Bez Prądu: Fauna

Gry planszowe przeżywają obecnie swój renesans. Również w Polsce. Dawno minęły czasy zbierających kurz plansz do Chińczyka i kolejnych, mniej lub bardziej udanych klonów Monopoly, które wyciągano tylko w ostateczności – gdy odwiedzała nas nielubiana ciocia, a telewizor odmawiał współpracy. Dziś gry planszowe wprowadzają nowe, innowacyjne mechaniki, oraz śmiało eksperymentują z psychologią relacji międzyludzkich. Są więc gry planszowe tematem, wobec którego nie można przejść obojętnie.

Na naszym forum dyskusyjnym powstał specjalny temat poświęcony grom planszowym. I już na samym początku pojawiła się w nim recenzja, którą chciałbym Wam dzisiaj – w nieco skóconej formie – przedstawić. Jej autorem jest forumowicz Voo.

 

Gra: Fauna
Autor recenzji: Voo
Pełny tekst recenzji: TUTAJ

Idealna gra familijna to dla mnie taka, w którą dzieci i dorośli mogą grać jak równy z równym, w której nie trzeba dzieciakom dawać forów i “podkładać się”. Taka, która autentycznie cieszy wszystkich, wcale nie na zasadzie “dobrze się bawię, bo spędzam czas z dzieckiem i widzę, że ono dobrze się bawi”. Moim zdaniem takich tytułów jest niewiele. (…) Kupując zachwalaną Faunę, grę ze zwierzętami w rolach głównych, miałem nadzieję na produkt, który połączy te wszystkie cechy i będzie uniwersalną pozycją na mojej półce. (…) Jeśli chcecie się dowiedzieć czy faktycznie jest takim familijnym ideałem jak się ją przedstawia i czy rzeczywiście zabawa jest przednia gdy gramy z dorosłymi to zapraszam do lektury…

Wykonanie

Solidna, gruba plansza do gry przedstawia mapę świata podzieloną na kilkadziesiąt obszarów takich jak np. Europa Wschodnia, Indochiny, Tybet etc… Pod mapą świata znajdują się 3 podziałki, opisane z lewej strony jako “ciężar”, “długość/wysokość”, “długość ogona”. Poszczególne pola na każdej z podziałek odpowiadają określonemu zakresowi np. „1-2 metry”, „10-20 kilogramów”, itd. Wokół planszy biegnie kolejna podziałka od 1 do 120, na której zaznaczamy punktację. To wszystko co znajduje się na planszy. Jest przejrzyście i czytelnie. Do gry wykorzystujemy ponadto garść niewielkich drewnianych znaczników w kształcie sześcianów, w innym kolorze dla każdego gracza. Poza tym są tu jeszcze karty z wizerunkami i opisami zwierząt. Do tego instrukcja i książeczka opisująca każdy gatunek występujący w grze. Tych jest aż 360. Książeczka nie jest wykorzystywana podczas gry. Możemy ją sobie w wolnej chwili przeglądać i dowiadywać się różnych ciekawostek. To już wszystko co znajduje się w pokaźnym i solidnym pudle. W wyprasce z tworzywa wszystko ma swoje miejsce i nic tu nie lata luzem. Wykonanie na piątkę. Za minimalizm – u mnie duży plus. Chyba każdy kojarzy tę minę u znajomych, gdy próbujemy ich naciągnąć na granie w planszówkę i zaczynamy wysypywać z pudła stos żetonów, znaczników, zapewniając ich jednocześnie, że “mała godzinka i zaczniecie łapać o co w tym biega…”. Dzieciaki z kolei nie są tutaj rozpraszane przez stos dodatków i mogą się skupić na rozgrywce.

Mechanika

Karty ze zwierzakami włożone są w pudełeczko, które zasłania ich szczegółowe dane. Gracze widzą jedynie nazwę oraz ilustrację przedstawiającą zwierzaka. Gracze po kolei stawiają znaczniki na obszarze, w którym ich zdaniem zwierzak występuje, a następnie na podziałkach na dole zaznaczają ile ich zdaniem waży, jaką ma długość całego ciała i ogona. Kolejny gracz nie może zaznaczyć tych samych obszarów i pól co poprzedni, więc jeśli zwierzę jest znane (np. jeż) to pierwszy gracz ma pewną przewagę – jego znacznik zajmie najbardziej trafne pole. Dlatego w następnej kolejce kto inny obstawia jako pierwszy. (…) Kiedy już wszyscy obstawią, wówczas kartę z pudełeczka wyjmuje się, odczytuje dane, porównuje z tym co się obstawiło i podlicza punkty. Generalnie – im lepiej trafiłeś, tym lepiej “zapunktowałeś”. Im rzadszy zwierzak tym więcej punktów za obszar. W przypadku wagi/długości/długości ogona punktacja jest stała. Jeśli trafimy idealnie w dany przedział dostajemy określoną ilość punktów, jeśli w sąsiedni przedział wówczas dostajemy 2 x mniej punktów. W przypadku kompletnego pudła przejściowo tracimy znacznik. (…) Gracz, którego znacznik jako pierwszy dotrze do pola 120 (okrąży planszę) – wygrywa. W trakcie jednej rozgrywki “zużywamy” maksymalnie kilkanaście kart, więc przy ich ogólnej ilości możemy zagrać nawet kilkadziesiąt razy, zanim zwierzaki zaczną się nam powtarzać. A w tym momencie i tak nie będziemy już pamiętali niczego ze szczegółów na ich temat. Rozgrywka trwa ok. 30 minut i jak dla mnie to kolejny plus.

Jak łatwo się zorientować nie ma tutaj żadnej strategii, żadnej agresywnej rywalizacji, żadnej interakcji. Ot, decyduje po prostu czysta wiedza (lub czysty fart). Nuda? Wcale nie, naprawdę… Gra jest fajna, przygotowanie do niej trwa pół minuty, tłumaczenie zasad minutę. Podczas rozgrywki jest sporo śmiechu gdy wszyscy zachodzą w głowę jaki długi ogon może mieć ten plamiasty cudak na obrazku. Wierzcie mi, że nawet jeśli mieliście piątki z biologii to sporo ze zwierzaków wywoła u was opad szczęki. Karty są podzielone na łatwiejsze (zielone – takie jak np. niedźwiedź) i trudniejsze (czarne – a wśród nich ryjówka etruska czy aguti złociste).

Podsumowanie

Jeśli szukacie szybkiej, prostej (co nie znaczy, że łatwej) rozgrywki, fajnego przerywnika lub ciekawostki do pokazania niegrającym na co dzień znajomym to Fauna będzie idealnym wyborem. Jeśli chcecie ją podarować dzieciakowi, żeby grał z rówieśnikami to Fauna będzie idealnym wyborem. Gra ma jednak pewną wadę, zakorzenioną w samych jej założeniach. Nawet zakładając, że zarówno dorosły jak i dziecko równie mało wiedzą o jakimś zwierzaku to dorosły dzięki skojarzeniom, doświadczeniu i ogólnej wiedzy zyskuje przewagę. Co mam na myśli? (…) Dorosły może nie wiedzieć gdzie żyje jakaś jaszczurka ale widząc zrogowaciałą i popękaną skórę postawi na pustynne obszary. Widząc kolorową rybkę obstawi Wielką Rafę Koralową. Zapytajcie jakiegoś 10-latka, gdzie leży Wielka Rafa Koralowa. Tak naprawdę Fauna pokazuje pazurki gdy wokół stołu siedzą gracze w podobnym wieku. Jako gra familijna to kolejny tytuł, w którym dorosły może albo wygrać albo grać na pół gwizdka i cieszyć się z frajdy dzieciaka. No chyba, że dziecko jest już nastolatkiem i zwycięzcą olimpiady z biologii… Podsumowując – zabawa jest fajna, ale wysokie noty tej gry to prawdopodobnie efekt zachwytów rodziców nad jej walorami edukacyjnymi, a nie wynik racjonalnej oceny tego co najważniejsze czyli grywalności.

Plusy:
– solidne i ładne wydanie
– bardzo proste zasady
– niezbyt długa rozgrywka
– elementy edukacyjne
– brak negatywnej interakcji pomiędzy graczami
– tematyka, która nie odrzuca “nie-graczy”

Minusy:
– to bardziej quiz niż gra
– emocjonująca tylko przy odpowiednim doborze graczy

Ocena: 6/10