Toń (Marta Kisiel)

Czyli jak zarwać nockę i zapomnieć o obiedzie, by przeczytać Dobrą Książkę.

Marta Kisiel, polska pisarka fantasy, zadebiutowała opowiadaniem “Rozmowa dyskwalifikacyjna” na łamach magazynu literackiego „Fahrenheit” w 2006 roku. Cztery lata później Fabryka Słów opublikowała jej pierwszą książkę “Dożywocie”. “Toń”, która premierę miała w maju tego roku, jest czwartą powieścią “Ałtorki”. Marta Kisiel, trzykrotnie nominowana do Zajda, z wykształcenia polonistka, z zamiłowania hodowca dzieci, czarnego koteła i pseła, publikowała także opowiadania na łamach SFFiH oraz w antologiach fantasy. Wykreowała kultowe w niektórych kręgach Kiślowersum. Fani “Ałtorki” mają z nią świetny kontakt dzięki fanpejdżowi oraz spotkaniom na konwentach fantastyki. Każdy panel sprawia, że czytelnik ma ochotę ponownie sięgnąć po książki Marty. Wszystkie powieści stanowią najlepszy środek na depresję, czarnowidztwo, ból egzystencjalny i kryzysy tożsamości. Pomagają odzyskać siły oraz wiarę w rozum i godność człowieka. Zastępują homeopatyczne dawki czekolady i pluszu. I najważniejsze – doładowują pierdolca na długi czas.

“Toń”

Niektóre książki zostają z nami, pochłaniaczami literatury, na długi czas. Oddziaływują na różnych poziomach świadomości, pchają do poszukiwania wiedzy, pomagają utrwalić pewne przemyślenia, rozwijają i zmieniają podejście do pewnych kwestii. Czytamy z różnych powodów. Dla odstresowania, dla przygody i podróży w nieznane, żądni wiedzy i wrażeń. Kiślowersum dostarcza czytelnikowi plastyczny i różnorodny świat na wyciągnięcie ręki. Zabiera na Dolny Śląsk, gdzie pozwala odkryć magię. Dzięki dwóm ostatnim powieściom Marty Kisiel mam ochotę spakować plecak i przejechać pół Polski tylko po to, by dotknąć ścian wrocławskich kamienic i kościołów. Tym właśnie jest kreacja Ałtorki – pejzażem naszej szarej, brudnej, ciężkiej rzeczywistości, która opisana przez Martę, nabiera barw, głębi, światła, smaku i historii. Wszystko przyprawione jest… pierwiastkiem nadprzyrodzonym.

“Toń” to opowieść o tym, jak łatwo zniszczyć relacje międzyludzkie i jak trudno je odbudować, i najmocniejszych więziach, które rodzą się nie z podobieństw, lecz z różnic. Oraz o tym, że czasami trzeba odbyć podróż w czasie, aby się przekonać, kto przedkłada złoto i dzieła sztuki nad przyjaźń i lojalność. Kiedy Dżusi Stern decyduje się oddać przysługę ciotce, jeszcze nie wie, że uruchomi lawinę wydarzeń, których nie da się już cofnąć. Trzpiotowata dziewczyna, jej poukładana siostra oraz kąśliwa ciotka nieoczekiwanie wplątują się w morderstwo — a to dopiero początek niebezpieczeństw, jakie na nie czyhają. Przesiąknięta krwią i chciwością historia Wrocławia i Dolnego Śląska, rodzinne tajemnice i groza nie z tego świata. Bo dobra powieść zaczyna się od morderstwa, a później napięcie tylko rośnie.
– źródło: opis autorski

Toń. Chyba potrafisz?

“Toń” czekała na mnie 6 tygodni od premiery. Za nic w świecie nie chciałam się za nią brać. Bałam się jak wszyscy diabli. A co jeśli zniszczy Kiślowersum? – pytałam sama siebie, unikając patrzenia na katalog z ebookiem i fanpejdż Ałtorki. Jak zepsuje mi Konrada, Niedasia grającego z panią starszą w Warcraft, włóczkowego Szczęsnego, Wikinga, anioły, ośmiornicę Krakersa z manią kulinarną, panią Matyldę i jej papugę, Salkę, Niebożątko? Co wtedy zrobię? Do książek Marty Kisiel wracam średnio raz w roku (nie licząc tych chwil, kiedy sięgam na półkę, by odświeżyć jakiś fragment). Wrosły we mnie wraz z innymi ważnymi lekturami. Nie mogłam tak po prostu zaburzyć równowagi wewnętrznej nową lekturą Ałtorki (z przykrych doświadczeń związanych z różnymi pisarzami – niektóre ich wcześniejsze/późniejsze powieści wpływały na odbiór moich ulubionych książek tak bardzo, że już nie wracałam do ich lektury). Ale pewnego lipcowego dnia natknęłam się na informację, że Matylda Bolesna powraca w najnowszej książce. Ukończywszy ją 24 godziny później, piekielnie głodna, zamawiałam wersję papierową “Toni”.

Może więc pora przestać uciekać, skoro uciec nie sposób? 

Aż głupio przyznawać się do tego strachu i niepokoju, który towarzyszył mi przed lekturą. Wstyd, że podejrzewałam jedną z moich ulubionych pisarek o to, że jej najnowsza powieść zniszczy Kiślowersum. Nie powinnam była! “Toń” dopełnia uniwersum, wzbogaca je i zachwyca bardziej niż trzy poprzednie książki. Lądujemy we współczesnym Wrocławiu u rodziny Sternów, której członkowie wykazują się ponadprzeciętnymi umiejętnościami – podróżują w czasie. Czytelnik ma okazję wsiąknąć w umiejętnie wykreowany dreszczowiec, przejść się ulicami stolicy Dolnego Śląska, poznać antykwariuszy, zegarmistrzów, niesamowitą rodzinną historię i poszukać wraz z bohaterami skarbów III Rzeszy. Jak zawsze, zachwyca język używany przez Ałtorkę – plastyczne opisy, zabawne dialogi, poruszające wyznania, splatanie wątków z sierścią Kota i kurzem mieszkania ciotki Klary – to wszystko sprawia, że wracamy do Kiślowersum. Nie dla samych elementów komediowych, ale rozważań o ludzkich problemach, codzienności doprawionej magią i elementami nadprzyrodzonymi, wreszcie dla bohaterów, jedynych w swoim rodzaju postaci z krwi i kości. Przyjemnym akcentem jest połączenie pomiędzy poszczególnymi powieściami. A najlepszy w tym wszystkim jest… cóż…

Ramzes.

❄ “Ałtorka” jest oficjalnie uznawanym przez Martę Kisiel określeniem. Gorąco polecam wywiady z pisarką: nr1 i nr2. Update po Polconie 2018: Marta Kisiel zdobyła Nagrodę Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla za opowiadanie “Szaławiła”. Gratulacje!

Zdjęcia zamieszczono dzięki uprzejmości Asieki77 z Wroclovers ❤ poniżej cudowny Wrocław w jej ujęciu:

-->

Kilka komentarzy do "Toń (Marta Kisiel)"

  • 22 lipca 2018 at 19:41
    Permalink

    W sumie niewiele się dowiedziałem o samej książce, czy też o samym uniwersum. Za dużo twoich odczuć, za mało szczegółów. Osoby, która twórczości Kisiel nie zna- np. ja- ani ten artykuł nie zachęcił ani nie zniechęcił.

    ‘Marta Kisiel, trzykrotnie nominowana do Zajda, z wykształcenia polonistka, z zamiłowania hodowca dzieci, czarnego koteła i pseła,’- kilka błędów. Hodowca dzieci… Hmm. Jakaś rodzinka Crastera?

    Reply
    • 22 lipca 2018 at 21:10
      Permalink

      Hm, wiesz, unikałam wnikania w szczegóły książki z bardzo ważnego powodu – cała intryga jest spleciona w ten sposób, że czystą przyjemnością jest odkrywanie, kto zabił. Wrocław + morderstwo + podróże w czasie. Moja fala odczuć związana jest z silnym ładunkiem emocjonalnym – twórczość Ałtorki towarzyszy mi od 8 lat.

      Być może masz rację i powinnam więcej opowiedzieć o Kiślowersum. Nazwa ta obejmuje świat Marty Kisiel, w którym mają miejsce wszystkie jej powieści i opowiadanie “Szaławiła”. Jest to nasza rzeczywistość, w którą wpleciono wątki aniołów, ośmiornic ktulu, duchów, słowiańskie twory itd.

      “koteła” i “pseła” to nie błędy, tylko celowo użyte słowa na zasadzie cytatu typu “paczę”

      Reply
  • 22 lipca 2018 at 21:54
    Permalink

    “Ałtorki”, “z zamiłowania hodowca dzieci, czarnego koteła i pseła”, “doładowują pierdolca na długi czas”. Dzieci to czytajo i siem uczom Łaj! 😀 Tak jak Atos, myślę, że mało jest tutaj o samej książce; chyba trzeba to przeczytać, aby się spodobała. Może kiedyś to zrobię, na tą chwilę ciągle mam przed sobą pół Meekhańskiego Pogranicza.

    Reply
    • 22 lipca 2018 at 22:12
      Permalink

      Mam podobnie z Meekhamem. Właśnie skończyłem Wschód Zachód 🙂 Moja klasyfikacja części. 1. Yatech; 2. Kenneth & Kailean; 4. Altsin. Zachód podobał mi się mniej z uwagi na zbyt rozwleczony wątek boskich wspomnień. Ciekaw jestem przejścia do formy powieściowej.

      Reply
      • 23 lipca 2018 at 00:25
        Permalink

        Jestem w tym samym miejscu serii. Jak dla mnie to najlepsza była Kailean (dobrze zbudowane charaktery bohaterów, dobre sceny akcji) niedaleko za nią Kenneth (podobnie, ale mniej ciekawych bohaterów), Altsin (tak jak wspomniasz, niekoniecznie zajmujące boskie wspomnienia, ale bardzo klimatyczne Ponke-Laa, bohaterowie typu gdzieś-już-to-czytałem, ale nadal interesujący) i Yatech-tu coś nie zagrało-bohaterowie są ciekawi, ale pojawiają się w góra dwóch opowiadaniach, postać głównego bohatera trudno wyróżnić czymś szczególnym, wątek “Skorpiona” mnie nie zachwycił.

        Reply
        • 23 lipca 2018 at 10:37
          Permalink

          ja juz koncze pierwsza czesc powiesci cieniasy 😀 i zgadzam sie ze zachod byl najgorszy. o ile pierwszy rozdzial mnie mocno zaciekawil i mial imo niezly potencjal, tak kolejne czytalem juz tylko z przymusu by przez to przebrnac ;/

          Reply
          • 23 lipca 2018 at 12:31
            Permalink

            Naprawdę? Intryga związana z hrabiną była dość ciekawa, a rozdział o próbie rzeki wniósł sporo do obrazu świata.

            Reply
            • 23 lipca 2018 at 14:40
              Permalink

              przez to “opętanie” wiadomo ze wyjdzie z kazdej opresji i pokona kazdego, plot armor az razi. ten rozdzial z hrabiną byl jeszcze ok, bo dopiero pod koniec tego rozdzialu byla pierwsza wizja bogów. najgorzej bylo w 2 ostatnich rozdzialach ;/

              Reply
  • 9 sierpnia 2018 at 09:36
    Permalink

    No i zabrałem się za książkę. Audiobook, czyta- bardzo dobrze- Weronika Nockowska.

    Podoba mi się, nawet bardzo. Świetny język, autorka (nie ma zgody na artystyczne fanaberie!) świetnie podaje kolejne informacje fabularne, mimochodem, na marginesie.

    Z początku trochę mnie irytowała nieporadność bohaterek, dla których wszystko jest problemem. Wiadomo, baby nadają się tylko do garów 😀 Czekałem aż pojawi się jakiś facet i zrobi z tym przedszkolem porządek. Na szczęście pojawił się 🙂

    Jestem w trakcie. Na tyle blisko by uznać, że informowanie o podróżowaniu w czasie to jednak jest spojler.

    Definicja kota: ‘cztery łapy, jeden łeb, jeden ogon i coś pomiędzy’. Za teksty o kocie… przepraszam, Kocie pani Marta ma u mnie dodatkowego plusa. Neil Gaiman w spódnicy 🙂

    Reply
    • 9 sierpnia 2018 at 10:19
      Permalink

      Super 😀 to bierz się za kolejne książki Marty, jak skończysz Toń 😀 w październiku wyjdzie tom opowiadań i Ałtorka cały czas planuje ofensywę Kiślową 😉

      Reply
      • 9 sierpnia 2018 at 12:59
        Permalink

        O ile znajdę w wersji audio. Jestem w połowie ‘Toni’ i mam jeszcze mocniejsze skojarzenia z Gaimanen.

        Byłby z tej książki świetny film.

        Reply
        • 9 sierpnia 2018 at 13:59
          Permalink

          Daj znać jak skończysz 🙂

          Reply
          • 10 sierpnia 2018 at 09:30
            Permalink

            Ty bierz się za teksty literackie, te które ostatnio wyszpiegowałem. Każdą twoją zapchajdziurę przeczytam na pewno 🙂

            Reply
          • 12 sierpnia 2018 at 02:23
            Permalink

            Skończyłem. Trochę przegięte i przewidywalne to zakończenie. Jamnik był podejrzany od początku. Na minus też wątki rodzinne, wszystko w jednej chałpie, trochę zamknięty ten świat… To z ojcem Gerda to już lewą ręką za prawe ucho. Przesadyzm.

            Z wad to jeszcze mam skojarzenia z poprzednimi utworami Kisiel. To miała być osobna powieść, więc dziwne skojarzenia nie powinny tu występować. Chodzi mi głównie o wątek Bolesnych. Czuć, że jest dodany. Smaczek dla fanów Kisiel, niesmak dla reszty.

            Marudzę, ale książka mi się baaardzo podobała. Świetni bohaterowie, kapitalny pomysł, zaje…. sty język. Psychologia super! Wybuch Dżusi i rodzinne upiory dały mi wiele ciar na plecach. Debata Bolesnych i Stenówien to najlepszy fragment książki! Mistrz Gaiman (wiem, powtarzam się) byłby dumny.

            Spinoff o Ramzesie byłby świetny. Ta postać wymaga rozwinięcia.

            Z ‘Toni’ byłby świetny film.

            Reply
            • 12 sierpnia 2018 at 07:33
              Permalink

              🙂 ale na Bolesne to nie marudź, bierz się za Nomen Omen, bo Ci Matylda przyrżnie laską 😉 o Ramzesie jeszcze poczytamy 🙂 co do omówień, które wyszpiegowałeś, daj mi chwilkę czasu, ok? są w opracowaniu. jak coś to pisz tu czy gdziekolwiek o Kiślu, będziemy sobie gadać o wrażeniach z lektury.

              Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków