Debaty Małej Rady: Spaprane postaci (eliminacje)

Stało się! Wiemy już, kto był najlepszym władcą Westeros. I chyba nikt nie jest zaskoczony. Zwyciężył Jaehaerys I zwany Rozjemcą – król, który miał szczęście żyć długo i co do zasady nie popełniać większych błędów. Sam George R.R. Martin nazwał Jaehaerysa I władcą bardzo dobrym i raczej nudnym, choć jak wiemy z Ognia i Krwi, okres jego panowania nie był tak zupełnie pozbawiony ważnych wydarzeń, a sam król podjął działania, które przyniosły Siedmiu Królestwom korzyść (m.in. stworzył Królewski Trakt). Na drugim miejscu znalazł się Stannis, którego wszyscy kochamy za jego stannisowość i z rozrzewnieniem wspominamy o porządkach, jakie obiecywał zaprowadzić w Królewskiej Przystani. Coś mi się wydaje, że Varys i Littlefinger nie wodziliby Stannisa za nos.

A oto jak rozłożyły się głosy:

  1. Jaehaerys I Rozjemca (48-103) 38.88% – ( 311 głosów )
  2. Stannis I Baratheon (299-…) 22.13% – ( 177 głosów )
  3. Robb “Młody Wilk” Stark (299) 11.13% – ( 89 głosów )
  4. Aegon V Niespodziewany (233-259) 10.75% – ( 86 głosów )
  5. Aegon I Zdobywca (1-37) 9.75% – ( 78 głosów )
  6. Daeron II Dobry (184-209) 3.75% – ( 30 głosów )
  7. Daenerys I “Zrodzona z Burzy” Targaryen (298-…) 3.63% – ( 29 głosów )

Ale skoro mamy za sobą wybory najlepszego władcy, pora przejść do następnego głosowania. Chciałbym, abyście rozstrzygnęli dla mnie następującą kwestię:

Która z głównych postaci “Gry o Tron” została zmieniona w stosunku do książkowego oryginału w sposób najbardziej rozczarowujący?

Chyba każdy fan serialu przyzna, że w paru przypadkach twórcy “Gry o Tron” nie oddali sprawiedliwości książkowym postaciom. Spróbujmy więc wskazać takie przypadki “spaprania” powieściowych bohaterów. Zmiany wprowadzone przez serial nie muszą być ogromne, chodzi mi raczej o Wasze odczucia. Spróbujcie więc zastanowić się, jakie zmiany najbardziej Was irytowały i oburzały. W których miejscach twórcy źle odczytali intencję pisarza, albo przedstawili postać w krzywym zwierciadle. Nie mówimy o zwykłych modyfikacjach, które były wymogiem serialowej narracji, ale o autentycznych przypadkach “spaprania” ciekawej postaci.

Aha, pod uwagę bierzemy wyłącznie postaci, które wymieniane są jako “główne”, to znaczy pojawiały się w napisach początkowych przynajmniej w jednym sezonie. Postaci drugoplanowe, nawet jeśli przewijały się przez wiele sezonów, odpadają (stąd na przykład jest miejsce dla Viserysa, ale nie ma dla Szarego Robaka). To konieczne ograniczenie, w przeciwnym wypadku lista byłaby zbyt długa. Ponadto usunąłem z listy Talisę Maegyr, która w serialu zastąpiła Jeyne Westerling. Uznałem, że Talisa i Jeyne są zbyt różne, by potraktować je jak jedną bohaterkę. Możecie zagłosować na pięć postaci. Za dwa tygodnie, z wyłonionej przez Was grupy wybierzemy najbardziej skrzywdzonego bohatera.

This poll is closed! Poll activity:
Start date 31-01-2019 00:00:16
End date 07-02-2019 11:27:00
Poll Results:
Wskaż 5 "spapranych" postaci
-->

Kilka komentarzy do "Debaty Małej Rady: Spaprane postaci (eliminacje)"

  • 31 stycznia 2019 at 13:04
    Permalink

    Trudny wybór, bo w wielu przyapdkach to aktor psuł postać (np. Sansa, Danerys), nie scenariusz. Ale jeśli chodzi o scenariusz, to właściwie 2 osoby mnie rażą: Ellara Sand i Ygritte. Pierwsza – jak i całe Dorne, prowadzone bez ładu i składu, z pomylonymi motywacjami postaci. Druga była w serialu zdecydowanie zbyt bezczelna i cwaniaczkowata – w książce była spokojniejszą postacią, która umarła ze słowami na ustach, że zobaczyła zamek z południa… Filmowa trochę wcześniej strzelała do Jona i miała mieczne buńczuczną minę. Przeszkadzało mi to.

    Reply
    • 3 lutego 2019 at 11:02
      Permalink

      Skoro Ellara Cię boli to co o Doranie powiesz? W książkach był cierpliwym Księciem wyczekującym na właściwy moment, na spokojnie przygotowujący swój plan. W serialu to był obibok, który najchętniej żadnej decyzji, by nie podjął…

      Reply
      • 4 lutego 2019 at 09:28
        Permalink

        Faktycznie, pechowo trochę go pominąłem, co zakrawa na ironię, że właśnie pominąłem go dlatego, że o nim zapomniałem (w serialu). Ale to także jedna z najbardziej zepsutych postaci przez serial

        Reply
  • 31 stycznia 2019 at 13:05
    Permalink

    Jak dla mnie w spapraniu w GoT króluja 3 postacie: Stasiek, Paluszek i Doran, przy tym ostatnim rozumiem że nie kwalifikuje się jako postać główna (i w sumie dobrze), dlatego na jego miejsce wskakuje Jaime. A pozostałe dwa głosy na Tyriona i Varysa, ale po kolei.

    1. PALUCH – zrobili z najinteligentniejszego gościa, w universum i jednego z najlepszych graczy porostu debila. Skończył się czas i pomyśl na te postać więc go uciupali. Masa nielogocznych posunięć o których książkowy Petyr nigdy by nawet nie pomyślał. Szkoda go, tak po ludzku.

    2. STASIEK – tu problem leży gdzie indziej, bo było wyraźnie widać że przez glupkowaty scenariusz dedeków aktor przestał czuć rolę a w drugim sezonie fajnie się go oglądało, płomienny zapał do tej roli zgasł w nim w momęcie przeczytania kawałka o tym jak to piecze córkę.. Ciekawa postać zabita przez brak chemii, szkoda.

    3. JAIME – tu ubolewam najbardziej bo to moja ulubiona postać z książek, super było przechodzić od czystej nienawiści do tej postaci przez współczucie, a kończąc na sympatii. Taki trochę nasz rodzimy Kmicic! Całkowicie zmienili jego dynamikę w relacji Cersei, której stał się pieskiem. Brak kulminacyjnej szczerej rozmowy z Tyrionem, która była punktem kulminacyjnym w relacji braci.. Szkoda bo chciałbym to zobaczyć, maluśki promyk nadziei w tym jak zakończył się dla niego przedostatni sezon, może choć w 1/10 wróci do książkowego charakteru.

    4. I 5. TYRION I VARYS – liczę ich razem bo: obydwaj są graczami, a dla graczy już brak czasu, połączyli ich wątki w jeden, przez co stali się tak samo nudni i bezurzyteczni. Z fajniejszych postaci zrobili statystów. O ile co do Tyriona jest jeszcze nadzieja że zrobi coś znaczącego, tak co do Varysa to mogli by go zabić w pierwszej scenie nowego sezonu i nikt by nawet nie zaplakal, chyba że już nie żyje a nikt nie zauważył.. xD

    Na koniec słówko o Doranie, inteligentny gość, najwidoczniej z planem ^^ KSIĄŻĘ! został przerobiony na pośredniego lorda.. I znów brak czasu dla graczy.. Zmarnowany potencjał.

    Na całe szczęście dla wszystkich powyżej, MAMY KSIĄŻKI! 😉

    Reply
    • 1 lutego 2019 at 10:49
      Permalink

      Podpisuję się rękoma i nogami. W serialu najbardziej popsuli postać Stannisa i Dorana po całości, a w ostatnich sezonach Littlefingera, Tyriona, Varysa, Jaimiego, bo w początkowych sezonach wypadali o niebo lepiej i jest rażący regres.

      Reply
  • 31 stycznia 2019 at 13:14
    Permalink

    1) Przede wszystkim Petyr Baelish – za uprostacznienie jego postaci, szczególnie w drugiej połowie serialu.
    2) Jaime – za dalekoidące spłycenie jego książkowej niejednoznaczności i szlachetności oraz niezależności od siostry.
    3) Missandei – za odarcie jej z książkowej tajemniczości.
    Nikogo więcej nie zaznaczyłem, bo pomimo różnych zastrzeżeń (zwłaszcza wobec Catelyn i Ellarii), to jednak nie powiedziałbym że zostały aż spaprane. Ellaria w prozie wkurw…ała mnie tak bardzo, że beznadziejna postać z serialu tylko wpisywała się w to uczucie.
    Brakuje mi możliwości oddania głosu na Ashę/Yarę.

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 13:22
    Permalink

    Jeszcze w pierwszej książce skopany został Eddard Stark… świetna postać, idealny i naturalny protagonista, którym można spokojnie zapełnić drugi/trzeci plan w kontynuacjach… ale po co, skoro można zszokować czytelnika, przy okazji siląc się na beletrystyczną awangardę (czyli: nie będę pisał historii z bohaterami, pomorduje ich i wyznaczę nowy trend rozpuszczania milionów wątków, taki jestem pionier i trendsetter)?

    na tej samej zasadzie później zarżnięto resztę Starków i np. Oberyn, ale jeśli mamy mówić o serialu to jest więcej kandydatur.

    Przede wszystkim feminy głównego planu, czyli Matka Smoków i Bratojebczyni – obie w swoich zachowaniach prezentują tyle sensu, że ich pozycja urąga inteligencji widza.
    Skopana została też Melisandre, z którą konsekwentnie budowany wątek wielkiej tajemnicy został impertynencko (bezczelnie) zasypany w konsekwencji braku pomysłu na Stannisa (kolejny faworyt).
    Z Tyrionem, wzorem martinowskiej awangardy, również dzieją się rzeczy zaskakujące, niespodziewane, a w konsekwencji nudne i męczące.
    Littlefinger to akurat typowa postać do zarżnięcia, nie rozumiem czemu aktualnie prowadzi – ja miałbym jedynie zastrzeżenia co do tego, że za późno i ze zbyt małym ‘rozmachem’ pożegnał się z ziemią Siedmiu Królestw.

    Co tam jeszcze… no jest oczywiście Sansa, ale jak ktoś wyżej wspomniał tutaj bardziej sprawa dotyczy aktorki, która nie udźwignęła wymagającego materiału źródłowego.
    Ale już Bran to kolejne mistrzostwo świata, ewentualnie olimpijskie podium. Tak skutecznie wyhodowanej zapchajdziury, która się ciągnie jak flaki w prosektorium przez wszystkie sezony to w życiu nie widziałem.
    Jamie Lannister to wielki potencjał, ciekawy rozwój i wielka lipa – przynajmniej w aktualnej jeszcze konkluzji jego wątku, czyli posłuszeństwa wobec idiotki Cersei. Ale to sie jeszcze może zmienić, na dwoje babka wróżyła.

    Mam wrażenie, że w tych Debatach bardziej zasadne byłoby pytanie, która z postaci nie została spaprana – tutaj miałbym maksymalnie trzech do pięciu kandydatów. Niestety, tak jak książki Martina podążają wzorem serialu LOST (tworząc węzeł wątków nie do rozplątania), tak serial się potężnie skomercjalizował od 4 sezonu i leci jeszcze siłą rozpędu. Brutalne zderzenie ze ścianą już pod koniec maja, chociaż chciałbym się mylić.

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 13:25
    Permalink

    Nie ma jej na liście, ale zdecydowanie Asha/Yara Greyjoy!

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 13:43
    Permalink

    1. Jaime Lannister, postać z niezwykłą metamorfozą w książkach; w serialu raz pokazuję że się już zmienił, raz że się właśnie zmienia, a raz że od pierwszego sezonu nic się nie zmieniło
    2. Petyr “Littlefinger” Baelish, tutaj serialowi skończyły się pomysły po wysłaniu go do Doliny, wszystko co wydarzyło się później zaprzecza dorobkowi Paluszka
    3. Ellaria Sand i cały wątek Dorne to jeden z głównych grzechów serialu i przykład jak NIE należy zmieniać materiału książkowego
    4. Varys, postać ta przez wycięcie Młodego Gryfa traci jakąkolwiek wiarygodność, obala króla, pomaga przy zleceniu zabicia jego córki, po czym bez mrugnięcia przechodzi na jej stronę, tracąc wszelkie umiejętności szpiegowskie
    5. Sansa Stark, po prostu serial poszedł w inną stronę niż książki dla tej postaci, która również nie współgra ze wcześniejszymi wydarzeniami
    * po pół głosu jeszcze dla Stannisa i Missandei

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 13:59
    Permalink

    Ciekawy plebiscyt. Proponuję zastanowienia się w przyszłości nad odwrotnym – które serialowe postacie są ciekawsze niż w książce. W moim odczuciu były takie – choćby Cersei (zdecydowanie bardziej interesująca niż niezbyt inteligenty i zrównoważony książkowy pierwowzór) oraz Ramsay Bolton

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 13:59
    Permalink

    “Ponadto usunąłem z listy Talisę Maegyr, która w serialu zastąpiła Jeyne Westerling.”

    Powinno być odwrotnie.

    Reply
    • 31 stycznia 2019 at 14:30
      Permalink

      Ups, pomyliłem się. Wszystko jest w zacytowanym zdaniu w porządku.
      Nie wiedzieć czemu, zobaczyłem tam słowo “którą”, a faktycznie jest “która”. Komentarze do usunięcia, jeśli istnieje taka opcja.

      Reply
  • 31 stycznia 2019 at 14:09
    Permalink

    Mam wrażenie, że w tych Debatach bardziej zasadne byłoby pytanie, która z postaci nie została spaprana – potwierdzam

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 14:53
    Permalink

    Prócz wymienionych w innych komentarzach, boli mnie ekscentryczny Daario w kolorach i błyskotkach – bezczelny typ, który dotykał rękojeści mieczy (czy co on tam miał za broń) w sposób wzbudzający w Daenerys pożądanie. Nie chciała dość normalnego Joraha, pragnęła fikuśnego “Jacka Sparrowa dla starszej widowni”. Niby był jej kochankiem, ale nie był jej własnością.
    Nie lubię go, ale ten serialowy to jakiś zapomniany podnóżek, a nie mój znielubiany Daario.

