Pod Mocnym Aniołem


Pod Mocnym Aniołem

Średnia ocena: 4.5

Pquelim2014-08-28 15:39:06



No i pokusiłem się o Smarzowskiego, chociaż zarzekałem się, że nigdy więcej. Do ponownej konfrontacji wybrałem sobie zresztą niezłe combo - obejrzałem sobie ekranizacje grafomańskiej autofilii Jerzego Pilcha, którego literackiego sukcesu nigdy nie potrafiłem zrozumieć. No i dostałem dokładnie to, czego się spodziewałem. Wymiętolone do granic wytrzymałości, bezczelnie identyczne klisze przez które Smarzowski pokazuje wciąż te same problemy narodu polskiego tak jak nigdy nie działały na mnie zbyt mocno, tak nadal wywołują jedynie grymas zniesmaczenia i pogłębiają refleksję nad polską krytyką filmową, która się przecież ciągle tym powielanym warsztatem zachwyca. Doprawdy, nigdy nie zrozumiem jak bardzo można doszukiwać się wartości i głębi w produkcji oferującej jedynie pustkę i cierpienia dnia codziennego. Jest w tej społecznej "modzie na Smarzowskiego" jakiś element pięknej polskiej martyrologii, w której dzieki reżyserowi zatapiamy się na nowo - wciaż oswajając nasze narodowe demony, rozpływając się nad tym, jak bardzo jesteśmy cierpiętnikami, nawet jeżeli wyraźnie widać że samiśmy sobie winni. Nie ma w Mocnym Aniele nic, absolutnie żadnego przekazu poza czystą prozą alkoholizmu, którą każdy średnio zamożny Kowalski z małej miejscowości pod Płockiem zna w wydaniu lokalnym, w wykonaniu sąsiada, czy byłego kumpla ze szkolnej ławki.
Połowę taśmy zmarnowano (?) na teledysk. W głównej roli Więckiewicz ciepriący, upojony, pijący, pijany i zarzygany. Pozostałość stanowią natomiast bardzo umiejętnie wyrwane z alkoholicznego deliriium sceny, sprawnie odtwarzające zacieranie się granic pomiędzy rzeczywistością, a urojenami, opowiadaniem przy kieliszku, a senną maligną. Warsztotowo to, niezmiennie zresztą, najwyższa półka rodzimej kinematografii, ze świetną główną rolą, adekwatnym udźwiękowieniem i nadającym tempo montażem. Szkoda, że talenty tak sprawne w swojej pracy jak ekipa pana Smarzowskiego, wolą się skupiać na produkowaniu niepokojących kartek z albumu rodzinnego, miast opowiadać zwartą i treściwą historię. Tymczasem, oglądając powyższe nie mogłem się pozbyć odczucia, że oto mam przed sobą kinematograficzny Czarny kwadrat na białym tle Malczewskiego - czyli pierwsze dzieło nieprzedstawiające.

2/10

Lite2014-09-24 16:35:13




Głośny film o alkoholizmie Polaków. Momentami może przerysowany, ale to dobrze. W niektóre historie pobocznych bohaterów aż trudno uwierzyć. Z drugiej strony chyba każdy był na zakrapianej imprezie, na której zdarzyło się coś nieprawdopodobnego. Choć może nie aż tak tragicznego w skutkach. Więckiewicz jak (prawie) zawsze gra rewelacyjnie, większość pozostałych aktorów również bardzo dobrze (jestem fanem Mariana Dziędziela). Alkoholu przez parę dni nie tknę. Biorę antybiotyk, aż tak „Pod mocnym aniołem” na mnie nie zadziałało. Dobre polskie kino się zdarza i tu się właśnie zdarzyło.

7/10