FSGK.PL

since 1998
Teraz jest 22 września 2017, o 01:10

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2008 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 37, 38, 39, 40, 41
Autor Wiadomość
PostNapisane: 29 sierpnia 2017, o 08:44 
Avatar użytkownika
Grzechu z Polityki
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 19:45
Posty: 2337
Piękna i Bestia

Czyli skok Disneya na kasę numer 2. Aktorska wersja klasycznej już animacji ma mniej ambicji artystycznej nawet niż filmy Baya. Ten chociaż stara się pokazać jak najfajniejsze wybuchy. Dzieło największych mistrzów excela i targetowania na demografię ma za zadanie po prostu być nowe, żeby dało się nagonić dzieci do kina. Tylko współczynnik przy "ilość piosenek" miał złą formułę i wyszedł 4 razy za duży, bo z pół filmu to śpiewanie.

Główna bohaterka Bella jest jakaś inna. Skąd to wiemy? Wszyscy jej to mówią, chociaż zachowuje się najzwyczajniej na świecie. Znaczy się nauczyła się czytać i dlatego ją mizogoniści gnębią. Niezwykły przekaz w 2017. Przecież to wielki problem społeczny, że śmieją się ludzie z kobiet, które potrafią czytać. No, ale to może jakiś przekaz podprogowy na Bliski Wschód, albo Teksas :diabel:
W każdym razie Bella żyje we Francji w tak jakby XVIII wieku. Nie do końca wiadomo czy to wioska czy miasteczko. W jednej scenie mówią, że tak, a w innej, że inaczej. W każdym razie jak na owe czasy żyją tam sami krezusi patrząc na standard życia i Paryż się nie umywa. Nie do końca wiadomo gdzie się znajduje ten zakątek dobrobytu, ale chyba gdzieś w baaardzo południowej Francji. Poznać po tym, że dokładnie 30% mieszkańców jest murzynami, którzy mają zadziwiającą właściwość. Otóż w każdej zbiorowej scenie występuje ich dokładnie 30%. Azjaci i Żydzi nie zostali uznani za important demography. Nasza główna bohaterka z kolei jak na Francuzkę przystało nie potrafi ukryć angielskiego akcentu. Fak ju, nacjonaliści!
Wow, znając poglądy założyciela studia Disneya, niewiele już obecni włodarze mogli zrobić, żeby bardziej napluć na jego grób :diabel: :diabel: :diabel: :diabel:

/heheszki

W całym filmie na plus wybija się jedynie duet Luke'a Evansa z jego pomagierem. Zagrali naprawdę fajne Disneyowskie postacie, które wystarczyłoby pokolorować i wsadzić do jakiejś animacji. Cała reszta filmu jest idealnie nijakim tworem.

Do obejrzenia w nudny wieczór.

5/10

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 29 sierpnia 2017, o 10:41 
Avatar użytkownika
rooooooooooki
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 23:09
Posty: 3467
pojechales gregor, przeciez to zwykla bajka. moralizuje dzieciaki ;)

_________________
You believe in the angels or the saints or there's such a thing as a state of grace. And you believe it, but it's got nothing to do with reality. It just an idea. I mean you got your ideas and you got reality, and they're all... they're all fucked up.

nie ma mnie nigdzie, z Wami też | cybernetyczna dupa | lekarze zaszczepili mnie | nie kontaktuje się
cyberkomuna wali mnie | nie muszę dzielić się | pierdole fejsa | pierdole mocno go


since 22/4/2003


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 29 sierpnia 2017, o 11:02 
Avatar użytkownika
Grzechu z Polityki
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 19:45
Posty: 2337
Przecież się nabijam :P Poza tym, że bez sensu kręcić w 99% film identyczny jak animowana wersja, ale wiadomo, że kasa prawie bez wysiłku ;)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 12 września 2017, o 17:28 
Avatar użytkownika
czarny
Offline

Dołączył(a): 1 września 2017, o 00:22
Posty: 76
Pokot
Opis z filmweb-a:
W Sudetach dochodzi do serii morderstw, których ofiarami są myśliwi. Wobec bezradności policji śledztwo rozpoczyna emerytowana inżynierka.

Film oparty o książkę Olgi Tokarczuk "Prowadź swój pług przez kości umarłych".
W założeniu obraz miał być z gatunku kina moralnego niepokoju. Rezultat przypomina bardziej bajkę dla ekoterrorystów.
Wszystkie postaci są płaskie jak naleśnik, całkowicie jednowymiarowe. Nie ma cienia wątpliwości kto jest tym złym a kto tym dobrym. Nie jestem myśliwym ani nie pochwalam w żaden sposób tego co myśliwi robią, ale ten film, mimo tego był w stanie pokazać mi obraz myśliwych w oczywisty sposób oczerniający i krzywdzący. Nawet przez chwilę nie byłem w stanie uwierzyć w świat przedstawiony. Konflikt moralny i prawa zwierząt istotnym i pełnym niuansów zagadnieniem. Tutaj tego typu dywagacje zostały potraktowane walcem drogowym ideologii.

Brak głębi i idącego za nią psychologicznego realizmu bohaterów poraża. Jedyny wyjątek stanowi chyba trochę irytująca postać głównej bohaterki. W jej przypadku nierealistyczne zachowanie można zwalić na izolację i delikatne odklejenie się od rzeczywistości. Pozostałe postacie nie mają takiej wymówki. W świecie zdażają się takie przypadki, ale świat "Pokotu" zawiera tylko takich jednowymiarowych przedstawicieli stereotypów.

Jedynym pozytywnym elementem filmu były zdjęcia. Ładne kadry to jednak trochę za mało żeby uratować film.
3/10


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 12 września 2017, o 23:23 
Avatar użytkownika
Loara
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 19:57
Posty: 1349
Lokalizacja: Słoik City
Pogrub ocenę, to trafi do agregatu.

_________________
Stawiajcie przed sobą większe cele. Ciężej chybić.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 18 września 2017, o 13:38 
Avatar użytkownika
Król Sucharów
Offline

Dołączył(a): 5 maja 2014, o 09:00
Posty: 12987
Baywatch. Słoneczny patrol (Baywatch) - Kiedy byłem młody (naprawdę młody), dokonała się w Polsce przemiana ustrojowa. Pojawiła się w telewizji "Dynastia" (taki serial, opera mydlana made in USA). To była pierwsza jaskółka zwiastująca falę, która potem zalała ekrany w naszych domach. Wraz z nią pojawił się "Słoneczny Patrol" i powiało zachodem. Piękne kobiety i dzielni mężczyźni prężyli się na plażach Kalifornii i biegali w zwolnionym tempie w rytm muzyki, okazjonalnie ratując komuś życie czy rozwiązując kryminalna zagadkę. Mam dziś świadomość jaka to tandeta, ale wtedy to było jak cząstka nowego, lepszego świata.

W 2017 roku ktoś wziął tytuł, sentyment ludzi starej daty, Zaca Efrona z Dwaynem Johnsonem i nakręcił takiego kupsztala, że głowa mała. Nie widziałem w tym roku wszystkiego, co grali w kinach, ale trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś byłby w stanie przebić Baywatch.

To nie będzie długi tekst, bo nie ma sensu marnować życia na pisanie, a Waszego na czytanie. Wystarczy, że poświęciłem równe dwie godziny na ten paździerz. Mogłem w tym czasie dłubać w nosie, drapać się za uchem albo patrzeć jak schnie farba. Każda z tych czynności byłaby lepsza niż oglądanie "Słonecznego Patrolu" anno domini 2017.

Wyobraźcie sobie komedię na podstawie lekkiego i głupawego serialu, która udaje, że wie czym jest i puszcza oko do widza. Jednocześnie nie ma ani trochę zrozumienia dla tego czym był oryginał. Serio, nie jestem pewien czy autorzy scenariusza widzieli choć jeden odcinek produkcji z lat 90tych. Zamiast tego dostajemy luźno powiązany zestaw skeczów tak słabych, że kojarzyły mi się z późnym Adamem Sandlerem. Dwa razy w ciągu dwóch godzin lekko prychnąłem i to by było na tyle jeśli chodzi o humor.

Postaci są płaskie i stereotypowe, bez żadnej głębi, bez planu na wykorzystanie ich udziału w historii. Ot, przystojny cwaniak, gruby informatyk, głupia, cycata blondynka itp. itd. Nawet Dwayne Johnson wypada tu blado i bez charyzmy. Jakby grał w dennej reklamie pasty do zębów. A już efekty specjalne... o rany! Trzymajcie się foteli! Ogień w jednej że scen jest w 100% zrobiony komputerowo i wygląda tak źle albo gorzej niż SMOK W WIEDŹMINIE z 2001 roku. Tak, dobrze widzicie. Napisałem to.

Pełnometrażowy remake "Słonecznego Patrolu" to film bardzo zły pod każdym możliwym względem i jako taki powinien zostać wycofany ze sprzedaży i wszelkich kanałów dystrybucji cyfrowej. Omijać. Nie tykać. Tam gdzie się da - aktywnie zwalczać. 2/10

http://zabimokiem.pl/dwie-godziny-zycia ... w-w-piach/

_________________
Obrazek

"To nie baśń, to życie. Parszywe i złe. Więc do cholery i zarazy przeżyjmy je w miarę przyzwoicie. Ograniczmy ilość czynionych innym krzywd do niezbędnego minimum."

Old FŚGK number is 31 610.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 18 września 2017, o 14:03 
Avatar użytkownika
Bambus Junior
Offline

Dołączył(a): 4 maja 2014, o 19:10
Posty: 1562
Barry Seal: Król Przemytu (American Made)
Ok nie kłócę się o tytuł, sam nie wiem jak można przełożyć "American Made" na język polski :P.
Będzie krótko. Jeśli szukacie lekkiego filmu, który nie zostawi was z zadumą nad życiem, nie zabierze snu w nocy, ale pozwoli śmiechnąć kilka razy i przyjemnie spędzić 2 godziny, gorąco polecam.
Jeśli oglądaliście Narcos, postać Barrego Seala pojawia się tam na jeden odcinek. Ten film rozwija właśnie jego historię.
Tomek Rejs jest w swoim żywiole. Wiecznie wyluzowany, wygadany cwaniaczek, który po prostu płynie ze strumieniem. CIA chce, żeby robił zdjęcia nad tajnymi obozami szkoleniowymi, spoko. Teraz Pablo Escobar chce, żeby w tym samym czasie przewoził dragi? Żaden problem. Znowu CIA chce, żeby przewoził broń i ludzi? Do póki hajs się zgadza...
Nie jest to na pewno film, który będę wspominał za kilka lat czy oglądał wielokrotnie, ale nie wyszedłem z kina zawiedziony. Szczególnie polecam dla ludzi lubiących Toma Cruisa :).
7/10

_________________
What Darwin was too polite to say, my friends, is that we came to rule the earth not because we were the smartest, or even the meanest, but because we have always been the craziest, most murderous motherfuckers in the jungle.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 18 września 2017, o 20:13 
Avatar użytkownika
Król Sucharów
Offline

Dołączył(a): 5 maja 2014, o 09:00
Posty: 12987
Ukryte działania (Hidden Figures) - W tym miejscu byłby tradycyjny akapit ze wstępem, w którym ciskam gromy w polskiego tłumacza tytuły. Przetłumaczyć hidden figures jako ukryte działania? No bez sensu! Niby. Bo nie będę się wyzłośliwiał. Szczerze mówiąc - sam nie mam pomysłu jak lepiej przełożyć to na nasze. Wiadomo, u nich hidden figures to bohaterowie/bohaterki drugiego planu, osoby stojące w cieniu, ale to nie brzmi jak chwytliwy tytuł. Sam bym zostawił oryginalną wersję, ale i ukryte działania dają radę.

Fabuła przedstawia wydarzenia, które naprawdę miały miejsce na początku lat 60tych XX wieku w USA. Trwa wyścig zbrojeń, zimna wojna i walka o podbój kosmosu. Kiedy ZSRR wysyła na orbitę Gagarina, amerykanie dwoją się i troją, żeby dotrzymać kroku. W tym wszystkim uczestniczą Katherine G. Johnson, Dorothy Vaughan i Mary Jackson. Pierwsza jest matematycznym geniuszem, druga ma zadatki na programistkę i szefa zespołu, a trzecia smykałkę do inżynierii. Niestety wszystkie trzy mają dwie podstawowe "wady": są kobietami, są czarnoskóre. Ich głównym wrogiem nie są niestety problemy obliczeniowe i wyzwania programistyczne. Główny problem stanowią tu rasizm, segregacja, dyskryminacja i seksizm. Mało kto dziś zdaje sobie sprawę, ale jeszcze 50-60 lat temu czarnoskórzy mieli osobne ubikacje, szkoły, miejsca w autobusie itp. W USA, krainie szczęścia, tolerancji i demokracji...

"Hidden figures" to film ładny, kolorowy i zrobiony solidnie. Przypomina trochę inny dramat na ten sam temat, "Służące". Nie ma tu fajerwerków, zwrotów akcji czy napięcia. Wiadomo jak się historia potoczy, ale nie o to chodzi. Chodzi o pokazanie odwagi i hartu ducha trzech niesamowitych kobiet, które walczyły o swoje. O pionierki, które mimo braku wsparcia nawet własnych społeczności (tak tak, może i czarnoskórzy mężczyźni walczyli z segregacją, ale kobieta inżynier to nawet dla nich było za wiele) nie bały się głośno domagać równego traktowania. Jestem pewien, że na potrzeby ekranizacji podkoloryzowano niektóre wydarzenia, ale to nie ma znaczenia. Chodzi o ideę, a nie zgodność z faktami co do joty. O oddanie hołdu niezłomności bohaterek, o pokazanie ich istotnego udziału w podboju kosmosu. Alana Sheparda, Johna Glenna czy Neila Armstronga znają wszyscy. Fajnie, że ktoś sięgnął po opowieść o tych, którzy za tym stali, siedząc setki godzin nad obliczeniami, które pomogły wystrzelić śmiałków na (sub)orbitę i sprowadzić ich z powrotem bezpiecznie na ziemię.

Wszystkie trzy aktorki wypadły bardzo dobrze. Taraji P. Henson, Octavia Spencer i Janelle Monáe stworzyły postaci wyraziste i ciekawe. Akademia nominowała nawet Spencer, ale jeśli miałbym wybierać najlepszą kreację, wyróżniłbym Henson. Kevin Costner jako fikcyjny szef "Space Task Group" robi robotę. Jest władczy, apodyktyczny, ale nie obchodzi go segregacja, liczą się wyniki i powodzenie jego misji. Na minus zaliczam pojawienie się Kirsten Dunst i Jima Parsonsa. Pierwsza ma małą rolę i wolałbym tu jakąś nieznaną twarz, a Parsons to Sheldon i gra tu tylko ciut poważniejszą wersję śmieszka z The Bing Bang Theory, co naprawdę rozpraszało mnie podczas seansu.

Denerwowało mnie też podejście reżysera - Theodore'a Melfiego -  do pokazania problemów, z jakimi mierzyły się bohaterki. Momentami film zatraca swoją subtelność narracji i wali nas po głowie wielkim kijem z napisem "rasizm". Jest tu kilka scen wrzuconych trochę na siłę. Zamieszki w telewizji, protesty na ulicy, pani bibliotekarka sugerująca przejście do sekcji dla kolorowych, miejsca z tyłu autobusu, nawet kobieta z obrzydzeniem patrząca na Afroamerykanina pijącego z ulicznego kranu dla kolorowych. Sytuacje, które spotykały Kath, Dorothy i Mary w pracy były wystarczającymi przykładami pokazywanych problemów, a Melfi dokładał kolejne z życia prywatnego. Aż chciałem na głos powiedzieć "tak, rozumiem, było źle, był rasizm, była dyskryminacja, idźmy dalej z historią".

To nie są jednak wady, które mocno rzutują na ocenę końcową. "Hidden Figures" to zdecydowanie pozycja warta poświęcenia dwóch godzin. Chociażby po to, żeby dowiedzieć się jak wyglądało zaplecze tak skomplikowanej operacji jak wysłanie człowieka w kosmos. Żeby zobaczyć ile kobiet miało w tym swój znaczący udział i jak wiele siły musiały w sobie mieć, żeby dopiąć swego w czasach, które nie są przecież jakąś prehistorią. 7/10

http://zabimokiem.pl/o-segregacji-i-dys ... -przemoca/

_________________
Obrazek

"To nie baśń, to życie. Parszywe i złe. Więc do cholery i zarazy przeżyjmy je w miarę przyzwoicie. Ograniczmy ilość czynionych innym krzywd do niezbędnego minimum."

Old FŚGK number is 31 610.


Góra
 Zobacz profil  
      
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2008 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 37, 38, 39, 40, 41

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL