Nie chcę być jednym z tych "Januszy", którzy mając do dyspozycji dużo środków, kupują topowy sprzęt, który potem się kurzy, a jak już jest używany to bez wprawy.
Zrobiłem zakupy narciarskie dopiero jak mogę sam przed sobą powiedzieć, że "jest mi potrzebny"
Ten rok potwierdził, że narty to nie chwilowa zachcianka i doszedłem do momentu, że wypożyczanie sprzętu mnie wkurza i się nie opłaca. Od grudnia walnąłem 400 km , więc nie jest mi wstyd zainwestować we własny sprzęt

(z bieganiem też tak było- buty dedykowane kupiłem, jak już wiedziałem, że biegam regularnie)
Na razie tylko 16 km na nich zaliczone ale ŁO MATKO swoje narty a pożyczane to niebo a ziemia. Jest świetnie. Czuje się jakbym miał turbo doładowanie, w nogach dżojpada i generalnie "jestem bogiem".
Dostosowane do mojego amatorskiego poziomu, pod stoki, super skręcają i się słuchają.
Do zestawu buty- tegoroczny model, wygodne i mocne a przy tym w miarę małe.
Bezcenne jest 30 minut, które oszczędzam podjeżdżając pod stok, zakładając narty i jeżdząc ZAMIAST załatwienia wypożyczenia i męczenia się ze sprzętem.
Narty wziąłem po pokazowe, więc 50% upust od ceny wejściowej.
Kupowałem stacjonarnie, z doradztwem, dopasowaniem itd (tzn buty, bo narty wziałem od razu bez namysłu

)
Buty z bardzo fajnym rabatem
Blizzard Quattro 7.4 Ca
Tecnica Cochise 110
Niby koniec sezonu ale chcę dobić jeszcze kolejne 100 km w tym miesiącu... godzina i jestem w Szczyrku