nocne jastrzębie nie składają skrzydeł
na wieszakach gotowe do odlotu
kiedy usłyszą nieostrożnego gołębia
na razie las milczy
przestraszony daleką burzą
nocne jastrzębie czekają
cierpliwość w liczeniu nocnych godzin
trzymają blisko siebie
niezliczona ilość zmian
to tylko kolejne cienie
nocne jastrzębie myślą
nad nieuchronnym porankiem
o świcie będą najedzone
barman podaje ostatnią kawę
Re: Poezje
: 27 czerwca 2014, o 23:16
autor: Stalker1984.pl
Na skraju jutra
Na skraju krateru jutra
wyrzucam z siebie słowa
opisując dni
Z dala od wszystkich
analizuję fasady swojego
zagubienia
Wciąż uparcie sam
zachłannie szukający zimna
drugiego człowieka
Melodia piosenki pozwala mi
otworzyć żyły uczuć
zapomnianych
Gdy krzyk ciszy
rozbrzmiewa znów
przewijam szpulę umysłu
Wracając do punktu wyjścia
Wejściem zwanego
Wybieram ukochane deja vu
Muzyka duszy powoli zanika
we wrzasku rzeczywistości
Budzę się znurzony
I wybieram niemożliwe
marzenie o...
Drugim człowieku.
Uporczywa pamięć
Wciąż we mnie tkwi
wspomnienie chwili
Co przywróciło mi słowa?
Muzyki takt porusza
umysł mój strapiony
pozwalając mu zasnąć
Wpatruję się w elektronów zbitkę
na ekranie duszy wypaloną
w popiele pamięci
Grzebię wciąż
Szukając odpowiedzi
w bezsensie pogrążony
Uciekam i wracam
próbując znaleźć drogę
Do tego zrobiłaś z moim sercem.
Na razie jeszcze trwam
zawieszony między przeszłości
cierpkogorzkim smakiem
A cierpkim posmakiem jutra
przykrywam niepokój iż
kolejny raz nie zdarzy się nic.
Re: Poezje
: 14 października 2014, o 12:13
autor: peterpan
nienawidzę ciszy za nią ukrywa się lew
on nie śpi tylko nieruchomo czeka
kiedy odwrócę się w stronę pracy
i już mam go na plecach
nienawidzę ciszy za nią ukrywa się lew
kiedy skoczy nie wbija pazurów
pozwala na plecach się nieść
i zabiera życie jak wampir
chociaż przez grzywę nie ukrywa kim jest
nienawidzę ciszy za nią ukrywa się lew
kiedy się odwracam do niego
znowu zastyga nieruchomo
udaje że było tak od zawsze
i zawsze będę go nieść
nienawidzę ciszy za nią ukrywa się lew
nie ryczy nie warczy nie gryzie
tylko przydusza kiedy próbuję iść
wie że niedługo padnę
a wtedy będzie mógł mnie zjeść
nie mam już siły uderzać w bębenek
cisza za mną czai się
Re: Poezje
: 26 marca 2015, o 13:22
autor: Galador
Dodam coś od siebie
Na początek wiersz nawiązujący do ostatnio tu zamieszczonego...
Cisza
Błogosławiona ciszo!
Która pozwalasz bym słyszał
własne myśli
Która pozwalasz bym poczuł
samego siebie
Która dajesz
możliwość skupienia
Która dajesz
swobodę działania
Tak niedoceniana
w kulturze hałasu
Tak potrzebna
by pozostać sobą
Dziękuję ci za to
że jesteś
Re: Poezje
: 26 marca 2015, o 13:23
autor: Galador
Akt tworzenia
Jest cicho
Jestem tylko ja
i czysta karta papieru
Wdzięczy się do mnie
nęci swoją białością
Nieskalana
nie dotknięta stalówką pióra
Czeka na mój ruch
Nie chcę niczego zepsuć
Dopiero kiedy jestem pewien
zdejmuję nakrętkę
pióra
Dotykam karty
mokrą od atramentu stalówką
Skrobię od lewej do prawej
Od góry aż po sam dół
Ona przyjmuje mnie
Otwiera się przed moim
piórem
Wiem, że chce więcej i więcej
Dopóki cała nie przesiąknie
mokrym atramentem
Wtedy kończę
Jest cicho
Jestem tylko ja
i zapisana karta
Dokonał się
akt tworzenia
Re: Poezje
: 26 marca 2015, o 13:32
autor: Dragon_Warrior
oł noł noł tylko nie ten temat - dwa lata w wydawnictwie i nie mogę patrzeć na amatorskie wiersze nawet
Re: Poezje
: 26 marca 2015, o 13:34
autor: Galador
Zawsze można zamknąć oczy
Re: Poezje
: 26 marca 2015, o 13:46
autor: Dragon_Warrior
no sporej ilości wydań budżetowych to faktycznie nie wnikam nawet w treść tylko przeklejam jak leci bo pewnie dawno bym wylewu dostał
a wszystko to literaci jego mać z własnymi stowarzyszeniami i wizytówkami a teksty średnio dwa razy słabsze niż tu w temacie
Re: Poezje
: 7 listopada 2017, o 16:58
autor: Pquelim
nosiłem się z tym już dawno, ale wciąż mi nie pasuje do imydżu forumowego pisanie wierszy. Ale jakoś mam dzisiaj sentymenalny nastrój, to co mi tam.
wrzucam wiersz, który napisałem na swoje dwudzieste piąte urodziny.
nazywa się po angielsku, bo wszystko co napisałem tam, skąd go przeklejam, tytułuję po angielsku.
najfajniej się czyta z tą piosenką w tle.
twenty fine
Spoiler:
wszystko już było.
dwadzieścia pięć lat jak poplamiony w kuchni blat. rozmazany tłuszczu ślad.
mażę ścierką, gąbką ścieram marzenia.
i marznę wieczorem, niezmierzone sny przed telewizorem.
kreślę nowy plan, rysuje dobre wspomnienia.
igłą dziergam w lodzie
siebie pod spodem i Ciebie nad lodem,
na zmartwienia będziesz dobra.
jak tabletka, jak ta bletka…
tak się zastanawiam
kiedy wreszcie pęknie?
zwierciadło serce moje
pancerz chłodu zmięknie
tak piękne oczy, tak pięknie skończyć…
tak jakoś się nie boję
że zostawisz mi odłamki myśli
tych, co jeszcze nie przyszły
że powiem coś za cicho
lub pomilczę zbyt głośno
tego, że znów spadnę w nicość.
że popiół mym powietrzem?
wciaż tu jestem.
w środku zmarzłem jak lodówka. trzeba śrubą, ja miałem teraz Ty weź, ja chciałem teraz Ty
chcesz?