnat ojca strażników. Karzeł zaczyna rozumieć, dlaczego Varys jest tak doskonale poinformowany o tym, co dzieje się w Czerwonej Twierdzy. Zakłada, że eunuch nie chciał, by poznał jego sekret, i właśnie dlatego odwodził go od wizyty w Wieży Namiestnika. Idąc za wskazówkami Pająka, odnajduje tajemne przejście do sypialni, którego tak długo szukał, gdy był jej lokatorem. Okazuje się, że prowadzi ono przez kominek. W komnacie panuje mrok, nic jednak nie tłumi hałasu, jakiego narobił, wchodząc. Gdy Karzeł zastanawia się, czy ojciec podniesie alarm, czy raczej sięgnie po miecz, ze zdumieniem słyszy znajomy, kobiecy głos. Odsłaniając zasłony łoża, widzi odwracającą się do niego z uśmiechem Shae. Jego widok jest dla niej szokiem. Dziewczyna ze łzami w oczach tłumaczy, że to królowa zmusiła ją, by obciążyła Tyriona w czasie procesu. Opowiadając o tym, jak boi się jego ojca, pozwala, by opadł koc, którym przed chwilą się okryła, odsłaniając jej strój składający się wyłącznie z łańcucha ze złotych dłoni. Tyrion pyta, czy kiedykolwiek naprawdę lubiła jego dotyk. Shae gorliwie potwierdza, nazywając go lannisterskim olbrzymem, czym ostatecznie podpisuje na siebie wyrok. Tyrion zaciska łańcuch na jej szyi, recytując przez łzy pieśń człowieka, którego nie tak dawno kazał zabić.

Po wszystkim ściąga i rychtuje kuszę lorda Tywina, zabiera też jego sztylet. Tak wyposażony wyrusza na poszukiwania ojca, którego odnajduje w wychodku. Pan Skały nie okazuje strachu. Jest przekonany, że to Varys stoi za uwolnieniem Tyriona. Próbuje przekonać syna, że nie zamierzał go stracić, lecz nadal planuje wysłać na Mur. Gdy odłoży kuszę, będą mogli pójść do jego komnat, by o tym porozmawiać. Tyrionowi jednak odpowiada rozmowa w wygódce. Chce, by ojciec odpowiedział na jedno jego pytanie, po czym sobie pójdzie. Co zrobił z Tyshą? Lordowi Tywinowi nic to imię nie mówi. Gdy Karzeł doprecyzowuje, że chodzi o jego pierwszą żonę, ojciec drwi, że chyba pierwszą kurwę. Tyrion ostrzega, że gdy jeszcze raz użyje tego słowa, zabije go. Tywin uważa, że brakuje mu na to odwagi. Karzeł chce wiedzieć, czy kazał dziewczynę zgładzić. Jego ojciec z lekceważeniem odpowiada, że nie było takiej potrzeby. Dostała to, na co zasłużyła, i pewnie jego zarządca gdzieś ją odesłał. Nigdy nie zaprzątał sobie tym więcej głowy.

– Odesłał dokąd?
– Tam, dokąd odsyła się kurwy.

Tyrion okazuje się słownym człowiekiem: zabija ojca z jego własnej kuszy.

Ważne informacje

  • Pod Czerwoną Twierdzą znajdują się cztery poziomy lochów wybudowanych na rozkaz Maegora Okrutnego. Na najwyższym, jedynym z oknami, znajdują się duże cele do przetrzymywania w nich grupowo pospolitych przestępców. Na niższym są mniejsze lochy dla więźniów szlachetnie urodzonych, zamykane kratami i oświetlone pochodniami. Jeszcze niżej znajdują się ciemnice – niewielkie, zamykane drewnianymi drzwiami cele. Tam właśnie przebywał Tyrion, wcześniej zaś Eddard Stark. Na samym dole są katownie. Tamtędy właśnie Varys prowadzi Tyriona.
  • Czerwona Twierdza ma szereg tajnych przejść i tuneli. W Wieży Namiestnika ukryte wejście umieszczono w kominku. Za nim znajduje się niski tunel, którym z kolei można przejść do pionowego szybu. Na jego dnie leży okrągłe pomieszczenie, w którym za źródło światła służy piecyk uformowany na kształt głowy smoka. Smoka, tyle że trójgłowego, widać również na podłodze wyłożonej czarnymi i czerwonymi płytkami. Z pomieszczenia można przejść do pięciu różnych tuneli, zamkniętych żelaznymi kratami. Klucze do nich posiada Varys.
  • Wbrew rozpowszechnionej opinii, Tywin Lannister nie sra złotem.
  • Z Tyrionem Lannisterem spotkamy się ponownie dopiero w Tańcu ze smokami.

Postaci występujące w rozdziale

  • Tyrion Lannister
  • Jaime Lannister
  • Varys
  • Lum
  • Lester
  • Shae
  • Tywin Lannister

Wspomniani

  • Aerys II Targaryen
  • Maegor Targaryen
  • Joffrey Baratheon
  • Cersei Lannister
  • Lancel Lannister
  • Sansa Lannister
  • Eddard Stark
  • Brandon Stark
  • Mace Tyrell
  • Osmund Kettleblack
  • Ilyn Payne
  • Dontos Hollard
  • Księżycowy Chłopiec
  • Tysha

Kwestia tłumaczeniowa

  • [W opisie wspinaczki Tyriona do Wieży Namiestnika po „Mimo to nie przestawał się wspinać” brakuje zdania „Nie potrafił powiedzieć dlaczego”. – BT]

Komentarz

Ten niezwykle ponury rozdział oferuje nam więcej zwrotów akcji niż niejedna latynoska telenowela. Najważniejszym, który pociągnie za sobą dalsze, jest prawda o pierwszej żonie Tyriona – nieszczęsnej Tyshy. Informacja o tym, że dziewczyna nie była opłaconą przez Jaimego prostytutką, która udając córkę zagrodnika miała „uczynić” Tyriona mężczyzną, jest dla Karła druzgocąca. Trudno mu jednak współczuć, gdyż jeśli ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości na temat „dobrowolności” obcowania dziewczyny z lannisterskim garnizonem, po lekturze tego rozdziału musi się ich ostatecznie wyzbyć. Żonę Tyriona zgwałcono, a Karzeł był jednym z jej oprawców. Czuje do siebie obrzydzenie nie z powodu tego, co zrobił, lecz komu. Pytaniem otwartym pozostaje, czy rozpacza bardziej nad losem potwornie skrzywdzonej dziewczyny, czy raczej nad sobą i tym, że utracił jedyną prawdziwą miłość swego życia.

Tyrion zawsze był mściwy, teraz jednak myśl o zemście stanie się jego obsesją. W tym rozdziale zresztą szybko przemienioną w czyn. Zaczyna od brata. Jaime – co wiemy z jego wcześniejszych rozdziałów – nie chce uwierzyć, że to Karzeł zabił Joffreya, dopuszcza jednak taką możliwość. Dręczony wyrzutami, że śmierć syna tak mało go obeszła, znajduje usprawiedliwienie dla wypuszczenia jego potencjalnego mordercy – uważa, że jest to bratu winny za okłamanie go w kwestii Tyshy. Gdy tłumaczy się z tego ostatniego przed Karłem, zdaje się szczery: na ile znamy Jaimego – a musimy pamiętać, że był wtedy znacznie młodszy – prawdopodobnym wydaje się, iż uległ presji ojca, tak jak wielokrotnie przecież dawał wodzić się za nos Cersei. Tyrion nie przyjmuje jego wyjaśnień i teraz on zamierza dać bratu nauczkę. O ile przyznanie się do zamordowania Joffreya jest pierwszym z całego ciągu autodestrukcyjnych poczynań Karła, który postanowił stać się potworem, jakiego wszyscy w nim widzą, o tyle ujawnienie prawdy o Cersei (lekko podkoloryzowanej), może paradoksalnie sprawić, że Jaime będzie mu kiedyś wdzięczny.

Na Varysie Tyrion zemsty wywrzeć nie może, bo wie, że bez niego nigdy nie wydostanie się z tuneli Czerwonej Twierdzy. Eunuch jak zwykle manipuluje Karłem. Powiedzmy sobie szczerze: bez informacji od Pająka – niezwykle precyzyjnych – Tyrion nie miałby najmniejszych szans nawet zbliżyć się do komnat ojca. Bawi zatem samozadowolenie Lannistera, który jest przekonany, że wymusił na Varysie ujawnienie swych cennych sekretów, podczas gdy eunuch wyraźnie chciał skierować go do Tywina. Gdyby było inaczej, Pająk miał naprawdę sporo możliwości, by go powstrzymać. Na marginesie należy się zastanowić nad wiedzą Pająka na temat Sansy. Warto zwrócić uwagę na dobór słów: gdy Karzeł pyta go o los swej żony, Varys odpowiada, że nie natrafił na jej tropy w stolicy. Jednocześnie wie, że widziano ją z Dontosem, który również zniknął. Czy dla eunucha, doskonale zorientowanego kto jest czyim człowiekiem na dworze, prawdziwa afiliacja Hollarda faktycznie jest tajemnicą?

Co właściwie zamierzał Tyrion, wspinając się do Wieży Namiestnika? Czy od początku chciał zabić ojca? Zmierza tam nieuzbrojony, zatem pewności mieć nie możemy. Nim dojdzie do ich konfrontacji, mamy kolejny zwrot akcji: dwulicowość Shae okazuje się jeszcze większa, niż Tyrion się spodziewał, tak jak zresztą hipokryzja Tywina, który brzydząc się młodszego syna, nie odczuwa najwyraźniej podobnych uczuć, gdy chodzi o sypianie z tą samą co on kobietą. Shae próbuje na Karle swych starych sztuczek, co uświadamia mu, w jak prosty sposób owinęła go sobie wokół palca. Teraz jednak kończy się to dla niej tragicznie. Scena ta odbiega od serialowej, gdzie twórcy starali się wybielić Tyriona – tam Shae zabił niejako w samoobronie, gdy ta rzuciła się na niego z nożem. W książce podobnych okoliczności łagodzących nie ma: Karzeł dusi bezbronną dziewczynę recytując jej – niczym psychopata z filmów klasy B – miłosny wiersz im poświęcony.

Po rozprawieniu się z kochanką, czas na ojca. Zważywszy, że egzekucję Tyriona zaplanowano nazajutrz, zapewnienia Tywina o tym, że nadal zamierza odesłać syna na Mur, należy włożyć między bajki. Sugestia odłożenia kuszy i rozmowy w komnacie też jest raczej chęcią gry na czas i ewentualnego rozbrojenia Karła. Czy jednak Tywin Lannister podpisał na siebie wyrok śmierci dopiero nieobyczajnie wyrażając się o Tyshy, gdy Tyrion próbował dowiedzieć się, dokąd tamten ją odesłał? Moim zdaniem nie. Trudno przypuszczać, by Karzeł zakładał, że ojciec faktycznie pozwoli mu odejść, nie wzywając stojących praktycznie pod drzwiami strażników. Nawet ponownie znikając w tunelach musiał liczyć się z tym, że po ich opuszczeniu będzie szukała go już połowa miasta. Oczywiście w opisywanym rozdziale Tyrion nie zachowuje się zbyt racjonalnie i można założyć, że w gruncie rzeczy jest mu obojętne, co się z nim stanie. Moim zdaniem jednak – nawet jeśli przyjmiemy, że do wieży wspinał się nie wiedząc jeszcze, co dokładnie zamierza – w momencie ściągania ze ściany kuszy wiedział, że użyje jej nie tylko do samoobrony.

Po lekturze tego rozdziału niezwykle wiarygodna wydaje się interpretacja, podług której Karzeł jest tak naprawdę jednym z negatywnych bohaterów całej powieści. Ponurą zapowiedź dalszych losów Tyriona znajdujemy w jego reakcji na słowa Varysa, gdy ten wyprowadzał go z ciemnicy.

– Musimy ruszać, panie. Twoja droga prowadzi w dół.
To przynajmniej nie jest kłamstwem.

To mi się podoba 26
To mi się nie podoba 0

Dżądżen

Fan twórczości Martina i dobrego wina. Lubię historię i suchary. Wolny czas spędzam w ogrodzie przeklinając Matkę Naturę za jej hojność.

Polecamy także

Komentarzy: 63

  1. Co do Tyriona to sam Martin w niedawnym wywiadzie potwierdził, że jego historia nie jest szczęśliwa. Tłumacząc jego słowa

    „W serialu dali mu szczęśliwe zakończenie. Ja takiego nie widzę dla Tyriona. Jego cała historia jest tragiczna od samego początku.”

    To mi się podoba 6
    To mi się nie podoba 0
    1. Szczerze mówiąc, czy wstrzymanie się od zabicia ojca i kochanki zmieniłoby coś? Nie chodzi mi o królestwo ani o nich samych, ale o Tyriona. Gdyby tam nie poszedł i natychmiast uciekł… i tak znalazłby się w tej ciemnej dolinie.

      To odkrycie dotyczące Tyshy go załamało. To było jak odkrycie Lokiego, że jest synem Laufeya – ale Loki wciąż miał dobre wspomnienia ze swoją rodziną, więc nie wpadł nagle na pomysł spalenia całego Asgardu i wrzucenia w te płomienie matki, ojca i brata. Tyrion nie miał nawet tego. Cersei i Tywin go nienawidzili, a jego ukochany brat okazał się częścią spisku. Został sam, wściekły, bez kręgosłupa moralnego, bez sieci wsparcia. Dlatego ostatnio tak narzekałam na Młodego Gryfa. Bo gdyby okazał szczerą dobroć, mógłby wyciągnąć Tyriona z tej ciemnej doliny. I dobry król widzi kiedy ktoś w jego otoczeniu wpadła w otchłań. I trzeba takiej osobie pomóc. Nie tylko z powodu moralnej konieczności. Ale także korzyści – jak ocalisz kogoś od wewnętrznych demonów to budujesz prawdziwą lojalność. Niezwykle cenna rzecz. I Młody Gryf to przegapił. I nie… wiek to nie jest usprawiedliwienie. Aleksander czy Oktawian zobaczyliby okazję. Ale po prostu fałszywy smok nie jest taki wybitny jak wmawia nam Varys.

      Pragnienie akceptacji prawdopodobnie zwyciężyłoby nad pragnieniem zemsty.

      Jak pisała Agatha Christie: Stare grzechy rzucają długie cienie.

      To mi się podoba 6
      To mi się nie podoba 1
      1. Zaraz zaraz – ten sam Aleksander Macedoński co w podręcznikach do historii? Bo nie wiem jak carowie, ale Macedoński to by prędzej się upił z Tyrionem, niż mu psychoterapię robił xD

        Przekładasz na Młodego Gryfa jakieś oczekiwania, zupełnie nierealne – Tyrion musiałby jak Clegane trafić do tych braci milczących, bo tam są w Westeros ludzie, którzy znają się na psychice… choć trochę. Aegon (a raczej Jon) dostał trochę złośliwego karła, który się upijał. Co miał robić, zakazać mu picia? Przecież nie zna, bo nie czytał chyba PLiO, backgroundu Tyriona.

        To mi się podoba 4
        To mi się nie podoba 0
      2. Tyrion Targaryen już pomógł Młodemu Gryfowi poprzez zabicie swojego ojca do czego został podpuszczony przez łysego Blackfyre’a😀. A jak wiemy nie ma niczego co Targaryenowie i Blackfyrowie lubili by bardziej niż eliminowanie innych Targaryenow I Blackfyrow

        To mi się podoba 3
        To mi się nie podoba 1
      3. Moim zdaniem jednak zmieniło to Tyriona. Jeśli popełniasz tego typu czyny, trudno ci się powstrzymać przed kolejnymi. Bo granicę już przekroczyłeś. Zabijasz ojca i kochankę. Ale jak to często u Martina: wszystko jest naprawdę dobrze umotywowane. Ludzie, których Tyrion zabija straszliwie go skrzywdzili. Nie zmienia to jednak faktu, że morduje ich gdy ci są bezbronni. Więc nie można udawać, że to walka czy wymierzanie sprawiedliwości.

        To mi się podoba 4
        To mi się nie podoba 0
        1. To tylko nasze – zachodnie – podejście. Gdzie indziej patrzą na to inaczej. Pamiętam swój dysonans, gdy za młodu zdarzało mi się oglądać chińskie filmy kung fu, a tam np. często para pozytywnych bohaterów kopała na śmierć walczącego samemu antagonistę. I Chińczycy nie widzieli w tym niczego niestosownego, bo przecież w pojedynkę by sobie z nim nie poradzili. Łatwiej zrozumieć, dlaczego tam nigdy nie było rycerzy. 🙂

          To mi się podoba 7
          To mi się nie podoba 0
    2. „sam Martin w niedawnym wywiadzie potwierdził, że jego historia nie jest szczęśliwa.:

      Ogólnie powinny wyjść jakieś wieści z cytadeli. Tyle ile dziadek ostatnio zdradził to szok

      To mi się podoba 6
      To mi się nie podoba 0
    3. Stracił ukochanego brata, królową, kumpla (z Jonem byli dość blisko) i miasto, które kiedyś pomógł ocalić i które kochał (przynajmniej w serialu). Jeśli tak wygląda happy end, to ja chyba nie chcę wiedzieć, ci Mqrtin dla niego zaplanował…

      To mi się podoba 0
      To mi się nie podoba 0
      1. Polecam poczytać teorię Daela o Tyrionie zloczyńcy. Szaleństwo, śmieć jego królowej i miasta w przypadku książkowego Tyriona to nie będzie strata a pożądanie 🙂

        To mi się podoba 1
        To mi się nie podoba 0
    4. W serialu oszczędzili mu nawet nos. Patrząc na obie historie: Martin słusznie mówi o efekcie motyla. W serialu trudno byłoby zrozumieć dramat Tyriona.

      To mi się podoba 7
      To mi się nie podoba 0
  2. O ile nie dziwi mnie wszystko, co stało się potem, to dziwi, że Tyrion skłamał Jaime’owi, iż to on zabił Joffreya. Rozumiem, że chciał go w ten sposób ukarać, ale było to skrajnie nierozsądne. Tyrion raczej nie mógł wiedzieć o tym jak obojętny był Joffrey jego bratu. Co byłoby, gdyby Jaime jednak kochał syna? Jego ucieczka dobiegłaby końca zanim by się zaczęła. Tak samo jak zemsta na ojcu.

    To mi się podoba 8
    To mi się nie podoba 0
    1. Oprócz tego że Tyrion po prostu wybrał autodestrukcję i na tym etapie nie myśli racjonalnie, wydaje się, że Martin po prostu chciał zrealizować motyw: skoro uważacie mnie za potwora, to się nim stanę.

      To mi się podoba 6
      To mi się nie podoba 0
      1. To rozumiem. Zwracam tylko uwagę, jak nierozsądne to było na tym etapie ucieczki. Może i wybrał autodestrukcję, może i chciał uchodzić za potwora, zakładam jednak, że wracać do celi nie chciał. 🙂

        To mi się podoba 4
        To mi się nie podoba 1
    2. Mnie takie rozwiązania fabularne wkurzają. Dobrze zrobili w serialu że to wycięli i Jaime słuchał przemówienia na sądzie.
      Celowe tworzenie nieporozumień by była furtka na później.
      A w normalnej sytuacji nikt by się nie przyznał do zbrodni której się wypierał tak zawzięcie.

      To mi się podoba 3
      To mi się nie podoba 0
      1. To fakt: mnie też zawsze tego typu sztuczne nieporozumienia irytują. Natomiast trzeba przyznać, że w autooczernianiu Tyrion jest przynajmniej konsekwentny i robi to przez cały Taniec.

        To mi się podoba 3
        To mi się nie podoba 0
    3. Tak, mnie to kłamstwo Tyriona wobec Jaime’go też zdziwiło, gdy czytałem książkę. To było bardzo ryzykowne i nie tylko ściągało na niego duże ryzyko, ale też jeszcze bardziej oddaliło go od brata, a może i przypieczętowało rozerwanie ich więzi. Wycieczka do Tywina była jeszcze bardziej lekkomyślna, ale tłumaczę to sobie tym, że Tyrion był pod tak dużym wpływem tego co chwilę wcześniej usłyszał, że po prostu działał w afekcie i może w tym momencie nie liczył się już z własnym życiem, a chciał po prostu skonfrontować się z ojcem. A Jaime’mu po prostu sprawić ból, tak jak on chwilę temu sprawił ból jemu, choć nie taka była jego intencja.

      Swoją drogą pamiętam, jak mnie zszokował zwrot akcji z zamordowaniem Tywina przez Tyriona. Nie spodziewałem się tego zupełnie. Trzeba przyznać, że Martin w Nawałnicy podkręcił tempo, zabijając Robba i Catelyn, później Joffreya, chwilę potem Oberyna, a ledwo co czytelnicy zdążyli się pewnie z tym oswoić to dostali końcówkę książki w postaci śmierci Tywina, w kolejnym rozdziale Lysy, a na końcu powrotu Catelyn-zombie 😉 Jak kończyłem czytać Nawałnicę mieczy to musiałem zbierać szczenę z podłogi, bo naprawdę byłem pod wrażeniem tych wszystkich zwrotów akcji i epilogu 🙂
      Szkoda, że w kolejnych książkach już tak dobrze nie było…

      To mi się podoba 7
      To mi się nie podoba 0
      1. Też pamiętam uczucie po przeczytaniu „Nawałnicy mieczy”, a potem rozczarowanie przy „Uczcie dla wron”. Przy „Tańcu ze smokami” to już była chyba złość. Jak można było tak stracić tempo powieści? Co zrobiono z bohaterami? Po co na tym etapie nowi bohaterowie, którzy nic nowego nie wnosili, a starych bohaterów zostawiono? Ech. Myślę, że nawet jeśli „Wichry zimy” zostaną wydane, to mogą nie spełnić oczekiwań. W „Pieśni” są trzy wybitne książki, trzy pierwsze tomy, i to do nich ludzie tęskni i na nich budują swoje oczekiwania wobec końca sagi.

        To mi się podoba 4
        To mi się nie podoba 1
        1. Podobny problem miał serial gdy przestał opierać się na „Nawałnicy Mieczy ” a musiał przejść do kontynuacji i twórczość własnej Benioffa i Weissa. Wydaje mi się że ich krytyka jako kiepskich showrunnerow była przesądzona. Owszem popełnili sporo błędów zwłaszcza w fatalnym ostatnim sezonie ale mieli obiecane od Martina w 2011 że książki zostaną dokończone do czasu zakończenia adaptacji „Tańca ze Smokami”. Do tego nie doszło nawet dzisiaj więc musieli opierać się na wskazówkach Martina i własnym rozumie co za bardzo im nie wyszło ale na pewno trudno ich oceniać jedynymi winnymi tej sytuacji. Już same rozdziały Brienne w Uczcie dla Wron(o, jezu) wskazywały w jakim kierunku to wszystko idzie

          To mi się podoba 3
          To mi się nie podoba 1
          1. Nie usprawiedliwiaj ich. Gdyby chcieli to wzięliby Martina jako współscenarzystę. On lubił obracać się wśród filmowców. Ale oni chcieli jak najszybciej zakończyć serial i przejść do Star Wars, więc po 4 sezonie zerwali z nim wszelką współpracę. Owszem, mają dryg do fajnych scenek, ale adaptacje idą im kiepsko. Benioff był przecież scenarzystą w „Troi” Petersena. Tam też nawsadzał masę głupot od siebie. A tutaj ewidentnie nie czuli świata Martina. Podejrzewam też, że po prostu słabo go znali. Kto przeczytawszy książki George’a waliłby takie durnoty jak Braavosi zarabiający na handlu niewolnikami czy Złota Kompania broniąca ŻT dla Lannisterów?

            To mi się podoba 4
            To mi się nie podoba 0
            1. Albo, że nikt nie dba o to, że Jon Snow jest dezerterem. Albo to, że jakby Cersei zgodziła się na tę pertraktacje to tylko po to, aby wysadzić Dany, smoki i jej sojuszników za pomocą dzikiego ognia. Wysadzenie septu to była głupota – sam Randyl Tarly prędzej uciąłby głowę królowej Lannisterów niż chciał mieć coś wspólnego z bogobójczynią. Ale wysadzić Dany i jej ludzi???? To była doskonała okazja.

              To mi się podoba 0
              To mi się nie podoba 0
              1. Te pertraktacje to jeszcze mogły się zdarzyć (abstrahując od zupełnie idiotycznego powodu ich zwołania). W końcu w historii niejednokrotnie nawet najwięksi wrogowie spotykali się, żeby negocjować. Owszem, można tu powoływać się na podły charakter Cersei lub jej szaleństwo, tym niemniej nie jest to niemożliwe. Ale z Jonem Snow i wysadzeniem septu Baelora jak najbardziej masz rację. Jon musiałby mieć naprawdę dobry pretekst na opuszczenie NS. Nie przypadkiem Martin szykuje dla niego ten testament Robba. Zaś wysadzenie septu Baelora po prostu nie mogłoby się zdarzyć. To tak jakby któryś z władców Arabii Saudyjskiej postanowił wysadzić Al-Kabę. Ile by potrwało jego panowanie?

                To mi się podoba 1
                To mi się nie podoba 0
                1. Jasne pertraktacje się zdarzały w historii… ale Cersei to przypadek szczególny. Mam tu na myśli to, że Dedecy nie czytali książek. Bo jakby czytali to Cersei zgodziłaby się na to, tylko jeśli planowałaby tam umieścić lej z dzikim ogniem albo wynajęłaby zabójcę, by dopadł Daenerys… nie mówię, że te plany byłyby bardzo wyrafinowane, ale Cersei nigdy nie zaplanowałaby tak racjonalnej intrygi, by po prostu okłamać wszystkich i czekać. Ona zrobiłaby wszystko, aby zabić Dany, Jona, Tyriona…

                  To mi się podoba 1
                  To mi się nie podoba 0
              2. Głupoty Dedeków zaczęły się niestety dużo wcześniej. Pamiętacie z bodajże 4 sezonu scenę, gdy Asha chce uratować Theona, zbiera żelaznych ludzi, przebija się do Dreadfort, a potem ucieka przed Ramsayem straszącym ich swoimi psami? 😀
                Albo cała wyprawa Jaime’go do Dorne i w ogóle wątek Dorne, który został zmasakrowany. Albo Brienne zabijająca Stannisa „w imię króla Renly’ego”.
                Niestety, nie tylko ostatni sezon serialu był bardzo słaby. Właściwie od momentu, gdy serial zaczął się rozjeżdżać z książką, poziom zaczął drastycznie spadać, a ósmy sezon był tylko zwieńczeniem tego procesu.

                To mi się podoba 4
                To mi się nie podoba 0
                1. Masz generalnie rację. Dla mnie ten spadek formy faktycznie było widać już w 4 sezonie, aczkolwiek takie duże obniżenie to chyba 5.

                  To mi się podoba 1
                  To mi się nie podoba 0
                2. Nie pamiętam jak z Ashą, ale Dorne i Stannis to piąty sezon. 🙂

                  To mi się podoba 1
                  To mi się nie podoba 0
                3. Nie no, scenę z Ashą i Ramsayem pamiętam. Nie pamiętam tylko, w którym to było sezonie. Ale i tak dzięki. 🙂

                  To mi się podoba 0
                  To mi się nie podoba 0
                4. Scena z Ashą i Ramsayem to 4 sezon i tam już zaczęły się takie głupotki, aczkolwiek ten sezon jako całość jeszcze się broni, choćby za sprawą Oberyna. Prawdziwe obniżenie poziomu przyszło w 5 sezonie, tak jak pisze Dżądżen, bo wtedy Benioff i Weiss odeszli w większości od książki i zaczęli tworzyć swoje fanfiki, które nie miały nic wspólnego z twórczością Martina, ani nawet logiką.

                  To mi się podoba 1
                  To mi się nie podoba 0
                5. Ja przekornie uważam że gwoździem do trumny były dwa najlepiej oceniane odcinki: Hardhome i Bitwa bękartów. Odcinki zrobione by zabawić widza, ale sens miały mały a głupot było od groma! Od tego zaczęły się najgorsze dwa ostatnie sezony. Skupione na rozwiązaniach fabularnych a nie odpowiadaniu historii Westeros. Jednym z głównym winowajców – Sapochnik

                  To mi się podoba 2
                  To mi się nie podoba 0
                6. Coś w tym jest, aczkolwiek Hardhome chyba jakoś można jeszcze bronić, bo bitwa, oprócz, że wizualnie fenomenalna, rzeczywiście była tak głupia, że aż zęby bolały.

                  To mi się podoba 2
                  To mi się nie podoba 0
                7. Jak to u Dedeków. Bitwy widowiskowe, ale kompletnie bez sensu. W „Troi” Benioffa było podobnie.

                  To mi się podoba 0
                  To mi się nie podoba 0
                8. Obejrzyj sobie walkę Jona z Innym w Hardhome. Przecież to taka glupota, że nawet Troja się umywa.
                  Takie coś co się fajnie ogląda, ale jak się powtarza to już razi.

                  Warto też wspomnieć ile błędów popełniano na tym etapie, wręcz szkolnych. pochwa z gumy czy kubki z XXI wieku.

                  To mi się podoba 0
                  To mi się nie podoba 0
      2. „Wycieczka do Tywina była jeszcze bardziej lekkomyślna”

        Tak, ale dawała też nadzieję na zemstę, a być może i na odnalezienie Tyshy. Ten tekst do Jaime’a nic mu nie dawał, a mógł wszystko przekreślić.

        To mi się podoba 1
        To mi się nie podoba 0
    4. Mnie w sumie zastanawia, jak to zdanie brzmi po angielsku. Bo odnoszę wrażenie jak czytam je po polsku, że już tutaj jest na granicy sarkazmu, a w oryginale mogło brzmieć na 100% sarkazm.
      Ktoś ma angielską wersję by wyprowadzić mnie z błędu? 😀

      To mi się podoba 1
      To mi się nie podoba 0
      1. Wedle życzenia

        „You have not answered my question.”
        „You poor stupid blind crippled fool. Must I spell every little thing out for you? Very well. Cersei is a lying whore, she’s been fucking Lancel and Osmund Kettleblack and probably Moon Boy for all I know. And I am the monster they all say I am. Yes, I killed your vile son.” He made himself grin. It must have been a hideous sight to see, there in the torchlit gloom.
        Jaime turned without a word and walked away.

        To mi się podoba 3
        To mi się nie podoba 0
        1. Dziękuję. O ile zdanie „And I am the monster they all say I am.” chyba może być sarkazmem to to kolejne już nie bardzo, więc moja teoria raczej do kosza. 😉

          To mi się podoba 1
          To mi się nie podoba 0
  3. A swoją drogą szkoda, że nie wiemy, co Tywin myślał w tym rozdziale… o ile nienawiść do Tyriona była pewna… to ja chciałabym zobaczyć jego myśli, jak on sobie tłumaczył własną hipokryzję. On na tak wielu poziomach kipiał nią.

    Slynt jest za niski urodzeniem, aby mieć prawa do Harrenhall, ale Baelish może to mieć.

    Gardzę słabością Lorda Tytosa, ale będę sypiał z dziewczynami za pieniądze zamiast się drugi raz ożenić.

    Kazałem Tyrionowi nie zawstydzać rodu, poprzez przyprowadzenie nałożnicy, ale w sam skorzystam z okazji, by ją wypróbować w ostatnią noc życia karła.

    Kochanka Tytosa była nierządnicą, która bezprawnie nosiła biżuterię Lady Lannister… ale dam prostytutce mój własny łańcuch, który symbolizuje powagę mojego urzędu.

    To mi się podoba 8
    To mi się nie podoba 0
    1. Tak, szczególnie to ostatnie jest świetnym przykładem jego hipokryzji – dzięki za zwrócenie uwagi! Dumny Tywin, gardzący prostytutkami, na drugi dzień paradowałby w tym łańcuchu jak gdyby nigdy nic.

      To mi się podoba 5
      To mi się nie podoba 0
      1. Tywin był frajerem, zakałą dobrze prosperującego państwa. Niech Siedmiu broni Westeros przed takimi rządżacymi.

        To mi się podoba 4
        To mi się nie podoba 0
      2. Wiesz… Pewnie to nie był pierwszy raz😖 Pewnie już wcześniej używał łańcucha do takich zabaw. To już było wykorzystane i noszone na drugi dzień jak normalna biżuteria chlubiąca jego urząd.

        To mi się podoba 2
        To mi się nie podoba 0
        1. No tak – tunel tajemniczego namiestnika, któremu „honor” nie pozwalał odwiedzać burdeli.

          To mi się podoba 2
          To mi się nie podoba 0
          1. I jeszcze witraż w oknie w kolorze czerwono – złotym. Martin nie mógł być bardziej dosadny.

            To mi się podoba 4
            To mi się nie podoba 0
    2. A co on mógł myśleć? Pewnie to samo co zwykle w takich sytuacjach myślała Cersei. Wszyscy są głupi, słabi i zdradzieccy, tylko ja jestem wspaniała. On nie musiał przed sobą niczego tłumaczyć, on był przekonany o własnej zajebistości.

      To mi się podoba 2
      To mi się nie podoba 0
      1. Swoją drogą ci reinpretatorzy rzeczywistości będą robić czarnoskórą Joannę D’Arc. Nie jestem wierząca, ale to zakrawa o świętokradztwo. Dziewica Orleańska nie miałaby żadnych szans na posłuch u króla, gdyby miała inny kolor skóry niż biały. Już jej płeć była problematyczna… ale z innym kolorem skóry?

        To mi się podoba 2
        To mi się nie podoba 0
        1. Joannę też już wzięli na warsztat? Ech, demontaż europejskiego dziedzictwa na pełnej k. :/
          Chińczykom odpadłyby dupy ze śmiechu, gdyby zaproponowano im, żeby jakąś ichnią cesarzową zagrała murzynka.

          To mi się podoba 4
          To mi się nie podoba 0
          1. Teraz doczytałam, że podobno to ma być jakaś współczesna interpretacja, więc zmieniają na rok 2020… ale to nadal jest świętokradztwo według mnie. Joanna była białą chłopką.

            To mi się podoba 2
            To mi się nie podoba 0
  4. Ciekawe, czy małżeństwo Sansy nie zostanie rozwiązane poprzez Tyshę. Gdyby Shae poinformowała Littlefingera o małżeństwie Tyriona, jak sugeruje jedna z teorii, iż była jego szpiegiem, to Paluch mógłby wysłać kruka do Wielkiego Wróbla, mówiąc, że Tywin Lannister splunął na prawo boskie, a małżeństwo Tyriona z Sansą jest bigamiczne. Czyli anulujemy małżeństwo z winy Tyriona, a Sansa może poślubić Harry’ego. O ile Littlefinger jej nie kłamie. Może Harry to tylko zasłona dymna, a on sam chce się z nią ożenić.

    To mi się podoba 0
    To mi się nie podoba 0
    1. Wydaje mi się, że już samo nieskonsumowanie małżeństwa jest wystarczającym powodem by je unieważnić – jest to wspominane na tyle często, że Littlefinger chyba nie potrzebuje dodatkowych argumentów.

      To mi się podoba 0
      To mi się nie podoba 0
      1. No tak, ale wówczas Sansa chyba musiałaby się fatygować, aby spotkać się z Wróblem i udowadniać swoją czystość. Z oskarżeniami o zabicie króla… to już takie łatwe nie jest. A taki donos o nieobyczajnym zachowaniu Tywina i Tyriona, rozwiązuje sprawę od razu, bez udziału Sansy. Bo to winna jest strona Lannisterów, że zmusiła dziewczynę do ślubu, kiedy małżeństwo z Tyshą nadal było w mocy. I myślę, że było. Tywin niby zapłacił septonowi, aby nie gadał, ale nie było formalnego unieważnienia od Wielkiego Septona czy Rady Wiary. I nawet nie wiem, czy by to zrobili – Tyrion skonsumował małżeństwo z Tyshą.

        Ewentualnie Sansa może dostać unieważnienie małżeństwa od króla. Czyli Stannis może to zrobić lub Jon / Rickon jako Król Północy. Lub po prostu poczekać, aż karzeł umrze : Martin praktycznie wygadał się, że koniec Tyriona będzie mroczny czyli pewnie śmierć.

        To mi się podoba 0
        To mi się nie podoba 0
        1. Patrząc w którą stronę zmierza Tyrion śmierć może być wręcz wybawieniem dla niego…

          To mi się podoba 0
          To mi się nie podoba 0
            1. To też, ale bardziej to jakim człowiekiem staje się Tyrion i jak nienawidzi, przede wszystkim samego siebie.

              To mi się podoba 0
              To mi się nie podoba 0
    2. Na razie to mamy małżeństwo królobójcy i ojcobójcy z osobą poszukiwaną za współudział. Wątpię aby przysługiwały im jakiekolwiek prawa, w tym uznanie ich małżeństwa. I niełatwo to będzie odkręcić. Przypominam, że Cregan Stark nie ułaskawił zabójców Aegona II, mimo iż zabili tyrana. Tylko Robert był tak głupi.

      To mi się podoba 0
      To mi się nie podoba 0
      1. Aegon II tyranem? Cóż, w przeciwienstwie do Aerysa nie złamał kontraktu feudalnego. To nie było tyranobójstwo, a zwykłe morderstwo.

        To mi się podoba 0
        To mi się nie podoba 0
        1. Jak powiedział lord Stark: „Aegon był wiarołomcą, zabójcą krewnych i uzurpatorem, mimo to pozostawał królem.” Jeżeli te cechy nie wystarczają do nazwania go tyranem, to cóż by wystarczyło? Jak podaje AI: „Tyran to osoba sprawująca nieograniczoną, często bezprawną władzę, cechująca się okrucieństwem, bezwzględnością i narzucaniem swojej woli innym.” Wypisz wymaluj definicja tyrana. Przede wszystkim jednak był uzurpatorem i nie miał prawa do żadnego kontraktu feudalnego. Był tylko uzurpator i popierająca go kamaryla.

          To mi się podoba 0
          To mi się nie podoba 0
          1. Zabójca krewnych nie musi być tyranem, to raz.
            Dwa, jeśli był uzurpatorem to nie był królem, jak Maegor, a jeśli był królem to nie był uzurpatorem.

            Natomiast bycie wiarolomcą nie ozmacza zlamanie kontraktu feufalnego – gdyby III Rzesza i ZSRR były państwami feufalnymi, to Hitler byłby wiarolomcą, bo zlamal umowy z Sowietami, ale kontraktu feudalnego nie złamał.

            Zresztą dobrze tlumaczy to Kudkudak w opowiadaniach wiedźmińskich – to co łączy władców i poddanych to właśnie słowo, jednych i drugich.

            Wypowiedź Cregana ma sens tylko jeśli odczytamy ją w kontekście: Hur, dur, to nie był mój król, ale to był wasz król, więc na pohybel, nie chcę takich ludzi w swoim królestwie.

            Inaczej jest wewnętrznie niespójna.

            To mi się podoba 0
            To mi się nie podoba 0
              1. Prawowitym nie, ale królem de facto tak. Renly to inna historia. Jego nigdy nie namaszczono w blasku Siedmiu.

                To mi się podoba 0
                To mi się nie podoba 0
            1. A możesz mi podać swoją definicję tyrana? Bo te, które ja znam, pasują do Aegona idealnie.

              Aegon był królem i Maegor też nim był. Mimo iż obaj byli uzurpatorami, to widnieją w annałach Westeros jako królowie, a taka np. Rhaenyra nie. Myślę, że różnica tkwi w tym, iż oni obaj zostali koronowani i namaszczeni w blasku Siedmiu.
              A skoro uznamy, że Aegon był uzurpatorem, to nie mają tu sensu żadne rozważania o powinnościach feudalnych, bo uzurpator zwyczajnie nie ma do nich prawa. Lordowie służący mu, po prostu popierają złodzieja.

              To mi się podoba 0
              To mi się nie podoba 1

Zanim napiszesz komentarz zapoznaj się z naszymi zasadami zamieszczania komentarzy:

Regulamin zamieszczania komentarzy


Użyj tagu [spoiler] aby ukryć część treści komentarza:

[spoiler]Treść spoilera[/spoiler]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button