Tagged: Doom

sgk-plansza 7

Historia „Świata Gier Komputerowych” #7

Styczeń ’95 – kwiecień ’95 Wraz z początkiem roku redakcja zdecydowała się poszerzyć objętość pisma oraz podnieść cenę do trzech złotych. Zgodnie z przewidywaniami, części czytelników to posunięcie nie przypadło do gustu. Paradoksalnie, z powodu zmiany jakości papieru, eŚGieK wydawał się odchudzony. Zespół uszczuplił się o Tomasza Kokoszczyńskiego, który został naczelnym Amigowca. Gdzieś zniknął również grafik, a pamiętną okładkę wkurzonego bałwana (pamiętacie?) wykonał sam Naczelnik. W styczniowej Polemice znalazło się miejsce na list od czytelnika, który prawdopodobnie był jedną z pierwszych osób regularnie korzystających z internetu. Jego opowieść o podróżach po globalnej wiosce musiała rozpalić wyobraźnię niejednego nastolatka i przysporzyć...

logosgk 0

Historia Świata Gier Komputerowych, część 6

Wakacje ’94 – Święta ’94 Aby nadgonić numerację, latem ’94 wydano lipcowo-sierpniowy numer „podwójny”. Taki zabieg pomógł uregulować cykl wydawniczy. W wakacyjnym numerze wystartowano z działem „Plotki, ploteczki”, czyli oknem na świat dla komputerowej braci w czasach przed Internetem. Pomysł tak przypadł czytającym do gustu, że wkrótce przytył o dodatkową stronę. Odświeżono również rubrykę „Tanie i legalne”, ochrzczoną mianem „Na każdą kieszeń”. W branży zaś gruchnął elektryzujący news: Commodore wreszcie wypuściło CD-ROM dla A1200. Naczelnik zżymał się na czytelników, którzy – ponoć w sporej grupie – zabraniali publikowania swoich listów na łamach pisma i żądali… prywatnej, listownej odpowiedzi. Kategorycznie stwierdził:...

logo sgk do odc 5 0

Historia Świata Gier Komputerowych, część 5

Kwiecień – czerwiec ‘94 Jeżeli czytaliście poprzedni odcinek, to z pewnością pamiętacie zawirowania wokół dwóch dużych konkursów. Redakcja musiała nie lada nagimnastykować się, aby godnie rozwiązać zabawę na najlepszą fanowską recenzję, a w międzyczasie ratowała konkurs „literkowy”, zmieniając w trakcie jego trwania hasło. Gdyby tego było mało, BOSS wprowadził zamieszanie na giełdach gier w całym kraju, tworząc w numerze marcowym recenzję nieistniejącego programu „Space”. W kwietniowym wstępniaku Naczelnik musiał srogo tłumaczyć się ze zbyt dobrze zakamuflowanego żartu.