Miss Westeros i Essos – Zachód i Południe

3722adf0486c86a0601bc76c30b1fea3
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterPrint this page

To już przedostatnie głosowanie w fazie eliminacji. Dziś wybierzemy cztery najpiękniejsze kobiety pochodzące z zachodu oraz południa Westeros, a dokładniej z Krain Zachodu, Reach oraz Dorne. Zostało nam jeszcze tylko Essos… ale tym sporej wielkości kontynentem zajmiemy się następnym razem. Wiem, że pewnie niecierpliwicie się już, chcąc oddać głos na Wasze kandydatki, ale pozwólcie, że przypomnę najpierw o wynikach poprzedniej edycji.

W październiku wybieraliśmy najpiękniejsze damy spośród kandydatek ze wschodu Westeros, a więc z Doliny, Krain Korony i Krain Burzy. Do dalszej fazy przeszło sześć pań:

1. Margaery Tyrell (550 głosów) – nowa Miss Wschodu
2. Sansa Stark (542 głosy)
3. Cersei Lannister (412 głosów)
4. Alayaya (328 głosów)
5. Shae (322 głosy)
6. Taena z Myr (212 głosów).

Na siódmej, a więc już niestety nie premiowanej awansem pozycji znalazła się znana i lubiana bękarcica króla Roberta – Mya Stone.

Margaery Tyrell, Miss Wschodu Westeros.

Margaery Tyrell, Miss Wschodu Westeros.

Nim przejdziemy do głosowania, chciałbym przypomnieć Wam jeszcze raz zasady.

1. Na początku głosujemy w „lokalnych” wyborach Miss. Kandydatki zostały przydzielone do grup złożonych z jednego lub kilku rejonów geograficznych. Waszym zadaniem jest wyłonienie miss oraz kilku wicemiss (liczba zmienna w zależności tego ile osób trafiło do danej grupy), które wezmą udział w finale.
2. Aby uniknąć niedomówień związanych z miejscem urodzenia, kandydatki zostały przydzielone do okręgów na podstawie ostatniego miejsca w którym przebywały (a więc na przykład Melisandre ubiega się o tytuł Miss Północy, a Sansa – Miss Wschodu).
3. Gdy wyłonimy już lokalne miss i wicemiss, przejdziemy do wyborów międzykontynentalnych. Najpierw wyłonimy ósemkę finalistek. Gdy finałowa ósemka będzie znana, każdy z jurorów odda jeden i tylko jeden głos, na na tę z kandydatek, która zasługuje na miano najpiękniejszej.
4. Bierzemy pod uwagę książkowy wygląd postaci.
5. W wyborach biorą udział kobiety uznawane za dojrzałe w Westeros (a więc powyżej 14 roku życia).
6. W wyborach uwzględniamy postaci drugoplanowe, pod warunkiem, że były widziane oczami któregoś z bohaterów książek. Postaci tylko wspominane odpadają.
7. Przypominam też wszystkim jurorom, że w wyborach Miss liczy się nie tylko piękno fizyczne, ale również osobowość i uzdolnienia.

A to nasze dzisiejsze kandydatki:

This poll is closed! Poll activity:
Start date 11-11-2016 06:20:16
End date 18-11-2016 23:59:59
Poll Results:
Wskaż 4 najpiękniejsze kobiety Dorne, Reach i Krain Zachodu

Miłej zabawy!

Na zakończenie chciałbym jeszcze raz podziękować Lai, bez pomocy której Wybory Miss prawdopodobnie nigdy by się nie odbyły. Dzięki!

Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterPrint this page

You may also like...

57 Responses

  1. Lorem Ipsum pisze:

    a ja kcem teorie :(

  2. Lai pisze:

    Nie ma za co ;)

    Szkoda, że Mya Stone nie przeszła.
    Arianne rządzi!!!

  3. zyx pisze:

    Alyse Ladybright – pełni funkcję lorda skarbnika w Słonecznej Włóczni

    Gdzie jest w książkach wspominana?

  4. tak pisze:

    Nie bardzo rozumiem co na celu mają te całe wybory? Podobnie zresztą jak wcześniejszy turniej. Właściwie nic nie wnoszą te teksty, a całość sprowadza się jedynie do ankiety.

    • hrabia2mol pisze:

      Ich celem jest wprowadzenie rozrywki dla reszty użytkowników.

    • DaeL pisze:

      Było zgłaszane zapotrzebowanie, to i teksty powstają. Zbiór postaci powstał dzięki uprzejmości Lai, więc mnie to od pisania Szalonych Teorii nie odciąga. Więc nie ma co narzekać.

    • Bezimienny pisze:

      Nie powiedziałbym, że \”nic nie wnoszą\”. Szalone Teorie pojawiają się dosyć rzadko (z czego bynajmniej nie czynię zarzutu Mistrzowi Daelowi bo dobrze wiem, że jak ktoś ma obowiązki zawodowe i rodzinne to siłą rzeczy na inną aktywność jest mało czasu), a turniej i wybory Miss są miłym przerywnikiem w oczekiwaniu na kolejne teksty. Więc mnie one bardzo cieszą :)

  5. fishka pisze:

    Chciałem teorię. -.- Mam szczęście żyć w kraju, w którym wybory miss można przeprowadzić na każdej ulicy, a konkurencja będzie olbrzymia. :D

  6. Stannis II Baratheon pisze:

    Dziwne, że Ynys Yronwood jest tak nisko. Z tego co pamiętam była ładna i nawet Quentyn się w niej zakochał.

    • Lorem Ipsum pisze:

      mało kto pamięta o takich postaciach, co były wspomniane raz czy dwa, co innego gdyby tutaj przy każdej postaci byłby podany krótki opis wyglądu ;3

  7. Bezimienny pisze:

    Dla mnie Arianne jest zdecydowaną faworytką nie tylko wyborów miss Zachodu i Południa, ale i w ogóle całego Westeros i Essos. Nie wiem czemu, ale zawsze wyobrażałem sobie ją jako najładniejszą kobietą w całej Sadze :)

      • Lorem Ipsum pisze:

        to tylko fan art, równie dobrze brienne może być na takim piękna

        • Argotin pisze:

          Radzę przeczytać opis jak wyglądała Brienne, a jak wyglądała Arianne, może to nam powiedzieć, czym różnił sie ich wygląd.
          A tak w ogóle to najpiękniejsza jest Cersei. I zawsze przy tym zostane.
          Drugie miejsce ma Margaery.
          I nie jest to bait, ja sam zawsze sobie wyobrażam postacie, rzadko kiedy patrze jak je opisywał autor, często moja wyobrażona postać ma inny kolor włosów niż ta książkowa :P

          • tak pisze:

            Cersei uchodziła za najpiękniejszą, ale czas też swoje robi. Z tego co pamiętam to na marszu nie była już tak ładna. Z jednej strony dochodzą tutaj takie rzeczy jak izolacja u wróbli, ale wiek też swoje robi. Cersei (tak na szybko licząc) w pierwszych rozdziałach mogła mieć 30-35 lat, dodajmy około 5 w których dzieje się akcja. To jest średniowiecze, a w średniowieczu kobieta 25 letnia uchodziła już za starą.

          • tak pisze:

            Codo Briennie tej serialowej i książkowej to zestawiając te dwie mógłbym powiedzieć, że serialowa uchodzi za piękność. Podobnie zrobili z Tyrionem. Już ten aktor komediantów grający Tyriona w Bravoos wyglądał bardziej jak książkowy Tyrion.

        • Lai pisze:

          Magali Villeneuve jest oficjalną ilustratorką Pieśni i Świata Lodu i Ognia. Ten art był na blogu George’a z povem z Wichrów Zimy.

      • Bezimienny pisze:

        Widziałem już wcześniej tę grafikę i przyznaję, że jest bliska moim wyobrażeniom o Arianne :)

        • Lai pisze:

          zgadzam się :) przepiękna jest!
          Arianne i Val rządzą!!! Dla mnie na trzecim miejscu jest Asha, choć wielu podobają się stare baby (Melisandre :P) i miękkie ślicznotki (Cersei, Marg).
          Aslo VOTE ARIANNE ;)

    • Arys Oakheart pisze:

      Ja również. Gdy tylko przeczytałem jej opis, pomyślałem, że jest najpiękniejszą kobietą w Westeros. <3

  8. tak pisze:

    Ostatnio miałem taką dziwną myśl. Pamiętam jak pod którąś teorią rozmawialiśmy o postępie technicznym w PLiO. Chodzi mi o to czy, gdyby w Westeros były karabiny. Jeśli chodzi o fabułę książki to byłby marny pomysł, ale czysto teoretycznie, gdyby ludzie mieli broń. I to nie jakieś pierwsze muszkiety, tylko porządne współczesne szybkostrzelne karabiny. Czy można by takim karabinem zabić trupy lub Innych? Oczywiście zakładany, że strzelamy normalną amunicją a nie z obsydianu :D No więc taka krótka analiza. Gdy, Jon uciął rękę trupowi to ona nadal się ruszała. Można więc pomyśleć, że nafaszerowanie trupa magazynkiem nic nie da. Kompletnie nie wiem jak zachowałby się Inny w tej sytuacji, który z tego co wiem jest jak najbardziej żywy, a nie wskrzeszony. Kwestią działającą na korzyść broni może być to, że w odróżnieniu od miecza, pociski są ciepłe, ale czy to jakkolwiek wpłynie na obrażenia? DaeL’u wypowiedz się proszę jaką masz opinię, ty wszystko wiesz :D

    • Argotin pisze:

      Ludzie pytają DaeLa, ale ja sie wypowiem, lubie to.
      Prawdopodobnie byłoby coś w podobie do zombie, czyli spowalniały je, ale po jakimś czasie zabiłyby, bo mieczem też można było je zabić, ale było to trudniejsze. No i bardzo mocno działał na nie ogień(ogniste strzały w bitwie), więc najprawdopodobniej pocisk działałby znacznie lepiej niż miecz.

    • DaeL pisze:

      Do tematu trzeba podejść kompleksowo :)
      Przede wszystkim zrobienie upiorowi dziurki w brzuchu albo głowie nic nie da, bo tu działa magia i jak słusznie zauważyłeś, trupy się ruszają nawet wtedy, kiedy teoretycznie nie powinny mieć żadnych zdolności motorycznych. To nie są klasyczne zombiaki.
      Czy pocisk wystrzelony z broni palnej jest ciepły? Tak, to są różne temperatury w zależności od rodzaju pocisku i broni. Choć temperatura nigdy nie jest zbyt duża. Większość pocisków wykonana jest z ołowiu, który ma dość niską temperaturę topnienia (coś tam powyżej 300 stopni Celsjusza). Do tego pewnie przy znacznie niższej temperaturze zaczyna się już robić bardzo plastyczny, co by negatywnie wpływało na tor lotu. Tak więc naprawdę nie sądzę, aby pocisk z ołowiu wystrzelony z jakiejkolwiek broni mógł mieć w momencie opuszczenia lufy więcej niż 100 stopni Celsjusza. Nie wiem tego na pewno, ale to jest taka moja spekulacja.
      A teraz coś, co nie jest spekulacją – ciepło pocisku zostaje błyskawicznie oddane do otoczenia i o ile nie strzela się z broni przystawionej bezpośrednio do ciała, to kula ma temperaturę otoczenia. Dlatego właśnie nie następuje kauteryzacja ran, tylko krew sobie spokojnie z człowieka wycieka.
      Tak więc czy mówimy o broni czarnoprochowej, czy o współczesnej broni na proch bezdymny, w zasadzie nic by ona nie dała.
      Napisałem w zasadzie, bo jest tu wyjątek. Istnieje coś takiego jak amunicja smugowa. Stosuje się ją głównie w ciężkich karabinach maszynowych (kaliber .50 i więcej). W tych wypadkach pocisk jest wykonany z innego niż ołów metalu (na przykład wolframu) i wypełniony substancją zapalającą (magnez i jakieś inne bajery), która osiąga temperaturę rzędu 1500 st. Celsjusza. Taka amunicja ma oczywiście swoje wady, ale faktycznie upiory by zapalała, że aż miło.
      W Stanach była też parę lat temu dyskusja na temat legalności czegoś, co nazywało się (w sam raz dla PLiO) smoczym oddechem. To była amunicja do strzelb gładkolufowych, w której śrut zastąpiono jakimś stopem cyrkonu. Efekty możesz zobaczyć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=WwhCygmhbCg Więc to też by mogło podziałać.
      Aha, historycznie rzecz biorąc, to nasz Stefan Batory użył pod Połockiem patentu, który po jakimś czasie stał się bardzo popularny (choć raczej w bitwach morskich, nie lądowych) i który mógłby mieć zastosowanie na upiory. Chodzi mianowicie o kule ogniste – to znaczy ładowanie armat rozgrzewanymi wcześniej na piecach kulami żelaznymi. Dobry patent, jeśli celujesz w coś łatwopalnego. Problem polega tylko na tym, że taka zabawa rozgrzanymi kulami jest niebezpieczna również dla ładujących działo.
      Dobra, last but not least – nie pytałeś o to, ale muszę wspomnieć. Ogniste strzały z łuków to głupoty. Muszę zmusić naszego speca od łucznictwa – Dragon Warriora – żeby napisał o tym jakiś większy tekst, ale w skrócie to było tak: zapalone strzały miały dużo mniejszy zasięg, nie wbijały się w ciało i 90% z nich w locie gasła. Historycznie praktycznie z nich nie korzystano, chyba że do podpalenia jakichś naprawdę łatwopalnych celów (żagle, pokryte strzechą dachy, itd…). Człowieka, ani upiora by coś takiego nie podpaliło.

  9. tak pisze:

    Planujesz DaeL’u w przyszłości napisać teorię dlaczego Benjen dołączył do straży? Nie kupuję tego, że północ szanuje straż. Nie kupuję również tego, że był czwartym dzieckiem. Jeśli mnie pamięć nie myli to, gdy dołączał do straży głową rodu był już Ned.

    • Argotin pisze:

      To było proste.
      Benjen dołączył do Nocnej Straży, kiedy już urodził sie Robb, więc nie był już następcą Neda i stracił swoje znaczenie jako takie, na nic za bardzo nie przydałby sie swojemu bratu, więc dołączył do Straży, bo często było tak, że młodsi synowie dołączali do niej, zrobił tak chociażby Waymar Royce, jako że był trzecim synem, a Północ szanuje Straż, to właśnie lordowie stamtąd zawsze wysyłali zapasy, by Straż mogła przeżyć zime.

      • Thrawn pisze:

        Ja myślę, że to nie było takie proste :)
        Moim zdaniem mogłoby być kilka powodów:
        1) Razem z Nedem mieli jakieś plany odnośnie Nocnej Straży – ale patrząc na to jakim strategiem był Ned to raczej to nie wchodzi w rachubę :)
        2) Benjen uciekał przed czymś – może przed poczuciem winy, może przed gniewem Neda, może przed możliwą karą za coś co zrobił, albo co przemilczał, etc.
        3) Może nie chciał się żenić z kimś niechcianym :)

        Dla mnie bardziej przemawiająca jest ta 2 opcja. Nawet jak na świecie był już Robb, to dalej Benjen był 2 w kolejce do dziedziczenia i zawsze istniała możliwość, że małe dziecko może nie przeżyć. Poza tym to były cieżkie czasy i taka niepewność dziedziczenia zawsze istniała – a wiadomo, że zawsze musi być Stark w Winterfell. Ale najważniejsze, że Benjen był bardzo atrakcyjną partią do ożenku z punktu widzenia łączenia rodów i tworzenia więzi!!! Przecież jak wiadomo, po wojnie wiele kobiet zostało wdowami i taki mariaż mógłby wyjść rodowi Starków na zdrowie – przecież wiele było wolnych kobiet z wielkich rodów, jak również z rodów Północy (np Lady Dustin). Mimo, że cały plan aranżowanym małżeństw i łaczenia rodów umarł przez wydarzenia z Harrenhal, to ciągle pewne możliwości były nadal.

        Także wydaję mi się, że Benjen tak sobie po prostu nie poszedł do Nocnej Straży, ze względu na to, że uwiodła go pieśń Brata Nocnej Straży podczas Turnieju w Harrenhal, za tym musi się kryć jakaś tajemnica, powiązana najprawdopodobniej z historią R+L :)

        • Argotin pisze:

          Cóż, Benjen i Ned mieli plany co do Nocnej Straży, chcieli o ile pamiętam znów oddać Nowy Dar Starkom, by te znów były atrakcyjne dla osadników, a wydaje mi sie, że po śmierci Jeora Benejen byłby jednym z głównych kandydatów na stanowisko Lorda Dowódcy. Poza tym, Ned strategiem był bardzo dobrym, najlepszym z rodzeństwa i to on najprawdopodobniej dowodził w czasie rebelii, a Robert leciał z młotem na Rhaegara i to Ned ruszył do Królewskiej Przystanii, a przecież w armii było wielu innych wodzów, a nawet jako młodzieńcy to Brandon był uważany za najsilniejszego, Benjen za najlepszego tropiciela, a Ned za najlepszego dowódce.
          No i z tą dobrą partią to bym nie przesadzał. Oczywiście, że Robb mógł umrzeć, ale jako, że Ned spłodził jednego, to może kolejnego(no, zwłaszcza, że spłodził już dwóch, bo bękart. Albo i nie), a lepiej wżenić sie w kogoś, kto byłby następcą, albo już lordem, a nie będącym coraz dalej w kolejce bratem lorda i to takim bez perspektyw na przejęcie jakiegoś zamku/miasta, a sama lady Dustin była wdową i to starszą od Benjena. A Nocna Straż była akurat, bo w Nocnej Straży służyło wielu Starków(wielu też było Lordem Dowódcą).

          Teoria z R+L też może być prawdziwa, może i Benjen znał prawde, ale z jakiej racji miałby wtedy iść do Nocnej Straży? Czy nie lepiej zaopiekowałby sie Jonem będąc przy nim w Winterfell?

        • tak pisze:

          Ja też rozważałem opcję nr 2. W serialu raczej się to nie wyjaśni, ale liczę, że w książce będzie poruszona kwestia przyczyn dołączenia Benjena do straży. Pozostaje czekać, no… chyba, że DaeL nam wcześniej zdradzi tę tajemnicę :D

    • Croup pisze:

      A to nie jest tak, że czasami namiestnicy północy czy wcześniej królowie wysyłali swoich najmłodszych synów aby dawać przykład innym lordom z północy żeby również wzmacniali straż? (która z roku na rok coraz bardziej słabła)

    • DaeL pisze:

      Myślę, że to miało związek z Lyanną, Rhaegarem i Jonem. Może nawet niekoniecznie na zasadzie karania Benjena za domniemaną pomoc w ucieczce Lyanny. Może sam Benjen odczuwał winę… Albo chciał się usunąć w cień, żeby ten szalony Robert przypadkiem go do siebie nie wezwał i nie kazał opowiadać o nieżyjącej siostrze.
      Oczywiście w tym, że Stark, który nie dziedziczy, wstępuje do Nocnej Straży nie ma nic nadzwyczajnego. Ale jednak nastąpiło to w momencie trochę nietypowym. Brandon nie żył, a Eddard miał tylko jednego, malutkiego syna. To nadal nie jest bezpieczna linia sukcesji. Zdrowy rozsądek nakazywałby, żeby Benjen pozostał w Winterfell jeszcze kilka lat, dopóki Robb nie podrośnie, albo Eddardowi nie urodzi się drugi syn.
      Ale to wszystko co mogę na ten temat napisać. Mam wrażenie, że coś jest na rzeczy, ale póki co to tylko spekulacje.

  10. Lady Aguś pisze:

    Zaczęły się dyskusje niezwiązane z wyborami miss, to i ja dorzucę swoje pytanko.
    Chodzi mi mianowicie o ser Davosa i jego palce. Melisandre wspomina o nich, kiedy wyjaśnia Jonowi swoją sztuczkę z zamianą Mance’a i Grzechoczącej Koszuli.

    Jeśli dobrze pamiętam, sam Davos jest przekonany, że stracił swoje palce gdzieś w wodach Czarnego Nurtu. Czy jest możliwe, że Melisandre weszła w jakiś sposób w ich posiadanie? I co zamierza z nimi zrobić? Może w pewnym momencie okaże się, że mamy do czynienia z dwoma Davosami – prawdziwym i fałszywym?
    Czy też jest to tylko niewinny przykład – po prostu pierwsze co przyszło Melce do głowy, kiedy myślała o przedmiocie mocno związanym ze swoim posiadaczem.

    • Argotin pisze:

      Melisandre w czasie bitwy była na Smoczej Skale, a Davos stracił palce w czasie wybuchu.
      Nie sądze, by można było je znaleźć, zwłaszcza, że to mały woreczek z kośćmi spoczywający na dnie razem z ciałami, zbrojami, statkami i innymi kośćmi.

    • Duch pisze:

      Ja myślę, że Martin specjalnie umieścił je, po pierwsze, jako dobry przykład przedmiotu do którego ktoś jest przywiązany, po drugie, jako fałszywy trop, abyśmy próbowali czegoś się w tym doszukać. Martin wiele ukrywa w tekście, ale część z tego to umyślne oraz nieumyślne zmyłki :)

      • Gandros pisze:

        Istnieje również mało prawdopodobna opcja, że Melka podmieniła kości przed bitwą, na przykład po zobaczeniu jakiejś wizji w której cebulowy rycerz ginie.

    • tak pisze:

      Było to już poruszane pod jakimś tematem. Myślę, że coś może być na rzeczy. Davos, przypominam oficjalnie nie żyje. Jego głowa wisi na murach w Białym porcie. Skoro nie żyje to może w cudowny sposób wstać z grobu za sprawą Melisandre i paluchów. Sajgon będzie jak prawdziwy Davos wróci i się okaże już niepotrzebny :D

    • DaeL pisze:

      Sądzę, że na razie mamy jednego, prawdziwego Davosa. Ale Melka może użyć do swoich celów Davosa fałszywego. Na przykład po to, by naściemniać, że sam Stannis kazał spalić Shireen. Albo w jakimś innym, równie nikczemnym celu :)

    • Lady Aguś pisze:

      Właśnie coś takiego jak sugestie DaeLa i taka przyszło mi do głowy. Że Melka mogłaby użyć Davosa przy paleniu Shireen, a potem wróciłby prawdziwy Davos i wybuchłoby ciekawe zamieszanie.

  11. k2yo pisze:

    Wg mnie mogłyby to być plany na temat nocnej straży – w razie gdyby wydało się, że Jon Snow jest z związku R+L to przy pomocy Benjena miałby bezpieczne azyl na murze. W tym wypadku na prośbę Neda – który obiecał bronić syna swojej siostry, Benjen poświęcił się i przywdział czerń. W książce relacje między tą dwójką są też ciekawe, zwiadowca zawsze miał szacunek dla Jona, nawet mogło się wydawać że traktował go najlepiej z rodzeństwa ( a przecież często bękarty były uznawane za gorsze, chociaż w tym wypadku nie poznaliśmy Benjena na tyle by określić na ile jest honorowym, jakie ma podejście do bękartów zdrad itp). Także możliwe, że jest świadomy pochodzenia 998 lorda dowódcy i przysięgał go bronić tak jak Ned.

  12. Stannis II Baratheon pisze:

    Czemu nie było tej septy od Młodego Gryfa

    • DaeL pisze:

      W wyborach, czy w Szalonych Teoriach? Bo jeśli chodzi o wybory, to nieopatrznie wrzuciłem septę Lemore do worka z Essos. Mimo, że już technicznie rzecz biorąc jest w Westeros (najprawdopodobniej).

  13. Ned pisze:

    Podpisuję się także, czekam na tekst o sepcie Lemore.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>