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 16:01
    Permalink

    Littlefinger – za ostatnie sezony

    Dario – za całokształt, nawet aktor się zmienił w trakcie, heh

    Stanis – za spalenie córki i inne głupoty

    E. Sand – jako symbol gwałtu na Dorne

    Z piątą postacią miałem problem, zastanawiałem się nad kilkoma. Ale w końcu przypomniałem sobie o największym rozczarowaniu:

    EURON!!! (+brak brata, olana Czupryna i ogólnie ŻW)

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 16:02
    Permalink

    Littlefinger – za ostatnie sezony

    Dario – za całokształt, nawet aktor się zmienił w trakcie, heh

    Stanis – za spalenie córki i inne głupoty

    E. Sand – jako symbol gwałtu na Dorne

    Z piątą postacią miałem problem, zastanawiałem się nad kilkoma. Ale w końcu przypomniałem sobie o największym rozczarowaniu:

    EURON!!! (+brak brata, olana Czupryna i ogólnie ŻW)

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 16:24
    Permalink

    Gdybym mógł to Baelish dostałby ode mnie 5 głosów. A mówię to z żalem bo grał go świetny aktor, a w pierszych sezonach był tsk samo intrygujący jak w książkach. A od 5 sezonu stała się jakaś katastrofa scenariuszowa i szereg idiotycznych decyzji. Nie wiem jak lepiej mogli uśmiercić snute przez niego intrygi. Stannis na dobrą sprawę tylko na koniec podjął 1 sprzeczną z jego oryginalnym charakterem decyzję, i to na dodatek taką, która uczyniła jego upadek ciekawszym niż byłby bez tego, więc na niego nie zagłosuję. Wybiorę jeszcze Varysa i Tyriona, bo ich podencjał jako ludzi którzy knują i zarządzają, został w ostatnich dwóch sezonach całkiem zmarnowany, i stali się zbędni. Wierzę jednak, że w ostanim sezonie karzeł może jeszcze dostanie swoje 5 minut, o ile dojdzie do jego konfrontacji z rodzeństwem.

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 16:51
    Permalink

    Pierwsza myśl Asha/Yata…A tu na liście brak…

    Reply
    • DaeL
      31 stycznia 2019 at 17:13
      Permalink

      Bo nie jest wymieniona w głównej obsadzie. To rola drugoplanowa.

      Reply
  • 31 stycznia 2019 at 17:13
    Permalink

    EURON!!! EURON!!! Na siedmiu nowych i niezliczonych starych bogów, na Pana Światła i Utopionego Boga, EURON jest najbardziej skopaną postacią i powinien tu dostać 100% głosów, człowiek bez charyzmy i dodatkowo z dwoma odsłoniętymi oczami, dlaczego go tu nie ma.

    Reply
    • DaeL
      31 stycznia 2019 at 17:16
      Permalink

      Tak jak w przypadku Yary, Szarego Robaka, itd… – nie brałem pod uwagę postaci, które nie są częścią głównej obsady. Ani Yara, ani Euron nie są wymieniani podczas tytułów początkowych. Rozumiem, że to może dziwić (bo np. Viserys był), ale to nie jest jakieś widzimisię, tylko rezultat regulacji dotyczących czasu ekranowego, ilości odcinków w sezonie w jakich się pojawiają, itd…

      Reply
      • 31 stycznia 2019 at 19:17
        Permalink

        Czyli Shae, Missandei, Goździk, Wielki Wróbel i Darioo są głównymi postaciami?? No troche to smieszne, ale w sumie każda z nich jest popsuta najbardziej WW. A z tych najbardziej głównych to dwie nasuwają się od razu Mały Palec i Mały Jon.

        Reply
  • 31 stycznia 2019 at 17:33
    Permalink

    U mnie, tak jak u anonima głównym rozczarowaniem jest Euron. Raz, że sprawa z nim dzieje się za szybko, poznajemy tą postać zbyt gwałtownie, dwa, że przedstawiona jest żałośnie, jak jakiś rockman-narwaniec. gdzie jest ten mroczny i tajemniczy Euron?

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 17:34
    Permalink

    U mnie, tak jak u anonima głównym rozczarowaniem jest Euron. Raz, że sprawa z nim dzieje się za szybko, poznajemy tą postać zbyt gwałtownie, dwa, że przedstawiona jest żałośnie, jak jakiś rockman-narwaniec. gdzie jest ten mroczny i tajemniczy Euron?

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 18:47
    Permalink

    Zgadzam się ze wszystkimi powyżej. Ale że nikt nie wymienil Jona? Rozumiem, że może nie jest najbardziej lubianym czy ciekawym bohaterem i zbyt wesoły to on nie jest ale w serialu zrobili z niego takiego nudziarza, że masakra. Wiadomo w ksiazkach popełniał błędy ale było to takie ludzkie, człowiek który chce postepowac słusznie ale nie wychidzi to tak jakby chciał. A w serialu nie widać, żeby cokolwiek czuł prócz melancholii

    Reply
    • 31 stycznia 2019 at 18:56
      Permalink

      po prostu Jon w ksiazkach tez byl nudny, wiec nie bylo czego psuc 😉

      Reply
    • 31 stycznia 2019 at 20:09
      Permalink

      Jon akurat niewiele się różni od tego książkowego. To ten sam nudny Snow, z którego akurat petspektywy musimy obserwować zapewne najważniejszy wątek.

      Reply
  • 31 stycznia 2019 at 18:56
    Permalink

    po prostu w ksiazkach tez byl dziwny, wiec nie bylo czego psuc 😉

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 19:04
    Permalink

    Missandei – postarzenie jej zupełnie zepsuło postać. Nie pamiętam też ani jednej ciekawej serialowej kwestii, taka potakiwaczka Daenerys bez jakiejkolwiek głębi, podczas gdy książkowa mała tłumaczka faktycznie intryguje.

    Petyr – no błagam, wszyscy to wiedzą. Skończył się materiał książkowy, skończyła się charyzma i inteligencja. Po latach misternych planów i knowań, polazł na Północ, gdzie nikogo nie znał, zawarł sojusz z psychopatą, o którym nic nie wiedział, i jeszcze sądził, że mu się uda.

    Tyrion – jak wyżej w kwestii materiału książkowego. I on mnie najbardziej boli, bo zabrali mu do tego Tyshę, Lannę, za to niepotrzebnie uromantyzowali Shae (jej nie wymieniam, bo moim zdaniem niewiele się zmieniła, za to podejście Tyriona do niej – owszem).

    Stannis – za to, jak zakończyli jego wątek. Nie dość, że zgodził się spalić swoją dziedziczkę (precz ze spekulacjami, że w książkach odbędzie się to za jego wiedzą, Martin nie może nam tego zrobić), to jeszcze zginął niczym postać, z którą scenarzyści nie wiedzieli, co zrobić. #StannisDeservesBetter

    Sansa – bo ta postać nie ewoluuje. U Martina widać powolny, ale jednak postęp, u serialu zakłada czarną kieckę i myśli, że teraz ona dyktuje warunki. Zmowa z Aryą się nie liczy, Littlefinger nie był już tą samą postacią, gdy go “przechytrzyła”.

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 19:07
    Permalink

    Bardzo fajna dyskusja ale drodzy koledzy, brakuje mi KONKRETNEJ argumentacji. Chętnie bym przeczytał przede wszystkim jakie to “szeregi konkretnych decyzji od piątego sezonu” skopaly w Waszych oczach LF. Tak po prostu, by wymienić się opiniami. Bo póki co to same ogolniki w stylu “Paluszek jest spaprany bo skopano jego wątek”

    Ja oddałem tylko dwa glosy:

    Oczywisty jest dla mnie Stannis który w książce ma twarde zasady, nie chce oddawać swojego krewniaka Edrica, wprost mówi że ma Rhlorra gdzieś i ZAWSZE szanuje Davosa. W serialu jest bardziej bezwzględny, ma słabszy kręgosłup moralny a pod koniec nie dogaduje się z Davosem. Zawsze przy serialu marszczylem brwi na to jak źle traktował swojego namiestnika względem książek.

    Druga osoba to Roose Bolton: głównie za to że w książce jawi się jako wytrawny polityk szachujacy swojego syna w taki sposób, że Ramsay skulony potaknie. “Wszystko co masz, masz ode mnie”.
    W serialu jego osoba schodzila na dalszy plan względem bekarta a śmierć w ogóle mi nie pasowala: w książce stawialbym na synobojstwo z cichym szeptem “nie jesteś mi już potrzebny bekarcie…”. No i w serialu nie ubiera się na różowo.

    Po przemyśleniu dolozylbym jeszcze Jaime’a który po przejściu niby przemiany przy odcięte ręce wrócił do roli psa salonowego Cersei gdzie w książce uroczo spalił list od niej przebywając w Dorzeczu co było moja ulubiona scena Uczty dla Wron, gdzie pokazał się jako oponent Cersei a nie jej przydupas.

    Reply
    • 31 stycznia 2019 at 22:08
      Permalink

      argumenty za zepsuciem wątku Paluszka: w książce to on manipuluje i ma zawsze jakiś ,,ukryty sztylet” na postaci które mogą mu potencjalnie zagrozić (na Tyriona, Cersei i nawet na przeciwnych mu lordów Doliny). Unika ubycia w niebezpiecznej sytuacji (wyjazd z KP przed Stanisem) albo przynajmniej ma plan (oblężenie w Dolinie). I najważniejsze, nie pozbywa się ważnych kart.
      W serialu póki był materiał książkowy to intrygował. Natomiast później po kolei:
      -oddaje za darmo Sansę po jej uwolnieniu, czym traci jakiekolwiek zaufanie (no i ważną kartę w grze o Północ)
      -ratuję Północ w taki sposób że nic nie zyskuje (poczekałby na śmierć Jona i uratowałby samą Sansę, wtedy mógłby samemu rządzić)
      -pozostaje na Północy, mimo braku jakiegokolwiek poparcia, nawet lordowie Doliny których tam przywiódł nie są mu wierni
      -nie próbuje manipulować poszczególnymi lordami aby zwiększyć swoją pozycję
      -daje się zmanipulować Sansie
      -zapomina że Sansa ma wszelkie podstawy by mu nie ufać
      -daje się zabić
      Więc bardzo ale to bardzo zepsuli jego wątek w serialu

      Reply
  • 31 stycznia 2019 at 19:58
    Permalink

    Stannis za pójście na łatwiznę w piątym sezonie i zrobienie z niego ch**a. Ale oczywiście przed śmiercią musieli zrobić z niego szuję.

    Tyrion, bo po opuszczeniu Królewskiej Przystani zaczęli strasznie go wybielać.

    Petyr, za piąty, szósty i siódmy sezon. Pozbawili go mózgu a w jego miejsce wpakowali zawartość sedesu. Brawo D&D.

    Davos, bo nagle zakochał się w zwłokach Snowa i bez jakiejkolwiek przyczyny postanowił go wskrzesić i za nim podążać. Tak, to trzyma się kupy…

    No i oczywiście Arya “Wolverine” Stark. To jak prowadzą jej wątek od piątego sezonu to Tragedia.
    Machanie kijkiem jako trening na Człowieka bez Twarzy? Aha…
    Przeżycie kilku dźgnięć nożem przez Starkównę? Tu sprawa robi się poważniejsza. W ten sposób zginęło wcześniej kilka dorosłych postaci w serialu. Choćby Selmy. A Szary Robak był niedysponowany po czyms takim. A nasza Arya wpadła jeszcze do kanałów…
    Walka z ta drugą dziewczyną i zwycięstwo? Zakładając, że przeszły ten sam trening, nie powinno do tego dojść. Nawet w ciemnym pomieszczeniu. Dodając jeszcze do tego ten durny pościg ulicami Braavos.
    Upieczenie ciasta z Freyów i zabicie starego dobrego Waldera? Czysty fanserwis zupełnie nic nie wnoszący do fabuły. Tak jak wybicie reszty familii Lorda Przeprawy.
    Pojedynek z Brienne? Jakim prawem?! Przecież Brienne pokonała Ogara (tak, kolesia który potrafi zatrzymać miecz Góry, co widzieliśmy w pierwszym sezonie) i dzierży miecz z valyriańskiej stali, tj. Wiernego Przysiędze. Zresztą Arya trenowała w Braavos walkę kijem – zupełnie inny styl. Czyli co? Arya jest lepsza od Ogara?
    Mógłbym tak jeszcze wymieniać, no ale po co?

    I to właśnie moja osobista piątka spartaczonych.

    Reply
    • 31 stycznia 2019 at 20:48
      Permalink

      Przecież Brienne pokonała Ogara (tak, kolesia który potrafi zatrzymać miecz Góry, co widzieliśmy w pierwszym sezonie) i dzierży miecz z valyriańskiej stali, tj. Wiernego Przysiędze. Zresztą Arya trenowała w Braavos walkę kijem – zupełnie inny styl. Czyli co? Arya jest lepsza od Ogara?

      Heh, aż mi się przypomniało środowisko mangowe.

      To się chyba RS nazywa, czy jakoś tak (od bodajże “Rozkład Sił”).

      A pokonał B, B pokonał C, C pokonał X, więc – X na pewno nie pokona A. 😉

      Reply
  • 31 stycznia 2019 at 20:36
    Permalink

    Tej przecież Smalljon Umber nie jest główną postacią. Do tego nie występuje w serialu a w książce ginie na krwawych godach.

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 20:44
    Permalink

    Głosowanie o tyle utrudnione, że tych postaci jest po prostu zbyt dużo. Siedząc nad tym wszystkim i gdybając, zdecydowanie dochodzę do wniosku, że powinno być ono rozłożone na etapy – tak samo, jak to poprzednie.

    W ostatecznym rozrachunku postanowiłem więc pominąć te postaci, o których “przecież powszechnie wiadomo”, że dostaną najwięcej głosów – Littlefingera, Varysa, Tyriona, ukochanego przez wszystkich Stannisa.

    Ostatecznie moje głosy powędrowały więc na:

    – Daario oraz Missandei – które w serialu są chyba tylko dlatego, że nie mogłoby ich nie być – sami zaś twórcy kompletnie nie mają na nie pomysłu, przez co – pomimo przybywanie na ekranie – wydają się kompletnie zbędne w tej historii. Co dla pierwszego z wymienionych poskutkowało faktycznie pozbyciem się go tak po prostu (i to nawet nie poprzez śmierć – jak na tą serię przystało – a poprzez zwykłe “pognanie” precz przez kochankę, kiedy jej się znudził) w pewnym momencie.
    Postarzenie tej drugiej zaś – spójrzcie tylko: jakże błyskotliwy z sumie okazał się w efekcie ten pomysł – stworzyło możliwości otwarcia nowego, niezbędnego wątku – w tej jakże ściśniętej fabularnie końcówce – jej romansu. Z eunuchem.

    – Jaime’go i Sansę – argumenty z grubsza przytoczone powyżej przez przedmówców. On – w książkach po swojej przemianie nie był tak bezwolną memeją, jak w serialu przez większość czasu do tej pory. Ona – ewoluuje w książkach. Dojrzewa. Zmienia się stopniowo. A nie nagle transformuje.

    – oraz na Brana. Ponownie – w książkach szkolenie na Trójoką Wronę nie czyni z niego automatycznie takiej zblazowanej i zobojętniałej na wszystko postaci.

    Ale najważniejsze!

    Brak Eurona całkowicie pozbawia sensu taką ankietę.

    Niezależnie, czy jest w napisach, czy nie – jeden z najważniejszych graczy (już teraz możemy to z całą pewnością w książkach przewidywać) powinien być na takiej liście.

    P.S.

    I jak ktoś już powyżej proponował – następną ankietą niech będzie:

    Która postać wypadła lepiej w serialu, niż w książce.

    Albo przynajmniej (jeśli DaeL uważa stwierdzenie zawarte w powyższym zdaniu za obrazoburczą herezję) – która postać najlepiej oddała “ducha” swojej postaci z pierwowzoru.

    Reply
    • 1 lutego 2019 at 19:49
      Permalink

      Najlepiej Ducha oddał Jon, bo coś długo go nie widać w serialu

      Reply
  • 31 stycznia 2019 at 21:03
    Permalink

    Wow, a która postać nie jest spaprana? Ok, no może Bronn…
    Temat rzeka w sumie ale tak, po pierwsze na liście nie ma najbardziej spapranych postaci czyli Eurona, Renlyego i Ashy/Yary i TAK WIEM DaeLu, że nie są wymienieni w napisach, ale mogłeś ich dodać ze względu na to, że ich postacie są niewiarygodnie spieprzone i na tyle ważne dla fabuły serialu, że mógłbyś je spokojnie dodać.
    Po drugie, nwm czy to się kawlifikuje, ale spieprzone, i to głównie przez obsadę są Jon i Daenerys. Po prostu nie mogę patrzeć na ich grę aktorską i Daenerys, której w książce nie lubię w serialu znienawidziłam, a Jonego, którego w książce lubię znielubiałam.
    Po trzecie, i tu już przechodzę do głównego tematu, postacie, które są najbardziej spaprane (i wymienione w plebiscycie) to wg mnie:
    Jaime – jego postać jest spłycona i nie ma w sobie tego czegoś, mimo dobrej gry aktorskiej Nikolaja po prostu nie jest to ten książkowy Jaime – najpierw arogancki i niesamowicie pewny siebie, a potem sarkastyczny, z ironicznym poczuciem humoru i w pewnym stopniu zrezygnowany, noszący w sobie wszystko co go spotkało i ogromne poczucie niesprawiedliwości.
    Sandor Clegane – mimo tego, że Rory gra wg mnie fenomenalnie, po prostu nie jest oddana cała złożoność jego postaci. Przed wszystkim jest za stary, nie zapominajmy, że o ile dobrze pamiętam w momencie rozpoczęcia akcji powiści ma on ok. 27 lat, a w serialu jest jakieś 20 lat starszy, stąd np. w serialu nie mogli przedstawić dokładnie jego relacji z Sansą, bo wyglądałoby to po prostu BARDZO źle. Dalej, w scenariuszu zrobili z niego po prostu wulgarnego, sarkastycznego pijaka-zabijakę co też ma jakąś swoją wartość, ale nie ma pokazanej jego całej tragedii, nie ma sceny gdy opowiada Sansie swoją historię oraz wielu innych, które nadawały głębokość jego postaci. Tego, że jego ideały legły w gruzach w dniu kiedy jego brat został pasowany na rycerza, jedynie jego dystans i ironiczny stosunek do otaczającej go rzeczywistości został pokazany w serialu.

    Reply
    • 31 stycznia 2019 at 22:56
      Permalink

      “a Jonego, którego w książce lubię”
      yyy kogo?

      Reply
      • 31 stycznia 2019 at 23:09
        Permalink

        Chciałam napisać Jona którego a napisałam Jonego, a wyszło jak wyszło

        Reply
  • 31 stycznia 2019 at 21:33
    Permalink

    Czemu nie ma wiecznego niemowlaka dziecka Goździk?

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 22:11
    Permalink

    A ja bym chciała zobaczyć też odwrotne głosowanie – na postaci, które lepiej wypadły w serialu niż w książce.
    Co do tej sondy to dla mnie:
    Jaime – za zbyt długie przebywanie w towarzystwie siostry i bycie jej wiernym, za zbyt małe pokazanie jego przemiany
    Margaery – ograbiono ją ze wszelkich pozorów skromności, jest zbyt wyuzdana w serialu, a Natalie zwyczajnie jest za stara na tę rolę.
    Ogar – jest za stary i jednowymiarowy – ma przeklinać, machać mieczem i to taki comic relief – w książce jednak jest dla mnie postacią bardziej dramatyczną i aż się chce, żeby Sansę częściej ratował.
    Elaria – nie będę oryginalna – za całe Dorne.

    Reply
  • 31 stycznia 2019 at 23:32
    Permalink

    Varys- jego spaprał głównie brak Aegona
    Littlefinger- ostatni sezon z nim to jakaś masakra
    Stannis- głupia śmierć, głupi koniec
    Missandei- drastyczna i bezsensowna zmiana wieku tylko po to, by wprowadzić bezsensowny romans
    Tormund- za maślane oczy do Brienne.

    Zamiast Tormunda wolałbym dać Mance’a albo grupowo Bractwo bez Chorągwi.

    Reply
  • 1 lutego 2019 at 01:53
    Permalink

    Ramsay Snow/Bolton jest lepiej ukazany w serialu niz ksiazce
    Bronn jest lepiej ukazany w serialu niz ksiazce
    i to chyba na tyle xD

    Reply
  • 1 lutego 2019 at 07:28
    Permalink

    To jest jakas postac lepsza w serialu niż w książce?
    Ramsay tez jest spaprany, przeciez w książce procz tego ze miał ambicje i był okrutny to byl jeszcze glupi i niewyksztaucony. Nawet mieczem nie umial dobrze walczyc. Mial tylko swoich przydupasów i jakąś tam pozycję. Widac że jego ojciec nim gardzi ale nie ma nikogo innego i boi sie o przyszle dzieci. Powinien sie bać jeszcze o pszyszłość rodu.
    Bronn w serialu jest fajny ale czy lepszy niz w ksiażce to bym nie powiedziała. W serialu jest ppkazany zbyt pozytywnie. A niezapominajmy jak powtarza wszystko paluchowi i jeszcze to co odpowiedział na pytanie czy zabił by niemowle. W serialu czekałam na moment kiedy pokażą jego prawdziwą naturę. No i nie ożenił się z Lolys. Pewnie nie mieli pomysłu co on takiego fajnego zrobi w tym zameczku. Jestem bardzo ciekawa. Macie jakieś podejrzenia co z nim dalej będzie? 🙂

    Reply
    • 1 lutego 2019 at 14:19
      Permalink

      Zgadzam się ze wszystkim, tak jak pisałam wyżej wg mnie wszystkie postaci są mniej lub bardziej spaprane w serialu, dlatego plebiscyt pt ,,Kto jest lepiej przedstawiony w serialu” nie ma sensu. Po pierwsze postać nie może być lepiej przedstawiona niż w książce, bo to książka definiuje jako ta postać jest. Z Bronnem sytuacja jest taka, że dostał on więcej czasu ekranowego i jego postać w serialu jest nieco inna. Dlatego ocenianie czy jest to na plus czy minus jest już kwestią indywidualną.

      Reply
    • 2 lutego 2019 at 01:47
      Permalink

      Moim zdaniem Ramsay nie jest spaprany w serialu, wręcz przeciwnie 😉 Tak jak w twoim komentarzu – książkowy Ramzio to z jednej strony cwana, ale z drugiej strony trochę przygłupawa klucha która ciągle chodziła z obstawą, nawet miał Obdzieracza żeby sobie przy zabawie z Fetorem za bardzo rączek nie pobrudzić. A serialu zrobiono z niego badassa i pełnoprawny czarny charakter. Okrutny, inteligentny, brutalny, umiał walczyć i był dobrym strategiem. Brakowało mi w książkowym Ramsayu takiego pazura jaki miał w serialu.
      Ale może inaczej rozumiemy słowo ‘spaprany’. Dla mnie nie tyle jest to jakakolwiek zmiana bohatera, tylko zmiana na gorsze. W serialu Ramzio zyskał, dlatego moim zdaniem spaprany nie jest.
      No i Davos, Davos w serialu też chyba jest dla mnie lepszy. Pokazanie jego relacji z Shireen było miłe.

      Reply
      • 3 lutego 2019 at 09:26
        Permalink

        Dokładnie tak samo rozumiemy “spapranie”. Ramsay jest po prostu ciekawszą postacią w serialu niż w książce. W książce to brutalny, prymitywny przygłup. W serialu – sprytny, inteligentny psychopata. Cersei w serialu też wydaje mi się ciekawszą postacią. Jak wszystko – jest to subiektywne odczucie, ale w serialu szczere mówiąc, kibicuje jej w walce o utrzymanie władzy. Jest okrutna, zgorzkniała, popełniła mnóstwo głupich błędów, ale wyciągnęła z nich wnioski – pytanie czy słuszne. Widać logikę w prowadzeniu tej postaci, oczywiście jest to też olbrzymią zasługa grającej jej aktorki, która jest fenomenalna i często ratuje ten serial w ostatnich sezonach. Książkowa Cersei to niezrównoważona idiotka – trudno, przynajmniej mi, czuć do niej sympatię

        Reply
        • 3 lutego 2019 at 19:36
          Permalink

          “W książce to brutalny, prymitywny przygłup.”
          no chyba nie. przeciez polnoc rozegral jak dziecko, zwlaszcza w czasie jak udawal fetora. przyglup padlby juz u lady hornwood xd

          Reply
  • 2 lutego 2019 at 01:37
    Permalink

    To i ja dorzucę coś od siebie:
    1. Theon – aż dziwię się, że nikt o nim nie wspomina. W serialu zrobiono z niego po prostu głupka. Chociaż Alfie Allen aktorsko robi moim zdaniem świetną robotę osoby drastycznie złamanej psychicznie i raczej na plus pokazanie tortur, to najważniejszym elementem Theona książkowego było pokazanie jego wewnętrznych przeżyć – dlaczego zrobił to co zrobił (odbicie Winterfell), jak skrajne emocje wtedy przeżywał, chociażby gdy nie chciał żeby zabite dzieci młynarza zostały pochowane w kryptach – wszyscy mieli go za okrutnika, a on po prostu nie chciał żeby nie-Starkowie tam spoczęli. No i jego rozdziały w Tańcu, zwłaszcza w drugiej części – przemyślenia, rozmowy z Czardrzewem, pokazanie jak bardzo kochał Starków… nie mogę przeboleć jak bardzo jego postać w serialu została spłycona do ofiary losu i tchórza. Dla mnie w książce jest najciekawszą, najbardziej tragiczną postacią i moim ulubionym POVem.

    2. Jaime – kolejna niemiłosiernie spłycona postać, która w książce przebyła tak długą drogę, ale w serialu nie potrafiono tego pokazać. Kasting uwielbiam, Nikolaj pasuje świetnie, jednak zrobienie z Jaime’go pieska Cersei aż do końca 7 sezonu to coś okrutnego dla tego bohatera. Po powrocie do Królewskiej Przystani stał się strasznie przezroczysty.

    3. Sansa – było w porządku aż do wysłania jej do Boltonów, czego po prostu nie da się logicznie wytłumaczyć. W książkach Sansa powoli dojrzewała, uczyła się grać. W serialu nagle ewoluowała niczym pokemon i zrobiła się “drugą Cersei”.

    4. Ellaria – może nie sama postać która mało mnie interesuje, ale podpinam do niej cały beznadziejny wątek Dorn, który w książkach też mi się za bardzo nie podobał, ale po pierwsze – był, po drugie – był naprawdę sensowny.

    5. I na deser Stannis – nie ma co się rozwodzić. Serialowy Stannis to jedno wielkie nieporozumienie.

    Dorzuciłabym Jarę/Ashe – nie lubię jej i tu i tu, ale zrobienie z atrakcyjnej, silnej i niezależnej kobiety nijakiego babochłopa to zbrodnia. Chociaż serialowa Jara ma plusik za próbę ratowania brata.

    Reply
  • 2 lutego 2019 at 06:44
    Permalink

    Nie wiem czy ma sens ta ankieta. Z jednego prostego powodu. Losy większości postaci zostały w serialu popchnięte do przodu albo wręcz zmienione względem książki. Czy oceniamy zatem, które z postaci zostały rzeczywiście spaprane, czy też, które mają po prostu ciekawsze i lepiej napisane przygody? Czy gdyby książkowy Tyrion siedział przez większość pobytu w Essos na dupie i opowiadał kretyńskie dowcipy to byłby nadal ciekawszy niż ten serialowy? Wątpię. Myślę, że byłby taki sam. Serialowy Tyrion dość wiernie oddaje książkowego Tyriona. Podobnie jest z większością postaci. Albo są takie same jak w książce, albo nawet lepsze. Naprawdę spapranych w serialu postaci jest niewiele, co innego spapranych przygód. Do ewidentnie gorszych w serialu zaliczyłbym np. Brienne, która w książce jest daleko bardziej ludzką i sympatyczniejszą osobą niż ten Robocop z serialu. A także dwie postaci nieobecne w ankiecie – Yarę/Ashę oraz Eurona. To po prostu nie oni. Wolę również książkowe wersje Aryi i Catelyn Stark. Serialowa Arya jest od początku zbyt mroczna względem książkowego pierwowzoru. Zaś książkowa Catelyn dużo bardziej zmysłowa. 🙂 Znacznie dłuższa byłaby za to lista postaci, które serial pokazał in plus. A sztandarowym przykładem jest tu Cersei, która w serialu wprawdzie dalej jest wredna, ale też i niepozbawiona swoistego wdzięku. Natomiast książkowa Cersei to po prostu głupie, niszczycielskie bydlę.

    Reply
  • 3 lutego 2019 at 01:49
    Permalink

    DaeL średnio fortunnie wybrałeś to kryterium nominacji. Może jakaś korekta i dodatkowe głosowanie na postaci, których nie ma w napisach? Bo sporo jest takich wartych ‘docenienia’.

    O Euronie i Ashy / Yarze było. O Robaku sam wspomniałeś. A gdzie Rickon Stark? Gdzie Doran Martell? Gdzie Bloodraven? I ch., że nie było ich w napisach. Bez nich ten ranking jest uboższy.

    Reply
  • 3 lutego 2019 at 16:56
    Permalink

    Zgadzam się co do tego, że w ankiecie brakuje bardzo możliwości oddania głosów na kilka ważnych postaci. Nawet, jeśli nie pojawiły się one w napisach to i tak miały dla książek/serialu na tyle duże znaczenie, że wypaczenie ich w serialu stało się niestety bardzo przykre. Dla mnie takim bardzo jaskrawym przykładem jest Doran, który w książce jest ważnym graczem i to on odgrywa kluczową rolę w Dorne, a w serialu jego postać przez cały czas nie robi absolutnie nic, a na końcu daje się uśmiercić w kuriozalny sposób. Szkoda gadać…

    A z postaci, które były na liście i na które oddałem głos:

    – STANNIS – to był mój pierwszy i najbardziej oczywisty wybór, bo jego postać jest wypaczona praktycznie od momentu pojawienia się na ekranie. Większość piszących wyżej wspomina głównie o spaleniu Shireen, ale prawda jest taka, że już od drugiego sezonu serialowy Stannis znacznie odbiegał od książkowego pierwowzoru na niekorzyść i piszę to z przykrością, bo lubię aktora, który odtwarzał tę rolę i domyślam się, jak podczas czytania scenariusza musiał zgrzytać zębami niczym książkowy JPK 😛 Książkowy Stannis jest twardy i surowy, ale też sprawiedliwy, ma zasady, nie jest jakimś fanatykiem Chlora, a jedynie traktuje go jako środek do zdobycia należnej mu korony. Nie zdradza żony, nie pali ludzi jeśli nie musi, słucha doradców (Davosa), a wyruszając pod Winterfell każe swoim żołnierzom chronić Shireen i osadzić ją na tronie w przypadku swojej śmierci. Serialowy Stannis odwrotnie – gzi się z Melą i daje jej manipulować na wszystkie sposoby, nie jest zbyt honorowy, a na końcu pali własną córkę i jedyną następczynię tronu tylko po to, by stopić śnieg, co i tak nie daje mu kompletnie niczego, bo zaraz potem ginie w idiotyczny sposób :/
    To jest bez wątpienia najbardziej spaczona serialowa postać, którą Dedeki wręcz zmasakrowali chyba tylko dlatego, że jej nie lubili (co sami potwierdzali w wywiadach).

    – Ellaria – skoro nie można było oddać głosu na Dorana to zagłosowałem na nią, bo cały jej wątek jest symbolem całkowitego wypaczenia książkowego Dorne

    – Brienne – w książce jest dużo ciekawsza, sympatyczniejsza i chyba też mądrzejsza. W serialu tak jak w książce szuka Starkówien, tyle że tutaj je odnajduje… i co z tym robi? Pozwala Aryi uciec, a Sansie nie jest w stanie w żaden sposób pomóc. Za to zjawia się nagle nie wiadomo skąd przy rannym Stannisie i zabija go “w imię króla Renly’ego” (WTF?). Książkową Brienne lubię i jej kibicuję, serialowa zaś tak mi obrzydła, że życzę jej jak najszybszego zgonu.

    – Davos – znów piszę to z przykrością, bo lubię zarówno samą postać, jak i aktora i do pewnego momentu jego postać w serialu była prowadzona fajnie, ale po śmierci Stannisa to się zupełnie zmieniło. Gdy Davos był pod Murem, zobaczył wracającą Melisandrę, która opuściła Stannisa. I co z tym zrobił? Nic! To samo, gdy usłyszał Brienne mówiącą, że zabiła Stannisa. Przecież książkowy Davos posiekałby obydwie baby za to, co zrobiły z jego ukochanym królem!

    Reply
    • 3 lutego 2019 at 17:19
      Permalink

      Ciąg dalszy, bo skończył mi się limit znaków:

      Jeszcze odnośnie Davosa – ten serialowy nie podjął żadnych kroków wobec Brienne (na Melkę się wkurzył, ale dopiero wtedy, gdy znalazł pod Winterfell konika Shireen), a potem przykleił się do Jona, choć nie było ku temu większych fabularnych przesłanek – ot wygląda to trochę tak, że Dedeki chcieli pozbyć się Stannisa, ale nie chcieli uśmiercać Davosa, który jest postacią sympatyczną i lubianą chyba przez wszystkich, a że jego wątek po śmierci JPK stracił znaczenie, doczepili go na siłę do Jona.

      – Sansa – piąty głos poszedł na Starkównę, która w książce na początku była głupia i naiwna i ciężko się czytało jej wątek, ale z czasem, mozolnie, zaczęła pojmować otaczający ją świat i coś tam działać w Dolinie i możliwe, że jeszcze będzie samodzielnym graczem. W serialu było podobnie, tyle że Dedeki wymyśliły sobie wycięcie książkowego wątku Jeyne Poole i wrzucenie tam Sansy, przez co rozwalili kompletnie całą jej przemianę (przy okazji spaczyli też postać Palucha). Serialowa Sansa z naiwnej dziewczynki przeistacza się w osobę, która ratuje Littlefingerowi tyłek w Dolinie przy okazji narady lordów po śmierci Lysy (co też swoją drogą było głupie, bo w książce Paluch uratował się sam), tylko po to, by za chwilę znów stać się bezbronną ofiarą manipulowaną i wykorzystywaną na wszystkie sposoby przez Ramsaya… No, ale kiedy w końcu się od niego uwolniła, Dedeki ponownie kreują ją na gracza. Zero w tym logiki i konsekwencji.

      Oprócz ww., wskazałbym jeszcze Palucha (do połowy serialu jego postać prowadzona była świetnie, później niestety zaczęli psuć jego postać, począwszy od “sądu” w Dolinie, a skończywszy na oddaniu za darmo Boltonom Sansy i w końcu absurdalnej śmierci) i Varysa (w którego wypadku wycięcie wątku Młodego Gryfa sprawiło, że motywy i postępowanie eunucha z 1 i 5 sezonu są ze sobą całkowicie sprzeczne), ale prawda jest taka, że mniej lub bardziej wypaczonych postaci było w serialu mnóstwo. Żeby wspomnieć choćby przytaczanych przez innych Jaime’go czy Theona. Już nie mówiąc o Euronie, który jest bardziej odpowiednikiem książkowego Victariona niż Eurona.
      Tyrion też w ostatnich sezonach stracił cały błysk i polot, którymi zachwycał wcześniej.

      Można by tak wymieniać bez końca…

      Reply
  • 3 lutego 2019 at 19:10
    Permalink

    Jak czytam jakie cyrki się działy od 5 sezonu na przykładzie losów Davosa w poście @Bezimienny to stwierdzam, że dobrze robię nie oglądając tego serialu. Oczywiście zgadzam się z @Aria odnośnie tego, że generalnie większość postaci w porównaniu do powieści jest słaba(wyjątki – Ned, Viserys, Joffrey, zmieniony względem pierwowzoru Alliser Thorne mi się podobał, Jorah). Do 4 sezonu włącznie za najbardziej zepsute postacie uznaje:
    – STANNIS – nie, nie, jeszcze raz nie. Aktor wspaniały, czuje postać i szacunek że przy tak beznadziejnie rozpisanym scenariuszu potrafił to zrobić. D&D nienawidziły tej postaci i było to czuć. Tam gdzie pisali Cogman(cały 4 sezon odnośnie Stasia to z pewnością jego robota) & GRRM było widać dużą poprawę. Podobnie jak Mance Rayderowi, żałowano mu czasu antenowego w przeciwieństwie do pewnej rudej kurtyzany.
    – ASHA – brakuje jej w zestawieniu. Nie mam nic do aktorki, ale do roli zupełnie nie pasuje. Ponadto Ashy serialowej brakuje bystrości i inteligencji. W książce nawet dobrze się ją czyta(chyba najlepiej z POV kobiecych) nawet jeśli niektóre rozdziały były zbędne bądź robiły za zastępstwo Cebulowego Namiestnika. W serialu można by ją wyrzucić bez żalu.
    – DAENERYS – problem z nią w serialu jest taki, że Clarke jest raczej słabą aktorką i nie czuje roli, którą gra od 2 sezonu. 2 sezon pod tym względem to była kopalnia beki. Do dzisiaj nie zapomniałem komicznego krzyku “Where are my dragons?!”. Potem były dobre momenty jak ten z kupieniem armii nieskalanych, generalnie jednak aktorsko lipa. Ponadto, charakteryzacja tej postaci, zwłaszcza zamieszanie z perukami które od pewnego momentu były blond wcale nie wyszła na dobre.
    – CERSEI – za wybielanie tej postaci ogromny minus dla D & D. Chimeryczna gra(choć generalnie lepiej nic Emilia) i charakteryzacja postaci(podobnie jak przy Dance zamieszanie z perukami).
    – RAMSEY – co tu dużo pisać – ta postać zupełnie nie przypomina książkowego Ramseya.

    Nagrody specjalne(może nie zepsute ale niepasujące postaci):
    – RENLY – trochę niepodobny do książkowego. Mniej dostojny, bardziej Littlefingerowy. Może to kwestia aktora, trudno powiedzieć.
    – GÓRA – dla mnie jedyny prawdziwy Gregor to ten z pierwszego sezonu. Każde kolejne wersje to była pomyłka.
    – DARIOO – generalnie dziwna zmiana aktora. Ten pierwszy bardziej pasował do pierwowzoru. Ten drugi to nagle trochę taki Jorah – bis.
    – TYRION – dawno temu pisałem, że aktor jest dużo za dużo przystojny jak na postać przez niego graną, do tego zbytnio oszczędzany(w książce kilka razy solidnie oberwał, w serialu nie). Idealny byłby Toby Jones w młodszej wersji, szkoda że nie ma machiny czasoprzestrzennej aby ich zamienić. Aktorsko Dinklage to czołówka i tu nie mam żadnych uwag.

    Reply
  • 3 lutego 2019 at 21:57
    Permalink

    Tak wiele do wyboru, tak wiele… oddałem głos na Petyra, Sansę, Ellarię, Varysa i Davosa. 3 pierwsze bez komentarza, były tu omówione po stokroć. Varys za cały okres od sprowadzenia Tyriona na wschód – zrobił się taki jakiś bezpłciowy (hehe), szczególnie w ostatnim jak dotąd sezonie, w zasadzie tylko potakiwał. A Davos, jak ktoś słusznie zauważył, jakoś zadziwiająco lekko porzucił Staszka na rzecz zmarłego bękarta, z którym nic go nie wiązało, strasznie to sztuczne.
    I tak, ja też poczytałbym ankietę o postaciach ciekawie odwzorowanych.

    Reply
  • 4 lutego 2019 at 04:31
    Permalink

    Napisałam długiego posta ,ale netowe krasnoludki zaszalały niestety . To tylko wymienię 5 chociaż by się chciało więcej. Są tez osoby, które lepiej wypadły w serialu niż w książce np. Danderys czy Bron.
    A najbardziej popsute osoby czy osobowości to moim zdaniem:
    1. Melisandre ,
    2. Missandei ,
    3. Varys ,
    4. Tyrion – 6-7 sezon,
    5. Bran.
    Może jutro uzasadnię . Teraz po wywaleniu mojego posta w kosmos, w którym było uzasadnienie nie chce mnie się .

    Reply
  • 4 lutego 2019 at 04:37
    Permalink

    Jeszcze popsuli Petera szczególnie 7 sezon i Eurona, który ma dużo mniej miejsca w serialu niż w książce a jest ważny i Catlyn Stark po śmierci wywalili tez źle.

    Reply
  • 5 lutego 2019 at 13:32
    Permalink

    A ja się nie zgadzam, Ramsey książkowy jest moim zdaniem lepszy z jednego powodu – nie jest tak ograny. Zimny psychopata z cynicznym uśmieszkiem do motyw już odegrany w kinie, a ta świnia z książki to coś fajnego.

    Reply
  • 5 lutego 2019 at 15:26
    Permalink

    Mam wrażenie, że większość z komentujących jako spapranie traktuje jakąkolwiek zmianę postaci, stąd też głosy na Ogara czy Bronna, którzy w serialu są znacznie lepsi. Ogar przez pierwsze 4 sezony nie wyglądał staro, dopiero w szóstym zepsuli mu charakteryzację, co jest jeszcze śmieszniejsze, gdy jego starszego brata gra trzydziestolatek.
    Moje głosy idą na:
    – Littlefingera – głupia, rozczarowująca śmierć i usunięcie motywu intryg z serialu
    – Varysa – usunięcie motywu intryg i sprowadzenie go do roli statysty
    – Tyriona – jak wyżej, od 5. sezonu równie dobrze mogłoby go w ogóle nie być, stracił swój pazur
    – Ellarię – jak już napisano, symbol spłycenia Dorne
    – Aryę – wymuszone i sztuczne kreowanie jej na badassa od 7. sezonu
    Mam nadzieję, że powstanie też ankieta o postaciach, które w serialu są lepsze, bo m.in. Ogar i Bronn zasługują na docenienie :). Nie każda zmiana jest od razu zmianą negatywną.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków