FSGK.PL

since 1998
Teraz jest 22 lipca 2019, o 03:07

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 353 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 4 września 2018, o 11:03 
Avatar użytkownika
Mr. Perfect
Offline

Dołączył(a): 8 maja 2014, o 07:04
Posty: 514
Obrazek
Philip Norman- Rolling Stones

"Kultowa" bo wydana w latach 80' i ustawicznie wznawiana, uzupełniania biografia gigantów roka.
To pierwsza książka w moim życiu, którą przeczytałem dwa razy. Mam teraz dwie perspektywy-
laika w zakresie stonesów z 2012 roku oraz rozkochanego w ich muzyce, orientującego się w dyskografii miłośnika, który pożarł godziny dokumentów na youtube.

Z obu perspektyw tę książkę czyta się świetnie, polecam. Nie znając stonesów tak dobrze i tak bawiłem się świetnie. Ich historia jest ciekawa. To jak bardzo to niegrzeczni chłopcy sprawia, że na niektóre spektakle deathmetalu, ekscesy innych gwiazd rocka czy odgryzanie głów gołębiem reagujemy uśmiechem politowania. Wiedli imprezowe życie bogów a na ich drodze wydarzyło się wiele ważnych dla społeczeństwa rzeczy nie mówiąc o przeżyciach samych 'stonesów"-trudnych przejściach jak śmierci, wyroki sądowe czy nienawiść.
Będąc troche bardziej obeznanym razi tak szczątkowa ilość słów poświęconych Mickowi Taylorowi, Billowi Wymanowi i Ronniemu Woodowi (o tym ostatnim jak już coś przeczytamy to sądy o jego miernocie względem innych gitarzystów rozważanych dl RS po odejściu Micka Taylora)

Szkoda, że książka traci tempo opisując wydarzenia po 1990 roku a właściwie bardzo streszcza okres 1985-2012. Niepotrzebnie też czuć niechęć autora do Micka Jaggera, któremu kolejna szpila wbita jest w posłowiu czyli aktualizacji z 2012 roku.
9/10
Świetna książka! Upolowałem już (co nie jest łątwie) autobiografie Keitha "Życie" z 2011 roku, zapowiada się ciekawie.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 września 2018, o 11:47 
Avatar użytkownika
Pan Bob Budowniczy Kierownik
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 20:00
Posty: 6467
Lokalizacja: Gdańsk / Wyszków
koobik napisał(a):
Szkoda, że książka traci tempo opisując wydarzenia po 1990 roku a właściwie bardzo streszcza okres 1985-2012.


To jest problem z wieloma biografiami muzycznymi. Czytałem książkę o Davidzie Bowiem i odniosłem wrażenie, że po Let's Dance nagrał kilka gniotów, albo nic nie znaczących krążków, ożenił się z modelką, po czym umarł. A dla mnie właśnie płyty z ostatnich 20 lat życia artysty mają ogromną wartość i deprecjonowanie ich jest mocno krzywdzące. Za to dokładnie wiem co, gdzie i z kim robił Bowie przez pierwsze 20 lat swojego życia. Z dokładnością do pory dnia.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 12 września 2018, o 20:40 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 5302
Lokalizacja: no i znowu zasrana wieś
Obrazek

Adrian Goldsworthy - Pax Romana. Wojna, pokój i podboje w świecie rzymskim

Chciałem przeczytać jakąś książkę o starożytnym Rzymie. Nigdy nie czytałem niczego na ten temat poza podręcznikiem do historii ze szkoły średniej. No dobra, znalazłyby się jakieś zeszyty Ospreya o bitwach z udziałem Rzymian ale tak poza tym to nic. No ok, jeszcze był Asterix ;) Wybrałem na chybił-trafił i jestem raczej zadowolony. Goldsworthy to chyba jeden z tych anglosaskich autorów, którzy stawiają na potoczystość narracji i piszą ciekawe książki dla wszystkich a nie smętne opracowania naukowe dla studentów. Tzn. chronologia nie zawsze jest zachowana, nie ma tu nawału dat i postaci ale za to jest dużo ciekawostek i dużo wskazywania powiązań pomiędzy różnymi zjawiskami. Generalnie jest to książka o rzymskich sprawach wewnętrznych - o tym jak Rzymianie zarządzali podbitymi terenami, jak wyglądała ich administracja na tych obszarach, jak współpracowali z miejscowymi elitami, jak ścigali bandytów, jak ich karali, jak tłumili bunty itd. Przy okazji można się oczywiście dowiedzieć sporo o codziennym życiu a takie tematy zawsze lubię. Nie mam wielkiego porównania ale skoro kilkusetstronicowa cegła mnie nie uśpiła, a wręcz zachęciła do sięgnięcia po kolejne książki o tej tematyce, to chyba nie jest źle. 7/10

_________________
Obrazek Obrazek
Arbeit macht frei!
Urodzić się [100%] Wykształcić się [100%] Znaleźć pracę [100%] Znaleźć kobietę [100%] Założyć rodzinę [100%] Wziąć kredyt [100%] Spłodzić dziecko [100%] Wychować dziecko [50%] Spłacić kredyt [30%] Iść na emeryturę [0%] Umrzeć [0%]


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 18 września 2018, o 22:15 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 5302
Lokalizacja: no i znowu zasrana wieś
Obrazek

Vincent Curcio - Henry Ford

Zastanawiam się jakim cudem Hollywood nie nakręciło jeszcze jakiegoś epickiego fresku o Henrym Fordzie. Najlepiej z kimś takim jak Daniel Day-Lewis w roli głównej, no bo kto inny mógłby udźwignąć przedstawienie takiej postaci. Pewnie chodzi o ten cholerny antysemityzm, niestety w mocno wojowniczym wydaniu. Ktoś nawet nazwał Forda "najbardziej wpływowym antysemitą świata po Adolfie Hitlerze". A Hollywood to jak wiadomo sami... No wiadomo po prostu, nie ma się co zagłębiać ;) Poza tym kontrowersje na ekranie nie musiałyby spodobać się spadkobiercom ani zarządowi koncernu. Jest jak jest - wielkiego filmu o Fordzie, najlepiej nakręconego przez Scorsese nie ma i pewnie nie będzie. Szkoda! Zawsze można sobie poczytać u Vincenta Curcio, choć jest to biografia dość powierzchowna, pozbawiona literackiego błysku i pisana z wyraźną sympatią do bohatera. Tę sympatię trudno mi było podzielić podczas czytania o demiurgicznych zapędach przemysłowca i jego bezwzględności. Ford wydał mi się raczej ciemną i ponurą postacią, choć dla Amerykanów to przede wszystkim człowiek, który zmienił ich kraj i życie, więc rozumiem, że oceniają go według taryfy ulgowej. W każdym razie jakby ktoś chciał poczytać o pacyfiście masowo produkującym uzbrojenie, wojowniczym antysemicie będącym zwolennikiem równouprawnienia kobiet i czarnoskórych, najbogatszym człowieku świata mającym problemy z czytaniem i ortografią, staromodnym świętoszku mającym na boku rodzinę-bis, kapitalistycznym wyzyskiwaczu a zarazem szczodrym filantropie to może zajrzeć do książki Curcio. Ford sam w sobie był tak na tyle fascynujący, że nawet przeciętna książka na jego temat jest warta przeczytania. Ja mimo wszystko będę jeszcze szukał czegoś napisanego z większym polotem i bardziej szczegółowego. 6/10

_________________
Obrazek Obrazek
Arbeit macht frei!
Urodzić się [100%] Wykształcić się [100%] Znaleźć pracę [100%] Znaleźć kobietę [100%] Założyć rodzinę [100%] Wziąć kredyt [100%] Spłodzić dziecko [100%] Wychować dziecko [50%] Spłacić kredyt [30%] Iść na emeryturę [0%] Umrzeć [0%]


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 20 września 2018, o 19:47 
Avatar użytkownika
rzuff
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 18:58
Posty: 3796
Lokalizacja: Warszawa
Kupiłem sobie tego Goldsworthy'ego Armie Rzymską na wojnie, bo Pax Romana była o 20zł droższa niz na stronie Empikowej.

I jeszcze kompanie braci wreszcie zanabyłem :D

_________________
Obrazek
#sgk 4 life. | +12300


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 30 września 2018, o 17:25 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 5302
Lokalizacja: no i znowu zasrana wieś
Obrazek

Nathaniel Philbrick - Mayflower. Opowieść o początkach Ameryki

Słuchałem tej książki jako audiobooka, czego żałuję, bo lektor jest po prostu koszmarny. No ale stało się i teraz muszę jakoś oddzielić swoje negatywne wrażenie spowodowane przez niego od samej książki jako takiej.
Na pewno jest to ciekawa rzecz dla osób zainteresowanych wczesną historią angielskiej kolonizacji w Ameryce Północnej. W powszechnej świadomości ale i w popularnych źródłach (książkach, filmach, programach TV) wygląda to tak, że byli purytanie, Pocahontas, pierwsze kolonie a potem bach, skok o 150 lat do przodu i mamy Mela Gibsona z tomahawkiem w jednym ręku i gwiaździstym sztandarem w drugim. Książka Philbricka (autora m.in. wydanego też i u nas "W samym sercu morza") opowiada o podróży purytanów na Mayflower, survivalowym życiu założonej przez nich osady oraz o tzw. Wojnie króla Filipa. Był to konflikt stoczony przez dzieci i wnuki Pierwszych Osadników z Indianami a zarazem pierwszy wielki konflikt zbrojny na terenie Ameryki Północnej. Tzn. wielki według tamtejszej skali i w tamtych realiach. Żadnego miłośnika XVII-wiecznej wojskowości nie powalą na kolana opisy starć setki kolonistów z dwoma czy trzema setkami Indian.
Książka nie jest ideałem, mnóstwo tu nazwisk i nazw geograficznych, pewnie oczywistych dla każdego amerykańskiego licealisty ale nie dla polskiego czytelnika. Momentami miałem wrażenie pewnego "zamotania się" w słuchanej historii. Pewnie lepiej wypada to podczas czytania, gdy możemy sięgnąć do map i dodatkowych opisów w necie. Dostarcza jednak ciekawej wiedzy i zmusza do pewnych przemyśleń. Nie mogę powstrzymać się od przytoczenia pewnej anegdoty. Otóż po założeniu przez purytanów Plymouth, kolonia dość długo balansowała na krawędzi upadku. Jedną z decydujących o jej przetrwaniu decyzji miało być, według autora, porzucenie wspólnej pracy na należącej do wszystkich ziemi a następnie podzielenie jej na działki należące każda do jednej rodziny. Od tego momentu kolonia zaczęła prosperować. Jak widać pewne rozwiązania skazane są na porażkę, bez względu na no gdzie i kiedy próbuje się je wdrożyć :) Poza tym jest tu sporo o ideałach pierwszych kolonistów, o tym, że udało im się, do pewnego stopnia i pewnego momentu, pokojowo koegzystować z Indianami i jak to potem wszystko diabli wzięli. Na końcu oczywiście wygrali biali wykorzystując animozje pomiędzy plemionami, które ochoczo wzięły się za łby pod egidą przybyszy z Europy.
Koniec końców myślę, że mogę książkę polecić, chociaż zdecydowanie nie w formie audiobooka. Nie ma chyba zbyt wielu pozycji w naszym języku opisujących ten okres w historii Ameryki. Choć w tym akurat mogę się w tym mylić, bo szczerze pisząc - nawet nie sprawdzałem. 7/10

_________________
Obrazek Obrazek
Arbeit macht frei!
Urodzić się [100%] Wykształcić się [100%] Znaleźć pracę [100%] Znaleźć kobietę [100%] Założyć rodzinę [100%] Wziąć kredyt [100%] Spłodzić dziecko [100%] Wychować dziecko [50%] Spłacić kredyt [30%] Iść na emeryturę [0%] Umrzeć [0%]


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 9 października 2018, o 22:37 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 5302
Lokalizacja: no i znowu zasrana wieś
Obrazek

Peter Ackroyd - Wenecja. Biografia

Mam sentyment do nadmorskich, bogatych kupieckich miast. Zwłaszcza takich z ciekawą militarną i kulturalną historią. Kupcy, galery i galeony, bitwy, patrycjusze, tygiel narodowości, mieszanina języków, silna niezależność, wielcy malarze i rzeźbiarze, kurtyzany, korsarze itd. Coś jak Gdańsk z "Galeonów wojny" albo Wenecja z "Assasin's Creed". Ale też Amsterdam, Lubeka, Nowogród itd. Żeby było zabawniej to w Wenecji nigdy nie byłem (chyba, że tej pod Żninem) i się niespecjalnie wybieram. Wolę taką z moich wyobrażeń i trochę boję się rozczarowania.
Po książce spodziewałem się, że będzie historią Wenecji. Po prostu. Tymczasem okazało się, że to raczej zbiór esejów poruszających różne tematy z przebogatej historii Serenissimy. Jest oczywiście o handlu ale i o sztuce, kwestiach militarnych, życiu codziennym, sprawach damsko-męskich, architekturze, religii i tysiącu innych tematach, często bardzo egzotycznych, zaskakujących czy wręcz dziwacznych. Tyle, że nie ma tu chronologii. Jest za do wysublimowany język i erudycyjne popisy autora. Mnóstwo cytatów z klasyków literatury pięknej i poezji. Zdecydowanie nie jest to praca naukowa. Mam wrażenie, że dowiedziałem się sporo, może nawet bardzo dużo o Wenecji ale lektura kosztowała mnie sporo wysiłku. Czytałem tę książkę na raty, bo zwyczajnie wydawała mi się dość nużąca. Przy tym ma klimat i potrafi zafascynować tematem ale chyba jestem za prostym człowiekiem, żeby kupić taki styl jak prezentuje Peter Ackroyd. 6/10

_________________
Obrazek Obrazek
Arbeit macht frei!
Urodzić się [100%] Wykształcić się [100%] Znaleźć pracę [100%] Znaleźć kobietę [100%] Założyć rodzinę [100%] Wziąć kredyt [100%] Spłodzić dziecko [100%] Wychować dziecko [50%] Spłacić kredyt [30%] Iść na emeryturę [0%] Umrzeć [0%]


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 14 października 2018, o 13:35 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 5302
Lokalizacja: no i znowu zasrana wieś
Obrazek

Piero Ferrari, Leo Turrini - Enzo Ferrari. Wizjoner z Maranello

Polski tytuł sugeruje coś na kształt klasycznej biografii a tymczasem jest to zapis wywiadu jaki udzielił syn Enza Piero na temat swojego ojca. Syn z pozamałżeńskiego związku ale uznany przez Enzo, przez wiele lat jego bliski współpracownik a obecnie wiceprezes firmy. Wywiad trzyma się chronologii wydarzeń ale wydaje się dość powierzchowny. Albo inaczej - szczegółowy ale poruszający tylko wybrane zagadnienia z bogatej historii firmy i biografii jej założyciela i właściciela. Np. jeden cały rozdział poświęcony jest Gillesowi Villeneuve a tych rozdziałów jest raptem z 10. W ogóle książka jest króciutka i na upartego do przeczytania w jedno dłuższe popołudnie. Piero często odmawia rozwinięcia jakiegoś tematu z uwagi na pamięć osób zaangażowanych w dane wydarzenie. Bardzo to dżentelmeńskie ale chyba nie o to chodzi w takich książkach. Fani Formuły 1 mogą dowiedzieć się z niej paru ciekawych rzeczy ale ludzie po prostu interesujący się motoryzacją a nie wyścigami będą raczej zakłopotani, nie rozumiejąc do czego odnoszą się niektóre wypowiedzi i nie kojarząc opisywanych postaci. Enzo był osobą nietuzinkową i kontrowersyjną, był gigantem motoryzacji i motorsportu i na pewno warto byłoby wydać po polsku bardziej wartościową książkę na jego temat. Wtedy wywiad Piero byłby jej ciekawym rozwinięciem a tak to wyszło bez sensu. Na dodatek tłumaczyła to kobieta (no offence ladies), dla której włoska nazwa 500 Miglia Indianapolis to po polsku ...500 Miglia Indianapolis. No nie. Raczej nie polecam. 4/10

_________________
Obrazek Obrazek
Arbeit macht frei!
Urodzić się [100%] Wykształcić się [100%] Znaleźć pracę [100%] Znaleźć kobietę [100%] Założyć rodzinę [100%] Wziąć kredyt [100%] Spłodzić dziecko [100%] Wychować dziecko [50%] Spłacić kredyt [30%] Iść na emeryturę [0%] Umrzeć [0%]


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 19 października 2018, o 22:48 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 5302
Lokalizacja: no i znowu zasrana wieś
Obrazek

Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski - Cena nieważkości. Kulisy lotu Polaka w kosmos

Przeczytałem kilkanaście książek o astronautyce a dopiero z tej dowiedziałem się jak na orbicie robi się kupę :D A tak na serio - ciekawy reportaż o polskim wątku w "podboju" kosmosu. Najlepsze w nim jest to, że wcale nie ogranicza się do historii Hermaszewskiego tylko podchodzi do tematu bardzo szeroko. Jest tutaj o historii lotów w kosmos w ogóle, jest o ważnych wydarzeniach mających miejsce w naszym kraju w latach 70/80 XX wieku i jest szczegółowo o przeróżnych zakulisowych rozgrywkach związanych z lotem pierwszego polskiego astro... pardon, kosmonauty. Jeśli chodzi o historię kosmonautyki to nie dowiedziałem się niczego nowego. Wybaczam jednak bo cały opis procedury wyboru Hermaszewskiego, jego rywalizacji z innymi kandydatami, przeróżnych politycznych wewnętrznych i międzynarodowych fikołków jest naprawdę MEGA ciekawy. Ogólnie to taki trochę "The Right Stuff" po polsku, oczywiście z zachowaniem proporcji ;) Ech, nie ma jak ruska kosmonautyka - to było coś na granicy geniuszu, wariactwa, bohaterstwa ale i absurdu. Uwielbiam o tym czytać. Książka jest sprawnie napisana i wchodzi jak zimna wódka. Myślę, że jest to rzecz, która może się spodobać nie tylko miłośnikom tematyki kosmicznej ale każdemu kto lubi ciekawe reportaże i najnowszą historię Polski. 8/10

_________________
Obrazek Obrazek
Arbeit macht frei!
Urodzić się [100%] Wykształcić się [100%] Znaleźć pracę [100%] Znaleźć kobietę [100%] Założyć rodzinę [100%] Wziąć kredyt [100%] Spłodzić dziecko [100%] Wychować dziecko [50%] Spłacić kredyt [30%] Iść na emeryturę [0%] Umrzeć [0%]


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 30 października 2018, o 13:16 
Avatar użytkownika
Mr. Perfect
Offline

Dołączył(a): 8 maja 2014, o 07:04
Posty: 514
Obrazek

Keith Richards – Życie (I wydanie 10.10.2010)

Wybitny muzyk, genialny gitarzysta i filar zespołu „The Rolling Stones”.
Przez 10 kolejnych lat w dekadzie ’70 utrzymywał się na pierwszym miejscu listy gwiazd, które najpewniej umrą w krótkim czasie. Przez długi czas ćpun, od zawsze geniusz gitary i aktualnie całkiem rozsądny i zabawny gość.
Biografię czyta się wyśmienicie, gdyż obfituje w trasy koncertowe, opis relacji z wybitnymi muzykami oraz przygody jakie stały się udziałem Keitha Richardsa. Bardzo wyraźnie wyłania się spory żal, pretensje i surowa ocena Micka Jaggera. Ilość złośliwych uwag, przykrych przytyków czy sądów wartościujących pokazuje jaki dystans dzieli tych dwóch panów. Muszę jednak dla uczciwości przyznać, że prawie za każdym razem Keith kontruje, że kocha Micka i podkresla, jak ważny jest on dla niego i Rolling Stones. Ważnymi bohaterami tej książki są narkotyki wysokiej jakości, gitary oraz inni, wybitni muzycy. Mamy okazję wyrobić sobie opinię na temat samego Keitha jako sympatycznego gościa, który kocha muzykę i nie odleciał w celebryckie klimaty.

Trudno dostępna, do kupienia na rynku wtórnym. Wyśmienita autobiografia
8/10


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 5 listopada 2018, o 13:46 
Avatar użytkownika
rooooooooooki
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 23:09
Posty: 4265
Hampton Sides - W królestwie lodu

Fenomenalna literatura faktu. Wielka robota wykonana przez naukowcę-historyka, który przy okazji jest też niezwykle sprawnym, trzymającym w napięciu narratorem.
Przeczytane w dwa pociągi i półtorej popołudnia - mimo 450 stron, sporego formatu i niedużej czcionki. Porywająca książka o donkiszoterii wypraw polarnych, niezłomności i niewyobrażalnej wytrzymałości człowieka. Przy okazji również poszerzająca horyzonty wiedzy lekcja historii, polarnictwa i opowieść o odkrywaniu nieludzkiego świata przez ludzi. Kapitan De Long na długo pozostanie w mojej pamięci.
Chcę więcej.
9/10

_________________
A może to luksus, żyć tylko pięć lat?

since 22/4/2003


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 20 listopada 2018, o 15:52 
Avatar użytkownika
rooooooooooki
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 23:09
Posty: 4265
Jakub Żulczyk - Wzgórze Psów

Cholernie mądry jest to pisarz, ten Pan Jakub Żulczyk. I sprytny, chociaż przejrzałem jego niecne plany na 250 stron przed końcem książki. Skutkowało to tym, że przez ostatnie rozdziały pędziłem galopem oczekując, że mnie zaskoczy. Nie zaskoczył. Chociaż może to i dobrze? Z pewnością dam mu na to szansę przy innej okazji.

Książka jest cholernie mocna, wciągająca jak diabli, poruszająca jakieś nieznane mi wcześniej struny mojego jestestwa do tego stopnia, że wywołała wewnętrzny niepokój, trwający dopóki jej nie skończyłem. Zdumiewające jest jak mocno Żulczyk poznał meandry ludzkiej psychiki, jak bardzo potrafił "zrozumieć" i odtworzyć mechanizmy prowadzące do kształtowania się mentalności swoich bohaterów. Bo, pomimo wielu wyolbrzymień i dróg na skróty, wszystko tutaj trzyma się kupy, jest koherentne i wiarygodne.

W świetle fabuły i opisywanych w niej zdarzeń - to duuuża sztuka.
Powiem nieskromnie, że zazdroszczę, bo sam chciałbym kiedyś taką książke napisać.
Tylko lepszą, z mniej widocznym zakończeniem i mniej posępną puentą.
Niemniej, czapeczka ze skroni i szacuneczek, panie Żet. Ostatnim Polakiem, który tak przykleił mnie do swojej cegły był imić Grzędowicz, a wtedy to jeszcze licealne podniety w głowie miałem.
8+/10

_________________
A może to luksus, żyć tylko pięć lat?

since 22/4/2003


Ostatnio edytowano 20 listopada 2018, o 15:58 przez Pquelim, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 20 listopada 2018, o 15:53 
Avatar użytkownika
Król Sucharów
Offline

Dołączył(a): 5 maja 2014, o 09:00
Posty: 15308
Czytałeś Ślepnąć od świateł?

_________________
Obrazek

"To nie baśń, to życie. Parszywe i złe. Więc do cholery i zarazy przeżyjmy je w miarę przyzwoicie. Ograniczmy ilość czynionych innym krzywd do niezbędnego minimum."

Old FŚGK number is 31 610.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 20 listopada 2018, o 15:55 
Avatar użytkownika
rooooooooooki
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 23:09
Posty: 4265
nie.
i nie mam zamiaru, bo niestety obejrzałem serial.
ale wziąłem do ręki, przejrzałem dość dokładnie na potrzeby recenzji.
uważam, że Wzgórze Psów lepsze. chociaz juz spaczone zdanie mam.

_________________
A może to luksus, żyć tylko pięć lat?

since 22/4/2003


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 1 stycznia 2019, o 20:01 
Avatar użytkownika
Współpraca GL
Offline

Dołączył(a): 5 maja 2014, o 09:00
Posty: 458
Lokalizacja: Wawa i okolice
Obrazek

Kim jest autor?

Radek Kotarski jest popularyzatorem wiedzy, prowadzi kanał Polimaty (YouTube) oraz program Podróże z historią (telewizja). Jest autorem dwóch książek: "Nic bardziej mylnego" oraz "Włam się do mózgu".

Jeśli nie wiecie, o co chodzi z Polimatami, polecam specjalny, setny odcinek, w którym autor opowiada, jak to się wszystko zaczęło.

Wrażenia z książki

Na początek powiem, że książka daje do myślenia, ale też niesamowicie inspiruje. Każdy z nas przechodził szkolną edukację i wie dokładnie, jak to wygląda; większość pewnie nie wspomina tego okresu jakoś szczególnie miło. Problem tkwi w tym, że nasz (i nie tylko nasz) system edukacji korzeniami sięga prawie 200 lat wstecz:

"Mowa jednak o czasach, w których sądzono, że za szalejące epidemie cholery, żółtej febry czy gruźlicy może odpowiadać brzydki zapach. Nie wspominając już o tym, że dziecko miało szczęście, gdy dożywało piątego roku życia, a pomidory uważane były za trujące narzędzie szatana. Oto, z jakiego okresu pochodzi system edukacyjny stosowany do dzisiaj w prawie niezmienionym kształcie." (s. 58)

System ten powstał w konkretnym celu - masowa edukacja nowego pokolenia - i wtedy był czymś nowatorskim, dobrze spełniającym swoje zadanie. Przyjął się w wielu częściach świata. I tak trwa do dziś, mimo że czasy bardzo się zmieniły. Dlatego warto odrzucić zatęchłe metodyki i przyjrzeć się tym nowocześniejszym, a przede wszystkim - skuteczniejszym.

Co rozumiem przez skuteczne uczenie się? Przyswajanie informacji szybciej (w krótszym czasie), ale tak, by zostały w pamięci na długo. Chodzi o dokładne przeciwieństwo stosowanego powszechnie zakuć-zdać-zapomnieć, czyli najmniej efektywnego sposobu “zdobywania” wiedzy.

Trzeba przyznać, że autor odrobił pracę domową. Materiały do publikacji zbierał dwa lata (bibliografia jest pokaźna), a na końcu postanowił przetestować na samym sobie, czy te wszystkie magiczne sposoby w ogóle działają na “przeciętnego Kowalskiego”. W tym celu postanowił nauczyć się losowo wybranego języka (proces losowania można obejrzeć TU) oraz zrobić kurs na certyfikowanego sędziego piwnego. Eksperyment o tyle ciekawy, że każda z tych umiejętności wymaga zupełnie innego rodzaju wiedzy. I udało mu się dokonać obu tych rzeczy. W pół roku. Przy nowo narodzonym dziecku. Nagrywając kolejne odcinki Polimatów. Można więc śmiało powiedzieć, że coś w tym musi być.

Jeśli do tej pory wyłącznie mechanicznie czytałeś podręczniki, instrukcje i opracowania, aby próbować coś z nich zapamiętać, to czeka Cię fundamentalna zmiana.” (s. 13)

Książka napisana jest bardzo lekko i ciekawie, dodatkowo okraszona anegdotkami autora, dotyczącymi czasów szkolnych i studenckich. Autor przekazuje też swoje spostrzeżenia dotyczące wykorzystywania konkretnych metod przy zdobywaniu wiedzy potrzebnej do ukończenia postawionych sobie wyzwań. Opisuje, co mu dana metoda dała, jak z niej korzystał lub jakie błędy popełnił.

Gdy będziesz czytał o kolejnych sposobach na skuteczną naukę, być może odkryjesz, że niektóre z nich stosowałeś wcześniej, bardziej lub mniej świadomie. Ja kilka takich metod odkryłam. Ale teraz, kiedy mam świadomość jak i dlaczego działają, oraz w połączeniu z innymi metodami, będę mogła stosować je o wiele skuteczniej. Każdy jednak musi dobrać stosowane metody zarówno do siebie, jak i materiału, który chce opanować. A wybierać jest z czego.

Z punktu widzenia programisty

Czytając kolejne rozdziały, cały czas zastanawiałam się, czy daną metodę można zastosować do nauki programowania, bo nie ukrywam, że to jeden z powodów, dla których sięgnęłam po tę książkę. Uznałam ją za dobry punkt wyjścia do moich noworocznych postanowień, wśród których jest dalsze uczenie się programowania.

Niektóre metody wydają się w tym kontekście niemal naturalne (np metoda nauczyciela, czyli tłumaczenie na głos, jak coś działa - tu od razu pojawiło się skojarzenie z metodą żółtej kaczuszki), niektóre nie są aż tak oczywiste na pierwszy rzut oka, ale dają fajny potencjał (np uczenie się z wykorzystaniem fiszek - do tej pory kojarzyłam je wyłącznie z metodą na naukę słówek), a inne są na tyle neutralne w zastosowaniu, że z powodzeniem można je połączyć z innymi (np metoda nauki rozłożonej w czasie czy przeplatanie zagadnień). Myślę, że świadome dobieranie zróżnicowanych metod może przynieść bardzo wymierne efekty.

Warto?

Żyjemy w bardzo dynamicznych czasach. Rzeczy do nauki jest dużo - zarówno w sferze zawodowej, w której wymaga się od nas coraz więcej, jak i chociażby w ramach swojego hobby. Chyba najwyższy czas, żeby nauka przestała się kojarzyć z przykrą koniecznością, a zaczęła być czymś zwyczajnym, codziennym, może nawet przyjemnym?

Ta książka jest jak Morfeusz w “Matrixie” - wskazuje ci drzwi, ale ty sam musisz przez nie przejść. Dostajesz bardzo cenne informacje w formie przystępnej, skondensowanej, wręcz podane na tacy. Grzechem byłoby nie skorzystać.

9/10

_________________
"Żal, że sie coś zrobiło, przemija z czasem. Żal, że się czegoś nie zrobiło, nie przemija nigdy."
Na Pograniczu | Granice Kodu


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 3 stycznia 2019, o 20:07 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 5302
Lokalizacja: no i znowu zasrana wieś
Mój młody prosił o tę książkę ale jak poczytałem opinie w necie to przeważały jednak negatywne. Może za szybko się zniechęciłem.

_________________
Obrazek Obrazek
Arbeit macht frei!
Urodzić się [100%] Wykształcić się [100%] Znaleźć pracę [100%] Znaleźć kobietę [100%] Założyć rodzinę [100%] Wziąć kredyt [100%] Spłodzić dziecko [100%] Wychować dziecko [50%] Spłacić kredyt [30%] Iść na emeryturę [0%] Umrzeć [0%]


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 3 stycznia 2019, o 22:02 
Avatar użytkownika
Grzechu z Polityki
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 19:45
Posty: 2833
Nie no, książka spoko (I przy okazji fajnie wydana). Zaproponowane metody wydają się sensowne, mają spore oparcie w bibliografii i badaniach, to będę testował na sobie w tym roku :P Wiadomo, że nic nie jest magiczne jak te reklamy w stylu "lekarze go nienawidzą. Odkrył super coś tam." i trzeba się napracować, tylko Kotarski proponuje rozszerzenie arsenału mózgu o bardziej wyrafinowane metody niż kolorowe zakreślacze i czytanie w kółko tekstu.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 27 lutego 2019, o 10:44 
Avatar użytkownika
rooooooooooki
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 23:09
Posty: 4265
Jane Austen - Duma i uprzedzenie

O tempora, o mores!
Wielka książka. Jedna z najlepszych jakie w życiu przeczytałem. Jedna z najlepszych, jakie kiedykolwiek napisano.
Ironia, sarkazm, humor i emocje. Napisać to żyjąc w tamtych czasach - niewyobrażalne wyzwanie. Napisać to takim językiem - czysty geniusz.
Nigdy bym nie pomyślał, że książka o podobnej tematyce może wywołać we mnie tak gigantyczne emocje i przykuć mnie do siebie na każdą wolną chwilę.
Z dumą stwierdzam, że były to infantylne uprzedzenia.
Fenomen. Trzeba znać.
10/10

_________________
A może to luksus, żyć tylko pięć lat?

since 22/4/2003


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 27 lutego 2019, o 22:18 
still better than traitor
Offline

Dołączył(a): 18 lipca 2016, o 19:10
Posty: 301
to teraz rozważna i romantyczna, pq


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 28 lutego 2019, o 09:37 
Avatar użytkownika
rooooooooooki
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 23:09
Posty: 4265
a żebyś wiedziała :)

_________________
A może to luksus, żyć tylko pięć lat?

since 22/4/2003


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 28 lutego 2019, o 11:05 
still better than traitor
Offline

Dołączył(a): 18 lipca 2016, o 19:10
Posty: 301
no to daj znać jak przeczytasz :) a później film zalukaj z 1995 :3 jest z rodzaju omtime ;)


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 6 marca 2019, o 10:34 
Avatar użytkownika
rooooooooooki
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 23:09
Posty: 4265
jednak Mansfield Park. Może dzisiaj skończe. Ale zdecydowanie mniej poruszająca pozycja. Właściwie przez pierwsze 200 stron nie dzieje się zupełnie nic, a jak się już potem zadziało - to niewiele.

W związku z powyższym "Rozważną i romantyczną" przekazałem w dobre ręcę.

_________________
A może to luksus, żyć tylko pięć lat?

since 22/4/2003


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 8 kwietnia 2019, o 19:33 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 5302
Lokalizacja: no i znowu zasrana wieś
Obrazek


Tom Clavin, Bob Drury - Serce wszystkiego, co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, wodza Siuksów

Książka o wojnach Siuksów ze Stanami Zjednoczonymi, ze szczególnym naciskiem na okres działania Czerwonej Chmury. Był to jedyny wódz indiański, który pokonał USA i zmusił je do podpisania pokoju na swoich warunkach.
Do momentu przeczytania tej książki cała moja wiedza na temat zwyczajów i historii Indian z amerykańskich prerii pochodziła z czytanej w dzieciństwie trylogii "Złoto Gór Czarnych". Do tego dochodziła garść wyobrażeń wyniesionych z filmów takich jak "Człowiek zwany koniem" albo "Tańczący z wilkami". Biorąc pod uwagę jak przedstawiano tam Dakotów/Siuksów i jakie mamy wyrobione stereotypowe wyobrażenie o "szlachetnych dzikusach", to początek lektury "Serca..." może zaskoczyć a nawet zaszokować. Tutaj Siuksowie to aroganckie, arcywojownicze plemię o brutalności trudnej do ogarnięcia rozumem współczesnego Europejczyka. Podbijający i eksterminujący sąsiednie plemiona, trzebiący karawany "Bladych Twarzy" i tak pomysłowi w zadawaniu tortur i śmierci, że scenarzyści 'Bone Tomahawk" mogliby zamówić u nich skrypty do kolejnych trzech części filmu. Oczywiście autorzy nie próbują odwracać kota ogonem i w książce jest jasno napisane, że Siuksowie bronili swoich ziem i byli ludem walczącym o przetrwanie. Po prostu nie są tu przedstawiani jako wygłaszający życiowe sentencje, jarający zioło przyjaciele wszystkiego co żyje tylko jako bardzo sprawni w zabijaniu zawodowi wojownicy, wychowani w pogardzie dla własnej śmierci i życia innych. Zawsze zastanawiało mnie jak kilkutysięczne plemię mogło prowadzić wojnę z wówczas już bardzo silnym państwem amerykańskim i ta książka wyjaśniła mi bardzo wiele z moich wątpliwości.
A tak w ogóle to jest to niezwykle sprawnie napisany i wciągający reportaż, oddający zarówno poczucie zagubienia i przerażenia młodych rekrutów na ośnieżonych pustkowiach jak i złość i desperację Indian wypychanych ze swoich siedlisk. Przez karty przewija się cała chmara niezwykłych postaci - wojowników, tropicieli, handlarzy, oficerów, podróżników, traperów, którzy w kształtującym się społeczeństwie odgrywali rolę superbohaterów i superzłoczyńców pogranicza. Jest to bardzo ciekawa i wartościowa książka dla zainteresowanych historią Stanów, historią Indian czy w ogóle historią wojen. Aha, przy okazji opisane są wydarzenia, które zainspirowały McMurtry'ego do napisania "Na południe od Brazos" czyli w tym momencie już nie mam pytań. 9/10

_________________
Obrazek Obrazek
Arbeit macht frei!
Urodzić się [100%] Wykształcić się [100%] Znaleźć pracę [100%] Znaleźć kobietę [100%] Założyć rodzinę [100%] Wziąć kredyt [100%] Spłodzić dziecko [100%] Wychować dziecko [50%] Spłacić kredyt [30%] Iść na emeryturę [0%] Umrzeć [0%]


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 14 kwietnia 2019, o 21:55 
Avatar użytkownika
niebieski
Offline

Dołączył(a): 4 września 2014, o 17:06
Posty: 1371
Inne światy
Antologia opowiadań inspirowana malarstwem Różalskiego.
"Imperium chmur" - wiadomo, zajebiste. Połowy nie zrozumiałem, wiadomo, ale jakoś nabrałem ochoty na przeczytanie "Lalki" Prusa, tych wspomnień i dzienników z przypisów na ostatniej strony oraz gruntowne przeszukanie w wikipedii znaczeń tych wszystkich japońskich słów i... ponownej lektury opowiadania. Przewiduję, że za parę lat "Imperium..." spokojnie będzie się sprzedawało jako oddzielna książeczka i doskonale się obroni bez Różalskiego, który był tylko pretekstem. Brakowało mi przed lekturą tej noweli... blurba. Bo opisy z tyłu książek zawsze są super, zapowiadają dokładnie o czym będzie tekst. Blurb się pojawił - na stronie autorskiej. ""Imperium chmur". Które może jest opowiadaniem, może powieścią, a na pewno - próbą haiku prozą, o konsekwencjach realizmu Bolesława Prusa w Japonii Meiji, semiotyce obiektywnej i czystej sztuce przeżywania." Czym jest semiotyka obiektywna - tego za bardzo internet nie wie, ale już pozostałe koncepcje, jak metal lżejszy od powietrza, pomysły biorące się z pisma a nie z logicznego rozumowania, bardzo mnie ucieszyły, zaskoczyły, przejęły i urzekły, jak zwykle. Wątek romantyczny też w sumie fajny, a najfajniejsi bracia-bliźniacy, co się po niebie ganiali. Trochę końcówka mnie rozczarowała, bo gdzieś mi ten tekst interpretacyjnie uciekł. Poza tym w dalszym ciągu czekam na jakąś pełnoprawną powieść i doczekać się nie mogę.
Z pozostałych opowiadań podobał mi się Orbitowski w "Sforze" (kolejne pokolenia zakładające skórę wilkołaka), ale bardziej ze względu na jego frazę, odczucia towarzyszące podczas lektury niż historię czy nawet budowę postaci. Wciąż uważam, że to błąd, że przestał pisać powieści grozy i "przeniósł się" do głównego nurtu, bo pióro ma stworzone do horroru. Zdania-petardy, budowanie klimatu, w tym Orbit jest świetny, a otoczka fantastyki tylko pomaga. Bez niej zostają udziwnione metafory (jak w "Szczęśliwej ziemi" - zupełnie nie przeszkadzałby mi prawdziwy minotaur i Świdnica zamiast Ryku-Smyku) i pod koniec tej historii trochę tak było, że już mnie wilkołak w Nowej Hucie do końca nie brał, jak w pozostałych okresach historycznych, trochę mu się pazurki stępiły, futro wyliniało i tempo siadło. Było kilka ciekawych zwrotów, których się nie spodziewałem, ale jednak tej pokoleniowej sztafety można się było dość szybko domyślić.
Reszta tekstów była taka sobie, miejscami wymęczyłem lekturę. Roberta J. Szmidta "Szpony smoka" były fajne do momentu, w którym w pojawili się Hitler i Churchill i pewne rażące uproszczenia, a czytelnik to nie debil, nie trzeba go walić po głowie. Zadanie, czyli napisać tekst inspirowany obrazkiem, wykonał (w przeciwieństwie do paru innych, np. Sylwii Chutnik - co to miało być?), ale tylko poprawnie.
Także Orbit i Dukaj, czyli nic się nie zmienia, dalej od lat czytam tych, co lubię i lubię tych, co od lat czytam. Ocena za całość, nie tylko dwa rodzynki, więc niestety summa summarum leci w dół.
5/10


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 3 lipca 2019, o 19:17 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Dołączył(a): 7 czerwca 2014, o 21:13
Posty: 61
Obrazek

Suzanne Collins - Igrzyska Śmierci - trylogia (Igrzyska Śmierci, W pierścieniu ognia, Kosogłos)

Lekka łatwa i przyjemna (bo) młodzieżowa antyutopia bez trudnych słów. Lepsza od filmowych (choć) bardzo wiernych ekranizacji. Czyta się szybko, i chyba odświeżę sobie za jakiś czas w oryginale tj. w angielskim, żeby trochę podszkolić skostniały język, bo na to jest chyba idealna.

Paradoksalnie odwrotnie niż w filmowej ekranizacji, w książce bryluje Kosogłos, oryginalne Igrzyska minimalnie słabsze, zaś najsłabszą częścią jest moim zdaniem w Pierścieniu Ognia.

Żadnych odkrywczych myśli związanych z lekturą nie mam, bo sama książka, choć dynamiczna, barwna i sympatyczna, odkrywcza zdecydowanie nie jest. Nie czułem, żeby lektura rozwijała mnie intelektualnie. Ot taki książkowy blockbuster.

OCENA: 6/10


Obrazek

Hendrik Groen "Małe eksperymenty ze szczęściem Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 1/4"

Jak w tytule, zabawna, choć czasem nieco w w wymowie gorzka książka o człowieku mieszkającym w domu starców. Pełna błyskotliwych myśli i spostrzeżeń, ale też radości z życia. Choć i jest też tu sporo osobistych tragedii, to łatwo przychodzi tego człowieka polubić wraz z jego najbliższym otoczeniem.

Bo w sumie to książka o tym, że staruszek cieszy się na wycieczki jak małe dziecko, z refleksją o tym, że sam w okresie starości staje się dzieckiem. Ale jest w tym jakaś autorefleksja a jednocześnie brak zarozumialstwa.

Warto przeczytać

Ocena: 8/10

_________________
Obrazek


Ostatnio edytowano 9 lipca 2019, o 00:11 przez Elmi, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 3 lipca 2019, o 19:24 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Dołączył(a): 7 czerwca 2014, o 21:13
Posty: 61
Ptaszor napisał(a):
Inne światy
Antologia opowiadań inspirowana malarstwem Różalskiego.
"Imperium chmur" - wiadomo, zajebiste. Połowy nie zrozumiałem, wiadomo, ale jakoś nabrałem ochoty na przeczytanie "Lalki" Prusa, tych wspomnień i dzienników z przypisów na ostatniej strony oraz gruntowne przeszukanie w wikipedii znaczeń tych wszystkich japońskich słów i... ponownej lektury opowiadania.
5/10



Czytałem Inne Światy. Zgadzam się, że Orbitowski świetny, ale to mój pierwszy kontakt z Dukajem, niestety nie polubiłem a wręcz uważam, że ta Dukajowa powieść to intelektualne popisywanie się bez meritum.
Po prostu nie da się tego wszystkiego skleić w całość choć dotrwałem do finiszu. Lem potrafił operować trudnym słownictwem i pisać zrozumiale. Dukaj tego najwyraźniej nie potrafi i po pierwszym kontakcie, odnoszę wrażenie, że to porównanie geniusza do popisującego się poligloty.

Nie chcę czytać takich rzeczy...

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 3 lipca 2019, o 19:53 
Avatar użytkownika
niebieski
Offline

Dołączył(a): 4 września 2014, o 17:06
Posty: 1371
Dukaj specyficzny jest. Idealnie byłoby doczytywać inne książki do jego tekstów. Ba, w pewnym momencie zaczął pisać manifesty i eseje wprowadzające do swojej prozy (jak do spolszczenia Conrada czy eksperymentu w "Starości aksolotla" - tu akurat były artykuły w "Książkach" czy innych periodykach), bo trudno było za nim nadążyć. Czy traci kontakt z czytelnikiem? Jeśli wziąć pod uwagę jego bardziej hermetyczne teksty - to tak. Jeśli wziąć i doczytać o czym pisze (np. teksty Kurzweila przed lekturą "Perfekcyjnej Niedoskonałości"), wtedy przeżycia z lektury są niesamowite. Wtedy można skupić się na lekturze bez zbędnych ekspozycji - bo w twardej s-f od zawsze istniał problem w jaki sposób wprowadzić czytelnika w świat bez zanudzania długimi pasażami wyjaśniającymi czy też innymi sztuczkami-encyklopediami (vide: "Diuna" Herberta). Wysoki próg wejścia, tam bym powiedział. Sam odbiłem się od "Lodu" na długie miesiące. Potem doczytałem parę rzeczy i wciągnąłem się bez reszty. Heh, ktoś naprawdę powinien do tekstów Dukaja stworzyć ciąg artykułów-przypisów, np. o tytule "Doczytywanie...". Był kiedyś taki cykl tekstów, ale lepiej czytać po lekturze.
https://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=326
Dał mi do myślenia, że warto doczytać. Polecam w ogóle zacząć od "Innych Pieśni" kontakt z Dukajem. Potem "Córkę łupieżcy", "W kraju niewiernych", "Xavras Wyżryn", a potem całą resztę.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 3 lipca 2019, o 21:00 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Dołączył(a): 7 czerwca 2014, o 21:13
Posty: 61
Dzięki Ptaszor, tak jak radzisz, kiedy będę zabierać się za Dukaja, zacznę od "Innych Pieśni".

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 3 lipca 2019, o 21:04 
Avatar użytkownika
Heavy Metal Troll
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 18:47
Posty: 5103
Popieram. Inne Pieśni można wciągnąć na lajcie. A Lód to dmuchany ryż, więc nie polecam.

_________________
Nikt nic nie czyta, a jeśli czyta, to nic nie rozumie, a jeśli nawet rozumie, to nic nie pamięta.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 3 lipca 2019, o 23:33 
Avatar użytkownika
Parmezan
Offline

Dołączył(a): 5 maja 2014, o 12:06
Posty: 3155
Ptaszor napisał(a):
Dukaj specyficzny jest. Idealnie byłoby doczytywać inne książki do jego tekstów. Ba, w pewnym momencie zaczął pisać manifesty i eseje wprowadzające do swojej prozy (jak do spolszczenia Conrada czy eksperymentu w "Starości aksolotla" - tu akurat były artykuły w "Książkach" czy innych periodykach), bo trudno było za nim nadążyć. (...)

No właśnie, cholera, niestety nie. Uważam się za fanboya Dukaja, ale jednak dzieło ma się bronić samo.
To nie są monografie dla doktorantów fizyki kwantowej tylko książki sf. Jeśli potrzebuję zrobić podyplomówkę z japonistyki, czy chociaż semestralny kurs kulturoznawstwa, tylko po to żeby ogarnąć co się dzieje w książce, to niestety książka jest do dupy. Przypomina mi się wywiad z reżyserką Big Love, której się recenzja nie spodobała i tam własnie bredziła, jak to w filmie muzyka jest super niszowa, ile to ukrytych jest nawiązań do największych klasyków kina itd. itp., tylko co z tego, jak przeciętny widz wyłącza to po kwadransie? (abstrahując od tego, czy przeciętny widz będzie znał Bergmana, czy Bertolucciego i rozpozna te nawiązania)
Miałem tak samo z ww. Igrzyskami Śmierci - kolega mi zachwala, jaka to jest mega zajebista seria - przesłuchałem pierwszy tom i sorry, no, kurwa, nie. Idę do niego z pretensjami, że mi jakieś gówno polecił, a on 'ale stary, ty musisz całą trylogię przeczytać, żeby docenić!'. No więc, otóż, nie - nie będę się zmuszał do czytania czegoś co jest zwyczajnie słabe, żeby sobie na koniec racjonalizować dlaczego zmarnowałem czas.
Dukaj "stracił klimat" - pamiętam jak kiedyś niemal każde opowiadanie robiło na mnie ogromne wrażenie, często do wielu wracałem i to wrażenie nie mijało. "Inne pieśni" są doskonałe, "Czarne Oceany" to najlepszy cyberpunk jakiego czytałem... Nawet "Złota Galera" - opowiadanie, którym debiutował jako nastolatek, mimo braków w warsztacie robi wrażenie. Przez jego tłumaczenie Conrada przeszedłem bez tych emocji. Przez tą minipowieść w "Innych Światach" nie przebrnąłem - pierwszy entuzjazm opadł bardzo szybko i kolejne strony to było zmuszanie się. Nie wiem czy przebrnąłem przez 25%.
Więc nie. Niestety.
Jeśli jesteś fizykiem i rozważania o transhumanizmie to Twój konik, to "Perfekcyjna Niedoskonałość" jest dla Ciebie idealna, dużo szybciej ogarniesz o co chodzi i wyłapiesz dziesiątki smaczków, mrugnięć okiem itp. Ale jeśli nie jesteś, to książka też jest dobra, a historia jest ciekawa.
Jeśli jesteś doktorem filozofii i w wolnym czasie tworzysz sobie światy do RPGów, to "Inne pieśni" są doskonałe. Lecz jeśli nie jesteś, to spokojnie, fabuła wciąga, a świat zapiera dech.
Zakładam, że dyskusje o logice wielowartościowej w "Lodzie" dla kogoś, kto nie wie czym jest zdanie logiczne, były czymś ciekawym, dającym do myślenia.
I tak mógłbym o wszystkim do "Króla Bólu". Ze słabych pozycji wymieniłbym jedynie "Gotyk" i "Zanim noc". (i może "Medjugorie" do którego było oficjalne wyjaśnienie o co chodziło :P )
Potem była "Starość Aksolotla", która nie była zła, ale nie mogłem się pozbyć wrażenia, że z tego byłaby fenomenalna powieść objętości "Lodu".
A "Inne światy" to coś co mnie przerosło. Z pewnością mogę powiedzieć, że odniosłem wrażenie zetknięcia z całkowicie obcą kulturą, w której się nie odnalazłem. Kiedyś zrobię kolejne podejście, ale jakoś nieprędko.
Szczerze mówiąc boję się sięgać po "Po piśmie", bo nie chcę sobie psuć wyidealizowanego pojęcia o Dukaju jako geniusza wydającego rzadko, ale monumentalne dzieła.

Dlatego podsumowując, Dukaja czytać warto i nie ma co się bawić w jakieś doczytywanie.

_________________
"Po co się kłócić z drugim człowiekiem, skoro można go zabić?"

Zarejestrowany: 8/10/2001


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 lipca 2019, o 09:16 
Avatar użytkownika
niebieski
Offline

Dołączył(a): 5 maja 2014, o 08:43
Posty: 1344
Mam zgryz bo niczego Dukaja dotąd nie czytałem, ale ambitnie kupiłem sobie "Lód" i zamierzałem się z nim zmierzyć. No a teraz sam już nie wiem: czytać, czy jednak najpierw doktorat z czegoś sobie machnąć? :)

_________________
"Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka" - Alexis de Tocqueville
"Nazywam lewactwem wszelkie zapędy do naprawiania świata, nieliczące się z realiami natury ludzkiej” - Bogusław Wolniewicz


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 lipca 2019, o 10:01 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Dołączył(a): 7 czerwca 2014, o 21:13
Posty: 61
Najpierw doktorat :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 lipca 2019, o 10:21 
Avatar użytkownika
Grzechu z Polityki
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 19:45
Posty: 2833
Jak dla mnie Dukaj odpłynął jak napisał ten tekst, że (parafrazując) S-F powinno być teraz nie do zrozumienia poza garstką wybrańców z 3 doktoratami.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 lipca 2019, o 11:04 
Avatar użytkownika
Bakelitowy Samiec Alfa
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 21:04
Posty: 1474
Lód wspaniały, bardzo polecam, chociaż nie jest to lektura lekka - wymaga otwartej głowy :)


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 lipca 2019, o 12:24 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Dołączył(a): 7 czerwca 2014, o 21:13
Posty: 61
Gregor napisał(a):
Jak dla mnie Dukaj odpłynął jak napisał ten tekst, że (parafrazując) S-F powinno być teraz nie do zrozumienia poza garstką wybrańców z 3 doktoratami.



No właśnie i jak widać to jest jego problem. Taka twórczość nastawiona na garstkę niczemu w zasadzie nie służy. Nie lepiej podedukować jakiś sensowniejszy procent czytelników, żeby wnieść do świata jakieś ambitniejsze myśli? Ale o tym wyżej już doskonale pisał Piotroslav i (jeśli oczywiście ma rację, bo sam nie czytałem) kiedyś Dukaj czytelnika edukował(?). Teraz najwidoczniej pisze hermetycznie, bazując wyłącznie na swojej wiedzy (bądź niewiedzy) - problemem takiej twórczości jest to, że nie ma wielu osób, żeby to zweryfikować, stąd biorą się zdania:

"Nie rozumiem połowy, ale świetne". Bo Dukaj najwidoczniej wyrobił sobie (lepszą, bardziej zrozumiałą twórczością?) autorytet . Ale nie można wykluczyć ,że bredzi, to może zweryfikować tylko wąskie grono.

I to jest chybione, o wartości sztuki decyduje też jej nominalny zasięg. W sensie czy wywód jest logiczny i da się go zrozumieć tylko w kontekście danego utworu. Bo jeśli jest zlepkiem z innych dzieł i to go w większości definiuje, to jednak - wolę sobie poczytać tylko te dzieła do których się odnosi, ewentualnie potem taki zlepek potraktować jako ciekawostkę. Ciekawostkę, bo hermetyczność niezależnie od swojej ambicji i oferowanych, głębokich konkluzji - na nic nie wpływa.

A chyba w sztuce chodzi o to, żeby wpływać na coś, (albo) opisywać wg. swojej interpetacji stan obecny.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 lipca 2019, o 12:39 
Avatar użytkownika
Heavy Metal Troll
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 18:47
Posty: 5103
Co to jest z tym Dukajem, że wraca jak bumerang na łamy tego forum? :D

Lód czytałem lata temu i może dziś podszedłbym do niego inaczej, ale moim zdaniem Dukaj ma tendencję do przekuwania świetnych pomysłów w średnie książki. A im te książki więcej stron mają, tym niżej je oceniam. Mówię to na bazie chyba trzech przeczytanych książek (a więc nawet nie 1/3 jego dorobku pisarskiego), które wyszły spod jego pióra - Lód, Inne pieśni, Starość aksolotla. I zgodnie z tą kolejnością czytania wędrowała też w górę moja ocena.

Tak ThimGrim odebrał Inne pieśni lata temu:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3943/inn ... nia7943638

A tak ThimGrim, brodę głaszcząc i przemyślnie z oczu patrząc, w karczmie nieopodal, ale znowuż nie tak blisko, choć już przecież niedaleko, jednakowoż takoż ponieważ na obszczymura jakiegoś recenzję poniżą okiem, swym, bo przecie nie czyimś, łypał:
https://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=78584

Ps. Nie twierdzę, że Dukaja nie należy czytać, bo należy, ale chodzi mi tylko o tę estymę, jakiej się w polskim środowisku fantastów dorobił - łołoło super Dukaj, król sf, itd. Ale to chyba raczej pokłosie tego, że u nas posucha we współczesnych pisarzach hard sf, więc z Dukaja zrobiono guru. A już np. taki Peter Watts, i to w tłumaczeniu na Polski, zjada Dukaja na śniadanie. A też przecież pisze hard sf. Nie, czekaj, to chyba nie Polak...

_________________
Nikt nic nie czyta, a jeśli czyta, to nic nie rozumie, a jeśli nawet rozumie, to nic nie pamięta.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 lipca 2019, o 15:01 
Avatar użytkownika
niebieski
Offline

Dołączył(a): 4 września 2014, o 17:06
Posty: 1371
Gregor napisał(a):
Jak dla mnie Dukaj odpłynął jak napisał ten tekst, że (parafrazując) S-F powinno być teraz nie do zrozumienia poza garstką wybrańców z 3 doktoratami.

To ja poproszę źródełko, Gregor, jak masz. Hard s-f to hard s-f, a to jest to, co on pisze, tutaj przecież nikt nie będzie tłumaczyć podstaw, nie wiem, mechaniki kwantowej, bo zakłada się, że czytelnik coś tam wie.

Bez przesady z tym doktoratem. Do "Innych pieśni" nie trzeba się przygotowywać wcale, a fabułę mają świetną (wątek Berbelka, który sprzeciwił się Czarnoksiężnikowi - do dziś mam ciary na plecach).

Siła jego leży w tekstach, które z początku wydają się niezrozumiałe, a w miarę czytania i rozumienia pojęć wspaniale się otwierają. Nie trzeba niczego doczytywać, a i tak można wspaniale się bawić, większość jego książek nie potrzebuje takich zabiegów. Pogłębienie tematu tylko wzmaga przyjemność z lektury.

Są też inni świetni pisarze s-f i hard s-f, chociażby Krzysztof Piskorski, Jakub Nowak, Rafał Kosik czy Cezary Zbierzchowski (inna sprawa, że żaden z nich już nie pisze sf i uciekł w inne rejony albo w ogóle złamał pióro, lol). A Dukaj publikuje regularnie, rok w rok jest coś nowego. Wprawdzie nie to, na co wszyscy czekają, czyli pełnoprawna powieść, ale jednak.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 lipca 2019, o 15:06 
Avatar użytkownika
Parmezan
Offline

Dołączył(a): 5 maja 2014, o 12:06
Posty: 3155
Czy zjada, to może niekoniecznie. Trochę inny styl.

Jeśli lubisz SF, to sięgnij po "Czarne Oceany". To jest doskonała rzecz.

Do książek Dukaja wracam często i za każdym razem odkrywam w nich nowe smaczki.
Pamiętam, że w liceum dorwałem "W kraju niewiernych". Po przeczytaniu połowy opowiadań nie zrozumiałem, jakieś takie głupawe mi się wydały, nie wiedziałem o co chodzi. Trochę później wróciłem sobie do nich i wszystko było ciekawe.
Dukaj pisze w taki sposób, że nie prowadzi czytelnika za rękę, tylko opisuje wszystko z perspektywy kogoś żyjącego w danym świecie i czasem tylko wtrąci jakieś wyjaśnienie w stylu przewodnik wycieczki dla dzieci opowiada 'jak dobrze wiecie, cośtam cośtam cośtam'. Dlatego często trudno się połapać o co chodzi, ale to jest własnie jego znak rozpoznawczy. Dużą frajdę mi sprawiają momenty w stylu 'aaah, czyli to o to chodziło!'.
Więc zakładam, że trzeba się przez to trochę przegryźć. Pożyczyłem koledze "Perfekcyjną niedoskonałość" - wydawała mi sie idealna, bo głównym bohaterem jest właśnie typ 'wyciągnięty z XX wieku', więc to, że on nic nie rozumie, że nawet język, który go otacza jest niezrozumiały, jest elementem sprawiającym, że jeszcze bardziej się utożsamiasz z tą postacią - kolega po kilku dniach oddał mi ją stwierdzając, że nie da się tego czytać. No cóż, nie każdemu podpasuje.

EDIT: @Ptaszor - dokładnie!

_________________
"Po co się kłócić z drugim człowiekiem, skoro można go zabić?"

Zarejestrowany: 8/10/2001


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 lipca 2019, o 15:39 
Avatar użytkownika
Grzechu z Polityki
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 19:45
Posty: 2833
Ptaszor, za cholerę nie pamiętam gdzie to czytałem. Może gdzieś przy okazji promowania Starości Aksolotla Dokaj coś skrobal?

W każdym razie przekaz był taki, że skoro coraz mniej ludzi rozumie współczesną naukę, a S-F ekstrapoluje naukę, to mało kto rozumie również S-F i zostaje super niszowy czytelnik.

Ja się z tym nie zgadzam, bo Dukaj zwyczajnie celowo gmatwa wszystko slowotworstwem i dziwacznymi społecznościamy swoich światów, a nie ze jest taki mądry. Inni potrafią te same tematy poruszać normalnie, albo nawet rozrywkowo. Nie trzeba udawać Gombrowicza.

No, ale ja generalnie bardzo lubię Dukaja. Czarne Oceany są zajebiste, Inne Pieśni zamiatają rozmachem i w ogóle. Lubię rozkminiać te dukajowe światy. Może fabularnie potrafi przynudzać i bawi mnie jego ego, ale doceniam Dukaja.

Wysłane z mojego Moto G (5) Plus przy użyciu Tapatalka

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 lipca 2019, o 15:40 
Avatar użytkownika
Heavy Metal Troll
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 18:47
Posty: 5103
Piskorskiego czytałem Cienioryt - fantasy. Mam jeszcze nieruszone Czterdzieści i cztery - steampunk. Co on hard sf napisał? :P
To samo Kosik - genialne Vertical, średni Kameleon, słaby Mars, potem jeszcze cośtam - raczej social sci fi niż hard sci fi.
Zbierzchowskiego coś czytałem, chyba jakieś opowiadania - Holocaust F - nie wiem czemu, ale zapamiętałem to bardziej jak horror :P

Nowaka nie kojarzę - znaczy wiem, że Amnezjak, nawet mnie to ciekawiło, ale w sumie nie czytałem. Może to jest hard sf.

_________________
Nikt nic nie czyta, a jeśli czyta, to nic nie rozumie, a jeśli nawet rozumie, to nic nie pamięta.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 lipca 2019, o 16:57 
Avatar użytkownika
niebieski
Offline

Dołączył(a): 4 września 2014, o 17:06
Posty: 1371
Cieszy mnie ogólny konsensus, że Dukaja wszyscy lubimy, pomimo sprytnie zakamuflowanego hejtowania na hermetyczność, udziwnianie i "co to nie ja jestę pisarzę hard-sf, więc mogę" :) a przy okazji "Aksolotla" pamiętam jego tłumaczenie dlaczego zrobił e-booka z przypisami/hiperłączami, żeby czytelnik nie musiał co chwilę googlować. Poszukam później.

Piskorskiego też czytałem "Cienioryt", fajne gdzieś od połowy (Tej połowy), ale mnie rozchodziło się bardziej o "Krawędź czasu", którą właśnie czytam (ponoć najlepsza w jego dorobku). Pisałem, że są inni świetni pisarze s-f i hard s-f, zdaję sobie sprawę, że Piskorski aż tak niszowy nie jest.
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/90069/krawedz-czasu
Zbierzchowskiego "Holocaust F" jest typowo hard. Nowak też (i tak chodzi o zbiorek "Amnezjak"), można powiedzieć taki polski Ted Chiang, pisze jedno dopracowane opowiadanie na 5 lat, ale jak łupnie, to minimum dwa razy trzeba czytać.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 lipca 2019, o 17:07 
Avatar użytkownika
Heavy Metal Troll
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 18:47
Posty: 5103
No to Amnezjaka muszę przeczytać. Holocaust F jakoś mi się zbiegł z czytaniem z tym Aksolotlem, a oba były chyba o robotach i zapamiętałem tylko Dukaja (bo był lepszy/łatwiej mi wszedł).

Ted Chiang to dla mnie też nie hard sf

_________________
Nikt nic nie czyta, a jeśli czyta, to nic nie rozumie, a jeśli nawet rozumie, to nic nie pamięta.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 4 lipca 2019, o 17:27 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Dołączył(a): 7 czerwca 2014, o 21:13
Posty: 61
Obrazek

Christel Petitcollin "Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych"

Niestety mam taką przypadłość, że wszystko analizuję i rozbieram na czynniki pierwsze. Przykładem może być sytuacja z laptopem i zbiórkami pieniędzy, którą podawałem na forum, kiedy chodziłem do liceum, to było dziesięć lat temu! :) W książce nie tyle autorka daje rady jak mniej myśleć, co raczej pokazuje, skąd się takie wzmożone myślenie bierze.

Cóż informacją główną jest tutaj teza (fakt?), że od 10 - 15%, do 30% ludzi "myśli" (dominuje u nich) prawą(a) półkulą(a) mózgu. Zaś autorka niewątpliwie zbytnio galopuje w swoich założeniach, jednak ilustruje sposób funkcjonowania takiego mózgu i pokazuje dominujące cechy takich osób. W jaki sposób myślą, dlaczego tak myślą, jakie są pułapki myślenia lewopółkulowców i prawopółkulowców. Jest to napisane ciekawie, lecz trochę jak dla idioty, zbyt prostolinijnie. I właściwie wiele, naprawdę aż za wiele rzeczy o których pisze autorka się u mnie pokrywa, co jest wręcz przerażające.

Ale nie podoba mi się czarno - biały wydźwięk książki, w której to osoby "prawopółkulowe" to prawdziwe superinteligentne unikaty, które posiadają nieschematyczne myślenie i niewzruszone zasady moralne zaś lewopółkiulowe to komformiści, osoby porządkujące się regułom, myślący liczbami ludzie o prostych poglądach.

Myślę, że to nie takie proste, choć w tej powierzchownej analizie jest ciekawe nakreślenie ważnego zagadnienia.

Mimo wad:
7/10

_________________
Obrazek


Ostatnio edytowano 9 lipca 2019, o 00:06 przez Elmi, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 9 lipca 2019, o 00:00 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Dołączył(a): 7 czerwca 2014, o 21:13
Posty: 61
Obrazek

Piotr Stankiewicz "Sztuka życia według stoików" 2014,

Świetny (bo) bardzo praktyczny przewodnik poświęcony stoickiej etyce i podejściu do życia. A zarazem bardzo praktyczny poradnik jak żyć szczęśliwie, bez "coachowego" efekciarstwa, za to pełen objaśnień cytatów Seneki, Epikteta i Marka Aureliusza. Polecam, bo daje do myślenia i motywuje, ale podkreślam, w żaden tani sposób! Książka ta wydaje się komplementarna i logiczna, bardzo w swojej formie przemyślana. Widać, że autor wie o czym pisze i potrafi spójnie przedstawić swoją myśl. Autor nie stara się manipulować czytelnikiem tylko go pozytywnie, w sposób bardzo filozoficzny zmotywować. Nie lubię Paula Coelho, gardzę NLP, za to tę książkę - o tak! - polecam bardzo! Czuję, że dużo wniesie do mojego sposobu myślenia jako takiego.

9/10

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 9 lipca 2019, o 07:12 
Avatar użytkownika
Pan Bob Budowniczy Kierownik
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 20:00
Posty: 6467
Lokalizacja: Gdańsk / Wyszków
Przeczytałem: "Sztuka życia według słoików" i zacząłem się zastanawiać, kiedy bycie słoikiem stało się filozofią życiową.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 9 lipca 2019, o 07:44 
Avatar użytkownika
menda+
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 15:19
Posty: 4193
Lokalizacja: Tír na nÓg
Crowley napisał(a):
Przeczytałem: "Sztuka życia według słoików" i zacząłem się zastanawiać, kiedy bycie słoikiem stało się filozofią życiową.

Nie jesteś jedyny :D

_________________
Obrazek
You give up a few things, chasing a dream.
"Ty jesteś menda taka pozytywna" - colgatte
#sgk 4 life.
Old FŚGK number is 12526


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 9 lipca 2019, o 08:57 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Dołączył(a): 7 czerwca 2014, o 21:13
Posty: 61
Sztuka życia według stoików jest tylko interpretacją stoicyzmu, ale w sumie wiele nurtów filozoficznych j e s t filozofią życiową, bo można je stosować w kontekście życia.

Crowley, Zolt, czy znaczy to, że negatywnie odbieracie tę książkę? :)

EDIT:: Znacie jakieś ciekawe książki o buddyźmie? Chętnie bymk poczytał na ten temat.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 9 lipca 2019, o 09:23 
Avatar użytkownika
Waniaaa!
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 19:07
Posty: 3187
Buddyzm to złożona sprawa, bo nie jest to scentralizowany system wierzeń. Tam każda wręcz świątynia ma swoją niezależność i swoje nauki w ramach buddyzmu. Można by się zastanowić najpierw nad jakąś książką wprowadzającą w temat, ale sam nie wiem gdzie czegoś takiego szukać.

A ze stoikami mi nie do końca po drodze. Niektóre aspekty tej myśli filozoficznej są sensowne, ale ogółem za mało dynamizmu w tym wszystkim. ;)

_________________
IRON MAIDEN are KINGS

"Jedynym właściwym stanem serca jest radość" Terry Pratchett R.I.P.

"errare humanum est" - i nie zapominajcie o tym.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 9 lipca 2019, o 09:50 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Dołączył(a): 7 czerwca 2014, o 21:13
Posty: 61
Counterman napisał(a):
Można by się zastanowić najpierw nad jakąś książką wprowadzającą w temat, ale sam nie wiem gdzie czegoś takiego szukać.


No właśnie czegoś takiego szukam, żeby potem po nitce do kłębka zagłębić się w temat :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 9 lipca 2019, o 14:03 
Avatar użytkownika
menda+
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 15:19
Posty: 4193
Lokalizacja: Tír na nÓg
Elmi - nie odbieram tego negatywnie, tylko przez dobrych kilka uderzeń serca myślałem, że bycie słoikiem jest już filozofią życiową z teoretyczną podmurówką ;).

_________________
Obrazek
You give up a few things, chasing a dream.
"Ty jesteś menda taka pozytywna" - colgatte
#sgk 4 life.
Old FŚGK number is 12526


Góra
 Zobacz profil  
      
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 353 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL