Analiza: Gra o Tron, sezon 6, odcinek 2

Ojcobójstwo, bratobójstwo, samobójstwo (to o potencjalnym powrocie Theona na Żelazne Wyspy), kolejne bratobójstwo, a na deser powrót zza grobu. Drugi odcinek szóstego sezonu Gry o Tron obfitował w niezwykle ważne wydarzenia. Był to odcinek kontynuujący motyw przewodni sezonu – niezbyt logiczne próby łatania zeszłorocznych błędów. Epizod miał też swój własny, jednoodcinkowy leitmotiv, były nim książkowe cytaty (i nawiązania do książkowych wydarzeń) użyte w niewłaściwych miejscach. Ale że był to odcinek naprawdę ciekawy i pełen akcji, darujmy sobie ten wstęp i przejdźmy do omówienia wszystkiego, co działo się w tym tygodniu w Grze o Tron.

Za Murem

Hen, hen, daleko za Murem, Bran i Trójoka Wrona dzielą się wizją Winterfell sprzed lat. To bardzo sympatyczna scena, dająca nam drobny wgląd w to jak wyglądało życie młodych Starków. Widzimy więc ćwiczących ze sobą Neda i Benjena, Rodrika Cassela (rozpoznawalnego po charakterystycznych “pekaesach”), a także Lyannę, która z niewyjaśnionych powodów wydaje się być starsza od Eddarda. Abstrahując od samego wieku Lyanny, trzeba przyznać, że postać ta została wprowadzona do serialu w sposób bardzo sprytny i… nienachalny. Nie mogę się doczekać jej kolejnych scen.

Z trochę młodszą Starą Nianią nie ma żartów.
Z trochę młodszą Starą Nianią nie ma żartów.

Widzimy też Hodora, który okazuje się być – inaczej niż w książkach – Willisem. Scenarzyści, dla ułatwienia widzom odbioru serialu, przyjęli zasadę, iż dwie postaci nie mogą mieć tego samego imienia. Do pewnego stopnia jestem w stanie ich zrozumieć, ale czy naprawdę ktoś mógł pomylić Hodora-Waldera z Walderem Freyem?

Ostatecznie Trójoka Wrona/Brynden Rivers/Bloodraven przerywa sielankę, dając do zrozumienia, że zbyt długie wizje mogą mieć negatywne reperkusje. Nie wiem na ile znajdzie to odzwierciedlenie w kanonie książkowym, wydaje mi się, że w książkach podobny efekt miały nie czardrzewa, a korzystanie ze zmiennoskórych talentów. Dowiadujemy się też kilku innych, ważnych rzeczy. Nawet nie tego, że jaskinia Bloodravena ma drzwi, a Dzieci Lasu w ciągu jednego sezonu diametralnie zmieniają swój wygląd. Tak naprawdę dowiedzieliśmy się, że Bran wraz z Meerą opuszczą jaskinię Bloodravena. A także tego, że to Bloodraven kontroluje wizje Brana, kierując go w jakąś określoną stronę. Czyżbyśmy odkryli kto przeniesie wiadomość o prawdziwych rodzicach Jona na południe?

Mur

Wszyscy czekaliśmy na moment, w którym Duch pożera Olliego (i bonusowo na konstatację, że to Jon jest w ciele Ducha), ale musieliśmy obejść się smakiem (jak Duch zresztą). Konfrontacja na Murze przebiega stosunkowo gładko. Wun Wun rozbija wrota Czarnego Zamku, a krótka potyczka, która następuje chwilę potem kończy się stosunkowo szybko i przy małych stratach w ludziach. Ukłonem w stronę czytelników jest bezimienny członek Nocnej Straży, który kończy w sposób przywodzący na myśl Ser Patreka z Królewskiej Góry.

Ser Alliser Thorne oraz Olly wychodzą z konfrontacji żywi, co jest w sumie pewnym plusem, bo w następnym odcinku Jon będzie ich mógł troszkę potorturować.

A skoro o Jonie mowa – nasz ulubiony smętny “bękart” powrócił. A jego powrót wywołał zarówno odczucie euforii, jak i… pewnego rodzaju zawód. Tym razem zawód nie wynikał nawet z niezgodności serialu z książkami – bo jako żywo nikt z nas Wichrów zimy jeszcze nie czytał. Ale chyba każdy fan Pieśni Lodu i Ognia miał już w głowie scenę wskrzeszenia Jona. Jedni widzieli oczyma wyobraźni Melisandre palącą na stosie Shireen by ocalić Stannisa, i ogólne zdziwienie, gdy to nie Stannis, a Lord Dowódca Nocnej Straży ożywa. Inni wyobrażali sobie pewnie ceremonię pogrzebową ze słowami o zakończeniu warty, i stos, będący paralelą do tego, w który weszła Daenerys. A potem to nagłe przebudzenie żywego, i nietkniętego płomieniami Jona. Tymczasem serial pokazał nam coś o wiele bardziej kameralnego i mniej… magicznego. Co nie znaczy, że scena ta nie była ciekawa.

Z jednym wszakże zastrzeżeniem – “set up” sceny, to znaczy rozmowa Davosa z Melisandre, ocierała się o granice absurdu. Davos nie miał prawa wiedzieć niczego o pocałunku życia, a lekceważenie dla Siedmiu kompletnie nie współgrało z tym, co wiemy o jego charakterze.

Ale to już nieważne. Grunt, że Jon wrócił.

Ale jeśli chcecie przeczytać dwuczęściowy tekst o tym, jak – moim zdaniem – Jon ożyje w książkach, to zapraszam tutaj i tutaj.

Królewska Przystań

Tymczasem, w Królewskiej Przystani:

1. Gregor Clegane oczyszcza scenę kabaretową z mało śmiesznych stand-uperów, dowodząc przy tym, że samemu ma całkiem niezły, komediowy timing.
2. Cersei jest zdumiewająco racjonalna i pokornie znosi zakaz wyjścia z Czerwonej Twierdzy, tym samym odmawia nam przyjemności obserwowania Góry rozrywającego na strzępy lannisterskich gwardzistów.
3. Jaime Lannister i król Justin Bieber odbywają pogawędkę, w ramach której Jaime radzi synowi/siostrzeńcowi nawiązanie porozumienia z Cersei.
4. Jaime Lannister odbywa pogawędkę z Wielkim Wróblem. Jaimie przyznaje się do najmniej pikantnych grzechów i obydwaj panowie konkludują, że bez jakiejś większej armii ich różnice światopoglądowe nie zostaną rozwiązane.
5. Król Justin Bieber obiecuje matce, że będzie psychopatą tak jak ona.

Najlepsza scena odcinka.
Najlepsza scena odcinka.

Meereen

Tyrion Lannister po raz pierwszy w życiu siedząc w pomieszczeniu z dwoma innymi facetami, może czuć się najbardziej męski. Varys, który od ponad roku nie zrobił nic ciekawego, próbuje nam udowodnić swą użyteczność, wspominając, że cały misterny plan poszedł w… (tu miała być kontynuacja niecenzuralnego cytatu z Kilera), bo Astapor i Yunkai znów są w rękach Panów. W tej sytuacji Tyrion wpada na pomysł godny Quentyna Martella, ale – na swoje szczęście – kończy trochę lepiej od Syna Słońca.

Scena uwalniania smoków z łańcuchów była emocjonująca, ale jednocześnie dostarczyła nam fantastycznej okazji do wglądu w duszę samego Karła. Słowa, które wypowiadał (dla uspokojenia smoków i siebie) Tyrion, były parafrazą rozmowy, jaką odbył z Jonem Snow jeszcze w pierwszej książce.

Ostatecznie smoki pozbyły się łańcuchów, a Tyrion nie pozbył się życia. W następnym odcinku smoki odwiedzi ekipa budowlana z kilofami, bo w tych drzwiach to ledwo Varys z Tyrionem się mieszczą, więc zerwanie łańcuchów raczej mało daje.

Braavos

Biją Aryę, prawie nic z tego nie wynika. Okazja by pokazać, że Arya też jest zmiennoskóra – zmarnowana. W końcu tortura zostaje przerwana i Arya wraca do “domu”.

Winterfell i okolice

#DobraZmiana

Roose, Ramsay i Harald Karstark (wydaje mi się, że pełniący rolę Arnolfa) rozważają następstwa ucieczki Sansy. Ramsay chce szturmować Czarny Zamek, Roose uważa to za pomysł niedorzeczny, Harald cieszy się, że dostał rolę w tak popularnym serialu. Ramsay stwierdza też, że Boltonowie potrzebują wsparcia tylko trzech rodów – Manderlych, Umberów i Karstarków. Zważywszy na to, jak “wierne” Boltonom są dwa pierwsze rody, myślę, że możemy mieć tutaj wskazówkę co do rozwoju wydarzeń. Za tę antystarkowość Haralda Karstarka też bym nie dał złamanego grosza, bo jego kooperacja w usunięciu Roose’a raczej służy podkopaniu władzy Boltonów. Ale nie można całkowicie wykluczyć, że facet jest po prostu idiotą.

Ale nie uprzedzajmy faktów. Rozmowę trójki naszych przyjemniaczków przerywa maester, oznajmiający, że Roose doczekał się syna z prawego łoża. Byłem przekonany, że już w następnym odcinku zobaczymy Ramsaya warzącego truciznę, ale jak wiadomo akcja w tym sezonie znacznie przyspieszyła. Ramsay przesyła Roose’owi pozdrowienia (przyznam, że przez moment nabrałem się, myśląc, że to pijawkowy lord zaciukał swego bękarta) i w Winterfell następuje zmiana managementu.

Rodzinka w komplecie. Bo tata już nie żyje.
Rodzinka w komplecie. Bo tata już nie żyje.

Jak zwykle najbardziej zainteresowani dowiadują się o tym jako ostatni, o czym przekonuje się Gruba Walda i Roose junior. Znamienne, że moment, w którym Ramsay wziął dziecko do rąk był o wiele bardziej przerażający od sceny, w której ogary rzucają się na Grubą Waldę. Ale cóż, bratobójstwo załatwia się raczej na uboczu, nie na zamkowym dziedzińcu. Ramsay prowadzi więc Waldę do psiarni, i wygłasza sentencję z którą – jako jedynak – nie mogę się nie zgodzić.

W międzyczasie Brienne wygodnie pomija detale tego w jaki sposób “ratowała” Aryę. Na przykład tożsamość “mężczyzny” jakoś jej dziwnie umyka. Ale nie możemy jej winić, w końcu Sansa mogłaby zacząć zadawać jakieś niewygodne pytania w rodzaju “Brienne, a czy ty przypadkiem nie wykończyłaś też jednego z największych dowódców wojskowych Westeros, który miał na pieńku z Boltonami?”

Theon postanawia wrócić na Żelazne Wyspy, choć prawdziwi Żelaźni Ludzie od tysięcy lat próbują raczej ze swoich wysp uciec.

Żelazne Wyspy

Pijawka z opóźnionym zapłonem dość nieszczęśliwie zagwarantowała Balonowi Greyjoyowi zwycięstwo w serialowej Wojnie Pięciu Królów. Siłą rzeczy ego Balona zostało nadmuchane jak… sterowiec. Nie był w stanie zrozumieć prostych prawd, wykładanych mu przez Yarę/Ashę przy pomocy cytatów z Królewskiego Wiecu. Muszę tu pochwalić rozwój postaci Yary/Ashy, która pokazała, że ma większe cojones niż towarzystwo, w którym obraca się teraz Tyrion.

Balon niby postawił na swoim, ale nie do końca. R’hllor nierychliwy, ale sprawiedliwy, więc skoro pijawki zgrillowano, to śmierć musi być. W roli egzekutora pojawia się Euron Greyjoy, który w serialu nie potrzebuje pośredników w postaci Ludzi Bez Twarzy. Wronie Oko (a właściwie Dwoje Wronich Oczu, bo w serialu nie ma przepaski – pewnie żeby się nam z lordem Dondarrionem nie mylił) sypie cytatami z książek jak z rękawa, więc – mimo że te cytaty są trochę nie na miejscu – od razu go polubiłem. Wydaje mi się jednak, że bez lektury książek scena ta wiele traci. Brakuje kontekstu. I oświetlenia, żeby widz wiedział kto to w ogóle się szarpie na tym mostku.

Następnego dnia, po tym jak ekipa CSI Pyke odnalazła ciało, obserwujemy ceremonię pogrzebową. Yara/Asha składa przysięgę na Tron z Soli (to zapewne kupiona w Wieliczce kopia książkowego Tronu z Morskiego Kamienia), a kapłan (Aeron?) informuje ją, że ździebko się pospieszyła, bo króla to obierze dopiero Królewski Wiec.

Podsumowanie

Pierwszy odcinek tego sezonu nie nastroił mnie szczególnie entuzjastycznie do reszty serii, ale muszę przyznać, że kolejny epizod nie dość, że zatarł złe wrażenie, to jeszcze zdołał wykrzesać odrobinę radości z mojego czarnego, cynicznego serca. Nie był to odcinek idealny, parę rzeczy frustrowało, ale z drugiej strony – działo się wiele, oszczędzono nam większości dłużyzn i zaczęła tlić się iskierka nadziei, że kolejne odcinki będą jeszcze ciekawsze. Szczególnie duże nadzieje wiążę z wizjami Brana (Wieża Radości!), tudzież z łomotem, jaki niechybnie czeka Ramsaya. Jedno jest pewne – serial jest na dobrej drodze.

A co Wy sądzicie o tym odcinku?

This poll is closed! Poll activity:
Start date 04-05-2016 06:20:16
End date 10-05-2016 23:59:59
Poll Results:
W skali od 1 do 5, ile cytrynowych ciasteczek przyznasz odcinkowi S06E02?

 

Kilka komentarzy do "Analiza: Gra o Tron, sezon 6, odcinek 2"

  • 6 maja 2016 at 00:07
    Permalink

    pierwszykomentarzniemaczasunaspacje

    Reply
    • 6 maja 2016 at 00:32
      Permalink

      Kiedy Wam się znudzi ta zabawa rodem z gimbazy? Chyba najpopularniejsza zaraz obok słoneczka…

      Kolejny świetny tekst Dael! Na Twoje analizy czekam bardziej niż na same odcinki. 😀
      PS: Pod koniec części z Muru zapomniałeś dodać hiperłączy do słów “tutaj i tutaj”

      Reply
      • 6 maja 2016 at 00:33
        Permalink

        Ooo, jednak już są hiperłącza 😀

        Reply
        • DaeL
          6 maja 2016 at 00:34
          Permalink

          Tak, zauważyłem chwilę przed podpowiedzią. Ale dzięki.

          Reply
      • 6 maja 2016 at 00:37
        Permalink

        A w czym ci to przeszkadza?
        Kto chce niech się bawi, a kto nie niech ignoruje.

        Reply
  • 6 maja 2016 at 00:11
    Permalink

    Najwytrwalsi czytelnicy Daela czuwają. 😉

    Reply
  • 6 maja 2016 at 00:25
    Permalink

    Wpadłam tu niedawno, przeczytawszy wszystkie Szalone Teorie na jednym tchu. Uķłony i powinszowania DaeLu – czyta się je przednio.
    A przy tej recenzji tak się ubawiłam, że aż pierwszy komentarz zamierzam zostawić.
    Mistrzowskie pióro!
    A mój śmiech dzieci pobudził 😉

    Reply
    • DaeL
      6 maja 2016 at 00:50
      Permalink

      Serdeczne dzięki i nie krępuj się, śmiało zostawiaj kolejne komentarze 😉

      Reply
  • 6 maja 2016 at 00:25
    Permalink

    Czy tylko mi ten maester przypomina Jerzego Urbana?

    Reply
    • DaeL
      6 maja 2016 at 01:19
      Permalink

      Z uszu podobny 🙂

      Reply
  • 6 maja 2016 at 00:28
    Permalink

    Co do kapłana z żelaznych wysp, Aeron w książce wspomina imię jakiegoś kapłana, który jest chyba ważniejszy od niego. Wydaje mi się, że jest to w rozdziale Aerona przed wiecem i ten facet w serialu to może być on.

    Reply
    • 6 maja 2016 at 00:45
      Permalink

      Tarle Po Trzykroć Utopiony, Aeron w książce wspomina go takim tonem, że myślałem że to postać z dawnych legend Wysp Żelaznych 😛 a potem w którymś rozdziale się okazało że on jednak żyje i jest współczesny

      Reply
      • 6 maja 2016 at 00:51
        Permalink

        racja. Mój bład

        Reply
    • 6 maja 2016 at 00:50
      Permalink

      jakiś tam Szara Mewa czy coś

      Reply
    • DaeL
      6 maja 2016 at 00:51
      Permalink

      O… możliwe. Ewentualnie po prostu obsadzili nowego gościa w roli Aerona. Myślę, że to się wyjaśni na wiecu.

      Reply
  • 6 maja 2016 at 00:41
    Permalink

    Szczerze to myslalem, ze dael rozwinie najwieksza zagadke drugiego odcinka czyli bladego \’willisa\’ i fakt, ze kiedys mogles spytac go o godzine.

    Reply
    • DaeL
      6 maja 2016 at 01:20
      Permalink

      “fakt, ze kiedys mogles spytac go o godzine.”
      ???
      Chyba nie nadążam…

      Reply
    • 6 maja 2016 at 05:54
      Permalink

      @Daelu – HODOR MÓWIŁ. A Ty na ten temat zamilkłeś. 😀

      Reply
      • DaeL
        7 maja 2016 at 16:00
        Permalink

        No tak 🙂 Ale to chyba nieistotne. Pewnie dostanie w łeb od kogoś i tyle. Winowajcą pewnie będzie Benjen. A może Robert przyjedzie z wizytą, poturbuje Hodora i przez to go Lyanna znienawidzi? Serial lubi takie uproszczone relacje.

        Reply
  • 6 maja 2016 at 00:42
    Permalink

    Czy jest tu ktoś, kto nie wyparł aż tak sezonu piątego z umysłu i mógłby mi przypomnieć, czy Davos wie, co się stało z Shireen i Stannisem? Coś tam mi świta, że Davos chyba został na Murze, bo mu król kazał, ale dalej to już dziura. A cały czas przez pierwszy i drugi odcinek, mimo super gry aktorów z Muru nie mogę przestać się zastanawiać – jak to się stało, że nagle Davos stał się szefem przyjaciół Jona? Kiedy się chłopaczyna tak przywiązał, że aż porażka jego władcy przestaje się liczyć? Czy nikt nie wyciągnął od Melisandre, co się właściwie wydarzyło, że wróciła samotna i złamana? Jeśli tak, to nie, to głupie. A jeśli jednak się dowiedzieli, to jakim cudem Davos jest dla niej taki miły, w sumie nawet milszy, niż za życia swojego króla? Nawet jak są w kiepskiej sytuacji, to jakoś nie wierzę, żeby ot tak wybaczył jej spalenie Shireen… i porzucenie Stannisa. I tym bardziej, skąd jego nagła wiara w magię Melki, skoro dopiero co stracił swoją ukochaną królewnę przez krzywe wizje kapłanki? Krótko mówiąc, nie klei mi się to. Nagle wszyscy dobrzy bracia, Davos i Melisandre się lubią, a co tam, że umarł Jedyny Król, królowa się powiesiła, no i spalona księżniczka? Oj tam oj tam, każdemu się może zdarzyć.

    Reply
    • 6 maja 2016 at 00:48
      Permalink

      Jeśli dobrze pamiętam to Davos widzi Melisandre wjeżdżającą samotnie do Czarnego Zamku i podbiega do niej i pyta o Stannisa i Shireen, a ona patrzy tylko taka zrozpaczona i kręci głową. Czyli wychodziłoby, że wie, że nie żyją, ale nie wie o spaleniu Shireen.

      Reply
      • DaeL
        6 maja 2016 at 00:50
        Permalink

        Dokładnie tak. Będzie trochę niekomfortowa ciszy jak w drodze na południe trafią na ten stos z małym szkielecikiem 🙂

        Reply
      • 6 maja 2016 at 12:46
        Permalink

        I to naprawdę wszystko, co ludzie na Murze zrobili, żeby się czegoś dowiedzieć 😀 ? Jeszcze rozumiem jako tako, że bracia nie wykazaliby większego zainteresowania tym, czy wygrał gość, który jako tako okazał NS sympatię, czy może tata zdrajca z czubkiem synem. Ale Davos? Melka mu pokręciła głową, a ten przyjął na wiarę, że nie ma nic ciekawego w temacie 😀 ? No ludzie, przecież to idiotyczne, żeby Davos nie próbował się dowiedzieć czegoś więcej. Jak przebiegła bitwa, co się stało z królową i księżniczką (no bo chyba nie uznał, że też ubrały zbroje i poszły się bić, no i dead), jak to się stało, że tylko kapłanka uszła z życiem itd. Miliony pytań mógłby zadać, wręcz powinien, ale jemu się zrobiło szkoda Melisandre, bo jest jej smutno i kręci głową, więc stał się dla niej miły i uznał, że skoro trochę jej się popierdzieliło ze Stannisem aka fałszywym AA, no i w sumie doprowadziła go do porażki, no to może chociaż wskrzeszać umie. Lol.

        Reply
  • 6 maja 2016 at 00:43
    Permalink

    Uwaga techniczna linki do teorii o ożywianiu Jona nie działają.

    A tak do rzeczy to fajne te teksty o odcinkach, dobrze podyskutować o czymś co jest na bieżąco dla odmiany od książek które albo są od paru lat albo będą zar… niedł… za…. no kiedyś 😛 Jestem w stanie wybaczyć twórcom to, że w pierwszym odcinku niewiele się zdarzyło, bo nie zapominajmy, że to powrót do serii po roku i dobrze przypomnieć stan rzeczy z końca 5 sezonu i rozwinąć wszystko po trochu (i zabić wątek w Dorne i pal licho teleporty na statek, niech ten wątek nie wraca). Jeśli chodzi o zastrzeżenia co do tego jak Edd zdołał w jeden dzień obrócić do dzikich i z powrotem, to nie jest to dla mnie jakaś magia – Dzicy na pewno się w jeden dzień nie rozproszyli po Darze, a jeśli byli w Mole’s Town (tak jak w książkach), to akurat do Mole’s Town bracia z Nocnej Straży wymykali się wieczorem na panienki i zdążyli się zabawić i wrócić rano żeby udawać, że nigdzie ich nie było.

    A jeśli chodzi o scenę wskrzeszenia Jona, to rzeczywiście, to że Davos prosi nagle Melisandre o próbę wskrzeszenia jest co najmniej dziwne. Ale sama scena mi się w sumie podoba, jest taka jakby pasująca do tego co ogólnie dzieje się na murze przez te dwa odcinki. W sensie, że nie ma takiego klimatu podniosłości i epickości tylko cała sceneria jest taka mroczna, bardzo kameralna, pozbawiona jakby energii i nadziei. No i uważam, że Carice Van Houten świetnie umie grać taką niewiarę, że się uda. Ogólnie jestem szczęśliwy.

    A co do Eurona, myślę, że w tej postaci tylko imię będzie się zgadzać z książkowym Euronem. A przynajmniej na to się nastawiam. I dlatego mi się wydaje, że twórcy zrezygnowali z opaski na oko, żeby pokazać, że niby to Euron, ale jednak inny. Na moje więcej będzie w nim z Victariona niż z Eurona.

    A no i ciekawi mnie w sumie rozwiązanie sytuacji z Jaimem. Bo on wszedł sam do septu, pogroził Wróblowi, wyszli co fanatycy z pałkami i w sumie jeśli dobrze pamiętam chyba nie jest pokazane czy Jaime z tego septu wyszedł, prawda?

    Ogólnie odcinek dostaje 4 cytrynowe ciasteczka ode mnie 😀

    Reply
    • DaeL
      6 maja 2016 at 01:22
      Permalink

      Linki już chodzą. Odnośnie Edda… pozostaje jeszcze problem tego jak wydostał się niezauważony z Czarnego Zamku 🙂

      Jaimie wyszedł, bo jeszcze w tym sezonie będzie z wojskami Tyrellów pod Septem Balora, a później w Dorzeczu.

      Reply
      • 6 maja 2016 at 11:06
        Permalink

        Co do wymknięcia się Edda to czy wtedy wszyscy bracia nie byli w jadalni słuchając przemówienia Thorne’a?

        Reply
        • DaeL
          7 maja 2016 at 15:57
          Permalink

          No… teoretycznie możliwe. Chociaż brak straży przy bramie i drzwiach gdzie siedział Davos jest trochę dziwny.

          Reply
  • 6 maja 2016 at 01:09
    Permalink

    co do Ramsaya…obstawiam, że to faktycznie może być Rickon jako prezent od Umberów (Skagosów nie ma w serialu chyba), z miejsca można wykluczyć np. “dar” w postaci śmierci jak to niektórzy pisali na forach, w końcu widzieliśmy Ramsaya na tylu materiałach promocyjnych i trailerach 😀

    Reply
    • DaeL
      6 maja 2016 at 01:24
      Permalink

      IMHO Rickon. Ten gostek, który wspomina o darze czy prezencie, wygląda na Umbera. Poza tym musimy dać Jonowi motywację by ruszyć na Winterfell. Chociaż moim zdaniem Umberowie chcą zrobić Ramsayowi kuku.

      Reply
      • 6 maja 2016 at 13:27
        Permalink

        A może motywacją dla Jona będzie opóźniony o jakies 6 sztyletow różowy list? Te wszystkie teksty o ataku na Czarny Zamek z ust Ramsaya pasują mi do wprowadzenia tego wątku, tym bardziej że Bolton uważa (całkiem słusznie), że Sansa tam właśnie zmierza 🙂 więc pokrywalaby się nawet treść, pomijając oczywiście kwestie związane z Mance’m 🙂

        Reply
  • 6 maja 2016 at 06:03
    Permalink

    Niektóre zdania aż się proszą….. :D:
    “Jaime Lannister i król Justin Bieber odbywają pogawędkę, w ramach której Jaime radzi synowi/siostrzeńcowi nawiązanie porozumienia z *matką/ciotką.”
    “Król Justin Bieber obiecuje matce, że będzie psychopatą tak jak ona.” – a Roose z Ramsayem rozumieli się w tej kwestii bez słów. 😉
    “W następnym odcinku smoki odwiedzi ekipa budowlana z kilofami, bo w tych drzwiach to ledwo Varys z Tyrionem się mieszczą, więc zerwanie łańcuchów raczej mało daje.” – a o teleportacji Pan nie słyszał? 😀
    “Harald cieszy się, że dostał rolę w tak popularnym serialu.” – PEREŁKA RECENZJI. Zdanie do zapamiętania i powtarzania na rodzinnych imprezach kulturalnych oraz w innych sytuacjach.
    “Ramsay prowadzi więc Waldę do psiarni, i wygłasza sentencję z którą – jako jedynak – nie mogę się nie zgodzić.” – bo nie wiecie, jak dobrze mieć rodzeństwo – #Lannisters. 😀

    Ale i tak najlepszym żartem było pominięcie w recenzji Hodora. xd

    Reply
  • 6 maja 2016 at 10:57
    Permalink

    Licze, ze dzis pojawi sie czwarta czesc teorii o paluchu

    Reply
    • DaeL
      6 maja 2016 at 17:16
      Permalink

      Będzie cięzko. Mam dzisiaj plany na wieczór, więc raczej spodziewajcie się tekstu w sobotę (w tym wypadku turniej będzie w niedzielę, a analiza następnego odcinka GoT we wtorek).

      Reply
      • 6 maja 2016 at 19:38
        Permalink

        Za mało wejść i komentarzy, żeby nową teorie już dawać. Ludzie, spamujcie!!! 😀

        Reply
  • 6 maja 2016 at 12:50
    Permalink

    A ja powiem wam, że bardzo podobała mi się ta kameralnosc wskrzeszenia Jona. Moim zdaniem doskonale wpasowuje się to w klimat zarówno serialu, jak i powieści – na dobrą sprawę nikt oprócz Nocnej Straży i dzikich nawet nie będzie wiedział o śmierci Snowa, a co za tym idzie o tym, jak niezwykłe jest jego dalsze funkcjonowanie na tym świecie. A nawet pośród nich mogą pojawić się glosy, że moze on po prostu nie umarł, tylko był ranny. Generalnie dla Westeros dalej pozostanie jedynie bękartem zmarłego dawno zdrajcy. Poza tym widzę tu ładną analogię do wskrzeszania w wykonaniu Thorosa, bo on również za pierwszym razem nie wierzył w swoje możliwości. Dobrze, że nie zrobili tego a la Daenerys – majestatyczne wyjście z płomieni – to byłoby strasznie kiczowate… aczkolwiek fajnie brzmi opcja, że Rulor poprzez ofiarę z Shireen uratował nie Stannisa, a prawdziwego Azora Ahai 😀 i wydaje mi się, że właśnie w celu wskrzeszenia Jona Shireen spłonie w Wichrach Zimy.

    Reply
    • DaeL
      7 maja 2016 at 16:07
      Permalink

      Moim zdaniem najciekawsze będzie następstwo tego przebudzenia. W tekście o książkowym zmartwychwstaniu pisałem, że Jon raczej posiedzi trochę w głowie Ducha. Wydaje mi się, że skutkiem tego może być jego bardziej bezwzględny i wilczy charakter. Zresztą analogiczną drogę przechodzi teraz Daenerys, która zaczyna sobie uświadamiać, że była dotąd zbyt miękka i miotała się.
      Oczywiście serial nie pójdzie dokładnie tą samą drogą, ale jeśli George szepnął coś na temat zmienionego charakteru Jona, to powinniśmy w najbliższym odcinku zobaczyć egzekucję Olliego. To będzie – moim zdaniem – papierek lakmusowy, który pokaże nam, czy w książkach Jon wróci w bardziej “wilczej” formie.

      Reply
  • 6 maja 2016 at 16:13
    Permalink

    Przede wszystkim cieszę się, że DaeLa swada nie opuszcza. Druga recenzja pisana z przymrużeniem oka, inteligentna i trafna, ale bez nadmiernego ośmieszania serialu – oby tak dalej! A co do poszczególnych wątków:
    1. Za Murem. Ciekawe jaki los twórcy szykują sympatycznej Meerze Reed? Czyżby Howland wkrótce miał stracić drugie dziecko wysłane na pomoc Starkom? W wizji Brana poza elokwentnym Hodorem/Willasem i starszą(?) od Neda Lyanną (bo Brandona to chyba definitywnie odpuszczą) zaintrygował mnie wiek Starej Niani. Tu jest pokazana jako dziarska niewiasta w sile wieku, podczas gdy – jeżeli dobrze pamiętam – w książce opisana jest jako wiekowa staruszka, która wychowywała jeszcze Rickarda. Ned ginie w wieku bodajże 36 lat, w scenie z wizji ma może 13-14, czyli upłynęło nieco ponad 20 lat. Tyle, że to może wcale nie Stara Niania? W serialu chyba zastępowała ją septa, której imienia nie pamiętam.
    2. Mur. Moim zdaniem wskrzeszenie Jona ukazane dobrze, imprezka w stylu “światło i dźwięk” tylko by zaszkodziła. Wolę też Edda Pędziwiatra niż pokazywanie przez 10 minut jak przebija się przez zaspy. A Wun Wun ma wejście – nomen omen – smoka. Co do Davosa: w książce jego losy są całkiem inne, więc odnoszę wrażenie, iż twórcy serialu za wszelką cenę starają się znaleźć mu nowe miejsce w fabule. Jest taki dobry i szlachetny (nawet jeśli popsioczy sobie na bogów) że musi nadal wspierać jedynie słuszną opcję…
    3. Królewska Przystań. Tommen (Vel Justin Bieber – bomba!) zapomniał o swych kotkach, ale nie o żonie. Dla Cersei trwa natomiast odliczanie – całuny są już dwa. Ciekawie zapowiada się wątek Roberta Stronga – mnie zaciekawiło, czy nasz Góro-Golem inwigiluje wszystkich mieszkańców stolicy poprzez jakiś system wszczepiony mu przez Qyburna skoro tak trafnie namierzył faceta obrażającego w tawernie Cersei? Nie widziałem, aby tam siedział i wysłuchiwał tego. Cieszy mnie starcie Jamiego z Wróblem – to może przyśpieszyć powrót na scenę naszego ulubionego Clegane’a.
    4.Meereen. Zastanawiające, ale może to w razie potrzeby szara łuszczyca zastępuje wykrywacz metali? A swoją drogą dumam sobie jak dwóch, nawet najbardziej zadzierżystych gości wyobraża sobie odbicie Daenerys z rąk nieco liczniejszego khalasaru? Chyba jednak muszą liczyć na pomoc latającej, ognistej fortecy. Tymczasem Tyrion siłą woli i czułymi słówamki werbuje dwa pozostałe smoki i teraz ciekawe jak je wykorzysta? Zastanowiło mnie, że nie przyniósł im niczego do jedzenia, nawet przez pewien czas obawiałem się, że przekąską może być Varys. w 3 odcinku będziemy mieć pewno scenę radosnego rozwalania przez soki murów.
    5. Braavos. Co do Aryi tylko jedna, dość smutna konstatacja: chyba Syrio jednak zbyt wiele jej nie nauczył.
    6. Winterfell. Twórcy serialu postarali się o jeszcze większą popularność Ramseya, choć już zbyt długo nikogo nie oskórował. A Roose wyszedł na idiotę – nie wierzę, iż nie zdawał sobie sprawy kim jest synalek i że blade “zawsze jesteś moim pierworodnym” coś pomoże. Gdyby był taki cwany, jak go przedstawiano, przygotowałby się jakoś na dzień, gdy Walda urodzi syna. Co do Brienne i Poda – ze starcia z rębajłami Ramseya wychodzą oni bez najmniejszego szwanku, a nawet okaleczony i ledwo żywy Theon chyba zaciukał jednego. Gloria!
    7. Żelazne Wyspy. Przed spacerującym po moście Balonem pojawia się deux ex machina zaginiony dawno temu Euron i oto szykuje nam się wiec. A że na wiecu oprócz Eurona, Ashy/Yary pojawią się też zapewne resztki Theona może być ciekawie. No i czy będzie róg?
    Ale się rozpisałem… Wybaczcie, ale tak miło podyskutować o GoT 🙂

    Reply
    • 6 maja 2016 at 18:13
      Permalink

      Dlaczego wszystkich dziwi przeklinający bogów Davos? On tak ma odkąd stracił synów na Czarnym Nurcie. Dla mnie trudniejsze do przełknięcia są jego ciepłe relacje z Mellisandre. W 3 sezonie rzucił się na nią z nożem, a tu taka zmiana.
      W 1 sezonie była Stara Niania. To było dość dawno temu i niektórzy mogą ją mylić z septą Mordane.

      Reply
      • 6 maja 2016 at 20:21
        Permalink

        Mnie bardzo dziwi bo o ile pamiętam, Davos to taki prosty, poczciwy człowiek u którego wiara w siedmiu jest bardzo głęboko zakorzeniona (szczególnie kult aspektu matki). Sam fakt, że będąc tak bardzo oddanym Stannisowi, nie przechodzi konwersji, mówi bardzo wiele. A za śmierć swoich synów winił raczej R’hllora niźli wszystkich bogów.

        W tej scenie ustawił wszystkich bogów Westeros w jednym szeregu. Po co więc miał te wcześniejsze spiny z Mel skoro czyniła te swoje “cuda” i wszystko szło po ich myśli? Ten ateistyczny manifest wydawał mi się trochę wrzucony na siłę, tym bardziej, że zaraz później pada prośba o to by Melisandre skorzystała ze swoich – jakby nie było – “kapłańskich zdolności” (tłumaczenie modlitwy).

        A ciepłe relacje z Czerwoną Kapłanką wyglądają tak jakby ona po powrocie na mur się tylko zgrywała z tą posępną miną, a wieczorem przy kolacji mu poopowiadała jak to “Stannis pozamiatał na północy”. Naprawdę po tym jak zaorał Boltonów nie ma tam już tam nic do roboty. Pieniądze z Bravos się czym prędzej odda, co mają odsetki naliczać skoro i tak już prowizje poszły w pizdu. Kto by tam myślał żeby Edric’a na tron posadzić. High life, niech się dzieje wola nieba. Są nowi koledzy, można im załatwić wskrzeszenie kumpla i przy okazji zabłysnąć w towarzystwie. Potem to już tylko dziwki, koks i zapiekanki.

        Aż się zapieniłem :v

        Reply
        • 6 maja 2016 at 22:58
          Permalink

          Mimo wszystko trzymam się tezy, że Davos jest ateistą. W serialu również pouczał swojego nadgorliwego syna Devana, że nie można pokładać tyle nadziei w bogach (jego jedyny serialowy syn był najpierw wyznawcą Siedmiu, później stał się wyznawcą R’hlora).
          Po Czarnym Nurcie Davos utracił resztki wiary (dlaczego zabrali mi 4 synów, a mnie grzesznika pozostawili przy życiu. Bogowie są niesprawiedliwi.)
          Dlatego nie dziwiłem się, że Davos tak stroni od wszelkich bogów.

          Reply
  • 6 maja 2016 at 18:04
    Permalink

    A ja wciąż wierzę, że Stanisław nie umarł i Theon go spotka w drodze na zachód.

    Reply
    • 6 maja 2016 at 19:50
      Permalink

      wiadomka. W podsumowaniu 5 sezonów (https://www.youtube.com/watch?v=He-H6vW2i4U) nie ma nawet wzmianki o jego śmierci bo nie chcieli robić widzom sieczki z mózgu, skoro w szóstym sezonie będzie kosił uzurpatorów jednego po drugim. Łby zdrajców będą odpadać z głośnym trzaskiem, o to to to. Jedynie Theon nie zostanie ścięty bo w nagrodę za to, że podał rannemu Królowi kubek wody, zostanie oddany morzu.

      Reply
      • DaeL
        7 maja 2016 at 01:02
        Permalink

        Podziwiam Wasz optymizm, ale fakty są takie, że Dillane’owi już podziękowali za współpracę przy serialu…

        Reply
    • DaeL
      6 maja 2016 at 20:53
      Permalink

      Wydaje mi się, że GRRM tworząc te postaci rzeczywiście chciał, żeby Starkowie byli odzwierciedleniem Siedmiu. Może w pewnym momencie zmienił zdanie, ale jakaś paralela jest tu widoczna. Jest tylko jeden problem. Póki co naprawdę mało wiemy o Rickonie. Więc chyba za wcześnie by to przyjąć za pewnik i prawdę objawioną 🙂 . Natomiast na pewno warto zwrócić uwagę na pewien trop – wszystkie te postaci stają się w pewnym momencie zaprzeczeniem swych boskich odpowiedników.
      Jeśli Ned to Ojciec, to jest bogiem sprawiedliwości. Tymczasem ginie po niesprawiedliwym wyroku.
      Jeśli Catelyn to Matka, to jej atrybutem jest miłosierdzie. A jednak staje się Panią Kamienne Serce, pozbawioną miłosierdzia.
      Jeśli Robb to Wojownik, to powinien umrzeć na polu bitwy, nie na uczcie.
      Myślę, że może to być pewną wskazówką co do późniejszych losów Arii, Sansy czy Brana.
      Ale jak wspomniałem – Rickon to raczej tajemnica. Póki co nic go nie łączy z Kowalem. Choć nie zdziwię się, jeśli Rickon stanie się siłą destrukcyjną.

      Reply
      • 6 maja 2016 at 21:17
        Permalink

        Sansa zginie na skutek gwałtu?
        Arya nie zginie albo będzie bardzo sławna?
        Bran zginie podobnie do Oberyna?
        Rickon padnie z głodu na bezrobociu? (to możliwe, tak rzadko gra w serialu… :D)

        A do quasi – Starków doliczmy jeszcze:
        Jon – R’hllor – już zginął na śniegu. 😀
        Theon – Utopiony – zginie w ogniu.

        Reply
        • DaeL
          6 maja 2016 at 21:23
          Permalink

          Myślę, że w przypadku Sansy mogłoby chodzić o to, że stanie się cynicznym graczem, a nie niewinną Dziewicą. Arya mogłaby odrzucić karierę wśród Ludzi Bez Twarzy i powrócić do swojej tożsamości. A Bran stać się wojownikiem. Albo zrobić coś głupiego 🙂

          Reply
          • 7 maja 2016 at 14:13
            Permalink

            W przypadku Cat, Neda i Robba przeciwieństwo powstało wbrew nim, więc do Sansy bardziej pasuje śmierć w wyniku gwałtu (lub może połogu) niźli to, że z własnej woli zmieni postępowanie na cyniczne. Bran jako starucha może po prostu umrze młodo? Albo bedac uosobieniem wiedzy zginie przez nie ujawnienie mu jakichś faktów. Arya może będzie człowiekiem bez twarzy, a zginie że względu na to, że ktoś ją rozpozna (chociaż słyszałem że R.R. Martin obiecał zonie, że nie zabije Arii).
            Co do Rickona, ciężko stwierdzić jak będzie wyglądało jego podobieństwo do kowala. Kowal wykuwa miecze, więc może zginie od miecza, który stanie się swiatłonoścą. Lub, uznając kowala jako uosobienie pracy, zacznie odbudowywać potęgę rodu\kraj po wojnie, a zginie przez bezczynność innych.

            Reply
          • 7 maja 2016 at 14:31
            Permalink

            Jakby się tak jeszcze zastanowić to Arya jako uosobienie śmierci może po prostu jako jedyna nie umrzeć

            Reply
        • 6 maja 2016 at 21:58
          Permalink

          @Dael, proszę…. ‘Bran – wojownik’ to oczywisty eufemizm dla: ‘Bran na smoku’. Nie chcę po raz kolejny czytać, że Meera mu jajo wysiedzi. xd.

          Reply
      • 6 maja 2016 at 22:41
        Permalink

        Wow bardzo ciekawe spostrzeżenie. Jeżeli Rickon miałby być Kowalem może jemu będzie dane odbudowa potęgi Starków. Równie dobrze może być siłą destrukcyjną.

        Reply
    • 6 maja 2016 at 23:26
      Permalink

      Ale jestem z siebie dumny, nie ma co! Ostatnio sam dumając wpadłem na połączenie Starków z Siedmiu. A teraz sam DaeL mówi że to prawdopodobne. Tylko Bran jako Starucha, z racji płci, średnio pasował. No i jak już wspomnieliście trudno na razie łączyć Rikona z Kowalem.

      Reply
  • 7 maja 2016 at 00:16
    Permalink

    Odnośnie Rickona to chciałbym przeczytać co sądzicie o pewnym zabawnym pomyśle:

    Wyczytałem gdzieś, kiedyś, że Martin zapowiedział w Wichrach Zimy przejście jednego ze Starków “na ciemną stronę mocy”. Sporo osób obstawiało Rickona (Arya w sumie to już jest zła, Jon jest do przesady słodki, a Sansa od zasiewania rozpździelu woli pałaszować cytrynowe ciasteczka). Ludzie spekulowali, że miałaby to być istna Deus ex Machina. Wpada znikąd, robi porządek i pokazuje co to znaczy prawdziwy Król Zimy. I to z całym dobrodziejstwem inwentarza. Na kartach powieści są wzmianki, że dawniej Starkowie preferowali bardziej brutalny styl sprawowania władzy no i taki młody gniewny miałby być nadzieją na odrestaurowanie rodu. Twardy władca na ciężkie czasy. Prognostykiem takiego przebiegu zdarzeń mógłby być już sam temperament Kudłacza. No ale od razu nasuwa się też pytanie: co taki mały szkrab może uczynić poza byciem inspiracją dla północnych lordów którzy “pamiętają”. Teraz puszczam wodze fantazji:

    Żeby mi się kopyta nie rozjechały od razu zakładam, że Jon faktycznie jest z krwi Starków, a zamiast określenia “dzieci Neda” użyję formuły “dzieci Starków”.

    Wśród dzieci Starków mamy odpowiednio od najstarszego: Robba, Jona, Sansę, Aryę, Brana i Rickona. Dla zachowania porządku, pozwolę sobie punktować:

    – u Robba nie mamy szerszych informacji na temat jego umiejętności jako warga. Z tego co wiemy to poza silną więzią z Szarym Wichrem, Młody Wilk nie miał bezpośredniej kontroli nad swoim wilkorem. Nie doświadczał też tak zwanych “wilczych snów”. Być może brakuje nam takich informacji z przyczyn braku POVa ale w rozmowach z matką mógłby przecież wspomnieć o powtarzających się snach (chociażby w kontekście tego, że miałyby stanowić dobry omen),
    – Jon Snow – tu już jest troszkę lepiej ale szału nie ma. Więź jest. Wilcze sny są (chociaż bodajże z przerwą na “zgubienie” wilkora). Brakuje bezpośredniej kontroli,
    – Sansa – prawdziwy cierń w tej teorii. Brak szerszych danych ze względu na szybką utratę Damy,
    – Arya – więź z Nymerią, wilcze sny pomimo znaczącej odległości, umiejętność bezpośredniej kontroli innego zwierzęcia (kot),
    – Bran – Więź, sny (przeróżne), pogaduszki z userami z panelu drzewa, kontrola nad zwierzętami i Hodorami.
    – Rickon – Varamyr Sześć Skór narodzony na nowo ze śniegu i skały? A poważniej: czy Waszym zdaniem jest możliwość, że moc zdolności jest odwrotnie proporcjonalna do wieku Starków?

    Jeśli tak to z czego teoretycznie mogłaby wynikać taka zależność? Ja stawiałbym na to, że “nadludzkie cechy Starków” przebudziły się w związku z nadchodzącą zimą. Za punkt zwrotny możemy też przyjąć znalezienie wilkorów. Tak czy inaczej, zakładam, że młodsze i niewykształcone umysły szybciej się tego całego szajsu uczą.

    Czy ewentualne, ponadprzeciętne zdolności zmiennoskórego malca pozwolą Starkom ponownie podporządkować sobie północ czy już tylko Stannis może uratować nieszczęsne ludy krain wiecznego śniegu? :v

    jak było to sorry,
    Popłynąłem hen hen, daleko.

    Reply
    • 7 maja 2016 at 00:25
      Permalink

      aaa. Dodałbym jeszcze, że Rickon już w najmłodszych latach miał paskudny zwyczaj spoilerowania reszcie rodziny śmierci jej poszczególnych członków. Więc mamy + do zdolności nadprzyrodzonych oraz ++ do charakteru badassa

      Reply
      • 7 maja 2016 at 00:45
        Permalink

        Można by przypuszczać, że Rickon oprócz bycia wargiem jest jeszcze zielonym jasnowidzem jak Jojen.

        Reply
    • DaeL
      7 maja 2016 at 01:00
      Permalink

      Robb prawie na pewno był wargiem i prawie na pewno miał wilcze sny. Nie mamy rozdziałów pisanych z jego punktu widzenia, ale mamy parę innych wskazówek:
      1. Szary Wicher reaguje na zmiany nastrojów Robba. Gdy Robb jest rozgniewany, Szary Wicher szczerzy kły, itd…
      2. Robb w kilku miejscach wykazuje się dość dziwną wiedzą na temat tego co aktualnie robi Szary Wicher. Na przykład w jednym z rozdziałów każe go dobrze nakarmić, a potem w rozmowie z Catelyn wspomina, że SW je baraninę (jeśli dobrze pamiętam). Teoretycznie mógł wiedzieć, co mu podał kucharz z jakiegoś normalnego źródła, ale mam wrażenie, że to jednak wskazówka.
      3. Robb jest przez pewien czas praktycznie nierozłączny ze swym wilkorem, co wydaje się być kluczowe dla nawiązania tej relacji.

      A co do Rickona – moim zdaniem będzie najbardziej wilczy i krwiożerczy ze wszystkich Starków. I nawet pal sześć Skagos (wiadomo, że w serialu siedzi u Umberów). Kluczowy będzie tu brak pohamowania we wnikaniu w umysł wilka. Bran był przynajmniej ostrzegany, by czasem wyłazić. Sansa i Arya straciły wilkory. Jon i Robb mieli ze swymi wilkorami pewien okres rozłąki. Ale Rickon pewnie siedzi w jego łbie non stop. Tak więc nie zdziwię się, jeśli w książkach któryś z Boltonów zostanie zjedzony żywcem. Przez Kudłacza… i jego pana.

      Reply
      • 7 maja 2016 at 10:02
        Permalink

        Myli mi się już wiedza książkowa z serialową, ale czy to prawda, że ostatnimi słowami wypowiedzianym przez Robba było “Szary Wicher”? Jon na pewno szepnął “Duch”, to sprawdziłam.
        Ogólnie konkludując zastanawiam się czy Robb w momencie śmierci nie przeniósł się do Wilkora i tym samym nie umarł dwa razy: raz zabity przez Boltona, drugi raz już jako Szary Wicher.

        Reply
        • DaeL
          7 maja 2016 at 11:49
          Permalink

          Jeśli dobrze pamiętam, to tak. Najpierw mówi “Matko”, a potem “Szary wicher”.

          Reply
          • 7 maja 2016 at 12:11
            Permalink

            To może o to chodzi przy Aryi? Zamiast umrzeć przeniesie się do Nymerii? Bo w sumie tylko Sansa została bez back upa.

            Reply
  • 7 maja 2016 at 12:40
    Permalink

    Czy mamy jakieś podejrzenia, by sądzić, że szkolenie Aryi zakończy się w nieco podobny sposób co szkolenie Nieskalanych? Ci mieli w ten sposób pokazać swoje posłuszeństwo. Również Arya musi wyrzec się swojej przeszłości – czy najlepszym sprawdzianem nie byłoby danie jej zlecenia na kogoś bliskiego? I wtedy prosty wybór: jesteś nikim albo Aryą. 😀 Jedyny problem, że mało kto się ostał przy życiu, może Sansa?

    Reply
    • DaeL
      7 maja 2016 at 13:10
      Permalink

      Wydaje mi się, że są dwa sposoby, w jakie Arya może wrócić do Westeros. Jeden to Justin Massey, który zawita lada moment do Braavos, i który może mieć sporo newsów na temat tego co się dzieje na Północy. Wyobrażam sobie, że wiadomość o jakiejś Arii Stark, która uciekła od Ramsaya, może zmotywować prawdziwą Starkównę do powrotu. Drugi sposób jest o wiele prostszy. Jakiś bękart okradł Boga o Wielu Twarzach, ktoś powinien ten błąd naprawić…
      Serial oczywiście pierwszej ścieżki nie ma, pozostaje tylko druga.

      Reply
    • 7 maja 2016 at 13:23
      Permalink

      W sumie… Arya najlepsze relacje miała z Jonem, więc dwójka podoba mi się bardzo. 😀
      A najlepiej, żeby zgodziła się na ten układ i zabiła pretendenta do AA – perfekcyjnie pomyślane!

      Reply
    • 7 maja 2016 at 15:14
      Permalink

      Jejku, jak to wszystko czytam, to ciarki mi chodzą po plecach 🙂 Ja wiem, że Martin nas do tego przyzwyczaił, ale gros wypowiedzi dotyczy tego kto, kogo i w jaki sposób zamorduje. Ale przecież poza gorzkim ma być także słodkie zakończenie. Może jednak ktoś przeżyje, a nie zostanie ścięty, spalony, rozszarpany, zadźgany lub wypatroszony. Przynajmniej ja mam taką nadzieję, choć może jestem naiwny 🙂

      Reply
    • 7 maja 2016 at 15:55
      Permalink

      I tak oto wszyscy zginęli. Ostała się tylko brzoskwinia Renly’ego. Słodka. 😀

      Reply
      • 7 maja 2016 at 20:08
        Permalink

        No ale przecież nie musi być to ta sama osoba jak było w przypadku 3 życzeń śmierci Aryi( chociaż wtedy nie chodziło o wskrzeszenie). Po za tym wydaje mi się, że Arya Stark pozostanie Aryą Stark, a nie stanie się nikim.

        Reply
        • 7 maja 2016 at 23:23
          Permalink

          Ale pozna większość tajemnic LBT i całe Westeros będzie się jej bać, kiedy wróci. Zostanie taką Czarną Wdową.

          Reply
      • 8 maja 2016 at 06:21
        Permalink

        no i Victarion Greyjoy. Bo w sumie to co jest martwe to nie ma za bardzo jak umrzeć. Jak ja bym bardzo chciał żeby on okazał się AA. Albo żeby się nagle okazało, że lord błyskawica nie oddał ostatniego tchnienia. To by utarło nosa wszystkim Dankowcom i Jonowcom. To i fakt że prawdziwego Azora Ahai posłali w piach (przynajmniej w serialu), w związku z czym czeka ich mróz, smutek i potępienie.

        Reply
  • 7 maja 2016 at 14:38
    Permalink

    Natrafiłem ostatnio na dość ciekawą teorię według której Lyanna urodziła dwoje dzieci, pierwszym jest oczywiście Jon, a drugim co ciekawe miała by być Meera Reed. Wiek by się zgadzał tak jak i wygląd (przynajmniej w serialu, w książce nie chce mi się szukać), oraz fakt że Howland był w Wieży Radości, i mógł zabrać na wychowanie jedno z dzieci, nie wiem czy są jeszcze jakieś przesłanki ewentualnie potwiedzającą tą teorię, ciekawi mnie co wy o tym myślicie, czekam na komentarze.

    Reply
    • 7 maja 2016 at 15:09
      Permalink

      Pierwsze, co jest przeciw: nie ma co mnożyć bytów ponad potrzebę. A już pół Westeros i reszty świata może być głową smoka, tak samo jak przy AA. xd

      Ale historyjkę da się jakoś zgrabnie ułożyć. Urodziła się dwójka dzieci, dwie osoby przeżyły Wieżę. Przyjaciele, więc wspólnie niosą brzemię tajemnicy i ryzyka, jednocześnie zwiększając szanse dzieci na przeżycie. Zastanawia mnie jednak, co Howland miałby powiedzieć żonie i innym Bagniakom – w końcu to Meera Reed, więc ma jego nazwisko. Żona nie pamięta, że urodziła? Nikt nie widział, czy jest w ciąży, czy nie? Najbardziej zakrojona zmowa milczenia w Westeros? Brzmi bardziej na ‘Trudne sprawy’ niż Pieśn Lodu i Ognia. 😀

      Reply
    • DaeL
      7 maja 2016 at 15:42
      Permalink

      Gdzieś już chyba na ten temat dyskutowaliśmy. W wielki skrócie – mało prawdopodobne. Zgadzam się z Fiszką, ale dorzucę jeszcze swoje trzy grosze:
      1. W książkach Jon i Meera nie są zbyt podobni. Wiemy na pewno, że mają inny kolor oczu. To podobieństwo to jest raczej czysto serialowe.
      2. Mamy rozdziały pisane z perspektywy Neda i ANI RAZU nie pojawia się w nich nawet cień myśli o Meerze.
      3. Z Rozdzielenia bliźniąt jest więcej komplikacji (dwóch gości musi się tłumaczyć z bękartów) niż pożytku.

      Moim zdaniem cała teoria opiera się na dwóch bardzo wątłych fundamentach. Pierwszym jest podobieństwo (umowne) aktorów w serialu. A drugim jest wizja Melisandre, w której widzi siostrę Jona jadącą na koniu w stronę Muru. Tylko, że już wiemy, iż w wizji była Alys Karstark, a “siostrę” to Melisandre sobie dośpiewała. Poza tym Meera na żadnym koniu póki co w książkach nie jechała.

      Reply
      • 7 maja 2016 at 16:47
        Permalink

        Do Winterfell razem z Jojenem podróżowali chyba konno. Było to wspomniane zdaje się przy rozmowie z Oshą przed rozdzieleniem, ale nie jestem pewny.

        Reply
  • 7 maja 2016 at 21:10
    Permalink

    Będzie dziś ta teoria? 😀

    Reply
    • DaeL
      7 maja 2016 at 21:29
      Permalink

      Teoria nie. Byłem podstępny jak Littlefinger i pozmieniałem kolejność tekstów (w sumie to ze względu na brak czasu, musiałbym chyba pisać do drugiej w nocy). Tak więc dzisiaj (późnym wieczorem) będzie Turniej. Teoria jutro.

      Reply
      • 7 maja 2016 at 22:26
        Permalink

        I tak dodajesz teksty w takim tempie, że najstarsi górale nie pamiętają lepszego. 🙂

        Reply
      • 8 maja 2016 at 00:33
        Permalink

        Teorie, turnieje, recenzje… Niebywałe tempo pracy! Może byś tak nieco pomógł George’owi w pisaniu “Wichrów Zimy? 🙂

        Reply
        • DaeL
          8 maja 2016 at 00:37
          Permalink

          On naprawdę pisze wolniej ode mnie 🙂 Serio.

          BTW Turniej już prawie gotowy. Wybaczcie opóźnienie. Musiałem się oderwać od pisania, bo Bąbel miał kłaczka i trzeba było posprzątać (i rozmasować mu brzuch :))

          Reply
          • 8 maja 2016 at 00:41
            Permalink

            Szczerze mówiąc nie wiem, co to jest klaczek, ale chyba lepiej, że Bąbel 🙂

            Reply
          • DaeL
            8 maja 2016 at 00:44
            Permalink

            Tak, no ja generalnie nie zjadam własnych włosów i potem nimi nie wymiotuję, więc mnie to nie grozi 🙂

            Reply
          • 8 maja 2016 at 00:46
            Permalink

            Już odnalazłem kociego kłaczka w googlach. Zdecydowanie lepiej, że to Bąbel, choć mu nie zazdroszczę.

            Reply
          • 8 maja 2016 at 06:51
            Permalink

            Ty tam się mości Bąblem nie zasłaniaj bo jeszcze mu co niecierpliwiejsi zrobią “For the Watch” (mam nadzieje że poprawność polityczna tu nie dosięga i że mnie zieloni nie dojadą za nawoływanie do nienawiści względem futrzaka).

            A w ogóle to szlachetną lachę kładź na terminy. Każdy ma swoje życie i nie musisz się tłumaczyć z opóźnień. Ty jesteś tu dla nas a nie my dla ciebie :v

            A skoro już wspomniałem o “działaniu dla straży” to przy okazji się wypłaczę: okropnie mnie irytują hejty (głównie memowe) na Alliser’a Thorne i na Olly’ego (serial). Ci ludzie wykonują swoje obowiązki najlepiej jak mogą. Dbają o dobro zakonu, a tu spada na nich taka pogarda bo bękart miał POVa i w związku z tym jest git ziomkiem. Nawet gdyby na południe ruszył jedynie z dzikimi (bez asysty czarnych braci) to wciąż jest Lordem Dowódcą Nocnej Straży i przekaz płynący z takiej eskapady na całe Siedem Królestw jest się dosyć czytelny. Ewentualna porażka OTK Stannisa (któremu – wow! – zawzięcie kibicuję) mogłaby skutkować dosyć poważnym zaoraniem Nocnej Straży (zamki nie są od południa prawie w ogóle ufortyfikowane). Żelazny Tron mógłby uznać, że dużo lepszym pomysłem będzie obsadzenie tych twierdz własnymi ludźmi / lojalnymi ludźmi z północy (np. Boltonami) niż utrzymywanie tam załogi będącej w przyszłości zarzewiem potencjalnego buntu.

            R+L= (Z)drajca => ja osobiście nie chcę takiego AA (FTW Victarion)

            Reply
          • 8 maja 2016 at 07:22
            Permalink

            @ig
            Zauważ, jaki hejt spływa w Westeros na królobójcę. Sytuacja analogiczna. I tu zdrajcy i tu. Niezależnie od tego, jaki by władca nie był. 😛

            Reply
          • 8 maja 2016 at 08:02
            Permalink

            Dla mnie Olly to taka Arya, mści rodzinę? Mści. Tylko PR ma gorszy. 😉

            Reply
          • 8 maja 2016 at 08:39
            Permalink

            @Nadia
            Pomścić rodzinę chcą jeszcze: Cersei, Daenerys, Żmijowe Bękarcice. Wielu Dzikich będzie mogło chcieć pomścić bliskich na Straży i odwrotnie. Możliwe, że i Harpie chcą tylko mścić zabitych. xd Visaerys próbował. To dosyć trudno uchwytne kryterium.
            A ja tylko czekam, aż Ramsay pomści swojego ojca otrutego przez wrogów. 😀

            PS: Olly póki co pomścił bliskich, zabijając osobę, która nie ma nic wspólnego z ich śmiercią. 😀

            Reply
  • 8 maja 2016 at 00:32
    Permalink

    Tak szczerze.
    Czy tylko według mnie o wiele mocniejsza byłaby scena, gdyby Jon jedynie stanął przed Bowenem, Ollym, Alisterem, spojrzał na nich i odszedł? Dla mnie byłoby to znacznie lepsze, niż wymyślne sposoby tortur które wróżą inni.

    Reply
    • 8 maja 2016 at 00:39
      Permalink

      Zapewne wiele zależy od tego, jaką przemianę przeszedł Jon i czy nadal jest Lordem Dowódcą. Ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby uszło im to na sucho i może raczej zostaliby wysłani na pierwszą linię walki z Innymi.

      Reply
    • DaeL
      8 maja 2016 at 00:46
      Permalink

      Z torturami to wiesz – takie żarty. Ale moim zdaniem ich zabije. Może nie wszystkich, ale na pewno tych, którzy go dźgali.

      Reply
      • 8 maja 2016 at 07:05
        Permalink

        w sensie, że moim zdaniem Argotin ma świetną wizję (mo recht). Moim zdaniem Jon “po przebudzeniu” powinien jako dowódca NS być ponad to i odpuścić “zdradę” tym którzy tak naprawdę tylko starali się wypełniać swoje obowiązki. Bo niby skąd ci biedacy mieli wiedzieć, że przewodzi im ponadprzeciętna jednostka, mająca uratować świat przed zagładą i osłaniana płaszczem samego R. R. Martina? O perspektywie zaorania muru napisałem już w jednym z wcześniejszych komentarzy.

        Reply
        • 8 maja 2016 at 19:42
          Permalink

          Żeby spotkać gwarę pyry tutaj.
          Wielkopolska rulez 😉
          I dokładnie o to mi chodziło.
          Wydaje mi się, że Jon może zrozumieć, że pozostali są po prostu zbyt ograniczeni, by ogarnąć jego plan.

          Reply
          • 8 maja 2016 at 20:39
            Permalink

            nie pyra a hanys i nie Wielkopolska a Śląsk wonglem i miodem płynący ^^

            Reply
  • 8 maja 2016 at 19:24
    Permalink

    Piszę właśnie pierwszy komentarz i chciałem powiedzieć, że piszesz świetne teorie DeaL 🙂 Chciałbym Cię zapytać o pewną moją teorię (jeśli ktoś to wymyślił wcześniej to nie widziałem tego).
    Sądzę, że każdy Stark zginie tak samo jak jego wilkor.
    -Ned zginął przez Roberta, tak samo jak wilkorzyca na początku sagi
    – Robb i Szary Wicher zgineli tak samo, zabili ich Frey’owie
    – Arya i Nymeria, są osobno, daleko od domu, są pewne podobieństwa
    -Sansa, wydaje mi się, że skoro Damę zabił Ned to Sansę zabije kolejny Lord Winterfell z rodu Starków
    – o Rickonie mamy za mało danych ale jakby miał dziką naturę to znowu pojawia się podobieństwo
    – jedyna rzecz, która nie pasuje do teorii to Bran i jego w pełni sprawny wilkor

    Reply
    • 8 maja 2016 at 19:45
      Permalink

      Naciągane.
      Ned nie zginął przez Roberta, a przez zaufanie Paluszkowi 😉
      Sansa zabita przez lorda Winterfell? Wydaje mi się, że wszyscy Starkowie są raczej zbyt rodzinni, by zabić Sansę. Nie wiem, co musiałaby ona zrobić. Ogólnie, zabicie członka swojego rodu zawsze jest okropieństwem, na co rzadko się decydowano.

      Reply
  • 9 maja 2016 at 21:10
    Permalink

    Witam. Pozdrawiam wszystkich a w szczególności DaeL-a 😉 Po obejrzeniu już 3 odcinków mam pewne spostrzeżenie a mianowicie to, że szybko ucięty wątek Dorne przynajmniej został ucięty w serialu. Krew mi kipi, że wątek Białego Portu (moim zdaniem równie ważny) nawet nie został rozpoczęty. Co by szkodziło wysłać Stannisowi swojego Namiestnika po jednego z potencjalnie najsilniejszych sojuszników. Miota się ten Davos na Murze. Można by było w tym samym czasie antenowym zrobić coś ciekawego. Mam wrażenie, że w serialu dostajemy taką małą zapchaj dziurę dlatego, że Martin nie wyrobił się z \”Wichrami\”. Coś mi się wydaje, że serial z książką tak na prawdę nie będzie miał wiele wspólnego. Zachowania głównych postaci nijak się mają do tego co jest w książce. Danka idzie już trzy odcinki i nie może dojść nic ciekawego (gdzie DROGO??), Karzeł bąki zbija:), Jaime jak Alicja w krainie Czarów siedzi na tyłku i nic nie robi, Pająk nagle stracił ptaszki, które powinny zaciupać Kevana, Lordowie Północy mając Ricona (ich zdaniem Króla Północy) liżą tyłek bękartowi ich największego wroga. Kurka wodna, to się wszystko kupy nie trzyma………… Martin pogroził \”małym paluszkiem\” i twórcy serialu czekają na \”Wichry Zimy\” ;):). Soł, ale to moje zdanie. Mimo wszystko czekam na kolejne odcinki. Coś trzeba robić co by się Wichrów doczekać. Po 3 odcinku jestem na 99% pewny, że poza wskrzeszeniem Jona (nie mógł leżeć cały sezon martwy) nie dowiemy się niczego co przeczytamy w \”Wichrach Zimy\”. Biznes jest biznes, serial i tak ma widownię a Martin i jego Dzieło to sprawa nadrzędna. Jeszcze raz gorąco pozdrawiam i obiecuję, że nie przeoczę żadnej Teorii.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków