JESTEM! Zjebanym jak pies, bo od Ostrowa jechałem w strugach deszczu. Ale na szczęście koło nie odpadło.
Tak na szybko napiszę, że jestem mega zadowolony, iż wszystko się udało pomimo tych ciągłych niespodzianek i przeszkód. Nie ukrywam, że trochę miałem stresa, choć starałem się tego nie pokazywać, ale wszystko wyszło wzorowo. Sąsiedzi zza płotu nic dzisiaj nie mówili, więc chyba też im posiadówy do 4-5 nie przeszkadzały.

Nie ukrywam, że trochę mi rano ciśnienie skoczyło jak zobaczyłem połamaną kanapę, ale też prawdę pisząc może niepotrzebnie tak się spiąłem. Ale ja już tak mam, szybko się wkurwiam i szybko mi przechodzi. W każdym razie zachowaliście się z klasą i w ogóle nie mam pytań.

Nawet potem się śmialiśmy, że może należałoby z tego zrobić tradycję i co roku rozpierdalać kanapę.
Bo, że będzie za rok to wiadomo.

Mam już trochę przemyśleń jak to wszystko usprawnić, choć trochę boję się większej ilości ludzi, ale w końcu wszystko jest do zrobienia. Oczywiście wtedy wstrzelimy się bardziej w środek wakacji, bo choć pogoda była bardzo korzystna jak na ostatni weekend sierpnia, to jednak trochę nam te przelotne opady pokrzyżowały plany.
W każdym razie padam na ryj, więc zdjęcia wrzucę jutro. Jeszcze tylko uspokoję Sobiesia, tak mam Twoją kosmetyczkę, napisz mi adres na prov, to wyślę. Mam też koszulkę Hala (R2D2) i zawieszkę Turtlesa (ta od D_W).
A tymczasem idę spać, bo jutro wracamy do rzeczywistości.
