Zacznę prosto: nie znacie się i tyle
Nie chciałem brać udziału w tej ankiecie, bo nie potrafię rozróżniać klasy filmów nawet w obrębie jednego gatunku. Nie wiem czy Kasyno jest lepszym dramatem niż Skazani na Shawshank. Oba filmy wryły mi się w pamięć, zrobiły ogromne wrażenie. Tymczasem tu musiałem wartościować genialne komedie, dramaty, filmy akcji czy science-fiction. Bez sensu, nie potrafię i wszystko zrobiłem trochę na 'mniej więcej'.
Poza tym nie widziałem wielu filmów uznanych za wybitne, dopiero czekają mnie przygody z tymi tytułami. To dodatkowo mnie irytowało. Miałem wrażenie, że oceniam coś ważnego nie mając wszystkich informacji. Nic to, dałem się namówić to teraz mam za swoje!
Słowo uznania dla Crowleya - świetnie przeprowadzona akcja i scenariusz gali forumowej - godny Oscarów. Jedyne co mnie rozbawiło to "myślałem, że będzie wyżej" przy wielu pozycjach. Z jednej strony rozumiem skąd ten wniosek. Z drugiej: musielibyśmy upchnąć w top10 jakieś 20-30 pozycji
Wybierając swoje typy kierowałem się wspomnieniami, wrażeniem jakie zrobił na mnie dany tytuł w momencie pierwszego obejrzenia. Dodatkowo jak wytrzymał próbę czasu i jaki miał wpływ na kino. Plus na liście zabrakło kilku żelaznych tytułów, na które po latach patrzę jak Pq czy Cherry na Taxi Drivera: ok, ale jednak nie epokowe dzieło.
Wrzuciłem za to: Kiedy ucichną działa, Ostatni skaut, Dom dusz, Arlington Road. Filmy, które znalazły się tu głównie dlatego, że zasługują by je znać. Nie są może w top40 artystycznie i pod kątem budżetów czy rozmachu. Nie chciałem żeby zostały, sam nie wiem, zapomniane? Żeby chociaż tutaj był ślad. Polecam wszystkim.
Kilka filmów jest wysoko (Ojciec chrzestny III, Powrót do przyszłości III) ale to raczej zasługa bycia częścią (najsłabszą) doskonałej serii, a nie tej konkretnej odsłony.
------------------------------------------------------------------------------------------------
10. Braveheart - Waleczne Serce - nowa definicja rozmachu, pieczołowitości w przeniesieniu pewnej epoki na ekran, genialnych scen batalistycznych i jednego bohatera, który podpala cały kraj, żeby pomścić ukochaną. Z historią prawdziwego Williama ma to niewiele wspólnego ale kto chciałby oglądać bandytę i mordercę w brudnym dramacie? Nikt. Do dziś scena egzekucji poci mi oczy. Motyw z chusteczką i tym dzieckiem w tłumie... nawet teraz mi się zbiera

U mnie nr 23.
9. Terminator 2: Dzień sądu - Na mojej liście ledwie 39. Doceniam epokowy skok jeśli chodzi o efekty specjalne ale poza tym ta historia mnie ciut rozczarowała. Tzn. jako młodzian jarałem się, że Arnie walczy po stronie dobra, T1000 jest (pozornie) nie do pokonania, podobał mi się wątek miłości dziecka do przybranego ojca-cyborga... Mój problem polega na tym, że w porównaniu z pierwszą częścią T2 był mniej mroczny, mniej nihilistyczny, bardziej holywoodzki. Jedna Sarah Connor wieszcząca 'no fate' to za mało.
8. Król Lew - U mnie 11. Krótko: jedna z najlepszych animacji. Nie wiem czy nie najlepsza. Ma w sobie wszystko co powinna mieć historia z morałem dla dzieci i dorosłych. Całkiem niedawno oglądałem w gronie znajomych i niezależnie od wieku oglądającego - nadal tak samo czaruje.
7. Siedem - Mroczny kryminał z zakończeniem ryjącym beret. Nie mogłem spać po tym filmie kilka nocy z rzędu. Miejsca zbrodni, sposoby w jakie morderca zabijał... to wszystko urodziło się w chorej wyobraźni, a Fincher pokazał to tak naturalistycznie jak się dało. Jedno z dwóch arcydzieł tego reżysera. U mnie na ostatnim stopniu podium.
6. Leon zawodowiec - Najlepszy film Luca Bessona. Prosta historia miłości dziewczynki z patologicznej rodziny i odludka, zawodowego mordercy. Ten film nie ma słanych stron. Wszystko od początku do końca zagrało. Bohaterowie są autentyczni i człowiek odruchowo życzy im happy endu. Wisienką na torcie jest - co oczywiste - Gary Oldman, którego "everyone!" przeszło do klasyki cytatów filmowych. Dodatkowo mam kurewsko osobisty stosunek do tego filmu. Bardzo bliska mi osoba opuściła ten łez padół kiedy oglądałem Leona na VHS, a o tej śmierci dowiedziałem się kiedy leciały napisy i ta cholerna piosenka Stinga. Shape of my heart. Nienawidzę jej i kocham zarazem. U mnie Leon na piątym.
5. Podziemny krąg - Ukoronowanie złotego okresu w twórczości Finchera. U mnie siódmy ale chętnie upchałbym wyżej. Film, w którym w ani jednej sekundzie nie możesz spodziewać się co będzie za chwilę. Genialna krytyka konsumpcjonizmu, systemu i każdego możliwego porządku. Słynny twist fabularny zrobił na mnie duże wrażenie ale nie takie jak na większości. Tyle świetnych scen w tym filmie sprawiło, że owy zabieg był tylko kolejną genialną sceną. Idealnie podkreślającą chaos na ekranie.
4. Pulp Fiction - U mnie dopiero na miejscu 19. Pokazówka Tarantino. Dowód na to, że można sprzedać wydmuszkę szerszej publiczności. Zestaw gagów, "onelinerów" i scen, któe równie dobrze mogli wymyślać kumple przy piwie. Całość podana jednak w taki sposób, takimi środkami, klimatem i z pomocą takich aktorów, że można oglądać film po raz -nasty i nadal dobrze się bawić.
3. Skazani na Shawshank - Szóste miejsce na mojej liście. Jeden z najlepszych dramatów w historii kina. Na pewno najlepszy film "więzienny". Kropka. Wiele scen jeży włos na głowie, a nawet takie, a nie inne zakończenie nie sprawia, że człowiek czuje się lepiej. Trzecie miejsce wysokie ale stawiałem, że będzie numerem dwa, może nawet, że wygra.
2. Matrix - Mój numer jeden. Nigdy wcześniej ani później żaden obraz nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Nigdy wcześniej nie szedłem do kina mając średnie oczekiwania, a wychodziłem zastanawiając się nad sensem życia, postępem technologicznym, geniuszem autorów, geniuszem speców od efektów czy nad tym czy nie leżę tak naprawdę gdzieś w kisielu z wtyczką w głowie. Matrix jest w historii kina kolejnym krokiem milowym. Pierwszym od czasów Gwiezdnych wojen z 1977. Nie chcę oceniać czy wpływ na kino miał dobry czy zły. Miał ogromny. Do tego fantastycznie wygląda nawet dziś. Tak wizualnie jak i pod kątem treści w nim zawartych. Nie zdołał go położyć/nadwątlić brak wielkiego talentu Reevesa, tandetna scena romantyczna ani mały budżet. Ten film kosztował 63 miliony baksów! Co to jest przy Titanicu czy Avatarze? Tyle co nic. A jednak wystarczyło na rewelacyjnie opowiedzianą historię, która ma kilka(naście) warstw, smaczków, detali i scen, które na stałe wpisały się w kanony kinematografii. Opus magnum kina lat 90tych. Kropka.
P.S. Żadne sequele, jak się mylnie uważa, nigdy nie powstały. NIGDY!*
1. Forrest Gump - Ble. Tyle wam powiem. Zaraz zostanę zalany falą hejtu albo oskarżeń o hipsterstwo ale u mnie historia Forresta w ogóle nie trafiła do top 40. Może gdybym bazował na wrażeniu kiedy widziałem po raz pierwszy... Niestety, całkiem niedawno oglądałem ponownie i dziś wygląda... tandetnie. Jak generyczny film do walki o Oscary. Ktoś zrobił listę "co musi być w filmie oscarowym" i po kolei odhaczał pozycje. Lekko opóźniony ale szczery i dobry bohater? Jest. Zła kobieta, która ma chwile słabości/litości? Jest. Historia ameryki? Jest. Grzechy USA i odwoływanie się do mrocznych wydarzeń? Wietnam! Dziś FG robi na mnie takie wrażenie jak Jerry McGuire (w ogóle nie ma na naszej liście!) czy niedawny Kamerdyner. To zresztą świetny przykład - gdyby ten ostatni wyszedł w latach 90tych zamiast filmu z Hanksem - pewnie wspominano by go z podobnym rozrzewnieniem. Film, który ma upchane tyle wątków, że głowa boli. Dla każdego coś miłego. Dlatego każdemu się podoba, dlatego każdy zagłosuje. Meh. Wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje ale: patrz pierwsze zdanie w tym poście
------------------------------------------------------------------------------------------------
Polskie kino nie powaliło na łopatki. Zawiodłem się też na ostatecznym wyniku. Killer był ok ale wg mnie to co najlepsze w latach 90tych to Nic śmiesznego i Dług. Killer zabawny ale bez przesady, a Psy to dla mnie polskie Pulp fiction. Kilka niezłych tekstów, które przeszły do historii. poza tym wydmuszka, nuda i film bez scenariusza. Dziś w ogóle nie do oglądania, chyba że przy piwie z kumplami. Aktorstwo na poziomie Na wspólnej.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Moja lista (z mini komentarzami, gdzie jeszcze chciałem coś dodać):
Matrix
Święci z Bostonu - ha, coś jak Pulp Fiction tylko 100 razy lepsze, znam na pamięć
Siedem
Kasyno
Leon zawodowiec
Skazani na Shawshank
Podziemny krąg
Głupi i głupszy - najdurniejsza komedia w historii kina, która bawi, a nie żenuje
Dzień świstaka - popis umiejętności Billa Murraya
Gorączka - najlepszy film sensacyjny lat 90tych
Król Lew
Adwokat diabła
12 małp
Drabina jakubowa
Nic śmiesznego
Twierdza - rewelacyjny film akcji bez ambicji do czegoś więcej, jest tym czym miał być w 101% + genialny OST
Piąty element - s-f w wydaniu europejskim, lepszy niż większość tego typu z USA
Robin Hood: Książę złodziei - najlepszy film o księciu złodziei
Pulp Fiction
Kiedy ucichną działa
Herkules - animacja z błyskotliwymi żartami dla dorosłych zanim to było modne
Dług
Braveheart - Waleczne Serce
Speed: Niebezpieczna prędkość
Cztery wesela i pogrzeb - pierwsza komedia romantyczna bez totalnej tandety jaką widziałem + brytyjski humor
Dzień Niepodległości - najlepsze efekty specjalne na taką skalę od czasów SW
Milczenie owiec
Tombstone - jeden z najlepszych westernów w historii
Clerks - Sprzedawcy
Johny Mnemonic
Ostatni skaut - komedia sensacyjna z Willisem, która po prostu trzeba zobaczyć
Dom dusz
Arlington Road
Epidemia
Ghost Dog: Droga samuraja
Kontakt
Polowanie na Czerwony Październik - klasyk klasyków, nie trzeba nic dodawać
Ścigany
Terminator 2: Dzień sądu
The Ring - Krąg - pierwszy horror od czasów To i Coś, który na serio mnie przeraził
------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że zwlekałem tak długo ale nie potrafiłem w tak istotnym temacie napisać kilkunastu zdań na odczepnego. Sorry Crowley, że tak długo

Dzięki raz jeszcze za doskonałą zabawę. Mimo, że nadal nie cierpię takich zestawień i zmuszania mnie do ciężkich wyborów
------------------------------------------------------------------------------------------------
* - NIGDYYYYYY! NEVA EVA!!!!!111111111oneoneonejeden