FSGK.PL

since 1998
Teraz jest 17 października 2018, o 23:29

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 308 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7
Autor Wiadomość
PostNapisane: 4 września 2018, o 11:03 
Avatar użytkownika
Mr. Perfect
Offline

Dołączył(a): 8 maja 2014, o 07:04
Posty: 476
Obrazek
Philip Norman- Rolling Stones

"Kultowa" bo wydana w latach 80' i ustawicznie wznawiana, uzupełniania biografia gigantów roka.
To pierwsza książka w moim życiu, którą przeczytałem dwa razy. Mam teraz dwie perspektywy-
laika w zakresie stonesów z 2012 roku oraz rozkochanego w ich muzyce, orientującego się w dyskografii miłośnika, który pożarł godziny dokumentów na youtube.

Z obu perspektyw tę książkę czyta się świetnie, polecam. Nie znając stonesów tak dobrze i tak bawiłem się świetnie. Ich historia jest ciekawa. To jak bardzo to niegrzeczni chłopcy sprawia, że na niektóre spektakle deathmetalu, ekscesy innych gwiazd rocka czy odgryzanie głów gołębiem reagujemy uśmiechem politowania. Wiedli imprezowe życie bogów a na ich drodze wydarzyło się wiele ważnych dla społeczeństwa rzeczy nie mówiąc o przeżyciach samych 'stonesów"-trudnych przejściach jak śmierci, wyroki sądowe czy nienawiść.
Będąc troche bardziej obeznanym razi tak szczątkowa ilość słów poświęconych Mickowi Taylorowi, Billowi Wymanowi i Ronniemu Woodowi (o tym ostatnim jak już coś przeczytamy to sądy o jego miernocie względem innych gitarzystów rozważanych dl RS po odejściu Micka Taylora)

Szkoda, że książka traci tempo opisując wydarzenia po 1990 roku a właściwie bardzo streszcza okres 1985-2012. Niepotrzebnie też czuć niechęć autora do Micka Jaggera, któremu kolejna szpila wbita jest w posłowiu czyli aktualizacji z 2012 roku.
9/10
Świetna książka! Upolowałem już (co nie jest łątwie) autobiografie Keitha "Życie" z 2011 roku, zapowiada się ciekawie.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 września 2018, o 11:47 
Avatar użytkownika
Pan Bob Budowniczy Kierownik
Online

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 20:00
Posty: 6068
Lokalizacja: Gdańsk / Wyszków
koobik napisał(a):
Szkoda, że książka traci tempo opisując wydarzenia po 1990 roku a właściwie bardzo streszcza okres 1985-2012.


To jest problem z wieloma biografiami muzycznymi. Czytałem książkę o Davidzie Bowiem i odniosłem wrażenie, że po Let's Dance nagrał kilka gniotów, albo nic nie znaczących krążków, ożenił się z modelką, po czym umarł. A dla mnie właśnie płyty z ostatnich 20 lat życia artysty mają ogromną wartość i deprecjonowanie ich jest mocno krzywdzące. Za to dokładnie wiem co, gdzie i z kim robił Bowie przez pierwsze 20 lat swojego życia. Z dokładnością do pory dnia.

_________________
Jest na tym padole wiele dobrych wynalazków: jedne z nich są pożyteczne, inne znów miłe: za nie też i ziemię miłować należy. Zaś niejedno jest tak dobrze wynalezione, że jest jako pierś kobieca: i pożyteczne, i miłe zarazem.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 12 września 2018, o 20:40 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4935
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Obrazek

Adrian Goldsworthy - Pax Romana. Wojna, pokój i podboje w świecie rzymskim

Chciałem przeczytać jakąś książkę o starożytnym Rzymie. Nigdy nie czytałem niczego na ten temat poza podręcznikiem do historii ze szkoły średniej. No dobra, znalazłyby się jakieś zeszyty Ospreya o bitwach z udziałem Rzymian ale tak poza tym to nic. No ok, jeszcze był Asterix ;) Wybrałem na chybił-trafił i jestem raczej zadowolony. Goldsworthy to chyba jeden z tych anglosaskich autorów, którzy stawiają na potoczystość narracji i piszą ciekawe książki dla wszystkich a nie smętne opracowania naukowe dla studentów. Tzn. chronologia nie zawsze jest zachowana, nie ma tu nawału dat i postaci ale za to jest dużo ciekawostek i dużo wskazywania powiązań pomiędzy różnymi zjawiskami. Generalnie jest to książka o rzymskich sprawach wewnętrznych - o tym jak Rzymianie zarządzali podbitymi terenami, jak wyglądała ich administracja na tych obszarach, jak współpracowali z miejscowymi elitami, jak ścigali bandytów, jak ich karali, jak tłumili bunty itd. Przy okazji można się oczywiście dowiedzieć sporo o codziennym życiu a takie tematy zawsze lubię. Nie mam wielkiego porównania ale skoro kilkusetstronicowa cegła mnie nie uśpiła, a wręcz zachęciła do sięgnięcia po kolejne książki o tej tematyce, to chyba nie jest źle. 7/10

_________________
Obrazek
Arbeit macht frei!
Urodzić się [100%] Wykształcić się [100%] Znaleźć pracę [100%] Znaleźć kobietę [100%] Założyć rodzinę [100%] Wziąć kredyt [100%] Spłodzić dziecko [100%] Wychować dziecko [50%] Spłacić kredyt [20%] Iść na emeryturę [0%] Umrzeć [0%]


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 18 września 2018, o 22:15 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4935
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Obrazek

Vincent Curcio - Henry Ford

Zastanawiam się jakim cudem Hollywood nie nakręciło jeszcze jakiegoś epickiego fresku o Henrym Fordzie. Najlepiej z kimś takim jak Daniel Day-Lewis w roli głównej, no bo kto inny mógłby udźwignąć przedstawienie takiej postaci. Pewnie chodzi o ten cholerny antysemityzm, niestety w mocno wojowniczym wydaniu. Ktoś nawet nazwał Forda "najbardziej wpływowym antysemitą świata po Adolfie Hitlerze". A Hollywood to jak wiadomo sami... No wiadomo po prostu, nie ma się co zagłębiać ;) Poza tym kontrowersje na ekranie nie musiałyby spodobać się spadkobiercom ani zarządowi koncernu. Jest jak jest - wielkiego filmu o Fordzie, najlepiej nakręconego przez Scorsese nie ma i pewnie nie będzie. Szkoda! Zawsze można sobie poczytać u Vincenta Curcio, choć jest to biografia dość powierzchowna, pozbawiona literackiego błysku i pisana z wyraźną sympatią do bohatera. Tę sympatię trudno mi było podzielić podczas czytania o demiurgicznych zapędach przemysłowca i jego bezwzględności. Ford wydał mi się raczej ciemną i ponurą postacią, choć dla Amerykanów to przede wszystkim człowiek, który zmienił ich kraj i życie, więc rozumiem, że oceniają go według taryfy ulgowej. W każdym razie jakby ktoś chciał poczytać o pacyfiście masowo produkującym uzbrojenie, wojowniczym antysemicie będącym zwolennikiem równouprawnienia kobiet i czarnoskórych, najbogatszym człowieku świata mającym problemy z czytaniem i ortografią, staromodnym świętoszku mającym na boku rodzinę-bis, kapitalistycznym wyzyskiwaczu a zarazem szczodrym filantropie to może zajrzeć do książki Curcio. Ford sam w sobie był tak na tyle fascynujący, że nawet przeciętna książka na jego temat jest warta przeczytania. Ja mimo wszystko będę jeszcze szukał czegoś napisanego z większym polotem i bardziej szczegółowego. 6/10

_________________
Obrazek
Arbeit macht frei!
Urodzić się [100%] Wykształcić się [100%] Znaleźć pracę [100%] Znaleźć kobietę [100%] Założyć rodzinę [100%] Wziąć kredyt [100%] Spłodzić dziecko [100%] Wychować dziecko [50%] Spłacić kredyt [20%] Iść na emeryturę [0%] Umrzeć [0%]


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 20 września 2018, o 19:47 
Avatar użytkownika
rzuff
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 18:58
Posty: 3703
Lokalizacja: Warszawa
Kupiłem sobie tego Goldsworthy'ego Armie Rzymską na wojnie, bo Pax Romana była o 20zł droższa niz na stronie Empikowej.

I jeszcze kompanie braci wreszcie zanabyłem :D

_________________
Obrazek
#sgk 4 life. | +12300


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 30 września 2018, o 17:25 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4935
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Obrazek

Nathaniel Philbrick - Mayflower. Opowieść o początkach Ameryki

Słuchałem tej książki jako audiobooka, czego żałuję, bo lektor jest po prostu koszmarny. No ale stało się i teraz muszę jakoś oddzielić swoje negatywne wrażenie spowodowane przez niego od samej książki jako takiej.
Na pewno jest to ciekawa rzecz dla osób zainteresowanych wczesną historią angielskiej kolonizacji w Ameryce Północnej. W powszechnej świadomości ale i w popularnych źródłach (książkach, filmach, programach TV) wygląda to tak, że byli purytanie, Pocahontas, pierwsze kolonie a potem bach, skok o 150 lat do przodu i mamy Mela Gibsona z tomahawkiem w jednym ręku i gwiaździstym sztandarem w drugim. Książka Philbricka (autora m.in. wydanego też i u nas "W samym sercu morza") opowiada o podróży purytanów na Mayflower, survivalowym życiu założonej przez nich osady oraz o tzw. Wojnie króla Filipa. Był to konflikt stoczony przez dzieci i wnuki Pierwszych Osadników z Indianami a zarazem pierwszy wielki konflikt zbrojny na terenie Ameryki Północnej. Tzn. wielki według tamtejszej skali i w tamtych realiach. Żadnego miłośnika XVII-wiecznej wojskowości nie powalą na kolana opisy starć setki kolonistów z dwoma czy trzema setkami Indian.
Książka nie jest ideałem, mnóstwo tu nazwisk i nazw geograficznych, pewnie oczywistych dla każdego amerykańskiego licealisty ale nie dla polskiego czytelnika. Momentami miałem wrażenie pewnego "zamotania się" w słuchanej historii. Pewnie lepiej wypada to podczas czytania, gdy możemy sięgnąć do map i dodatkowych opisów w necie. Dostarcza jednak ciekawej wiedzy i zmusza do pewnych przemyśleń. Nie mogę powstrzymać się od przytoczenia pewnej anegdoty. Otóż po założeniu przez purytanów Plymouth, kolonia dość długo balansowała na krawędzi upadku. Jedną z decydujących o jej przetrwaniu decyzji miało być, według autora, porzucenie wspólnej pracy na należącej do wszystkich ziemi a następnie podzielenie jej na działki należące każda do jednej rodziny. Od tego momentu kolonia zaczęła prosperować. Jak widać pewne rozwiązania skazane są na porażkę, bez względu na no gdzie i kiedy próbuje się je wdrożyć :) Poza tym jest tu sporo o ideałach pierwszych kolonistów, o tym, że udało im się, do pewnego stopnia i pewnego momentu, pokojowo koegzystować z Indianami i jak to potem wszystko diabli wzięli. Na końcu oczywiście wygrali biali wykorzystując animozje pomiędzy plemionami, które ochoczo wzięły się za łby pod egidą przybyszy z Europy.
Koniec końców myślę, że mogę książkę polecić, chociaż zdecydowanie nie w formie audiobooka. Nie ma chyba zbyt wielu pozycji w naszym języku opisujących ten okres w historii Ameryki. Choć w tym akurat mogę się w tym mylić, bo szczerze pisząc - nawet nie sprawdzałem. 7/10

_________________
Obrazek
Arbeit macht frei!
Urodzić się [100%] Wykształcić się [100%] Znaleźć pracę [100%] Znaleźć kobietę [100%] Założyć rodzinę [100%] Wziąć kredyt [100%] Spłodzić dziecko [100%] Wychować dziecko [50%] Spłacić kredyt [20%] Iść na emeryturę [0%] Umrzeć [0%]


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 9 października 2018, o 22:37 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4935
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Obrazek

Peter Ackroyd - Wenecja. Biografia

Mam sentyment do nadmorskich, bogatych kupieckich miast. Zwłaszcza takich z ciekawą militarną i kulturalną historią. Kupcy, galery i galeony, bitwy, patrycjusze, tygiel narodowości, mieszanina języków, silna niezależność, wielcy malarze i rzeźbiarze, kurtyzany, korsarze itd. Coś jak Gdańsk z "Galeonów wojny" albo Wenecja z "Assasin's Creed". Ale też Amsterdam, Lubeka, Nowogród itd. Żeby było zabawniej to w Wenecji nigdy nie byłem (chyba, że tej pod Żninem) i się niespecjalnie wybieram. Wolę taką z moich wyobrażeń i trochę boję się rozczarowania.
Po książce spodziewałem się, że będzie historią Wenecji. Po prostu. Tymczasem okazało się, że to raczej zbiór esejów poruszających różne tematy z przebogatej historii Serenissimy. Jest oczywiście o handlu ale i o sztuce, kwestiach militarnych, życiu codziennym, sprawach damsko-męskich, architekturze, religii i tysiącu innych tematach, często bardzo egzotycznych, zaskakujących czy wręcz dziwacznych. Tyle, że nie ma tu chronologii. Jest za do wysublimowany język i erudycyjne popisy autora. Mnóstwo cytatów z klasyków literatury pięknej i poezji. Zdecydowanie nie jest to praca naukowa. Mam wrażenie, że dowiedziałem się sporo, może nawet bardzo dużo o Wenecji ale lektura kosztowała mnie sporo wysiłku. Czytałem tę książkę na raty, bo zwyczajnie wydawała mi się dość nużąca. Przy tym ma klimat i potrafi zafascynować tematem ale chyba jestem za prostym człowiekiem, żeby kupić taki styl jak prezentuje Peter Ackroyd. 6/10

_________________
Obrazek
Arbeit macht frei!
Urodzić się [100%] Wykształcić się [100%] Znaleźć pracę [100%] Znaleźć kobietę [100%] Założyć rodzinę [100%] Wziąć kredyt [100%] Spłodzić dziecko [100%] Wychować dziecko [50%] Spłacić kredyt [20%] Iść na emeryturę [0%] Umrzeć [0%]


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 14 października 2018, o 13:35 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4935
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Obrazek

Piero Ferrari, Leo Turrini - Enzo Ferrari. Wizjoner z Maranello

Polski tytuł sugeruje coś na kształt klasycznej biografii a tymczasem jest to zapis wywiadu jaki udzielił syn Enza Piero na temat swojego ojca. Syn z pozamałżeńskiego związku ale uznany przez Enzo, przez wiele lat jego bliski współpracownik a obecnie wiceprezes firmy. Wywiad trzyma się chronologii wydarzeń ale wydaje się dość powierzchowny. Albo inaczej - szczegółowy ale poruszający tylko wybrane zagadnienia z bogatej historii firmy i biografii jej założyciela i właściciela. Np. jeden cały rozdział poświęcony jest Gillesowi Villeneuve a tych rozdziałów jest raptem z 10. W ogóle książka jest króciutka i na upartego do przeczytania w jedno dłuższe popołudnie. Piero często odmawia rozwinięcia jakiegoś tematu z uwagi na pamięć osób zaangażowanych w dane wydarzenie. Bardzo to dżentelmeńskie ale chyba nie o to chodzi w takich książkach. Fani Formuły 1 mogą dowiedzieć się z niej paru ciekawych rzeczy ale ludzie po prostu interesujący się motoryzacją a nie wyścigami będą raczej zakłopotani, nie rozumiejąc do czego odnoszą się niektóre wypowiedzi i nie kojarząc opisywanych postaci. Enzo był osobą nietuzinkową i kontrowersyjną, był gigantem motoryzacji i motorsportu i na pewno warto byłoby wydać po polsku bardziej wartościową książkę na jego temat. Wtedy wywiad Piero byłby jej ciekawym rozwinięciem a tak to wyszło bez sensu. Na dodatek tłumaczyła to kobieta (no offence ladies), dla której włoska nazwa 500 Miglia Indianapolis to po polsku ...500 Miglia Indianapolis. No nie. Raczej nie polecam. 4/10

_________________
Obrazek
Arbeit macht frei!
Urodzić się [100%] Wykształcić się [100%] Znaleźć pracę [100%] Znaleźć kobietę [100%] Założyć rodzinę [100%] Wziąć kredyt [100%] Spłodzić dziecko [100%] Wychować dziecko [50%] Spłacić kredyt [20%] Iść na emeryturę [0%] Umrzeć [0%]


Góra
 Zobacz profil  
      
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 308 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL