Szalone Teorie: Przepowiednie dla Daenerys (część 2 – Dom Nieśmiertelnych)

W poprzednim odcinku Szalonych Teorii zajmowaliśmy się przepowiedniami, które sformułowały dla Daenerys wieszczki dosh khaleen oraz Mirri Maz Duur. Dziś pora przyjrzeć się wizjom, jakich smocza księżniczka doznała w Domu Nieśmiertelnych w Quarthu. A że jest ich cała masa, nie traćmy niepotrzebnie czasu, tylko śmiało wejdźmy wraz z Dany do tego Pałacu Pyłu.

Kobieta i cztery karły

W jednym pokoju piękna kobieta leżała naga na podłodze i obłaziło ją czterech maleńkich ludzików. Mieli spiczaste, szczurze twarzyczki oraz maleńkie, różowe rączki, tak jak sługa, który podał jej szklankę cienia wieczoru. Jeden z nich poruszał biodrami, wciśnięty między jej uda. Drugi rozszarpywał piersi, tarmosząc sutkę wilgotnymi czerwonymi ustami, gryząc ją i żując.
—Starcie królów—

W wizji tej wiele osób widzi metaforę Wojny Pięciu Królów (w rzeczywistości nigdy nie walczyło jednocześnie więcej niż czterech królów – Renly Baratheon zmarł przed wypowiedzeniem posłuszeństwa przez Balona Greyjoya). Istotnie taka interpretacja jest możliwa… i niezbyt pochlebna dla Stannisa i Robba, których zwykliśmy uważać za ulepionych z nieco innej gliny niż Joffrey i Balon. Myślę jednak, że w wizji tej możemy też dostrzec zapowiedź sytuacji, która będzie dopiero miała miejsce. W końcu Daenerys stanie się przedmiotem pożądania czterech mężczyzn, z których każdy będzie wobec niej nieuczciwy i każdy zapragnie wykorzystać ją do swoich celów. Mowa oczywiście o Jorah Mormoncie, Daario Naharisie, Hizdahrze zo Loraqu i Victarionie Greyjoyu (lub Euronie – w zależności od tego jak rozstrzygnie się rywalizacja pomiędzy nimi). Wizja ta jest jednak na tyle metaforyczna, iż – przynajmniej na razie – nie możemy mieć pewności czy udało nam się ją rozszyfrować.

Uczta trupów

Dalej natrafiła na ucztę trupów. Okrutnie pomordowani ucztujący leżeli na poprzewracanych krzesłach i porąbanych na kawałki stołach w kałużach krzepnącej krwi. Niektórzy z nich stracili kończyny, a nawet głowy. Odrąbane dłonie ściskały zakrwawione puchary, drewniane łyżki, pieczony drób i piętki chleba. Na tronie nad nimi siedział trup z głową wilka. Na głowie miał żelazną koronę, a w jednej ręce dzierżył baranią nogę, tak jak król mógłby trzymać berło. Jego oczy śledziły Dany z wyrazem niemego błagania.
—Starcie królów—

Ten fragment nie pozostawia cienia wątpliwości. Wizja przedstawia Krwawe Gody – ucztę weselną Edmure’a Tully’ego, w trakcie której zdradzieccy Freyowie wymordowali biesiadników.

Tak się kończą wesela u Freyów.
Tak się kończą wesela u Freyów.

Dom z czerwonymi drzwiami

Uciekła od niego, lecz tylko do następnych otwartych drzwi. Znam ten pokój – pomyślała. Pamiętała te potężne, drewniane belki i zdobiące je rzeźbione zwierzęce oblicza. A za oknem rosło cytrynowe drzewo! Na ten widok serce zabolało ją z tęsknoty. To dom z czerwonymi drzwiami, dom w Braavos. Gdy tylko przemknęła jej przez głowę ta myśl, do pokoju wszedł stary ser Willem, wsparty ciężko na lasce.
– Tu jesteś, mała księżniczko – rzekł grubym, serdecznym głosem. – Chodź – mówił – chodź, pani, jesteś już w domu, jesteś bezpieczna. Wyciągnął do niej wielką, pomarszczoną dłoń, miękką jak stara skóra. Dany pragnęła ją ująć i ucałować, pragnęła tego mocniej niż czegokolwiek w życiu. Jej stopa poruszyła się naprzód. Nagle jednak Dany pomyślała: On nie żyje, nie żyje, słodki, stary niedźwiedź umarł już dawno temu. Odwróciła się i umknęła.
—Starcie królów—

Pozornie powyższy cytat nie zawiera szczególnej tajemnicy. Ot, wspomnienie wczesnego dzieciństwa, kiedy Dany i Viserys ukrywali się w Braavos, w domu targaryeńskiego loyalisty, ser Willema Darry’ego. Problem pojawia się jednak gdy zwrócimy uwagę na cytrynowe drzewo. Jak wiemy z rozdziałów Arii, Braavos to chłodne, nieprzyjemne miejsce o szczątkowej roślinności. Skąd więc miałoby się tam wziąć drzewo cytrynowe? Samwell Tarly prostuje nieco to pierwsze wrażenie, zauważając, że Braavos nie jest całkowicie nagą skałą, drzewa można bowiem spotkać w ogrodach najzamożniejszych mieszkańców miasta.

Dareon zapłacił podwójnie za pokój z kominkiem, ale nikt z nich nie wiedział, że drewno będzie tu takie drogie. W Braavos, poza dziedzińcami i ogrodami wielmożów, drzewa nie rosły. Braavosowie nie ścinali też sosen porastających wyspy otaczające ich wielką lagunę, jako że były one dla nich tarczą osłaniającą przed sztormami.
—Uczta dla wron—

Ogrody bogaczy nie rozwiązują jednak problemu klimatu. Braavos leży na północno-zachodnim krańcu Essos, mniej więcej na tej samej szerokości geograficznej co Dolina i Dorzecze. Ciężko wyobrazić sobie drzewka cytrynowe, rosnące w tym klimacie.

W Braavos znano tylko trzy rodzaje pogody. Mgła była niedobra, deszcz był gorszy, a najgorszy był deszcz ze śniegiem.
—Uczta dla wron—

W Braavos raczej nie zobaczymy wielu drzewek cytrynowych.
W Braavos raczej nie zobaczymy wielu drzewek cytrynowych.

Najmocniejsze potwierdzenie tego argumentu znaleźć możemy w odczytanym przez George’a R.R. Martina rozdziale nieopublikowanych jeszcze Wichrów zimy.

– Do siedmiu piekieł, ależ tu mokro. – usłyszała narzekanie strażnika – Przemarzłem na kość. Gdzie te cholerne drzewa pomarańczowe? Zawsze słyszałem, że w Wolnych Miastach są drzewa pomarańczowe. Cytryny i limonki. Granaty. Ostre papryczki, ciepłe noce i dziewczyny o nagich brzuchach. Gdzie te dziewczyny z nagimi brzuchami, pytam!
– Na południu, w Lys, i w Myr, i w Starym Volantis – odpowiedział drugi strażnik. Był starszym mężczyzną, grubym i szpakowatym – Byłem raz w Lys z lordem Tywinem, gdy służył jako namiestnik króla Aerysa. Braavos jest na północ od Królewskiej Przystani głupcze. Nie potrafisz czytać mapy?
—Wichry zimy— (tłumaczenie nieoficjalne)

Skąd zatem drzewko cytrynowe w wizji Braavos? Być może winny jest tu nierzetelny narrator? Daenerys była dzieckiem, jej wspomnienia z kilku miejsc (oprócz Braavos chociażby z Tyrosh), mogły połączyć się w jedno, tworząc wyidealizowany obraz domu. Niektórzy sądzą, iż cała historia ma drugie dno, i drzewo cytrynowe może wskazywać na to, że Daenerys i Viserys ukrywali się przez lata w samym Dorne. Ja natomiast sądzę, że możliwe jest jeszcze jedno wyjaśnienie. Nie wiemy przecież czy drzewko rosło w Braavos przez dłuższy czas. Wydaje mi się całkiem prawdopodobnym, iż było po prostu prezentem od Dornijczyków, po zawarciu paktu małżeńskiego pomiędzy Viserysem i Arianne. Bez względu na to jaka jest prawda, warto się pochylić nad cytrynowym drzewkiem, by dostrzec jak wiele subtelnych znaków zawartych może być w nawet najbardziej niepozornym fragmencie powieści.

Ostatnie chwile Aerysa

W końcu po jej lewej stronie ukazały się ogromne drzwi z brązu, większe od pozostałych. Gdy podeszła blisko, otworzyły się i musiała się zatrzymać, by zajrzeć do środka. Kryła się za nimi ogromna komnata o kamiennych murach, największa, jaką w życiu widziała. Z jej ścian spoglądały na nią czaszki martwych smoków. Na wysokim tronie pełnym żelaznych ostrzy siedział bogato odziany starzec o ciemnych oczach i długich, srebrnosiwych włosach.
– Niech zostanie królem zwęglonych kości i pieczonego mięsa – rzekł do stojącego poniżej mężczyzny. – Niech zostanie królem popiołów. Drogon wrzasnął głośno, a jego pazurki przebiły jedwab i skórę, lecz król na tronie nic nie usłyszał i Dany ruszyła dalej.
—Starcie królów—

Powyższa scena jest już znacznie bardziej jednoznaczna. Starzec to oczywiście król Aerys, a stojący poniżej mężczyzna – lord Rossart, Namiestnik i piromanta. Król wydaje piromancie rozkaz spalenia miasta.

Rhaegar i Elia

Viserys – pomyślała, gdy przystanęła po raz kolejny, lecz kiedy przyjrzała się uważniej, przekonała się, że była w błędzie. Nieznajomy miał włosy jej brata, był jednak wyższy, a jego oczy nie były liliowe, lecz miały barwę ciemnego indygo.
– Aegon – powiedział do kobiety, która leżała w wielkim, drewnianym łożu, karmiąc piersią noworodka. – Jakie imię mogłoby być lepsze dla króla?
– Czy ułożysz dla niego pieśń? – zapytała.
– On już ma pieśń – odparł mężczyzna. – Jest księciem, którego obiecano, a jego pieśń to pieśń lodu i ognia. – Gdy to powiedział, uniósł wzrok i spojrzał w oczy Dany. Wydawało się, że ją zobaczył, chociaż stała za drzwiami. – Potrzebne jest jeszcze jedno – rzekł, nie wiedziała do niej, czy do kobiety leżącej na łożu. – Smok ma trzy głowy. Podszedł do ławeczki w oknie wykuszowym, wziął w rękę harfę i przebiegł lekko palcami po srebrzystych strunach. Pokój wypełnił słodki smutek. Mężczyzna, jego żona i dziecko rozwiali się niczym poranna mgła i tylko muzyka trwała w powietrzu jeszcze chwilę, towarzysząc Dany w dalszej drodze.
—Starcie królów—

Kolejna wizja, podobnie jak poprzednia, jest łatwa do zidentyfikowania. To rozmowa Rhaegara Targaryena i jego żony Elii, bezpośrednio po urodzeniu się ich drugiego dziecka – Aegona. Scena ta nabiera szczególnego znaczenia, jeśli weźmiemy pod uwagę kontekst rozmowy.

Narzeczona dla promiennego księcia. Jon Connington aż za dobrze pamiętał ślub Rhaegara. Elia nie była go godna. Od samego początku była słaba i chorowita, a porody osłabiły ją dodatkowo. Po przyjściu na świat księżniczki Rhaenys jej matka nie wstała z łoża przez pół roku, a narodziny księcia Aegona omal jej nie zabiły. Maesterzy powiedzieli potem księciu Rhaegarowi, że nie będzie już mogła mieć więcej dzieci.
—Taniec ze smokami—

Po urodzeniu Aegona, Elia Martell nie mogła już mieć więcej dzieci. Stwierdzenie, że musi się narodzić trzecie dziecko możemy odczytać zatem jako wyraz straszliwej nieczułości Rhaegara… albo świadectwo uczciwości księcia, który podzielił się ze swoją żoną planem powrotu do targaryeńskiej poligamii.

Ślub Rhaegara Targaryena i Elii Martell
Ślub Rhaegara Targaryena i Elii Martell

Trzy głowy smoka

Kolejne dwie wizje są zaledwie próbą zmylenia Daenerys. Najpierw Pyat Pree zapewnia ją, że dotarła do końca swej drogi i zachęca ją do powrotu, następnie zaś Daenerys trafia na fałszywych Nieśmiertelnych, którzy nęcą ją obietnicami. Ale prawdziwe przepowiednie mają dopiero nadejść. Oto w końcu Daenerys dociera do komnaty Nieśmiertelnych, i wysłuchuje tego, co mają jej do powiedzenia.

– Przyszłam tu po dar prawdy – oznajmiła Dany. – To, co widziałam w długim korytarzu… czy to były prawdziwe wizje, czy kłamstwa? Przeszłość czy przyszłość? I co to wszystko znaczy?
… kształt cieni… dni, które jeszcze nie nadeszły… wypij z pucharu lodu… wypij z pucharu ognia… matko smoków… dziecię trojga…
– Trojga? – zapytała zdziwiona.
…trzy głowy ma smok… zaklekotał widmowy chór pod jej czaszką, choć nikt nie poruszył ustami, a nieruchomego, błękitnego powietrza nie zmącił żaden oddech…matko smoków… dziecię burzy…
—Starcie królów—

I tak oto wkroczyliśmy na być może najbardziej grząski – pod względem możliwych interpretacji – grunt. Wszystko jest metaforą i dotyczy wydarzeń, o których możemy ledwie spekulować. Nie mamy tu żadnego solidnego punktu zaczepienia, żadnej możliwości weryfikacji czy falsyfikacji hipotez. Ale cóż… spekulacja też może być ciekawa. Pod warunkiem, że będziemy pamiętać, że jest tylko i wyłącznie spekulacją.

A zatem, pozwólcie, że podzielę się z Wami pewną hipotezą. Otóż moim zdaniem, powyższy fragment jest ważniejszy of wszystkich innych wizji i przepowiedni, jakich Daenerys doświadczyła w Domu Nieśmiertelnych. Dlaczego? Bo zdradza nam kim są trzy głowy smoka…

Pyat Pree
Pyat Pree

Wygląda na to, że George R.R. Martin po raz kolejny “złapał” nas na wieloznaczności słów. Jesteśmy przekonani, że wszystkie tytuły wymieniane przez Nieśmiertelnych, dotyczą Daenerys. Moim zdaniem jest inaczej. Moim zdaniem Nieśmiertelni nazywają Dany Matką Smoków. Dwa pozostałe tytuły – dziecię burzy i dziecię trojga – dotyczą pozostałych “głów smoka”.

Zacznijmy zatem od sprawy najbardziej oczywistej. Kim jest dziecię trojga? To oczywiście postać, która ma trójkę rodziców. Tak się składa, że przewinął nam się przez karty powieści pewien młody człowiek, który nie zna swoich prawdziwych rodziców. Człowiek, który ma przybranego ojca. Syn Rhaegara i Lyanny, ale w jakimś sensie także Eddarda Starka. Jon Snow.

Dziecię burzy to tytuł bardziej pochwytliwy, bo siłą rzeczy odnosimy go do Daenerys. To w końcu ona nosi przydomek “Zrodzona z burzy”. Ale czyż równie dobrze nie moglibyśmy odnieść go do każdego przedstawiciela starego rodu, w którego żyłach zmieszała się krew Targaryenów i andalskich Królów Burzy? Czy każdy Baratheon nie jest dzieckiem burzy?

Trzy ognie

Szepty przerodziły się w szaloną pieśń… trzy ognie musisz zapalić… jeden dla życia i jeden dla śmierci i jeden dla miłości…
—Starcie królów—

Trzy ognie… to następny niezrozumiały fragment przepowiedni. Wydaje mi się, że pewnym kluczem będzie tu dla nas (kolejny już raz) oryginalny, angielski tekst.

Three fires must you light… one for life and one for death and one to love…
—Starcie królów (wersja oryginalna)—

Po angielsku zauważamy pewną ciekawą zmianę. Nieśmiertelni mówią o ogniu DLA życia, ogniu DLA śmierci i ogniu BY pokochać. Moim zdaniem tekst ten, przynajmniej według oryginalnego zamysłu GRRM-a, miał odnosić się do trzech wydarzeń z życia Daenerys. Pierwszym byłoby wyklucie smoków (na tym etapie było to już wydarzenie z przeszłości). Drugim – jakaś bliżej nieokreślona bitwa. Natomiast trzecim wydarzeniem byłoby wskrzeszenie Jona Snow. W moim przekonaniu plan ten mógł się znacząco zmienić w toku pisania powieści. Wiemy już niemal z całą pewnością, iż – jeśli Jon istotnie powstanie z martwych – to odbędzie się to raczej bez asysty Daenerys. Dlatego też obydwa ognie traktowałbym jako zapowiedź przyszłych, trudnych do zdefiniowania zdarzeń. Na tym etapie możemy najwyżej zgadywać, że ogień dla śmierci to np. spalenie Mereen.

Drogon pomaga wyjaśnić pewne nieporozumienie z Nieśmiertelnymi.
Drogon pomaga wyjaśnić pewne nieporozumienie z Nieśmiertelnymi.

Trzy wierzchowce

Na trzech wierzchowcach musisz pojechać… na jednym do łoża i na jednym do strachu i na jednym do miłości…
—Starcie królów—

Rozwiązanie zagadki z wierzchowcami jest chyba nieco prostsze. Przede wszystkim – w języku angielskim słowo “mount” ma jeszcze bardziej dwuznaczną, seksualną konotację. Wierzchowcem do łoża jest więc niewątpliwie Khal Drogo, pierwszy partner seksualny Daenerys. Drugi wierzchowiec może oznaczać Drogona (w tym wypadku bardziej literalnego wierzchowca) – budzącego trwogę i spośród wszystkich smoków najbardziej przypominającego Czarny Strach – Baleriona. Nie wykluczyłbym tu wszakże innej interpretacji. Drugi wierzchowiec może w końcu być następnym, szczególnie przerażającym partnerem seksualnym Daenerys (Victarion, Euron, Daario?). Trzeci wierzchowiec to oczywiście miłość, którą ma odnaleźć Dany.

Trzy zdrady

Trzy zdrady cię spotkają… jedna za krew i jedna za złoto i jedna z miłości…
—Starcie królów—

Fragment ten jest o tyle dziwny, iż Daenerys została już zdradzona więcej niż trzy razy. Zdradził ją Jorah Mormont. Zdradziła ją Mirri Maz Duur i Dothrakowie. Zdradził ją Pyatt Pree i Brązowy Ben Plumm. Zdradzić musiał ją też ktoś z jej najbliższego kręgu doradców w Mereen. Co najmniej sześć zdrad – i to przy bardzo ostrożnej rachubie, nie biorącej pod uwagę pomniejszych zdrad, w rodzaju gróźb Viserysa.

A zatem – o które zdrady chodzi? Nie mogę niczego powiedzieć z wystarczającą pewnością. A by jeszcze bardziej zakręcić Wam w głowach odnotuję pewien drobiazg. Angielskojęzyczne brzmienie przepowiedni wcale nie wskazuje na to, iż Daenerys musi być postacią zdradzaną. To ona może zdradzać!

Three treasons you will know… once for blood and once for gold and once for love…
—Starcie królów (wersja oryginalna)—

Trzy zdrady. Dla krwi – gdy zdradziła Dothraków (a w jakimś sensie również Khala Drogo i swego nienarodzonego syna) uczestnicząc w rytuałach Mirri Maz Duur. Dla złota – gdy oszukała i zamordowała Dobrego Pana Kraznysa mo Nakloza w Astaporze. I z miłości – ale ta zdrada jest jeszcze przed nami. Hmmmm…

Jedno jest pewne - nie na to się Kraznys z Daenerys umawiał.
Jedno jest pewne – nie na to się Kraznys z Daenerys umawiał.

Seria wizji

Któtki pobyt w Pałacu Pyłu kończy się atakiem Nieśmiertelnych na Daenerys. W jego trakcie księżniczka doświadcza serii szybkich wizji.

 Viserys krzyczał, gdy płynne złoto spływało mu po policzkach i wypełniało usta.
—Starcie królów—

Ten fragment interpretujemy bez najmniejszych problemów, bowiem dotyczy wydarzenia z przeszłości.

Wysoki lord o miedzianej skórze i srebrnozłotych włosach stał pod sztandarem z płonącym ogierem, a za plecami miał ogarnięte pożarem miasto.
—Starcie królów—

W tym wypadku mamy do czynienia z wizją przyszłości, ale stosunkowo łatwą od rozszyfrowania. Znamy tylko dwa herby, które odpowiadają opisowi płonącego ogiera. Pierwszy, to czerwony rumak rodu Bracken. Jako że żaden z przedstawicieli pochodzącego z Dorzecza rodu Bracken nie jest wysokim, jasnym blondynem o miedzianej, opalonej karnacji, możemy tę opcję wyeliminować. Drugi “płonący ogier” to herb Aegora “Bittersteela” Riversa – czerwony, zionący ogniem pegaz. Bittersteel wprawdzie już dawno gryzie piach, ale dzieło jego życia – Złota Kompania – nadal istnieje. I jak wiemy, ta niejednokrotnie wspierająca Blackfyre’ów armia, jest aktualnie na usługach Młodego Gryfa. Człowieka, który po odpowiedniej ilości kąpieli słonecznych (długa podróż morska?) mógłby uchodzić za wysokiego lorda o miedzianej skórze i srebrnozłotych włosach.

Bittersteel na czele Złotej Kompanii.
Bittersteel na czele Złotej Kompanii.

Rubiny tryskały niczym kropelki krwi z piersi umierającego księcia, który padł na kolana w wodzie i w ostatnim tchnieniu wypowiedział imię kobiety…
—Starcie królów—

Kolejna wizja przeszłości. Bitwa pod Tridentem.

Czerwony miecz jarzył się blaskiem zachodzącego słońca w dłoni niebieskookiego króla, który nie rzucał cienia.
—Starcie królów—

Stannis Baratheon.

Smok z płótna chwiał się na tyczkach pośród wiwatującego tłumu.
—Starcie królów—

Smok komediantów. Fałszywy Targaryen. Młody Gryf.

Z dymiącej wieży wzbiła się do lotu wielka kamienna bestia ziejąca widmowym ogniem…
—Starcie królów—

I w końcu zawędrowaliśmy do jednego z najciekawszych fragmentów przepowiedni. Kamienny smok. Lady Melisandre kilkukrotnie wspomina nam o planach przebudzenia kamiennego smoka. Dla niej jest on smokiem w znaczeniu dosłownym. I rzeczywiście, tak może być. Pisałem już o prawdopodobieństwie istnienia więcej niż trzech smoków. Warto jednak rozważyć jeszcze jedną ewentualność. Jeśli Rycerz Siedmiu Królestw czegoś nas nauczył, to przede wszystkim tego, że wizje smoków najczęściej dotyczą smoczych lordów.

Kamienny smok ziejący widmowym ogniem może być zatem Aegonem. Wystarczy odrobina kontaktu z Jonem Conningtonem, aby czarny smok (Blackfyre) stał się smokiem kamiennym…

Ale kamienny smok może być też po prostu smokiem uśpionym, niewzruszonym, nieświadomym tego kim jest. Może być smokiem martwym, który zostanie dopiero ożywiony. Może być Jonem Snow.

Jej Srebrzysta truchtała po trawie w stronę mrocznego strumienia pod niebem jak morze gwiazd.
—Starcie królów—

Przeszłość.

Na dziobie statku stał trup. Oczy w martwej twarzy gorzały, a szare usta rozciągały się w smutnym uśmiechu.
—Starcie królów—

Martwy człowiek na statku. Szare usta w uśmiechu. Szara radość. A po angielsku – Greyjoy.

lord_captain_of_the_iron_fleet___victarion_greyjoy_by_bakirasan-d7kgnax
Żelazny Kapitan – Victarion Greyjoy

Ze szczeliny w lodowej ścianie wyrastał niebieski kwiat, który wypełniał powietrze słodyczą…
—Starcie królów—

Niebieski kwiat to naturalnie zimowa róża. Koronę z tychże róż Rhaegar wręczył Lyannie podczas turnieju w Harrenhal. Płatki niebieskich róż były też obecne we wspomnieniu Neda z Wieży Radości w Dorne. Niebieski kwiat w szczelinie w Murze musi zatem symbolizować owoc miłości Rhaegara i Lyanny – Jona Snow.

Mała dziewczynka biegła boso w stronę wielkiego domu o czerwonych drzwiach.
—Starcie królów—

Powrót do wizji domu w Braavos(?).

Mirri Maz Duur wrzeszczała w płomieniach, a z jej czoła wypadał smok.
—Starcie królów—

Kolejna wizja przeszłości.

Srebrzysty koń ciągnął za sobą nagie, zakrwawione zwłoki mężczyzny.
—Starcie królów—

Wizja śmierci Barristana Selmy’ego. W jednym z pierwszych rozdziałów nieopublikowanych jeszcze Wichrów zimy widzimy jak Barristan szarżuje na siły Yunkai na koniu swej królowej.

Dosiadał wierzchowca królowej – Srebrzystej, którą Khal Drogo dał jej w dniu zaślubin. Wiedział, że było to bezczelnością z jego strony, ale skoro Daenerys nie było z nimi w godzinie próby, Ser Barristan miał nadzieję, że choć widok Srebrzystej podniesie serca wojowników, przypomni im dla kogo i za co walczą. Poza tym Srebrzysta od lat przebywała w towarzystwie smoków królowej, przywykła do ich widoku i zapachu. Tego samego nie można było powiedzieć o koniach ich wrogów.
—Wichry zimy (tłumaczenie nieoficjalne)—

Barristan Selmy przed bitwą o Mereen.
Barristan Selmy przed bitwą o Mereen.

Kolejna wizja stanowi znacznie większy problem interpretacyjny.

Przez trawę wyższą od wojownika biegł biały lew.
—Starcie królów—

Jedyna postać, którą możemy uznać za białego lwa, to noszący biały płaszcz Lord Dowódca Królewskiej Gwardii – Jaime Lannister. Wymowa tej wizji jest jednak zupełnie niezrozumiała.

Pod Matką Gór, z wielkiego jeziora wychodził szereg nagich staruch, które klękały przed nią, dygocząc z zimna, i pochylały siwe głowy.
—Starcie królów—

Dosh khaleen. Wizja ta może odnosić się do przeszłości (ogłoszenie, iż syn Dany będzie rumakiem, którzy przemierzy świat), lub do przyszłego uznania zwierzchności Daenerys nad wszystkimi Dothrakami.

Dziesięć tysięcy niewolników unosiło okrwawione dłonie, gdy przemykała obok nich na Srebrzystej z szybkością wichru. – Matko! – krzyczeli. – Matko, matko!
—Starcie królów—

Scena zdobycia Yunkai, a zatem kolejna wypełniona przepowiednia.


I tak oto dobrnęliśmy do końca wizji i przepowiedni, jakich Daenerys doświadczyła w Domu Nieśmiertelnych. Mam nadzieję, że było to dla Was doświadczenie równie przełomowe i psychodeliczne jak dla autora tego tekstu, który swoim skromnym rozumem próbował ogarnąć zamysły mistrza niedomówień i dwuznaczności – George’a Martina. Dowiedzieliśmy się dziś wielu rzeczy. Część z nich zapewne okaże się nadinterpretacjami, ale myślę, że parę razy udało nam się trafić w dziesiątkę.

Jeśli nadal czujecie niedosyt, to bez obaw – w następnym odcinku spojrzymy krytycznym okiem na przepowiednie tajemniczej Quaithe.

Zachęcam Was też do zapoznania się z pozostałymi tekstami z serii Szalone Teorie, a także do subskrybowania naszego kanału w serwisie youtube. Już wkrótce znajdziecie tam materiały poświęcone Grze o Tron oraz Pieśni Lodu i Ognia.

Kilka komentarzy do "Szalone Teorie: Przepowiednie dla Daenerys (część 2 – Dom Nieśmiertelnych)"

  • 25 sierpnia 2015 at 02:22
    Permalink

    Warto było czekać, świetny artykół, oby takich więcej

    Reply
    • DaeL
      25 sierpnia 2015 at 21:44
      Permalink

      Postaram się nie zawieść w przyszłości 🙂

      Reply
  • 25 sierpnia 2015 at 07:59
    Permalink

    interpretacja trzech zdrad szczególnie ciekawa i dużo zmieniająca. Świetny tekst, kiedy następny? 😛

    Reply
    • DaeL
      25 sierpnia 2015 at 21:43
      Permalink

      Dzięki. Wolę nie zobowiązywać się do jakiejś konkretnej daty, bo raczej i tak się spóźnię 🙂
      Ale z drugiej strony tekst o Quaithe będzie trochę krótszy, więc pewnie powinien się pojawić w ciągu tygodnia.

      Reply
  • 25 sierpnia 2015 at 09:26
    Permalink

    “przepowiednie tajemniczej Quaithe” hmmm… co to było bo nic nie pamiętam?
    A tekst świetny. Musze przyznać, że mnie cały czas intryguje osoba trzeciego smoka. I wygląda, ze sceną śmierci Baristana będzie tak fenomenalna, że epika czytającym będzie wylewać się uszami. .

    Reply
    • 25 sierpnia 2015 at 11:48
      Permalink

      “strzeż się perfumowanego seneszala…żeby dotrzeć na zachód musisz iść na wschód” itd

      Reply
  • 25 sierpnia 2015 at 12:39
    Permalink

    Porównanie Balona do Joffreya jest krzywdzące dla tego pierwszego. Czym się różni Balon od Robba?

    Reply
    • DaeL
      25 sierpnia 2015 at 21:51
      Permalink

      Masz trochę racji racji. To znaczy zestawienie Balona z Joffreyem jest niesprawiedliwe. Przy wszystkich swoich wadach Greyjoy nie sprawia jednak wrażenia sadystycznego psychopaty.

      W kwestii porównania Robba i Balona – podstawową winą Balona był ośli upór i kompletny brak zdolności do wyciągania wniosków z własnych błędów. Błędy Robba były w jakiś sposób usprawiedliwione młodzieńczą głupotą, błędy Balona – nie. Ale była też inna różnica. Balon to w głębi serca łupieżca, niechętny reformom swojego ojca, przekonany, że przeznaczeniem Żelaznych Ludzi są grabieże i gwałty. Robb, nawet jeśli uznamy dość cynicznie, że wszyscy królowie są w jakimś sensie mordercami, walczył jednak o sprawę bardziej sprawiedliwą.

      Ale co do pierwszego punktu zgadzam się – Balon nie jest potworem takim jak Joffrey.

      Reply
    • 25 sierpnia 2015 at 22:31
      Permalink

      Porównanie Robba do Balona jest krzywdzące dla Młodego Wilka który ruszył na wojnę aby uwolnić ojca, ponadto powtarzał że nie zależy mu na koronie. Natomiast Balon po pierwszym buncie w którym stracił dwóch synów wszczął drugi tylko po to aby nosić koronę bez której i tak rządził żelaznymi wyspami. Ale nie będę ukrywał że Robb jest jednym z moich ulubionych bohaterów więc jestem nieobiektywny:)

      Reply
      • 28 sierpnia 2015 at 20:31
        Permalink

        Ścięcia Karstarka nie można niczym usprawiedliwić, podobnie jak zerwania układu z Freyem. Gardził przelaną krwią i poświęceniem swoich poddanych. Walczył o sprawę sprawiedliwą? Casus beli Lannisterom dała głupota jego matki, Ned zginął niemal na własne życzenie, Sansa było przeznaczona Joffreyowi, oprócz tego, wypowiedział posłuszeństwo Stannisowi.

        Reply
        • 31 sierpnia 2015 at 18:05
          Permalink

          Odbieram to podobnie… Robb bardzo chciał zachowywać się jak prawdziwy władca (naśladując opowieści chyba), ale ignorował rzeczywistość, co błyskawicznie doprowadziło do problemów. Catelyn, skora do myślenia życzeniowego i działania na podstawie pochopnych wniosków, dodatkowo pogarszała sytuację.

          Reply
        • 31 sierpnia 2015 at 22:09
          Permalink

          Co do ścięcia Karstarka, nie wywiązania się z obietnicy wobec Freya, głupoty matki i naiwności ojca się zgadzam ale nie wiem jak te błędy Starków(oczywiste błędy z którymi nie polemizowałem)się mają do postawienia znaku równości pomiędzy Robbem a Balonem?:) Co do Wypowiedzenia posłuszeństwa Stannisowi to polecam ostatni rozdział Cat z GoT a konkretnie str.825(przynajmniej w moim wydaniu:))nie będę wklejał cytatu bo jest za długi ale zapewniam że Robb uważał że korona należy się Stannisowi. A jeśli chodzi o to że Cat pertraktowała z Renlym To w książce nie Robb ją tam wysłał a sama tak postanowiła w rozmowie z Blackfishem, Robba przy tym nie było bo wojował(pierwszy rozdział Cat w Starciu królów u mnie str.128). W którym miejscu “gardził przelaną krwią i poświęceniem poddanych”? A więc reasumując oczywiście Robb popełniał błędy(nie rozumiem dlaczego wyliczasz błędy jego rodziców, niedługo napiszesz że jego dziadek był w wermachcie;)) i dlatego zginął, ale dalej uważam że nie można porównywać starego, doświadczonego pirata który rządzi nie tylko dlatego że jest najstarszy z braci ale też się do tego najbardziej nadaje, który ruszył na wojnę aby gwałcić i rabować z 15 letnim dzieciakiem któremu koronę na głowę włożyli jego lordowie i który ruszył na wojnę uwolnić ojca i siostry(nawet jeśli ten ojciec popełniał błędy to i tak jest to bardziej chwalebny powód niż gwałcenie i rabowanie). Sory że tak długo odpisywałem ale nie miałem czasu, Pozdrawiam.

          Reply
          • 1 września 2015 at 20:00
            Permalink

            “Gardzeniem krwią” było ryzykowanie powodzenia wojny z błahego powodu.
            Za Stannisa zwracam honor.Ale co do powodu wojny:
            Balon walczył o cel ważny dla wszystkich Żelaznych Ludzi, Robb walczył tylko dla swojego rodu. A Żelazka nie rabują bez powodu. Nie mają połowy kontynentu, złóż złota czy dobrych warunków do rolnictwa, bez rabowania byliby słabymi, biednymi ludźmi żyjącymi na za#upiu świata.

            Reply
          • 1 września 2015 at 21:48
            Permalink

            DLS- niestety pod twoim postem nie było opcji “odpowiedz” dlatego odpisuje w złym miejscu:) To prawda że ryzykował powodzenie wojny ale nazywanie tego “Gardzeniem przelaną krwią” to lekka nadinterpretacja ja bym to nazwał błędem(ogromnym ale jednak błędem) powtarzam 15-sto letniego chłopca, serial trochę zamazuje ten fakt bo gra go 25-26letni gość. A co do żelaznych ludzi to według ciebie bieda upoważnia do rabowania? Ja inaczej to widzę. Żelaźni ludzie mają wybór ale nie pozawala im na to źle pojmowany honor – “My nie siejemy!”.

            Reply
          • 2 września 2015 at 15:39
            Permalink

            Po części przyznam ci rację.Mogli przecież wybrać na króla Farwynda i odkryć tamtejszą Amerykę. Ale w Westeros dużego wyboru nie mają. Szczególnie po tym jak rybcie zabrały im Dorzecze. Ewentualnie mogliby jeszcze służyć Lannisterom.
            Victarion na pewno byłby godnym następcą Góry

            Reply
  • 25 sierpnia 2015 at 13:14
    Permalink

    Zastanawia mnie pierwsza wizja. Ten poruszający biodrami ludzik nieodparcie kojarzy mi się z Robertem Baratheonem. Gdyby przyjąć, że faktycznie chodzi o Roberta, to może kobieta z tej wizji to Westeros a ludzki to uzurpatorzy, którzy władali lub będą władać Westeros pomiędzy Targaryenami: Aerysem i Daenerys. Pierwszy – Robert, drugi, agresywny – Joffrey. Pozostali dwaj nie zostali opisani, ale idąc tym tokiem rozumowania mogliby to być Tommen i np. Aegon.

    Reply
    • DaeL
      25 sierpnia 2015 at 21:52
      Permalink

      No tak, ale czy Tommen pasowałby w takim razie do wizerunku potwornego karła ze szczurzą twarzą? To przecież sympatyczny chłopiec, który po prostu lubi przybijać pieczątki 🙂

      Reply
      • 7 maja 2017 at 23:35
        Permalink

        Aegon też nie wygląda na potwora 🙂 Może być westeroskim Dymitrem, ale o tym nie wie, a to nie czyni go od razu kimś pokroju Joffa. Jak dla mnie mógłby nawet zasiąść na tronie, jeśli ten tron ocaleje, bo kwalifikacje ma lepsze niż co poniektórzy i wykorzystywać władzy dla własnych celów nie powinien. Druga sprawa, że marne na to szanse, bo gorąca głowa może stanąć na przeszkodzie ;P Nie mówiąc o ciotuni o wielu tytułach, wskrzeszonym braciszku, żelaznych piratach czy też dryfujących na południe trupach 😉

        Reply
  • 25 sierpnia 2015 at 15:03
    Permalink

    1. Kobieta i cztery karły
    Dużo bardziej podoba mi się takie rozwiązanie, niż odniesienie do Wojny 5 Królów. Oznaczałoby to, że Daenerys góruje nad takim Stannisem, co jest bzdurą.
    2. Uczta trupów- to na pewno dotyczy Krwawych Godów, zgadzam się
    3. Dom z czerwonymi drzwiami- a ja myślę, że drzewo nie rosło w Bravoos. Poczekamy, zobaczymy.
    4. Ostatnie chwile Aerysa- chyba nie da się tego inaczej zinterpretować
    5. A dla mnie to oznaka, że Rhaegar miał hopla na punkcie przepowiedni i nie myślał jasno. “Trzy głowy ma smok”- nie zostawił swojej żonie i dziedzicowi ani jednego gwardzisty, gdy kochanki broniła aż trójka. Nieczuły i walnięty, po tatusiu.
    6. dzecie trojga- genialne. Nigdy bym na to nie wpadła. Lyanna, Rhaegar i Eddard.
    7. trzy ognie- to może być wszystko, ale spalenie Meereen by pasowało
    8. trzy wierzchowce- czego innego można się po niej spodziewać
    9. trzy zdrady -zaczynam bać się o Jona. Nie wiem dlaczego, ale zaczynam się o niego bać.
    10. Aegon nie jest fałszywy. Fajna teoria, ale smok komediantów i marionetkowy smok nie odnoszą się do fałszywego tylko sterowanego. A opowieść Brienne też nie musi mieć drugiego dna. Nie istnieje żaden niepodważalny dowód, jakoby Aegon nie był Targaryenem. No, chyba, że srebne włosy i fioletowe oczy nagle zaczęły zaprzeczać przynależności do Targaryenów.
    Targaryen czy Blackfyre zarażony szarą łuszczycą= kamienny smok- trochę niedorzeczne. Zresztą Connington na pewno nie pozwoli się księciu zarazić łuszczycą. Ja kamiennego smoka interpretuję dosłownie i kojarzę z tym uśpionym w Murze.

    Bardzo fajna teoria, z większością się zgadzam, no prócz Aegona. Czekam na kolejną.
    11.

    Reply
    • DaeL
      25 sierpnia 2015 at 22:03
      Permalink

      “Nie istnieje żaden niepodważalny dowód, jakoby Aegon nie był Targaryenem.”
      Pisałem o tym w tekście o Varysie. Wiem, że wiele argumentów można zinterpretować na różne sposoby, ale jest też jedna, naprawdę mocna poszlaka. Złota Kompania. Moim zdaniem to najmocniejsza przesłanka wskazująca na to, iż Aegon jest Blackfyrem. Złota Kompania wyśmiała Viserysa, natomiast dla Aegona była skłonna pierwszy raz w swej historii zerwać kontrakt.

      A co do kamiennego smoka – strasznie to enigmatyczne. Ale w większości wypadków (nie we wszystkich… ale w większości) przepowiednie mówiące o smokach tak naprawdę dotyczyły Targaryenów. Także ja kierując się czystym rachunkiem prawdopodobieństwa stawiam, że będzie jednak chodziło o człowieka.

      Reply
      • 26 sierpnia 2015 at 00:36
        Permalink

        Znam tamtą teorię. Złota Kompania wyśmiała Viserysa bo był żałosny. A za Aegonem stoi Jon Connington. Który zauważył, że to nie jest dawna Złota Kompania, że dużo się zmieniło. Może więc teraz pragną zaszczytów i tytułów, a nie posadzenie Blackfyre’a na tronie. To najemnicy, nie można być względem nich bezkrytycznym. A sytuacja jest dużo bardziej sprzyjająca niż wtedy, gdy był u nich Viserys. Władza Roberta (za sprawą osoby Tywina) była silna, a teraz w KL jest, można powiedzieć- anarchia. Wróble sobie urządzają samosądy na królowych. Tommen bawi się kotkami, dwie królowe siedzą w więzieniu, Tywin nie żyje. Nie możemy porównywać tamtej sytuacji do obecnej. Uważam, że zakładanie z góry- że nie poparli Viserysa, bo był Targaryenem, a nie dlatego, bo im się nie opłacało, to wchodzenie w ciemność. Tywin Lannister był najpotężniejszym człowiekiem w Westeros i nie chcieli mu się narazić. Ale pożyjemy, przeczytamy Wichry Zimy i zobaczymy.

        Co do przepowiedni to nie wiem. Może faktycznie Jon zarazi swojego księcia, ale dla mnie jest to zbyt oczywiste. No i chcę kolejnego smoka.

        Reply
    • DaeL
      25 sierpnia 2015 at 22:04
      Permalink

      No, chyba że GRRM robi nas wszystkich w balona (nie-greyjoya). Albo może ma na myśli coś istotnego, ale nie aż tak jak się nam wydaje (czyli wspomniana przeze mnie kwestia paktu z Dornijczykami).

      Reply
  • 25 sierpnia 2015 at 21:04
    Permalink

    Czy byłoby możliwym gdybyśmy założyli faktycznie, iż biały lew, który oznacza lannistera, jest bękartem zrodzonym z Targaryena? Aerys był zachwycony Joanną, kiedys była tradycja tej pierwszej nocy, która przysługiwała królowi. Krew Targaryenów wyjaśniałaby pociąg brata do siostry, gdyż Targaryenowie brali śluby wewnątrz własnego rodu. Wyjaśniłoby to także nienawiść Tywina Lannistera względem syna Tyriona, bowiem okazałoby się, że jest jedynym jego synem. Synem niewystarczająco dobrym jak na takiego lorda.

    Reply
    • 25 sierpnia 2015 at 21:07
      Permalink

      Jest też teoria, że Tyrion może być synem Aerysa. Ramy czasowe pasują, Joanna była w Kings Landing w momencie poczęcia go. A wśród Targaryenów wad genetycznych przez wsobność było dużo.

      Reply
      • 25 sierpnia 2015 at 21:15
        Permalink

        Jeśli dobrze pamiętam to Tyrion ma bardzo jasne włosy nawet jak na Lanistera.

        Reply
        • 24 sierpnia 2017 at 21:08
          Permalink

          plus trawa mogłaby być od niego wyższa 😀

          Reply
    • DaeL
      25 sierpnia 2015 at 22:13
      Permalink

      Są różne szkoły myślenia o tym problemie. Rzeczywiście pomiędzy Joanną i Aerysem coś było. Gdy patrzymy na kazirodztwo Jaime’go i Cersei, a także szaleństwo i piromanię królowej, zaczynamy się nad tym poważnie zastanawiać. Z drugiej strony – jak słusznie zauważyła Nadia – Tyrion bardziej tu pasuje jeśli spojrzymy na ramy czasowe i kolejność zdarzeń.

      A jak było naprawdę? Moim zdaniem coś za dużo tych sekretnych Targaryenów. A pod względem czysto literackim, to o wiele ciekawsze jest rozwiązanie w którym Tyrion naprawdę jest synem Tywina.

      Reply
      • 25 sierpnia 2015 at 22:18
        Permalink

        A o co chodzi z Margaery Tyrell? Istnieje teoria, iż mogłaby być córką Lyanny i Rhaegara…

        Reply
        • 25 sierpnia 2015 at 22:36
          Permalink

          Chodzi Ci o tą teorię z udawaną ciążą Olenny Tyrell? Jak dla mnie to ujdzie ale podzielam zdanie, że tak trochę za dużo tych sekretnych Targaryenów.

          Reply
        • DaeL
          25 sierpnia 2015 at 22:49
          Permalink

          O rany… to ktoś pojechał ostro po bandzie. Nie słyszałem o takiej tezie, i na pierwszy rzut oka wydaje mi się ona być pozbawioną sensu. Wiemy gdzie i kiedy urodziła się Margaery, znamy jej rodziców, i nie ma żadnych przesłanek by podejrzewać, że ktoś tam coś ukrywa.

          Natomiast przypuszczam, że wiem skąd się ten pomysł wziął. W Grze o Tron Renly pokazuje Nedowi portret Margaery (którą chce zeswatać z Robertem) i pyta się, czy ta osoba nie przypomina Nedowi Lyanny. Eddard odpowiada, że nie widzi podobieństwa.

          Ktoś najwyraźniej opowiedział Renly’emu, że Margaery jest podobna do Lyanny, a ten uczepił się pomysłu, żeby wykorzystać to podobieństwo do uwiedzenia Roberta i odepchnięcia Cersei. Pomysł niezły, ale wykonanie nie wyszło, a sama Margaery najprawdopodobniej wcale nie jest do Lyanny podobna.

          Aha, w sumie to jeszcze rok urodzenia się mniej więcej zgadza. Ale bez przesady – gdybyśmy mieli uznać, że wszystkie dzieci spłodzone w czasie Rebelii Roberta są tak naprawdę Rhaegara, to by wyszło na to, że zapłodnił on połowę Siedmiu Królestw.

          Reply
          • 26 sierpnia 2015 at 10:37
            Permalink

            Wbrew pozorom ta teoria ma kilka ciekawych argumentów. A co do samych Tyrellów to zastanawiający jest fakt czemu tak bardzo chcą posadzić Margaery na tronie.

            Reply
          • DaeL
            26 sierpnia 2015 at 22:45
            Permalink

            Nie no wiesz… jest baaaaaardzo dużo powodów dla których chciałbyś mieć członka swojej rodziny na tronie, nawet w charakterze królowej-małżonki. Sojusz, prestiż, zaszczyty, nadania ziemskie, urzędy, łatwy dostęp do króla przez kilka następnych pokoleń, w skrajnych wypadkach nawet uzyskanie (po wielu latach) roszczenia do tronu.

            Reply
  • 25 sierpnia 2015 at 22:57
    Permalink

    Ja tylko dorzucę, że to Tywin miał zielone oczka ze złotymi plamkami, więc… Niektóre teorie mogą upaść. Z tym, że chyba nie jest wiadome jakie oczy miała Joanna. A jej związek z Tywinem też troszkę po bandzie, ta sama rodzina.

    Reply
    • DaeL
      26 sierpnia 2015 at 23:18
      Permalink

      Tak… byli kuzynami. Dlatego zawsze jestem ostrożny przypisując deformacje albo szaleństwo w rodzie Lannisterów wpływom targaryeńskiej krwi.

      Reply
  • 25 sierpnia 2015 at 23:16
    Permalink

    Fajny artykuł, zwłaszcza myk ze zdradami, ale niektóre wizje widzę inaczej 🙂

    “Przez trawę wyższą od wojownika biegł biały lew.” i “Srebrzysty koń ciągnął za sobą nagie, zakrwawione zwłoki mężczyzny.”
    Według mnie obie to wizje przeszłość z “Gry o tron”. Khal Drogo polował na białego lwa. Zakrwawiony mężczyzna to ten, który próbował otruć Dany. Związali go i kazali iść za koniem, łatwo przewidzieć, co się stało, gdy opadł z sił.

    Cześć wizji zinterpretowałbym trójkami:

    Po trzech zdradach, jest wizja złotej korony, miedzianego lorda i Tridentu – to martwi Targaryenowie – Viserys, syn Dany i Rhaegar. – “matko smoków… córko śmierci”

    Potem “matko smoków, zabójczyni kłamstw” – kłamstwa, które Dany ma obalić – Stannis jako Azor Ahai (niebieskoooki król), Aegon jako syn Rhaegara (smok komediantów) i bestia z wysokiej wieży (najtrudniejsze, ale stawiałbym na kłamstwa Cytadeli).

    Potem “matko smoków, oblubienico ognia” – i tu albo miłości Dany – odpowiednio Khal Drogo (srebrzysta mknąca po stepie), Victarion (trup na statku) i Jon (kwiat w lodzie) – albo żyjący (wtedy) Targaryenowie – sama Dany, Aemon i Jon.

    Reply
    • DaeL
      26 sierpnia 2015 at 23:16
      Permalink

      Biały lew – całkiem możliwe. Nie wziąłem tego pod uwagę, choć to by trochę osłabiało “ciężar gatunkowy” wizji. Mężczyzna ciągnięty za koniem – raczej nie, to nie była Srebrzysta. Poza tym po raz kolejny mielibyśmy tu wizję naprawdę mało istotną.

      Z kolei przyjęcie, że miedziany lord, to Rhaego, zakładałoby, że wizje pokazują też alternatywną rzeczywistość. Nie wiem czy mamy jakieś przesłanki, by przyjąć taki punkt wyjściowy.

      Zgadzam się natomiast w całej rozciągłości z tezą, iż Dany ma położyć kres trzem kłamstwom. I faktycznie Stannis jako AA oraz Aegon jako Targaryen doskonale tu pasują. Ale zaskoczyłeś mnie mocno z kamienną bestią ziejącą widmowym ogniem jako Cytadelą. Czy mógłbyś rozwinąć tę myśl?

      Reply
      • 30 sierpnia 2015 at 18:54
        Permalink

        Nie mam mocnych argumentów, ale kłamstwo i smoki kojarzą mi się z maestrami i ich ukrywaniem prawdziwego powodu wymarcia smoków, a dymiąca wieża może być wieżą Cytadeli.

        Reply
      • 18 marca 2017 at 18:11
        Permalink

        Daelu, alez oczywiscie, ze to Dany za Srebrzysta ciagnela swojego niedoszlego truciciela! wiec z ta wizja też się trudno mi zgodzic. Mi sie skojarzyla ta wizja z biała klacza, wiec kolejan spelniona przeowiednia, no ale ktos mi tu zaraz powie, ze kon ma byc srebrny itp
        A moim zdaniem wizja Rhaego tez jest bardziej wiarygodna, tam cos jeszcze o migdalowych oczach cyba nawet bylo… alternatywna rzeczywistosc to jeszcze ciekawsza opcja 🙂

        Reply
  • 26 sierpnia 2015 at 01:48
    Permalink

    Nie mam przy sobie aktualnie książki ,a zastanawiam się czy w SK pojawiła się wizja , która miała miejsce w serialu , a dokładnie ta , w której Deanerys wchodzi do zniszczonej , pokrytej śniegiem sali tronowej w Królewskiej Przystani??

    Reply
    • 26 sierpnia 2015 at 13:59
      Permalink

      Niestety nie. Z tego co pamietam serial pokazał to zupełnie inaczej: była rozmowa Dany z Drogo, który trzymał ich syna, była zniszczona sala tronowa Westeros i Śnieg na tronie. Nie było też wyboru pierwszych drzwi po prawo

      Reply
      • DaeL
        26 sierpnia 2015 at 22:46
        Permalink

        Snow na tronie 😉

        Reply
        • 2 września 2015 at 16:29
          Permalink

          właśnie po części do tego nawiązywałem 😀 Snow na tronie to puszczenie oka w stronę doszukujących się wyjaśnienia/drugiego dna w wizjach… i to takie konkretne. Dlatego byłem ciekaw czy odpowiada za to Martin czy to tylko twórczość własna D&D

          Reply
  • 26 sierpnia 2015 at 15:13
    Permalink

    Witam. Na wstępie chcę pogratulować kolejnego ciekawego wpisu i kolejnej świetnej teorii. Wszystkie one zmuszają do przeczytania sagi po raz kolejny. Ale chyba dopiero gdy zostanie ona zakończona 🙂

    Mam dwa pytania. Jedno odnoszące się do tej teorii drugie do czegoś innego.
    Pierwsze: Czy dzieckiem trojga nie można nazwać także Tommena? Wiem. Bardziej pasuje tutaj Jon. Ale pan Martin potrafi czasem zadziwić 😀
    Drugie: widziałeś może teorie se strony westeros.pl? Np ta o Merlingach chcących podbić świat jest ciekawa 🙂

    Pozdrawiam i czekam na więcej.

    Reply
    • DaeL
      26 sierpnia 2015 at 22:58
      Permalink

      Hej. Dzięki.
      Odnośnie pytań:
      1. Pewnie tak. Ale Tommen jest zbyt sympatycznym chłopcem by dożyć końca książki 🙂
      2. Hehe… Nie znałem opracowania z westeros.pl (teraz przeczytałem), ale sama teoria krążyła chyba kiedyś po reddicie. No więc powiem tak – jest zabawna i fajnie się ją czyta. Ale nie sądzę, żeby było w niej nawet źdźbło prawdy. Chyba, że potraktujemy merlingi metaforycznie, jako ród Manderlych, z trytonem w herbie. W takim wypadku niewątpliwie doczekaliśmy już momentu w którym merlingi zaczęły jeść ludzi (oczywiście w formie pasztetu). W ogóle to planuję w najbliższym czasie zrobić rewizję mojego starego tekstu o przepowiedniach Plamy. Wypracowałem interpretację niektórych, pominiętych przeze mnie wcześniej przepowiedni. Wydaje mi się, że może ona rzucić nieco inne światło na “sprawę merlingów”.
      W każdym razie nie sądzę, aby merlingi naprawdę istniały w świecie GRRM-a. Tak samo jak nie istnieją gryfy, harpie czy sfinksy. Nawet fantasy ma stworzenia, które są tylko i wyłącznie dziełem ludzkiej wyobraźni 🙂

      Reply
  • 28 sierpnia 2015 at 20:28
    Permalink

    Ścięcia Karstarka nie można niczym usprawiedliwić, podobnie jak zerwania układu z Freyem. Gardził przelaną krwią i poświęceniem swoich poddanych. Walczył o sprawę sprawiedliwą? Casus beli Lannisterom dała głupota jego matki, Ned zginął niemal na własne życzenie, Sansa było przeznaczona Joffreyowi, oprócz tego, wypowiedział posłuszeństwo Stannisowi.

    Reply
    • 28 sierpnia 2015 at 20:30
      Permalink

      Sorry, komentarz w złym miejcu

      Reply
  • 30 sierpnia 2015 at 15:30
    Permalink

    Świetne opracowanie! Wydaje mi się, że człowiek ciągnięty przez srebrzystego konia (nie Srebrzystą! Sic!) to zapowiedź bladej klaczy – zarazy, która nawiedziła miasta podbite przez Dany.
    Z kolei kamienna bestia jako cytadela (o czym wspomniał ktoś przede mną)może kojarzyć się ze Sfinksem, który niejako jest symbolem tego miejsca (znowu – nie został wspomniany smok, a bestia).
    Tyle ode mnie. Fantastycznie czyta się Twoje Szalone Teorie. Pozdrawiam!

    Reply
    • 30 sierpnia 2015 at 16:37
      Permalink

      Srebrzysta ma imię od swej maści, więc opis srebrnego konia jak najbardziej pasuje. A zarazę mieliśmy przepowiedzianą w innym miejscu.

      Reply
  • 30 sierpnia 2015 at 21:43
    Permalink

    Jeśli to Stannis jest niebieskookim królem ze świecącym mieczem, co oznacza brak cienia? Że jest mało istotny (gdzieś w serii ktoś wyjaśniał Tyrionowi, że chociaż jest mały rzuca wielki cień, co oznacza że jest ważny/potężny)? Albo jeśli, jak twierdzi Melisandre, cienie są sługami R’hllora, to Stannis nie służy temu bogu, tak jak powinien?

    Reply
    • 30 sierpnia 2015 at 22:24
      Permalink

      Niebieskooki król kojarzy mi się z Innymi, którzy nie są sługami R’hllora. Nie pasuje tylko kwestia miecza.

      Reply
      • 31 sierpnia 2015 at 15:30
        Permalink

        Kiedy ja czytałam te przepowiednie, też właśnie jako pierwsi przyszli mi na myśl Inni, ale ten miecz pasuje bardziej do Stannisa, który miał niebieskie oczy, a Melisandre tyle gada o cieniach, że mimo wszystko sądzę, że to ma jakiś związek

        Reply
  • 31 sierpnia 2015 at 21:29
    Permalink

    Kolor oczu i miecz pasują do Stannisa, co do cienia, moim zdaniem można interpretować to różnie, Mel urodziła cień, który zabił Renly\’ego i (jeśli dobrze pamiętam) dowódcę garnizonu Końca Burzy. W taki sposób mogła w pewien sposób pozbawić Stannisa jego cienia.

    Reply
  • 28 października 2015 at 12:37
    Permalink

    W jakiś sposób przepowiednia o “dziecku trojga” pasuje również do Tyriona. Jeśli teoria o ojcostwie Aerysa byłaby prawdziwa to jego rodzicami byliby; Aerys, Joanna i Tywin.
    A przy “dziecku burzy” zdarzało mi się słyszeć określenie wojny jako burzy więc może nie chodzi tu o osobę z rodu Baretheonów tylko o dziecko urodzone w czasie wojny lub którego poczęcie ją wywołało.

    Reply
    • 15 stycznia 2016 at 23:12
      Permalink

      Idąc tokiem Twojego myślenia, “dzieckiem burzy” może być Jon Snow, zakładając, że to jego poczęcie, wywołało tyle zamieszania, a dokładniej porwanie Lyanny przez Rhaegara…

      Wówczas “dzieckiem trojga” może też być wspomniany przez Ciebie Tyrion, lub Młody Gryf, jakby nie było Jon Coninngton był jego ojcem zastępczym.

      pzdr 🙂

      Reply
    • 9 czerwca 2017 at 00:38
      Permalink

      W Casterly Rock woda uderzająca o skały sprawiała wrazenie grzmotu. Tyriona zawsze fascynowały smoki. Może to on jest “dzieckiem burzy”?

      Reply
  • 11 listopada 2015 at 22:20
    Permalink

    Co do wizji białego lwa:
    Trawa wyższa od wojownika musi mieć ze dwa metry. Chyba, że za woja przyjmiemy konnego rycerza Wedy sporo ponad trzy. W takiej trawie paskudnie łatwo się zgubić, Stracić orientację, gdzie są towarzysze, a gdzie wrogowie.
    Jaime wrócił bez ręki, rycerz bez ręki od miecza. Siostra już go nie chce. Ojciec nie żyje zamordowany przez brata. Syn też nie żyje. Nie, żeby był z nim jakoś szczególnie związany, ale jednak. Po za tym, był to też jego król, którego przysiegał chronić. Ma więc pełne prawo czuć się ZAGUBIONYM.
    Biegnie. Czyli przemieszcza się z dużą prędkościa z punktu A do punktu B. Więc można to zinterpretować też, że biegnie od osoby stojącej w punkcie A do osoby stojącej w punkcie B.
    Można to zatem zinterpretować tak, że nasz jednoręki Lord Dowódca, wzorem swego poprzednika zmieni strony. Sam nie bardzo jeszcze wie, na czyją stronę pójdzie, ale ma dość siostrzyczki. Parę możliwości da się jednak z miejsca wykluczyć:
    Na pewno nie pójdzie do Dany, bo raz: poleciala gdzieś nie wiadomo gdzie, i dwa: wcześniej zamordował jej ojca i dzieci jej brata. Nie bawiłaby się w łaskę, tylko od razu przerobiła na karmę dla smoków.
    NIe sądze, zeby chciał isc na Mur, ale pamiętajmy, że w Królewskiej przstanii siedzą ludzie jacy siedzą, a Wielki Wróbel ma niezłego hopla na punkcie cnoty i religijności. Gdyby przypadkiem wyszło na jaw, czemu wszystkie królewskie dzieci z nieznanych przyczyn odziedziczyły cechy recesywne matki (jasne włosy, oczy itp), zamiast dominujących domniemanego ojca (który przypominam miał włosy czarne, więc blondyni mogliby pojawić by się dopiero wśród jego wnuków). Ale nawet skoro w Westeros nie znali podstaw genetyki, można by, wzorem Jona Arryna, zastanowić się, czemu w rodzie Baratheonów, po raz pierwszy od X pokoleń pojawiły się jasne włosy i oczy. A Wróbel, mimo graniczącej z fanatyzmem religijności, głupi nie jest.
    Wracając do tematu, Jaime może zatem dostać odwiecznie przysługujące zbrodzniarzom wybór: czerń lub szafot. Chłopak może więc zmienić stronę na stronnictwo Jona Snowa-Doniemanego-Targaryena-Dziedzica-Tego-Choelrnego-Żelaznego-Tronu.
    Albo, co najbardziej prawdopodobne będzie sie miotał na oślep, zagubiony, nie wiedząc kogo ma za przyjaciela a kogo za wroga. Albo bedzie uciekal przed kimś lub przed czymś.
    Pozostawiam zatem otwarte pytanie: Przd kim Jaime może uciekać?

    Reply
    • 15 stycznia 2016 at 23:30
      Permalink

      Z ostatnich znanych rozdziałów książek wynika, że Jednoręki Jaime krząta się po Dorzeczu i zaprowadza królewski pokój…
      Jak wiadomo w Dorzeczu są rzeki, bo gdyby ich nie było nazwa regionu byłaby bezsensowna, na terenach silnie nawodnionych, m. in. przy rzekach lubią rosnąć trawy wyższe niż np. na pustyni…
      Co prawda trawy w Dorzeczu nie są tak wysokie jak w Essos na Morzu Dothraków, ale trzcina pospolita, która też jest trawą mogłaby spokojnie stanowić ukrycie dla wojownika…
      Wiadomo też, że Lady Stoneheart jest zainteresowana śmiercią Jaimiego, z ostatnich informacji wynika, że Jaime poszedł z Brienne i wieść o nim zaginęła (tymczasowo), Jaime w drodze na szafot mógł sie domyślić zasadzki na jego życie i zacząć uciekać przez nadrzeczne trzciny …
      Przynajmniej ja tak rozumiem wizję, o białym lwie biegnącym przez trawę wyższą od wojownika.
      pzdr 🙂

      Reply
  • 12 lutego 2016 at 00:47
    Permalink

    ”Czerwony miecz jarzył się blaskiem zachodzącego słońca w dłoni niebieskookiego króla, który nie rzucał cienia”

    Nie jestem pewien czy to napewno chodzi o Stanisa. Niebieskie oczy i brak cienia moglo by tu wskazywac rowniez na cos innego np. trupa. Moze Jon jako nieumarly stanie na czele innych i z plonacym mieczem stanie sie Azorem Ahai, Z tego co pamietam przepowiednia o AA nie mowi nic o tym po ktorej on bedzie stronie :p

    Reply
    • DaeL
      15 maja 2016 at 23:17
      Permalink

      Myślę, że to dobrze pasuje do Stannisa, a zbyt wiele rzeczy musiałoby się jeszcze stać, żeby przepowiednia pasowała do Jona. Nie można tego wykluczyć, ale póki co Stannis jest dużo bardziej prawdopodobny.

      Reply
  • 8 maja 2016 at 18:07
    Permalink

    W oczekiwaniu na kolejne fascynujące teorie przeglądam te starsze i wpadła mi do głowy myśl, że zdrada za krew to być może Daenerys zdradzająca Viserysa – spokojnie przyglądająca się jak Drogo morduje jej brata…
    Co do kobiety i ludzików na niej, to gdzieś czytałam, że może to Cersei i jej kochankowie wykorzystujący ją do własnych celów?

    Reply
    • DaeL
      15 maja 2016 at 23:15
      Permalink

      Zdradzenie Viserysa by pasowało, ale… to było jeszcze przed wypowiedzeniem przepowiedni.
      Co do Cersei – trzeba by policzyć kochanków 😀

      Reply
      • 18 marca 2017 at 18:16
        Permalink

        zdrada mirri tez byla przed wypowiedzeniem przepowiedni, a jednak sie ja zalicza jako powaznego kandydata

        Reply
  • 15 lipca 2016 at 12:07
    Permalink

    \\\”Srebrzysty koń ciągnął za sobą nagie, zakrwawione zwłoki mężczyzny.\\\”
    A co jeżeli to jest wizja przeszłości i przyszłości w jednym? W przeszłości: kupiec, który próbował otruć Daenerys, był przywiązany do kantaru srebrzystej. Po pewnym czasie, stracił siły, zmarł, ubranie się rozwaliło, a on sam mocno krwawił przed śmiercią.
    Natomiast w przyszłości może być śmierć Barristana

    Reply
  • 30 sierpnia 2016 at 00:15
    Permalink

    Moim zdaniem wizja o białym lwie biegnącym przez morze trawy odnosi się do Jamie i Dothraków. Gdyby przyjąć, że Dany pożegluje w towarzystwie khalasaaru do Westeros, to wizja walki przeciwko dothrakom jest bardzo prawdopodobna. W końcu wszyscy wiemy, że Dothrackie morze pokrywały wysokie trawy 😀

    Reply
    • DaeL
      6 września 2016 at 09:58
      Permalink

      Hmm… to jest całkiem zgrabna hipoteza.

      Reply
  • 3 listopada 2016 at 17:51
    Permalink

    Od momentu pojawienia się Młodego Gryfa wiem kogo chciałbym zobaczyć na tronie i dlatego do wszystkiego staram sie podstawić MG. Również tutaj Aegon wdg mnie moze być “Dzieciem burzy” mocno naciągane. Pamiętamy że Connington nie chce zdradzac prawdziwych zamiarów wiec Westeros jeszcze nie wie o (być może cudownie ocalałym) Aegonie lub potomku Blackfyre’ów. Jednak gdy zdobywają Koniec Burzy, a sam MG obejmuje dowództwo w ataku już nic się nie ukryje. Niedawno martwy Aegon staje się żywy, “rodzi się na nowo” zdobywając Koniec BURZY. Co sądzicie ?

    Reply
  • 3 grudnia 2016 at 21:28
    Permalink

    Wiem, że już dawno po czasie, ale ta wizja z białym lwem i trawą może dotyczyć nie jednej osoby, a dwóch. Poza Królobójcą myślę, że może ona dotyczyć Tyriona (“Przez trawę wyższą od wojownika”).

    Reply
  • Pingback: Indeks Szalonych Teorii – FSGK.PL

  • 28 lipca 2017 at 14:08
    Permalink

    “Szepty przerodziły się w szaloną pieśń… trzy ognie musisz zapalić… jeden dla życia i jeden dla śmierci i jeden dla miłości…
    —Starcie królów—”

    W serialu to się stało jasne.
    1 ogień zapaliła paląc Drogo. Wykluła 3 smoki. Dla życia.
    2 zapaliła paląc Khalów. Wszyscy prócz niej zginęli. Ten był dla śmierci.
    3 ogień będzie dla miłości.
    Nie chcę żeby w jakiś sposób spaliła Jona. Mam nadzieję, że nastąpi tutaj poświęcenie i Danka sama spłonie w imię ratowania ukochanego czy coś w tym stylu.
    Po prosstu nie akceptuję myśli, że Jon który miał i tak przesrane przez pół życia, miałby jeszcze spalić się dla niej.

    Reply
  • 15 sierpnia 2017 at 18:55
    Permalink

    Coś mi się wydaje, że kolejny odcinek s07e06 przyniesie nam rozwiązanie dla dwóch przepowiedni tj.:
    “… trzy ognie musisz zapalić… jeden dla życia i jeden dla śmierci i jeden dla miłości…”
    i
    “Z dymiącej wieży wzbiła się do lotu wielka kamienna bestia ziejąca widmowym ogniem…”
    ehh

    Reply
    • 30 sierpnia 2017 at 04:17
      Permalink

      W lodowej szczelinie niebieski kwiat pachnący słodyczą…. Hmmmm…..
      Mur ma teraz szczelinę….. Smok ma niebieskie oczy…. A kiedyś był słodkim dzieckiem Danny ….
      A może to o to chodziło?

      Reply
  • 17 sierpnia 2017 at 20:52
    Permalink

    Cześć, czy jest szansa, aby zakończeniu 7 sezonu GoT przepowiednie dla Daenerys zostały przeanalizowane raz jeszcze? Dużo się zmieniło. Bitwy, smoki, zdrady, wielkie straty, miłość, Jon Snow itd.
    Pozdrowienia

    Reply
    • DaeL
      17 sierpnia 2017 at 22:39
      Permalink

      Po serialu raczej nie, bo to już jednak zbyt odległa od książek bestia. Zresztą w serialu Dany nie usłyszała większości przepowiedni. Natomiast na pewno teksty będą ponownie analizowane ilekroć coś mi nowego wpadnie do głowy. No i wtedy, gdy GRRM coś w końcu opublikuje 😉

      Reply
  • 23 sierpnia 2017 at 19:34
    Permalink

    Nie doczytałam jeszcze wszystkich teorii do końca – ale akurat zaczęłam czytanie sagi od nowa i już w pierwszym rozdziale Dany możemy przeczytać:
    “Jak przez mgłę pamiętała ser Willema: ogromny jak niedźwiedź, prawie ślepy i siwy, grzmiał, wydając polecenia ze swojego łóżka, w którym leżał złożony chorobą. Słudzy bali się go jak ognia, lecz on zawsze był miły dla Dany. Nazywał ją „małą księżniczką”, czasem zwracał się do niej „moja pani”. Dłonie miał miękkie, jakby pokryte starą skórą. Nigdy nie opuszczał swojego łóżka, dlatego jego komnatę wypełniał nieustannie gorący, wilgotny i słodkawy smród choroby. Wtedy mieszkali w Braavos. Miała tam swój pokój, a przed jej oknem rosło drzewo cytrynowe. o śmierci ser Willema służba rozkradła pieniądze, jakie im pozostały, i niedługo potem musieli opuścić ogromny dom. Dany płakała, kiedy zamknęły się za nimi na zawsze czerwone drzwi.”

    Reply
  • 1 października 2017 at 00:10
    Permalink

    @DaeL
    “Ale czyż równie dobrze nie moglibyśmy odnieść go do każdego przedstawiciela starego rodu, w którego żyłach zmieszała się krew Targaryenów i andalskich Królów Burzy? Czy każdy Baratheon nie jest dzieckiem burzy?”

    AHHH! Czyli jednak Stannis jako AA!

    A tak na poważnie, ja to bym widział tak:
    Trzy Głowy Smoka jako…

    Spoiler! Pokaż

    Jeśli zapytałbyś, “ale czemu takie coś o.O?” to poradziłbym się głębiej wczytywać – nie w sagę, ale w wywiady z samym Martinem 😛

    Reply
  • 26 grudnia 2017 at 17:41
    Permalink

    Jestem pod wrażeniem analizy. Co do kilku przepowiedni jednak ja mam nieco inne pomysły, a ponieważ sie z tymi interpretacjami nie spotkałam, postanowiłam się podzielić 1) trup na dziobie statku to Mokra Czupryna na dziobie statku u Wroniego Oka (rozdział Mokrej Czupryny z Wichrów Zimy) 2) lew albinos tak mały, ze optycznie trawa się wydaje wyższa, czyli Tyrion będący uważanym za odmieńca Lannisterow 3) zdrada dla krwi – Dany uwaza, ze Mirri Maz Duur, ale to była zdrada z przeszłości i możliwe, że wszystkie zdrady mają mieć miejsce w przyszłości. Wg mnie może to być zdrada Hizdahra zo Loraqa, zdrada dla krwi czyli dla przywrócenia niewolnictwa i walk na arenach. Co o tym sądzisz?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 pozostało znaków