To prawda, że ktoś nam tak Europę urządził, ale przecież my żyjemy w świecie prawdziwym - ergo nikogo nie obchodzi co i kto spowodował, kto za to odpowiada itd.
Dla obecnego systemu gospodarczego najważniejsza jest chwila obecna - to co się dzieje, tam gdzie są pieniądze. Amerykańskiego inwestora NIC nie obchodzi, czy inwestując w firmę X nie daje właśnie kasy neonazistom, którzy sobie palą świeczki dla Hitlera. Przedsiębiorcy z Niemiec NIC nie obchodzi, czy jego klient kupujący maszynę rolniczą po powrocie do domu prowadzi anty-niemieckiego bloga. Właściciela slumsów pod Paryżem NIC nie obchodzi, że jego lokatorzy mówią tylko po turecku (armeńsku/wstaw wybrany język inny od francuskiego) i wieczorami gwałcą kozy po farmach.
W momencie kiedy mówimy o działaniu systemu gospodarczego praktycznie w całkowity sposób przestajemy mówić o moralności w odniesieniu do jednostki. Tak, tak są firmy non-profit, są firmy które dbają o pandy w zoo itp., ale cała gospodarka działa bez takich wartości.
A nie oszukujmy się, kiedy rozmawiamy o uchodźcach, imigrantach, nielegalnych imigrantach itp. to argument pieniądza jest jednym z silniejszych. Owszem, jest to rozmowa o ludzkich prawach i o legislacji, ale jakże często padają w niej argumenty ekonomiczne.
Więc jak ustala się core, czyli "No nie możemy pozwolić tym ludziom się topić w morzu" to tak naprawdę zostają argumenty tylko ekonomiczne - jak zrobić to najefektywniej i jak najmniejszym kosztem.
A żaden kraj nie weźmie kosztów w całości na siebie, bo to mu się nie opłaci.
A porpo Unii: jak używacie argumentów, że Polska cierpi na regulacjach od UE to polecam rozważenie sytuacji, kiedy Polska nie wchodzi do UE i zostaje bez jakiejkolwiek umowy gospodarczej z boku. Wtedy mamy piękny teoratyczny model gdzie obok siebie funkcjonuje jedna mała gospodarka, bez technologii, z słabym przemysłem, obok drugiej ogromnej gospodarki z dostępem do najnowocześniejszych technologii, z prężnym przemysłem i z centrum finansowym świata w sobie (jest takie małe miasto, Londyn się nazywa).
Theeck Friedman by zawału dostał jeżeli by usłyszał że tak go interpretujesz.

I tak z ciekawości: którego modelu używasz? Bo jakoś nie pamiętam żadnego gotowego, który by w choć połowie był w stanie opisać obecne i przeszłe zależności UE-Polska.