Paradoks Fermiego #1

Zapewne wielu z Was widziało u nas serię No More Fermi, jednak omijało ją szerokim łukiem ze względu na barierę językową. Dzisiaj nie jest już to wymówką – prezentujemy Paradoks Fermiego tłumaczenia hihihiohi. Zapraszam do lektury!

20 marca, 2026
TAJEMNICZE OBIEKTY NASZEGO WSZECHŚWIATA

Witam na moim blogu! Raz, dwa trzy – czy to jest włączone? Wiem, wiem – kiepski dowcip.

Zdecydowałem się robić coś produktywnego w moim czasie wolnym. Nie zrozumcie mnie źle, nie żebym był znudzony spędzaniem każdej wolnej chwili na Reddicie, ale czuję, że to odrobinę bierna zabawa. Dlatego też, zdecydowałem się prowadzić bloga. Chciałbym podzielić się moją wiedzą o otaczającym nas wszechświecie z szerszą publicznością. Moi obecni znajomi albo pracują ze mną w Europejskiej Agencji Kosmicznej i już wszystko wiedzą – ich słowa, nie moje – albo po prostu mówią „ Bob jest znowu w trybie Star Trek, nie dajcie mu więcej pić”.
W tym poście chciałbym podzielić się z wami kilkoma informacjami o tajemniczych obiektach w obserwowalnej części wszechświata. Na początek zacznijmy od zamierzchłej przeszłości, czyli kanałów marsjańskich.

Giovanni Schiaparelli, mapa kanałów na Marsie z 1877 r.

Był sobie kiedyś facet, co zwał się Percival Lowell. Był on amerykańskim astronomem, który żył w XIX i XX wieku. W czasie swego życia był jedną z głównych sił sprawczych, które doprowadziły do odkrycia Plutona. Był mądrym gościem. Niestety, dosyć dla niego pechowo, jest najlepiej znany z odkrycia tajemniczych, acz nieistniejących, kanałów na Marsie. Spędził on piętnaście lat swego życia badając Czerwoną Planetę. W swoim obserwatorium w Arizonie Lowell dostrzegł skomplikowane kanały, które, był przekonany, służyły do irygacji i były dowodem na życie na Marsie. Opublikował nie jedną, a aż trzy książki, aby przepchnąć ten pomysł.
Odkrycie Lowell’a, pomimo sceptycznych opinii innych astronomów, podekscytowało społeczeństwo. Dzisiaj wiemy, że nie ma jego kanałów i oaz, niemniej jednak w tamtym czasie wyglądały na rzeczywistą możliwość. Dopiero NASA z misją Mariner w latach 60′ zapewniła nam zdjęcia Marsa wysokiej jakości, ostatecznie odrzucając pogląd o małych zielonych ludkach żyjących w naszym najbliższym sąsiedztwie. Patrząc z perspektywy czasu, Lowell prawdopodobnie powinien był czyścić soczewki swego teleskopu odrobinę lepiej.
Drugi tajemniczy obiekt na dzisiejszej liście to KIC 8462852 – można połamać sobie język. Gwiazda ta była w centrum uwagi około 10 lat temu, ponieważ spekulowano, że może orbitować wokół niej Rój Dyson’a. Spekulacje te pojawiły się w związku z nietypowym migotaniem, jakim charakteryzowała się ta gwiazda.

Rój Dysona.

Czym jest Rój Dyson’a? Z całą pewnością może być to chwytliwa nazwa floty autonomicznych odkurzaczy, ale w kategoriach naukowych jest to podzbiór tak zwanej Sfery Dyson’a. Spekuluje się, że w związku ze zwiększającym się zapotrzebowaniem na energię, cywilizacje będą musiały pobierać całą energię swoich gwiazd. Robić to będą poprzez otoczenie ich całego systemu planetarnego sztuczną strukturą, którą nazywamy Sferą Dyson’a. Kamieniem milowym w kierunku takiej megastruktury byłby Rój Dyson’a – zestaw wielkich satelitów orbitujących wokół gwiazdy, rodzaj rusztowania dla przyszłej większej struktury. Jest to w zasadzie elektrownia słoneczna w kosmosie na wielką skalę. Rój Dyson’a wokół gwiazdy, od czasu do czasu, przesłaniałby ją nam z widoku tak, że wydawałaby się migotać w nietypowy sposób.
Wielokrotnie ludzie biorący udział w projekcie Poszukiwania Inteligencji Pozaziemskiej (SETI) decydowali się nasłuchiwać KIC 8462852 w poszukiwaniu jakiegokolwiek sygnału radiowego – bez powodzenia. Przeprowadzono dalsze badania, ale do dziś ich wyniki nie są jednoznaczne. Lubię sobie wyobrażać, że naprawdę wokół tej gwiazdy orbituje Rój Dyson’a, ale cywilizacja już dawno nie istnieje. Byłby to galaktyczny odpowiednik Pompejów, zamrożony w czasie, abyśmy mogli go pewnego dnia odkryć.

Gigantyczny Teleskop Magellana.

Ostatnie na naszej Liście Tajemnic jest niedawne odkrycie obiektu nazwanego Dziwnym Niebieskim Punktem. Nowootwarte Teleskopy Magellana w Chile zaobserwowały go w zeszłym miesiącu. To odkrycie jest naprawdę ekscytujące, ponieważ nikt nie ma dla niego dobrego wyjaśnienia – absolutnie żadnego. Dziwny Niebieski Punkt, w skrócie DNP, jest po prostu źródłem niebieskiego światła. Jest około jedną dwudziestą roku świetlnego od nas – tak więc w skali astronomicznej naprawdę blisko, jednak w ludzkiej, nadal bardzo daleko. Emituje niebieskawe światło bardzo wąskiego pasma, długości fali 452nm – dla tych, którzy pragną nieco technicznych szczegółów. Żaden znany nam pierwiastek nie emituje światła tej częstotliwości.
Co to zatem może być? Z pewnością nie jest to kometa – najdalsze są kilka dni świetlnych od nas i nie są jasne tak daleko od słońca. Wspaniały spektakl, jakim nas one raczą, jest efektem ulatniających się z ich powierzchni gazów, kiedy przelatują blisko naszej gwiazdy. Kiedy odlatują skąd przybyły – daleko za orbitę Plutona – są tylko dużymi kawałkami lodu i kamieni, ledwie wykrywalnymi przez nawet najlepsze teleskopy.
DNP nie może być również samotną planetą – planetą, która nie krąży wokół żadnej gwiazdy. Jest po prostu zbyt jasna i ma specyficznie, wąskie spektrum światła. Samotna planeta odbijałaby szerokie spektrum, nie mówiąc o tym, że tak daleko od nas jest bardzo mało promieni słonecznych.
Osobiście stawiam na jakiś nowy gwiazdopodobny obiekt (pulsar, gwiazda neutronowa, tego typy rzeczy) na który po prostu nigdy wcześniej nie natrafiliśmy. Tak czy siak, na razie jest to tajemnica. Najtęższe umysły na Ziemi, i niektórzy zwyczajni ludzie również, próbują to rozgryźć. Jak na razie DNP pozostaje zagadką i zazdrośnie strzeże swoich tajemnic.

-->

Kilka komentarzy do "Paradoks Fermiego #1"

  • 10 grudnia 2017 at 12:43
    Permalink

    Interesujące. To będzie seria takich ciekawostek o wszechświecie, tak? Widziałem orginał, ale nie wiedziałem czym dokładnie był. Wiemy, czy ten DNP się porusza?

    Reply
    • LLothar
      10 grudnia 2017 at 13:13
      Permalink

      Ciekawostki o wszechświecie w formie fabularnej, jeśli już miałbym jakoś charakteryzować.

      Szczegółów można się dowiedzieć albo z wersji angielskiej albo z Polskiej, która będzie ukazywać się równolegle.

      Reply
  • 10 grudnia 2017 at 15:43
    Permalink

    A kiedy będzie następna część wersji angielskiej?

    Reply
    • LLothar
      10 grudnia 2017 at 16:19
      Permalink

      W jeszcze jedna niedzielę grudnia.

      Reply
  • 10 grudnia 2017 at 23:04
    Permalink

    A mi się bardzo podoba, że piszesz teraz w ojczystym języku. Próbowałem czytać angielska wersje ale słabo mi poszło. Powodzenia.

    Reply
  • 12 grudnia 2017 at 13:05
    Permalink

    Słońce, Wszechświat piszemy z dużej litery.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków