Szalone Teorie: Więcej niż trzy smoki

Analityk polityczny (w szczególności taki, który uwielbia zapożyczenia) powiedziałby pewnie, iż chwila, w której z trzech jaj ofiarowanych Daenerys Targaryen przez Illyrio Mopatisa wykluły się smoki, była “gejmczendżerem”. Smoki powróciły, dając nam nie tylko nadzieję na pokonanie Białych Wędrowców, ale również w fundamentalny sposób zmieniając reguły gry o tron. Wiemy dobrze, że również poza otoczeniem królowej Mereen znajdują się ludzie, którzy rozpoznali te zmieniające się okoliczności. I choć Euron Greyjoy oraz Quentyn Martell uznali, że właściwym sposobem postępowania jest przejęcie smoków należących do Daenerys, nie jest wykluczone, iż pozostali gracze mają plany zgoła odmienne.

W tym artykule postaramy się prześledzić losy smoczych jaj znanych nam z książek George’a R.R. Martina i spróbujemy odpowiedzieć na fundamentalne pytanie – czy w Westeros i Essos znajdują się inne, żywe smoki?

Trójoka wrona

W Tajemniczym rycerzu – toczącym się na 90 lat przed wydarzeniami z Gry o tron, opowiadaniu o przygodach wędrownego rycerza Duncana i jego giermka zwanego Jajem (w rzeczywistości młodego Aegona Targaryena) – trafiamy na turniej rycerski w Białych Murach. Organizatorem turnieju jest lord Ambrose Butterwell, a nagrodą – rzecz rzadko spotykana – smocze jajo. Co do autentyczności jaja nie ma wątpliwości, wiemy bowiem, iż w pewnych szczególnych okolicznościach, smocze jajo rzeczywiście trafiło w ręce rodu Butterwellów.

– Smocze jajo jest nagrodą dla zwycięzcy? Naprawdę? – Ostatni smok pomarł pół wieku temu. Ser Arlan widział kiedyś miot smoczych jaj. Były twarde jak kamień, ale piękne dla oka, powiedział stary Dunkowi. – Jakim cudem Lord Butterwell zdobył smocze jajo?
– Król Aegon podarował je jego dziadowi po tym, jak gościł pewnej nocy w ichnim dawnym zamku – odpowiedział ser Maynard Plumm.
– To nagroda za jakiś akt męstwa? – spytał Dunk.
Ser Kyle zachichotał.
– Można tak powiedzieć. Podobno stary lord Butterwell miał trzy młode córki, jeszcze dziewice, kiedy Jego Miłość przybył z wizytą. Rankiem wszystkie trzy nosiły w swych małych brzuszkach królewskie bękarty. To była wyczerpująca nocna robota.
—Rycerz Siedmiu Królestw—

Kolejne dni odsłaniają przed Dunkiem i Aegonem prawdziwą naturę turnieju. Jest on zakamuflowanym spotkaniem zwolenników rodu Blackfyre, a smocze jajo ma być tak naprawdę prezentem dla Daemona II. Te plany krzyżuje jednak kilka wydarzeń, na czele ze zniknięciem samego smoczego jaja.

I nagle lord Peake we własnej osobie przeciął niby burza błotniste pole z łopocącym za jego plecami płaszczem i wspiął się po schodach na miejsce herolda.
– Zostaliśmy zdradzeni! – wrzasnął. – Między nami jest szpieg Bloodravena. Skradziono smocze jajo!
—Rycerz Siedmiu Królestw—

I tutaj moglibyśmy właściwie skończyć nasze rozważania na temat wydarzeń z Tajemniczego rycerza, ale sądzę, że przyglądając się uważnie postaci ser Maynarda Plumm, możemy zweryfikować przypuszczenia spiskowców. Otóż jajo lorda Butterwella nie zostało skradzione przez szpiega Bloodravena. Ono zostało skradzione przez samego Bloodravena!

Brynden Rivers zwany Bloodravenem.
Brynden Rivers zwany Bloodravenem.

Przesłanek by sądzić, iż ser Maynard Plumm nie jest tym, za kogo się podaje, jest kilka. Prawdziwymi dowodami są jednak ślady stosowania przez niego magii. Widzimy je w scenie, w której Dunk ma okazję obserwować ser Maynarda z bliska…

Plumm poprowadził go przez dziedziniec. Z bliska było coś dziwnego w rysach twarzy ser Maynarda. Im dłużej Dunk się im przyglądał, tym mniej zdawały się wyraziste.
—Rycerz Siedmiu Królestw—

…a także po krótkiej konfrontacji z lordem Alynem.

Dunk odsunął się w bok i pociągnął lordziątko za ramię, wymierzając mu kopniaka w krzyż. Lord Alyn runął głową do studni. Po chwili Dunk usłyszał plusk.
– Świetna robota, ser.
Dunk obrócił się. W strugach deszczu dostrzegł ledwie zarys zakapturzonej postaci i pojedyncze blade oko. Mężczyzna ruszył do przodu i w jednej chwili skryta pod kapturem twarz nabrała znajomych rysów ser Maynarda Plumma, zaś blade oko okazało się broszą z kamienia księżycowego, która spinała na ramieniu jego płaszcz.
—Rycerz Siedmiu Królestw—

Podczas wznoszenia toastów ser Maynard Plumm wydaje się być poirytowany faktem, iż – nawet wśród targaryeńskich lojalistów – Bloodraven nie cieszy się szczególnym szacunkiem.

– A teraz królewski namiestnik Brynden Rivers – powiedział po chwili lord Frey. – Niechaj lampa Staruchy oświetla mu ścieżkę ku mądrości. – Wzniósł swój puchar wysoko ku powale i wraz z lordem Butterwellem, jego nową żoną i resztą gości na podwyższeniu napili się. Z dala od głównego stołu ser Glendon obrócił swój kielich i wylał jego zawartość na podłogę.
– Smutne marnotrawstwo dobrego wina – stwierdził Maynard Plumm.
– Nie piję za morderców swych rodzin – odparł ser Glendon. – Lord Bloodraven jest czarnoksiężnikiem i bękartem.
—Rycerz Siedmiu Królestw—

Daenerys Targaryen i Drogon.
Daenerys Targaryen i Drogon.

W końcu zaś, w dość żartobliwej formie, ser Maynard sam potwierdza swoją prawdziwą tożsamość.

 – Dunk już wcześnie słyszał podobne historie. Aegon Niegodny miał ponoć zaciągnąć do łoża połowę panien w królestwie i usynowić sporą liczbę urodzonych z tego bękartów. Co gorsza stary król będąc już na łożu śmierci zalegitymizował każdego z nich. Bękartów spłodzonych z karczemnymi dziewkami, kurwami i pasterkami. No i Wielkich Bękartów, których matki były wysoko urodzone. – Jeśli choć połowa z tych historii jest prawdziwa, to wszyscy jesteśmy bękarcimi synami starego króla Aegona.
– A kto mówi, że nie jesteśmy? – wtrącił żartobliwie ser Maynard.
—Rycerz Siedmiu Królestw—

Czy z faktu, iż Brynden “Bloodraven” Rivers stał się – na 90 lat przed wydarzeniami z Gry o tron – posiadaczem smoczego jaja wynikają jakieś szczególne wnioski? Jak najbardziej. W jednym z poprzednich odcinków Szalonych Teorii pisałem o tym, iż Trójoka Wrona – zielony jasnowidz będący mentorem Brana Starka – to właśnie Bloodraven. To zaś każe nam w zupełnie inny sposób spojrzeć na zapowiedź przyszłych losów Brana.

– Nigdy już nie będziesz chodzić – zapowiedziała trójoka wrona – ale nauczysz się latać.
—Taniec ze smokami—

Brynden Rivers ma w ręku wszystkie elementy potrzebne do wyklucia smoka: jajo, wiedzę czarnoksiężnika, targaryeńską krew i potencjalne ofiary na wypadek gdyby wyklucie smoka wymagało poświęcenia życia (skądinąd ciekawe, że od dłuższego czasu nie widzieliśmy Jojena Reeda…). Ma też prawdopodobnie najpotężniejszego zmiennoskórego w Westeros – młodego Brana Starka.

Ale chyba nie on jeden poczynił takie przygotowania.

Trójoka Wrona w swej prawdziwej postaci.
Trójoka Wrona w swej prawdziwej postaci.

Ludzie bez twarzy

Okoliczności śmierci Balona Greyjoya budziły wątpliwości nie tylko czytelników, ale także innych postaci z kart powieści. Niemal wszyscy spekulowali, iż koincydencja śmierci lorda Balona i powrotu jego brata, Eurona, jest cokolwiek zastanawiająca.

– Euron. Ten, którego zwą Wronim Okiem. Najstraszniejszy pirat, jaki kiedykolwiek żeglował po morzach. Nie widziano go od lat, ale ledwie lord Balon zdążył ostygnąć, wpłynął do Lordsportu na swojej „Ciszy”. Czarne żagle, czerwony kadłub i załoga złożona z niemych. Słyszałem, że wrócił z Asshai. Gdziekolwiek jednak był, teraz jest już w domu. Poszedł prosto do Pyke i usadził dupę na Tronie z Morskiego Kamienia.
—Nawałnica mieczy—

Niektórzy wprost stawiali tezę, iż to Euron stoi za “wypadkiem” swego brata.

– Słyszałem, że to Bóg Sztormów strącił Balona z mostu. Czyżby ktoś go zabił? Podaj mi imię winowajcy, bratanico, bym mógł wywrzeć na nim zemstę.
Asha wstała ze stołka.
– Znasz jego imię równie dobrze jak ja. Nie było cię przez trzy lata, a potem „Cisza” powróciła dzień po śmierci mojego ojca.
– Oskarżasz mnie? — zapytał spokojnie Euron.
– A powinnam?
—Uczta dla wron—

Ale nie tylko śmierć Balona jest dziwna. Dziwne są także historie opowiadane przez samego Eurona. Wronie Oko (nie mylić z Trójoką Wroną) snuje opowieści o Asshai, o myryjskich czarownikach, a nawet o smoczym jaju, które rzekomo wyrzucił do morza.

– Pokaż mi to smocze jajo.
– Wyrzuciłem je do morza, kiedy znowu dopadła mnie chandra. – Euron wzruszył ramionami.
—Uczta dla wron—

Euron Greyjoy... jeśli HBO zdecyduje się zatrudnić Madsa Mikkelsena ;)
Euron Greyjoy… jeśli HBO zdecyduje się zatrudnić Madsa Mikkelsena 😉

Wszystko to zaczyna wszelako nabierać sensu, jeśli zestawimy opowieści Eurona z wizją, jaką w Nawałnicy mieczy ma “Duch Wysokiego Serca” – stara wieszczka (najprawdopodobniej będąca Dzieckiem Lasu) którą napotkała Arya wraz z Bractwem bez chorągwi.

Śnił mi się człowiek, który nie miał twarzy. Czekał na kołyszącym się na wietrze moście, a na jego ramieniu siedziała utopiona wrona z wodorostami zwisającymi ze skrzydeł.
—Nawałnica mieczy—

W tym kontekście “wyrzucenie” jaja oraz śmierć Balona układają się w spójną historię. Asshai przy Cieniu to istotnie miejsce z którego – według legend – mają pochodzić smoki. Euron znalazłwszy tam smocze jajo skierował się do Myr, ufny w wiedzę myrjskich czarowników, oraz do ruin Valyrii (róg, który tam znalazł omówimy w którymś z następnych odcinków). Kiedy jednak wszystkie jego działania nie przyniosły spodziewanych efektów, zdecydował się na wykorzystanie jaja w charakterze twardej waluty. Wynajął ludzi bez twarzy do zamordowania swojego brata, Balona, a marzenie o posiadaniu smoka postanowił zrealizować drogą okrężną – porywając smoki Daenerys Targaryen.

Visenya Targaryen i jej smok Vhagar.
Visenya Targaryen i jej smok Vhagar.

Ale co z ludźmi bez twarzy? Cóż… niewątpliwie mają pod ręką (być może nie przypadkiem) całkiem silną zmiennoskórą w postaci Arii Stark. Podjęli też pewne kroki zmierzające do pozyskania “know-how” niezbędnego do wyklucia jaja. A żeby być ścisłym – udali się do jednego z ostatnich miejsc, w których można znaleźć wiedzę na temat smoków. Do Cytadeli. Do maestera Marwyna, autora “Księgi zaginionych ksiąg”.

By prześledzić tę drogę (która tak łatwo może nam umknąć) musimy cofnąć się do Starcia z królami. Tak bowiem wyglądało ostatnie spotkanie Arii z mężczyzną, który podawał się za Jaqena H’ghar:

Jaqen przesunął dłoń przed twarzą, od czoła aż po podbródek. Ten ruch zmienił jego wygląd. Policzki stały się pełniejsze, oczy bliżej osadzone, nos haczykowaty, na prawym policzku pojawiła się zaś blizna, której przedtem tam nie było. A gdy potrząsnął głową, jego długie, proste włosy, z jednej strony rude, a z drugiej białe, zniknęły, ukazując krótko przystrzyżoną czuprynę, czarną i kędzierzawą. Arya rozdziawiła usta z wrażenia.
—Starcie królów—

Pełne policzki, haczykowaty nos, blizna oraz kędzierzawe, czarne włosy. Ciekawa twarz… Czy zobaczymy ją ponownie?

Alchemik zdjął kaptur.
Był zwyczajnym mężczyzną o nieprzyciągających uwagi rysach. To była zwykła, młoda twarz o pełnych policzkach pokrytych cieniem zarostu. Na prawym policzku uwidaczniała się słaba blizna. Miał haczykowaty nos i gęste, kędzierzawe, czarne włosy, owijające się ciasno wokół uszu. Pate nie poznawał tej twarzy.
—Uczta dla wron—

Człowiek bez twarzy, zwany przedtem Jaqen H’ghar pojawia się zatem po raz kolejny. Tym razem dobija transakcji z Pate’m – kandydatem na maestra, który wykrada dla niego klucz z Cytadeli. Pate ginie otruty… nie znaczy to jednak, że więcej go nie widzimy. Ba, pojawia się on we wprost nadzwyczajnym towarzystwie.

– Popłynę do Zatoki Niewolniczej zamiast Aemona. Łabędzi statek, na którym przypłynął tu Zabójca, będzie w sam raz. Jestem pewien, że szare owce wyślą swego człowieka na galerze. Jeśli wiatry będą mi sprzyjały, powinienem dotrzeć do niej pierwszy. – Marwyn ponownie spojrzał na Sama. Zmarszczył brwi. – A ty… ty powinieneś tu zostać i wykuć swój łańcuch. Na twoim miejscu zrobiłbym to szybko. Nadejdzie czas, gdy będziesz potrzebny na Murze. – Spojrzał na nowicjusza o ziemistej twarzy. – Znajdź Zabójcy suchą celę. Będzie w niej mieszkał i pomagał ci zajmować się krukami.
(…)
– Przyniosę ci kilka wełnianych narzut. Kamienne mury nocą robią się zimne, nawet tutaj.
– Dziękuję. – Blady, pulchny młodzieniec miał w sobie coś, co budziło antypatię, ale Sam nie chciał wydać się nieuprzejmy.
– Naprawdę nie nazywam się Zabójca – wyjaśnił. – Jestem Sam. Samwell Tarly.
– Ja mam na imię Pate – odparł młodzieniec. – Jak ten świniarczyk.
—Uczta dla wron—

Wiele twarzy "Jaqena Hghar".
Wiele twarzy “Jaqena Hghar”.

W ten oto sposób przekonujemy się, że ludzie bez twarzy także sięgnęli po wiedzę na temat smoków. I znów – tak jak w przypadku Bloodravena – w jednym miejscu znalazły się: jajo, wiedza, zmiennoskóry i wola by dokonać stosownej ofiary. Brakuje tylko targaryeńskiej krwi… ale wcale nie jest powiedziane, iż jest ona składnikiem koniecznym.

Trzy smoki należące do Daenerys są niezwykle symboliczne. W końcu właśnie trzy smoki wystarczyły Aegonowi Zdobywcy, by podbić cały (czy – jak wolą miłośnicy Dorne – prawie cały) kontynent. Trzygłowy smok jest herbem Targaryenów. I o trzech głowach smoka mówiła wizja, jakiej Daenerys doświadczyła w Domu Nieśmiertelnych. Naiwnością byłoby jednak sądzić, iż żadna z innych potęg tego świata, żaden inny gracz w grze o tron, nie podejmie próby pozyskania własnych smoków.

Niewykluczone więc, że już wkrótce dostaniemy prawdziwy taniec ze smokami – wojnę, w której każda ze stron siać będzie grozę własnym podniebnym jaszczurem. Kto wie, być może na pięciu smokach się nie skończy?

– Smoki – odparł Moqorro w języku powszechnym Westeros. Mówił w nim bardzo dobrze, niemal bez śladu akcentu. Z pewnością to był jeden z powodów, dla których wielki kapłan Benerro wybrał właśnie jego, by zaniósł wiarę R’hllora do Daenerys Targaryen. – Smoki stare i młode, prawdziwe i fałszywe, jasne i ciemne.
—Taniec ze smokami—


Mam nadzieję, że tekst Wam się spodobał.

Jeśli interesują Was smoki, to nie przegapcie następnego odcinka Szalonych Teorii, w którym wrócimy na stos pogrzebowy Khala Drogo i spróbujemy przyjrzeć się bliżej okolicznościom, które doprowadziły do wyklucia się smoków. Czy to możliwe, abyśmy wszyscy mylili się przypisując zasługę w ożywieniu skamieniałych jaj Daenerys Targaryen? Przekonacie się już wkrótce.

Zachęcam Was też do zapoznania się z pozostałymi tekstami z serii Szalone Teorie, a także do subskrybowania naszego kanału w serwisie youtube. Już wkrótce znajdziecie tam materiały poświęcone Grze o Tron oraz Pieśni Lodu i Ognia.

 

 

Kilka komentarzy do "Szalone Teorie: Więcej niż trzy smoki"

  • 29 lipca 2015 at 15:18
    Permalink

    Bardzo ciekawy artykuł, Wiedziałem o Bloodravenie, ale o ludziach bez twarzy bym się nie domyślił. A co jeśli Arya oślepła aby mogła otworzyć trzecie oko?

    Reply
    • DaeL
      29 lipca 2015 at 21:29
      Permalink

      Nie chciałem już wchodzić w tak dalekie spekulacje, ale też odnoszę wrażenie, że oślepienie nie było karą. A Arya posługując się wzrokiem kota wcale nie oszukiwała.

      Reply
  • 29 lipca 2015 at 17:18
    Permalink

    Fajnie się czytało i całkiem interesujące teorie. Muszę przyznać, że chętnie poczytałabym jakieś książki, gdzie Bloodraven jest głównym bohaterem.

    A co do stosu Khala podejrzewasz celowe działanie Mirri? 🙂

    Reply
    • DaeL
      29 lipca 2015 at 21:33
      Permalink

      Bloodraven to faktycznie świetna postać. Mam nadzieję, że pojawi się w następnych nowelkach o Dunku i Jaju.

      A co do stosu – nie chcę wnikać w szczegóły, ale generalnie chodzi mi o to, że to nie stos doprowadził do wyklucia się smoków (a przynajmniej to nie on miał znaczenie kluczowe). Z jajami już wcześniej zaczęło się dziać coś dziwnego.

      Reply
      • 16 sierpnia 2017 at 18:31
        Permalink

        DaeLu, to co miało kluczowe znaczenie w wykluciu się smoków?
        W tym tekście piszesz, że potrzeba oprócz jaja ( jaj ), wiedzy o czarach, ofiary, warga i może targaryeńskiej krwi ( choć to chyba bardziej do kontroli smoków ) .
        Podczas wyklucia smoków Dany były ofiary, odpowiednia krew, ( warg zbędny przy wykluciu potrzeba do kontroli ), ale gdzie te czary?
        Wiadomo, że Mirri używała magii krwi, ale przecież nie formułowała zaklęć w odniesieniu do smoków, czy to oznacza, że “wystarczy” składać ofiarę w pobliżu jaj i życie samo przejdzie na smoki?
        Moim zdaniem ofiara jest niezbędna, “tylko śmiercią można zapłacić za życie”.

        Ogólnie to jest chyba moja ulubiona teoria, jedna z bardziej szalonych, ale byłoby bardzo ciekawie dla fabuły, gdyby to się sprawdziło. 😀

        A przy okazji, jak to jest z tłumaczeniem? Jak długo trzeba będzie czekać na tłumaczenie “Wichrów” po wydaniu wersji oryginalnej?

        Reply
        • DaeL
          16 sierpnia 2017 at 19:30
          Permalink

          Szczerze mówiąc mam wrażenie, że trochę w tej teorii przesadziłem. To znaczy na pewno smocze jaja o których wspomniałem są w posiadaniu ludzi o których mówię… Ale to nie znaczy, że smoki się wyklują. Książki się już kończą, o ile GRRM nie wprowadzi jakieś przerwy (a na 90% nie wprowadzi), to jest bardzo wątpliwe, żeby te smoki odegrały jakąś istotną rolę.
          Co do metodologii – wydaje mi się, że konieczna jest ofiara i rytuał. Zmiennoskóry to może taki dodatek, żeby zapanować nad smokiem. Ale pewnie dowiemy się czegoś więcej jak GRRM powie co się działo w Summerhall i czy któryś smok się tam wykluł.

          Reply
          • 17 sierpnia 2017 at 08:25
            Permalink

            Dzięki za odpowiedź.
            Dobrze, że dostajesz powiadomienia o komentarzach. 😀
            Co jest oprócz samej sagi warte przeczytania?
            Świat Lodu i Ognia mam, są jeszcze Opowieści z Siedmiu Królestw, w których są opowiadania.

            Czy jest coś jeszcze związane ze ŚLiO do przeczytania?

            Reply
            • DaeL
              17 sierpnia 2017 at 12:11
              Permalink

              Dostaję, ale niestety nie daję rady wszystkich sprawdzać. Po prostu czasem mail przyjdzie akurat kiedy jestem przy komputerze i na niego zerkam. Tak było w tym wypadku 🙂
              Warto przeczytać dużo książek, ale rozumiem, że chodzi o Martina. No to oczywiście “Rycerz Siedmiu Królestw” jest na pierwszym miejscu. To pierwszy z trzech planowanych tomów “Opowieści z Siedmiu Królestw”. Zawiera trzy nowelki o Dunku i Jaju.
              Można też sięgnąć po dwa opowiadania toczące się w czasie wojny domowej nazywanej Tańcem Smoków (nie mylić z “Tańcem ze smokami”). To “Księżniczka i królowa” wchodząca w skład antologii “Niebezpieczne kobiety” oraz “Książę łotrzyk” z tomiku “Łotrzyki”. Chociaż trzeba uczciwie powiedzieć, że oba opowiadania czyta się zupełnie inaczej niż PLiO. Pod pewnymi względami przypominają bardziej “Świat Lodu i Ognia”.

              Reply
              • 17 sierpnia 2017 at 12:57
                Permalink

                Dziękuję za odpowiedź i miałem sporo szczęścia. 😀

                Rzeczywiście nie napisałem, czy chodzi o GRRM. 😂

                Kiedy podzielisz się z informacjami kim jest Szalona Mysz?

                Reply
  • 29 lipca 2015 at 23:39
    Permalink

    moim zdaniem to mogła być magia krwi, ale.. umniejszać udział Danerys to też nie bardzo – czuła ciepło jaj podczas gdy inni czuli zimną skorupę

    Reply
    • DaeL
      30 lipca 2015 at 11:45
      Permalink

      Zdecydowanie magia krwi. Ale więcej nie powiem, bo bym musiał w komentarzach zdradzić całą treść tekstu 🙂

      Reply
  • 30 lipca 2015 at 08:13
    Permalink

    A mają być takie nowelki? Kurcze, tak poczytać o wydarzeniach w Summerhall, o tym jak Jajo przejął władzę i o tym co sprawiło, że Bloodraven znalazł się tam gdzie się znalazł to byłoby fajne. 🙂

    Reply
    • DaeL
      30 lipca 2015 at 11:43
      Permalink

      No… część już jest. Te nowelki to oczywiście seria Opowieści z Siedmiu Królestw. Oryginalnie były porozrzucane po różnych książkach, których chyba nawet w Polsce nikt nie wydał. Ale w zeszłym roku trzy z nich wyszły w tomiku Rycerz Siedmiu Królestw wydanych przez Zysk i S-ka (http://lubimyczytac.pl/ksiazka/204787/rycerz-siedmiu-krolestw). Jeśli się nie mylę, to mają być jeszcze dwie takie nowelki – jedna o Dunku i Jaju w Winterfell, a druga o tragedii w Summerhall.

      Reply
    • 30 lipca 2015 at 14:06
      Permalink

      Znaczy plany co do Dunka i Egga – komentarz mi się w złym miejscu wstawił; miał być “w odpowiedzi”…

      Reply
      • 30 lipca 2015 at 17:26
        Permalink

        Za każdym razem jak dodaje komentarz przez telefon nie udaje mi się dodać “w odpowiedzi”… dopiero teraz zauważyłam jak zaspamowałam. :/

        Reply
        • DaeL
          30 lipca 2015 at 18:08
          Permalink

          Nie przejmuj się. Ten layout tak ma 🙂

          Reply
          • 30 lipca 2015 at 18:34
            Permalink

            A jak na złość w pracy mam dość czasu by pomedytować nad teoriami 😉

            Po weekendzie można się spodziewać kolejnego tekstu? 🙂

            Reply
          • 30 lipca 2015 at 18:34
            Permalink

            Kurdę, ale jednak ta praca mi szkodzi. Już pytałam i już mam odpowiedzieć. Nieważne. 🙂

            Reply
  • 30 lipca 2015 at 15:05
    Permalink

    O to super, bardzo mnie to cieszy. A tekst o smokach Dany ciekawi. Jest szansa, że koło weekendu się pojawi? 🙂

    Reply
    • DaeL
      30 lipca 2015 at 18:09
      Permalink

      Przy pomyślnych wiatrach chyba tak. Już jest w połowie napisany, a planuję do niego jeszcze przysiąść w niedzielę.

      Reply
  • 31 lipca 2015 at 18:45
    Permalink

    A tak zupełnym offtopem dziś wpadłam na zdanie, że Dunk może być prapradziadem Hodora. Teoria nie poparta niczym innym niż wzrostem obu postaci i fanowskimi życzeniami, ale muszę przyznać, że mi się spodobała. 🙂

    Reply
    • DaeL
      14 sierpnia 2015 at 23:59
      Permalink

      Też o tym słyszałem. No i jest też (już nieco mocniejsza) hipoteza, że Dunk był przodkiem Brienne. Jak tak dalej pójdzie, to się dowiemy, że spłodził wszystkich bohaterów powyżej 180 cm wzrostu 🙂

      Reply
      • 26 sierpnia 2015 at 00:21
        Permalink

        Taaa, pewnie to był w ogóle Wun Wun w młodości.

        Reply
  • 31 lipca 2015 at 21:19
    Permalink

    A może mi ktoś powiedzieć czemu do wyklucia jaj potrzebny jest zmiennoskóry, i kto to był w przypadku Dany?

    Reply
    • DaeL
      31 lipca 2015 at 22:01
      Permalink

      Do wyklucia raczej nie są potrzebni… chociaż w następnym tekście spróbuję przeanalizować dokładnie proces “ożywiania” smoczych jaj i być może dowiemy się z tego tekstu czegoś ciekawego 🙂
      Natomiast na pewno zmiennoskóry będzie potrzebny komuś, kto nie jest potomkiem smoczych lordów, do zapanowania nad smokiem. Bez zdolności kontrolowania zwierzęcia może być niewesoło, o czym przekonali się zarówno Dobry Pan Kraznys mo Nakloz z Astaporu, jak i Quentyn Martell.

      Reply
      • 1 sierpnia 2015 at 12:54
        Permalink

        O, przedstawione w ten sposób to bardzo logiczne, dziękuję za odpowiedź. 😉

        Reply
  • 2 sierpnia 2015 at 16:37
    Permalink

    Tak teraz sobie pomyślałem (wiem, wiem, nie na temat ale nie mam nikogo z kim mógłbym się tym podzielić :X) a co jeśli spojrzeć na powiedzenie Starków “Winter is comming”. Starkowie podobno są spokrewnieni z dzikimi czy nawet Innymi, co może zmienić kontekst ich dywizy z defensywnej na ofensywną, zagrzewającą do walki. Nawet Sansa (jeśli się mylę to mnie poprawcie bo nie jestem na 100% pewien, że to ona) mówi, że ich powiedzenie jest jakieś inne i nie do końca je rozumie (dywizy innych rodów zazwyczaj są ofensywne np Usłysz mój ryk, Furia jest nasza)

    Reply
    • 2 sierpnia 2015 at 20:11
      Permalink

      Fajne. I na tyle przewrotne, że dobrze pasowałoby do tej antystereotypowej opowieści 🙂

      Reply
    • DaeL
      3 sierpnia 2015 at 12:31
      Permalink

      No, z tymi dewizami to najlepiej rzecz skomentowała w serialu lady Olenna. Niektóre rody (jak Tyrellowie) mają po prostu strasznie nudne hasła 🙂 Chociaż gwoli ścisłości ich dewiza po angielsku (Growing Strong) brzmi o tyle lepiej niż po polsku, że podrzuca aluzję do ogrodnictwa no i do ich modus operandi. Tyrellowie jak tylko gdzieś trafią, to natychmiast zapuszczają korzenie i powoli, stopniowo poszerzają swoje wpływy.

      Ale wracając do Starków – coś jest z tymi Innymi na rzeczy. To znaczy przychylam się do zdania najlepszej historyczki Westeros – Starej Niani – która powiedziała, iż Nocny Król był Starkiem. Nie sądzę, żeby Starkowie jako całość mieli konszachty z Innymi, ale jedna rzecz mnie zastanawia – skąd wzięło się to powszechne na całej Północy przekonanie, że na Murze i w Winterefell zawsze musi być Stark? Czy to tylko historyczne przywiązanie do rodu, który na ogół całkiem nieźle Północą zarządzał? OK, możliwe, ale być może chodzi o coś więcej. Wyobrażam sobie na przykład, że Długą Noc (albo rewoltę Nocnego Króla) mógł zakończyć jakiś rozejm (może związany z działaniem jakichś magicznych sił?), którego sygnatariuszami byli Starkowie. A gdy Starków na Północy zabraknie, to Biali Wędrowcy nagle mają wolną rękę…

      To oczywiście jedna z możliwości. Cała kwestia inwazji Innych może mieć też bardziej prozaiczne podłoże. W końcu niewykluczone, że to po prostu wielka migracja wywołana zmianami klimatycznymi.

      Ale chodzi mi po głowie ostatnio jeszcze jedna rzecz. Mam jakieś takie dziwne, bardzo niepokojące wrażenie, że Jon popełnił kolosalny błąd podmieniając dzieci Mance’a i Crastera. Wydaje mi się, że Craster nie był po prostu takim zwyczajnym człowiekiem, a ta jego “czarna krew” to coś więcej niż metafora złego charakteru.

      Reply
  • 4 sierpnia 2015 at 21:30
    Permalink

    DaeL, może o to chodzi ze Starkami: “Zgodnie z pradawnym zwyczajem na kolanach kolejnych panów Winterfell spoczywał miecz, który miał sprawić, że mściwe duchy pozostały w swoich grobach. Najstarsze miecze dawno już zjadła rdza, tak że pozostały po nich zaledwie rudawe plamy w miejscach, gdzie
    metal dotykał kamienia. Ned zastanawiał się, czy to znaczy, że teraz duchy mogły swobodnie
    błądzić po zamku. Miał nadzieję, że nie.”

    Reply
    • DaeL
      8 sierpnia 2015 at 11:49
      Permalink

      Niebawem. Najprawdopodobniej już jutro.

      Reply
      • 9 sierpnia 2015 at 21:07
        Permalink

        Eh a już miałem nadzieję, że uda mi się przeczytać nowy artykuł przed wyjazdem 🙁

        Reply
        • DaeL
          9 sierpnia 2015 at 21:12
          Permalink

          Przepraszam, mieliśmy małe nieporozumienie w sprawie terminów i dzisiaj poszedł inny tekst. Mój artykuł ukaże się dopiero jutro, ale hej – dzięki cudom nowoczesnej techniki (telefonom, itd… :)), można go przecież przeczytać na urlopie.

          Reply
          • 9 sierpnia 2015 at 21:16
            Permalink

            Nie masz za co przepraszać 🙂 Niestety nie będę miał neta…

            Reply
  • 13 sierpnia 2015 at 10:58
    Permalink

    Wszystko dopracowane i logicznie ze sobą powiązane. Czekam na kolejną część.

    Reply
  • 27 września 2015 at 10:34
    Permalink

    Mam tez jedna teorie w sprawie smoków.
    Taniec Smoków (rok 131) przeżyły 4 smoki (owcokrad, kanibal, srebrnoskrzydla i blask jutrzenki).
    Ostatni smok nalezoncy do targarianow zmarł w 159 roku, ale z czterech wyżej wymienionych smoków tylko ostatni należał do targarianow. Czy dożyły pozostałe do roku 300?
    Balerion umarł naturalna śmiercią w 94 r, a był w posiadaniu targarianowie gdy Ci sprowadzali sie na Smoczą Skalę, wiec w chwili śmierci miał minimum 208 lat.
    Kanibal za to był juz na smoczej skale zanim targarianowie sie tam sprowadzili (tak mówią mieszkańcy smoczek skaly) i zniknął w 131 roku czyli miał wtedy minimum 245 lat.
    Najbadziej zainteresował mnie owcokrad i nettles. Nettles udało sie dosiąść smoka poniewaz cidziennie przynisila mu w darze owce. Po TzS nettles odleciała na owcokradzie w kierunku zatoki krabów. Za tą Zatoką jest dolina arrynow.
    I tu najważniejsze!!!
    Jeden z klanów Gór Księżycowych – Spaleni. Powstali oni po TzS i sa odnoga Malowanych Psów. “Czcili oni ogniowa wiedźmę której przynosili dary i narażali sie na ogień jej smoka odwadniając swe męstwo”.
    Ów dary to zapewne owce których w górach sporo. O nettles nie wiadomo wiele – tyle tylko ze ma “wątpliwa reputacje”. Może chodzi o to ze padała sie magią?
    Owcokrad urodził sie gdy sStary król był młody – wiec w 50-60 roku czyli w 300 roku miałby telefon samo lat co kanibal gdy zniknął.
    Co o tym sądzicie??

    Reply
    • 28 września 2015 at 15:28
      Permalink

      2. Chciałbym przypomnieć o lodowych smokach. “Największymi ze wszystkich niezwykłych i baśniowych mieszkańców Morza Dreszczy są jednak lodowe smoki. Te kolosalne bestie, znacznie większe od smoków z Valyrii, mają ponoć ciała z żywego lodu, ich oczy są bladoniebieskimi kryształami, a gdy kołują pod niebem, przez ogromne, przejrzyste skrzydła dostrzega się księżyc i gwiazdy. Zwykłe smoki (o ile jakiegokolwiek smoka można zwać zwykłym) zioną ogniem, natomiast lodowe ponoć chłodem tak straszliwym, że człowiek w pół uderzenia serca zamarza od niego na wskroś. W ciągu stuleci owe ogromne bestie widzieli marynarze z kilkudziesięciu różnych krajów, w opowieściach może zatem być coś z prawdy. Arcymaester Margate sugerował, że wiele podań o północy – zamarzające mgły, lodowe statki, Zatoka Kanibali i tak dalej – można zinterpretować jako zniekształcone relacje o aktywności lodowych smoków. Choć to zabawna koncepcja, i nie pozbawiona pewnej elegancji, pozostaje w sferze czystych domysłów. Ponieważ lodowe smoki ponoć topnieją po śmierci, nigdy nie znaleziono żadnych dowodów na ich istnienie.” -cytat z Świat Lodu i Ognia. Jakby tego było mało zachęcam do przeczytania powieści Martina pt. “Lodowy smok” 🙂 Coś czuję, że Inni mogą też mieć swoje smoki 🙂

      Reply
    • 28 września 2015 at 15:32
      Permalink

      1. Hmmm bardzo ciekawe spostrzeżenie. Tylko martwi mnie to, że nigdzie żaden plotkujący marynarz/gość czy to w karczmie czy w burdelu plotkując o smokach Dany, krakenach i lewiatanach nie wspominał, że widział coś wielkiego latającego nad Doliną. Wiemy, że Martin lubi plotkować ustami ludzi z Sagi 🙂 Ale bardzo fajna teoria. Mam nadzieje, że masz racje 🙂

      Reply
  • 28 września 2015 at 15:34
    Permalink

    PS. Pierwsza odpowiedź poszła bez pkt.1 więc trochu to dziwnie teraz wygląda 🙂

    Reply
  • 7 grudnia 2015 at 19:44
    Permalink

    Ciekawe spostrzeżenia. Tylko po co do wyklucia potrzebni są zmiennoskórzy (Bran, Aryia) ? Smoki jak dotąd wykluwały się bez pomocy zmiennoskórych. No i Ludzie Bez Twarzy. Oni ze względu na swoją historię powinni raczej dążyć do unicestwienia smoków zamiast udomowienia. Historia powstania Ludzi bez Twarzy dała początek istnienia miasta Braavos. Założyli je uchodźcy uciekajacy przed smoczymi lordami. Smoki w kulturze Braavosów to symbol zniewolenia.

    Reply
    • DaeL
      10 grudnia 2015 at 02:40
      Permalink

      Zmiennoskóry może być potrzebny nie tyle do wyklucia smoka, co do zapanowania nad nim. Smoki, wyjąwszy bardzo nieliczne przypadki, dawały się kontrolować wyłącznie ludziom z krwią valyriańskiej arystokracji. Zmiennoskórzy mogą tę regułę obejść “na rympał”, po prostu wcielając się w smoka. Prawdopodobnie.

      Co do Ludzi bez Twarzy – zgoda, ale wiesz… oni nie są do końca normalni. To jest kult śmierci. Niewolnictwa mogą sobie nie lubić, ale nie wiadomo, czy nie wykorzystaliby smoka dla realizacji jakiegoś obłąkanego pomysłu.

      Reply
  • 25 kwietnia 2016 at 23:31
    Permalink

    O jakże jestem ślepa, głucha i bezrozumna. Autorze tekstów jesteś moim Bogiem. Czekam na więcej, więcej…..:)

    Reply
    • DaeL
      1 maja 2016 at 21:44
      Permalink

      Dzięki! 😀

      Reply
  • 2 maja 2016 at 13:38
    Permalink

    Czytając “Świat Lodu i Ognia” natknęłam się na następujący fragment:
    “Możemy spokojnie odrzucić twierdzenia Grzyba, piszącego w swym Świadectwie, że smok Vermax złożył jaja gdzieś w głębinach krypt Winterfell, gdzie woda z gorących źródeł płynie blisko ścian, podczas gdy jego jeździec pertraktował z Creganem Starkiem przed Tańcem Smoków.”
    Następnie:
    “Udowodniono, że gorące źródła, takie jak w Winterfell, czerpią swe ciepło z pieców świata – tych samych, które stworzyły Czternaście Płomieni albo dymiącą górę na Smoczej Skale. Niemniej prostaczkowie z Winterfell i z zimowego miasta utrzymują niekiedy, że ogrzewa je tchnienie śpiącego pod zamkiem smoka. Te opowieści są jeszcze bardziej niedorzeczne niż rewelacje Grzyba i nie ma sensu się nad nimi pochylać.”

    Za każdym razem, gdy jakiś maester mówi cos w stylu: ‘to nie warte rozważenia, nie warto się nad tym pochylać’ mam wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie.

    Oczywiście, jest możliwe, że to Martinowski Easter Egg (chociaż raczej w jego wydaniu powinno się powiedzieć: Targaryen Egg) ale trudno zaprzeczyć, że zdecydowanie za dużo mamy powiązań Starków i Targaryanów by było to zupełnie bez znaczenia… O ile tłumaczenie by gorące źródła były ogrzewane przez smoki odrzucam to pamięć ludu o powiązaniu Winterfell z smokami jest zastanawiająca.Co myślisz Daelu? Kolejne jajo (jaja)?

    Reply
    • DaeL
      15 maja 2016 at 23:30
      Permalink

      Czasami jednak nawet u Martina wyjaśnienie naturalistyczne jest prawdziwe. Przykład można znaleźć w dyskusji o różnicy pomiędzy północnym wybrzeżem Dorne i południowym wybrzeżem Krain Burzy w najnowszym, opublikowanym przez George rozdziale Wichrów Zimy.

      Ale co do samych jaj… Niewykluczone. Myślę, że gdzieś na Smoczej Skale też muszą jeszcze być. Pytanie brzmi kto je wysiedzi? 🙂

      Reply
  • 21 maja 2016 at 01:13
    Permalink

    Mnie zastanawia, co się stało po tragedii w Summerhall. ŚLiO podaje, że Jajo sprowadził tam 7 jaj dla uczczenia Siedmiu. Nawet, gdyby założyć pełną prawdziwość Twojej teorii oraz to, że owe siedem jaj było ostatnimi (co wydaje się nieprawdopodobne, bo wierząc Jaju zarówno on, jak i każde z czwórki jego rodzeństwa miało po jednym plus jajo-nagroda w turnieju Butterwella- to już 6, a Jajo jakoś się o nich nie wypowiedział jak o ogromnej rzadkości), brakuje gdzieś dwóch – trzy są u Danki, jedno w Braavos i jedno u Bloodravena, razem 5 (w sztukach).
    Z tym “bloodravenowym” bym się jednak wstrzymał, bo owo jajo według wszystkich zaginęło, a wątpię, żeby Bloodraven w geście sympatii oddał Aegonowi swoje jajo (swoją drogą musiałby mu je do Summerhall przysłać z Muru).
    Przyjmując powyższe, mamy przynajmniej 3 zaginione jaja (a zapewne i więcej). Wątpliwe mi się wydaje, że Martin nie sięgnie po takie rozwiązanie fabularne. Może ten zapowiadany przez niego “słodko-gorzki” koniec całej sagi to drugi Taniec Smoków, tym razem zakrojony na szerszą niż samo Westeros skalę? Może dla ocalenia świata przed tak druzgocącą wojną trzeba będzie uśmiercić smoki?

    Reply
    • DaeL
      2 czerwca 2016 at 00:21
      Permalink

      Jedno jest pewne. Jeśli mamy zobaczyć nowy Taniec Smoków, to te smoki muszą się wykluć już w Wichrach. Żeby podrosły. I żeby nie było deus ex machina w ostatniej książce. Ale powiem Ci, że po lekturze rozdziału Aerona z Wichrów zimy, zaczynam się zastanawiać, czy zamiast smoków GRRM nie wprowadzi jakichś innych mitycznych stworów (na przykład krakenów).

      Reply
  • 14 lipca 2016 at 09:15
    Permalink

    DaeLu, a czy istnienie krakenów nie jest potwierdzone? Głowy sobie uciąć nie dam, ale kojarzy mi się, że po czytaniu ŚLiO byłem przekonany że one jak najbardziej są prawdziwe. W najgorszym wypadku istniały i wyginęły

    Reply
    • DaeL
      16 sierpnia 2017 at 19:27
      Permalink

      Jest nawet o tym Szalona Teoria 😉

      Reply
  • 19 listopada 2016 at 21:13
    Permalink

    Do obu teorii można dodać foreshadowingi:

    1) Bloodraven: słowa Mormonta w rozmowie z Jonem po jego nieudanej próbie dezercji (“Gra o Tron”, rozdz. 70, Jon IX):

    “Gdyby nie przyprowadzili cię twoi bracia, zostałbyś schwytany po drodze, z pewnością nie przez przyjaciół. Chyba że masz skrzydlatego konia, który potrafi fruwać jak kruk. Masz takiego?’

    Jak dla mnie skrzydlaty koń to smok, a porównanie do kruka jest aluzją do Bloodravena. Poza tym sugeruje to, że Jon będzie smoczym jeźdźcem.

    2) Ludzie bez Twarzy: rozmyślania Pate’a z prologu “Uczty dla wron”:

    “Pate zdołał zaoszczędzić dziewięć srebrnych jeleni oraz garnuszek miedzianych gwiazd i grosików, ale to w niczym mu nie pomogło. Prędzej wykluje prawdziwego smoka, niż zaoszczędzi złotego.”

    Reply
  • Pingback: Indeks Szalonych Teorii – FSGK.PL

  • Pingback: Szalone Teorie: Zagadka Sfinksa – FSGK.PL

  • Pingback: Historia Lodu i Ognia: Rebelie Blackfyre’ów (część 3 – Aerys I i Druga Rebelia) – FSGK.PL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków