FSGK.PL

since 1998
Teraz jest 21 stycznia 2018, o 06:47

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2124 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 39, 40, 41, 42, 43
Autor Wiadomość
PostNapisane: 13 stycznia 2018, o 18:20 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Od: 4 września 2014, o 17:06
Posty: 1035
Crowley napisał(a):
koniecznie muszę zobaczyć Truposza i właśnie zastanawiam się nad wampirami.

Oba koniecznie. Truposz obok Kawy i wątku biskupa z Nocy na ziemi to moje ulubione filmy Jarmusha.
A jak nadrobisz wampiry i spodoba ci się humor, to zasysaj Orzeł kontra rekin i Flight of the Conchords.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 13 stycznia 2018, o 21:47 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4313
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
SithFrog napisał(a):
Łapa napisał(a):
A który Nosferatu bardziej ci się podobał ten klasyczny czy ten z Kinskim? :D


Oba są ok, ale jednak ten z 1922 to prekursor i kamień milowy ówczesnego kina.


Kurde, na dodatek jak oglądać go pożno i po ciemku to nadal jest jakiś taki... straszny :D

A Jarmuscha bardzo lubię "Poza prawem" z Tomem Waitsem - polecam! Z oczywistych względów powinien przypaść Crowleyowi do gustu :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 14 stycznia 2018, o 14:22 
Avatar użytkownika
Król Sucharów
Offline

Od: 5 maja 2014, o 09:00
Posty: 13697
Kingsman: Złoty krąg (Kingsman: The Golden Circle) - Mieszane uczucia i tęsknota za pierwszą częścią – to wszystko co zostało mi w głowie po obejrzeniu “Golden Circle”. Matthew Vaughn po raz drugi próbuje nas zaczarować swoją autorską wersją Jamesa Bonda, ale odniosłem wrażenie, że tym razem nie do końca miał na to pomysł. Jest mniej więcej tak samo jak w poprzedniej odsłonie, tylko trochę słabiej, nudniej, odrobinę mniej zaskakująco.

Widzimy to przede wszystkim w powtórzeniach motywów z jedynki. Film nie próbuje nawet udawać, że próbuje zrobić coś nowego. Eggsy znów musi zmierzyć się z klasycznym czarnym charakterem (Poppy, w tej roli świetna Juliane Moore), znów po drodze pomoże mu Merlin i Harry, znów obejrzymy bójkę w barze. Dodatkowo pojawią się amerykańscy koledzy z zaprzyjaźnionej agencji: Statesman. Jeśli ktoś liczył, że chociaż ta nowa agencja tchnie w film nowe życie, to srogo się rozczaruje. Pole do popisu było, ale go nie wykorzystano.

Nie wiem jak – mając takie nazwiska w obsadzie jak Tatuum czy Bridges – można było zepchnąć amerykańskich agentów nawet nie na drugi, ale na trzeci plan. Naprawdę szkoda zmarnowanego potencjału. Przecież obaj mają w swoim dossier świetne role komediowe! A w “Złotym Kręgu” byli statystami. Colin Firth jako Harry jest ponownie najmocniejszym punktem programu, ale jego powrót trochę mnie uwierał. Ta śmierć była – mimo groteskowej otoczki – jedną z najlepszych i najodważniejszych scen w “Kingsman: Secret Service”. Przez przywrócenie go do żywych reżyser obniża rangę tamtego momentu, ale i generalny poziom emocji, bo skoro każdy może zmartwychwstać, to w zasadzie nie ma się co martwić o naszych bohaterów. Warto jeszcze wspomnieć, że Taron Egerton jako Eggsy trzyma poziom. Ta rola jest zdecydowanie stworzona dla niego.

Juliane Moore na planie bawi się świetnie, ale jej bohaterka przypomina czarny charakter z “Thor: Ragnarok”. Praktycznie przez 90% czasu nie ma co robić poza powtarzaniem w kółko swojego złowieszczego planu na zdobycie władzy nad światem. Stąd skojarzenie z Helą – potencjał i charyzma spore, ale zmarnowane na postać która okazuje się być głównie maszynką do tłumaczenia fabuły. W dodatku siedzi gdzieś na końcu świata i nie wchodzi w żadne interakcje z bohaterami. Najciekawsze co wiąże się z tą postacią to wątek pewnego znanego piosenkarza, którego Poppy trzyma w niewoli w charakterze dostawcy rozrywki. Artysta pojawia się kilkukrotnie i te fragmenty to chyba najzabawniejsze momenty w filmie.

Vaughn dziwnie rozłożył akcenty i przez to tempo filmu jest bardzo nierówne. Na dzień dobry dostajemy długą i bardzo dynamiczną sekwencję pościgu, a potem wszystko siada i przez długi czas niemal nic się dzieje. Watek poboczny z uwodzeniem pięknej blondynki prawie mnie uśpił. Poza tym wspomniana, początkowa scena akcji jest tak długa, intensywna i efektowna, że na kolejny porównywalny moment czekamy za długo. I chyba w ogóle się nie doczekujemy, bo na dobrą sprawę nic więcej w filmie jej nie przebija skalą czy wrażeniami. Trochę tak jakby reżyser wystrzelał się z najlepszych pomysłów w pierwszym kwadransie i potem tylko próbował ledwo-ledwo równać do tego poziomu.

Na osobny akapit zasłużyła ekipa od zdjęć. Są takie chwile, kiedy zdjęcia naprawdę urzekają. Kilka kadrów może oprawić w ramkę i powiesić sobie na ścianie. Ba! Nawet dialogi nakręcono z pomysłem i oryginalnie. A jednocześnie niektóre sceny akcji dziwnie kuleją. Ktoś bardzo chciał, żeby wyglądały jak kręcone jednym ujęciem, ale nie dość, że widać gdzie są cięcia, to jeszcze momentami CGI jest w nich (delikatnie mówiąc) średniej jakości.

Podsumowując: nie chcę powiedzieć, że “Kingsman: Golden Circle” to film zły. Zapewnia sporą dawkę rozrywki i jeśli ktoś się nudzi, to można sobie miło obejrzeć. Tyle że jest o klasę albo i dwie słabszy od poprzedniej części. Jeśli ktoś nie widział w kinie – nie ma czego żałować. 6/10

http://zabimokiem.pl/to-samo-tylko-bard ... aotycznie/

_________________
Obrazek

"To nie baśń, to życie. Parszywe i złe. Więc do cholery i zarazy przeżyjmy je w miarę przyzwoicie. Ograniczmy ilość czynionych innym krzywd do niezbędnego minimum."

Old FŚGK number is 31 610.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 14 stycznia 2018, o 20:43 
Avatar użytkownika
Loara
Offline

Od: 4 maja 2014, o 19:57
Posty: 1558
Lokalizacja: Słoik City
Obejrzałem po raz drugi TLJ. Tym razem po dwóch longach. No i jak się wyłączy oczekiwania i doda alkohol to film jest nawet znośny. Prawie jak Doktor Strange :P

_________________
Stawiajcie przed sobą większe cele. Ciężej chybić.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 15 stycznia 2018, o 14:07 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4313
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
A ja ostatnio trafiłem przypadkiem w TV na Nową nadzieję, na dodaną scenę z Solo i Jabbą i stwierdzam, że wygląda ona po latach masakrycznie ch...o, konkretnie ten moment gdy Solo obchodzi Jabbę z tyłu :D

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 15 stycznia 2018, o 14:09 
Avatar użytkownika
Król Sucharów
Offline

Od: 5 maja 2014, o 09:00
Posty: 13697
Te dodatkowe sceny dziś wyglądają najgorzej w całym filmie. To typowy późny Lucas. Jak prequele. W starych SW czasem wyłazi jakiś paździerz, w epizodach 1-3 rzadko kiedy są sceny gdzie oczy nie bolą. Całe to CGI, którego jest tam 85% całości, wygląda dziś tragicznie.

_________________
Obrazek

"To nie baśń, to życie. Parszywe i złe. Więc do cholery i zarazy przeżyjmy je w miarę przyzwoicie. Ograniczmy ilość czynionych innym krzywd do niezbędnego minimum."

Old FŚGK number is 31 610.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 15 stycznia 2018, o 16:15 
Avatar użytkownika
Pan Bob Budowniczy Kierownik
Offline

Od: 4 maja 2014, o 20:00
Posty: 5587
Lokalizacja: Gdańsk / Wyszków
W Imperium też są kretyńskie animacje na Bespin, które dziś wyglądają jak intro do gry sprzed 20 lat. W przeciwieństwie do reszty efektów, które robią robotę do dziś.

_________________
"Powolna degradacja całkowitej sumy funkcji, które stawiają opór śmierci."


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 15 stycznia 2018, o 19:29 
Avatar użytkownika
menda+
Offline

Od: 4 maja 2014, o 15:19
Posty: 3641
Lokalizacja: Tír na nÓg
A ja sobie ciągle to tłumaczę, że te kulawe efekty to podwaliny kolejnych lepszych i lepszych proporcji. I dzięki temu tacy np. Guardians of the Galaxy wyglądają całkiem fajnie (a za 20 lat też będą paździerzą)

_________________
Obrazek
How do you prove that you exist...? Maybe we don't exist...
"Ty jesteś menda taka pozytywna" - colgatte
#sgk 4 life.
Old FŚGK number is 12526


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 15 stycznia 2018, o 20:41 
Avatar użytkownika
Król Sucharów
Offline

Od: 5 maja 2014, o 09:00
Posty: 13697
Zolt napisał(a):
A ja sobie ciągle to tłumaczę, że te kulawe efekty to podwaliny kolejnych lepszych i lepszych proporcji. I dzięki temu tacy np. Guardians of the Galaxy wyglądają całkiem fajnie (a za 20 lat też będą paździerzą)


No właśnie nie wydaje mi się, bo zdrowy balans Gunn i spółka zachowali. Nie kręcili wyłącznie na blue screenie, były stroje, dekoracje, scenografie. Prequele wyglądały dziwnie i sterylnie już w momencie premiery.

_________________
Obrazek

"To nie baśń, to życie. Parszywe i złe. Więc do cholery i zarazy przeżyjmy je w miarę przyzwoicie. Ograniczmy ilość czynionych innym krzywd do niezbędnego minimum."

Old FŚGK number is 31 610.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 15 stycznia 2018, o 21:27 
Avatar użytkownika
menda+
Offline

Od: 4 maja 2014, o 15:19
Posty: 3641
Lokalizacja: Tír na nÓg
Moim zdaniem te kilkanaście lat później można mądrzyć się ile to efektów i jakie powinny być fizyczne, bo została odrobiona praca domowa.

_________________
Obrazek
How do you prove that you exist...? Maybe we don't exist...
"Ty jesteś menda taka pozytywna" - colgatte
#sgk 4 life.
Old FŚGK number is 12526


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 16 stycznia 2018, o 09:00 
Mr. Kroper
Offline

Od: 4 maja 2014, o 18:56
Posty: 3688
SithFrog napisał(a):
Zolt napisał(a):
A ja sobie ciągle to tłumaczę, że te kulawe efekty to podwaliny kolejnych lepszych i lepszych proporcji. I dzięki temu tacy np. Guardians of the Galaxy wyglądają całkiem fajnie (a za 20 lat też będą paździerzą)


No właśnie nie wydaje mi się, bo zdrowy balans Gunn i spółka zachowali. Nie kręcili wyłącznie na blue screenie, były stroje, dekoracje, scenografie. Prequele wyglądały dziwnie i sterylnie już w momencie premiery.
Yup. Mysle ze to podobnie troche jak z Wladca Pierscieni - poza drobnymi fragmentami caly czas oglada sie bardzo dobrze i nie kuje w oczy jakos bardzo, a mlodsza "zemsta sithow" nawet jak wylaczymy myslenie i obrzydzenie wyglada naprawde przecietnie zeby nie powiedziec slabo....


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 16 stycznia 2018, o 10:42 
Avatar użytkownika
rooooooooooki
Offline

Od: 4 maja 2014, o 23:09
Posty: 3677
Akurat w weekend tefałen załatwił mi dwa super wieczory.
Najpierw w sobote na Fabule (chyba) rzucili Drużynę Pierścienia - no i powiem, że efekty lekko już trącą myszką. Zwłaszcza rendery dają się rozpoznać, ale właśnie - rozpoznać, a nie że wyglądają jak praca zaliczeniowa studenta na grafice 3d. Poza tym ten film jest tak przebogaty w treści, że oglądało się go znakomicie nawet pomimo reklam, które wydłużyły czas seansu o jakieś 40%.
A potem, w niedziele na glównym kanale rzucili Imperium Kontratakuje. Bez dwóch zdań najzajebistsze Gwiezdne Wojny ever. Boże, jak sobie porównałem rozwój postaci, set-up całego świata i historii Jedi tam zaprezentowane do tych popłuczyn z najnowszej serii, to naprawdę można się rozejść. Przecież tam Luke jest takim świetnym protagonistą - od samego początku mu kibicujesz, mentorski trolling w wykonaniu Yody to mistrzostwo, a do tego dochodzą jeszcze świetnie napisane dowcipno-pikantne relacje Hana z Leią i porywająca postać Vadera... to se ne vrati, ale tam była czysta magia.

_________________
You believe in the angels or the saints or there's such a thing as a state of grace. And you believe it, but it's got nothing to do with reality. It just an idea. I mean you got your ideas and you got reality, and they're all... they're all fucked up.

nie ma mnie nigdzie, z Wami też | cybernetyczna dupa | lekarze zaszczepili mnie | nie kontaktuje się
cyberkomuna wali mnie | nie muszę dzielić się | pierdole fejsa | pierdole mocno go


since 22/4/2003


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 16 stycznia 2018, o 11:22 
Avatar użytkownika
Pan Bob Budowniczy Kierownik
Offline

Od: 4 maja 2014, o 20:00
Posty: 5587
Lokalizacja: Gdańsk / Wyszków
I wszystko w temacie. Też oglądałem i miałem identyczne odczucia.

_________________
"Powolna degradacja całkowitej sumy funkcji, które stawiają opór śmierci."


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 16 stycznia 2018, o 12:43 
Mr. Kroper
Offline

Od: 4 maja 2014, o 18:56
Posty: 3688
Pq - jasne ze traca myszka. Ale ogrom "nie CGI" calkowicie to niweluje... ppza ogniem w Morii... on tragicznie wyglada juz od wydania DVD ;)


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 16 stycznia 2018, o 15:26 
Avatar użytkownika
Grzechu z Polityki
Offline

Od: 4 maja 2014, o 19:45
Posty: 2493
Co tam LOTR. Terminator 2 do tej pory wygląda super. Sztuka polega na tym, żeby CGI było tam gdzie jest niezbędne (LOTR), albo wnosi wartość dodana (Terminator 2). Inaczej powstają takie powtórki jak Hobbit, który na dzień dobry wypalał oczy

Wysłane z mojego Moto G (5) Plus przy użyciu Tapatalka

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 16 stycznia 2018, o 18:26 
Avatar użytkownika
Król Sucharów
Offline

Od: 5 maja 2014, o 09:00
Posty: 13697
Dokładnie to miałem dać za przykład. T2 dalej wygląda zajebiście.

Poza tym wszystko wymienione w tych postach (łącznie chyba z prequelami) wygląda lepiej niż Steppenwolf w Justice League. I shit you not.

_________________
Obrazek

"To nie baśń, to życie. Parszywe i złe. Więc do cholery i zarazy przeżyjmy je w miarę przyzwoicie. Ograniczmy ilość czynionych innym krzywd do niezbędnego minimum."

Old FŚGK number is 31 610.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 17 stycznia 2018, o 15:37 
Avatar użytkownika
Król Sucharów
Offline

Od: 5 maja 2014, o 09:00
Posty: 13697
American Aassassin - American Aassassin zaczyna się nieźle, choć w sposób typowy dla filmów akcji. Nasz bohater, Mitch Rapp, traci ukochaną w ataku terrorystycznym, a sam zostaje w nim ranny. To wydarzenie zmienia jego życie. Od teraz poświęci się jednemu celowi – rozpracowaniu i likwidacji (najwyraźniej wszystkich) komórek terrorystycznych. I na tym etapie film jest jeszcze całkiem ciekawy. Scena na plaży, która zawiązuje akcję, nakręcona jest wręcz pomysłowo. Są emocje! Niemal z miejsca współczujemy (i kibicujemy) głównemu bohaterowi. Niestety to miłe złego początki.

W jednej z akcji przeszkodzi Mitchowi armia USA. Ale wkrótce chłopak zostanie przez nią zwerbowany i wysłany na szkolenie do Stana Hurleya (Michael Keaton), pod którego czujnym okiem ma udoskonalić swoje metody tropienia i zabijania. Rzeczony Hurley robi w branży od dawna i okazuje się, że jeden z jego pupili – Ghost (Taylor Kitsch) – uznawany dotąd za zaginionego, działa aktywnie w terenie i pomaga wrogom wolnego świata w zdobyciu bomby atomowej.

Dużo? A to dopiero niecała połowa filmu. “American Assassin” cierpi na nadmiar bohaterów, nadmiar wątków i bałagan w scenariuszu. Czyli ma wszystko to, co potrafi kompletnie popsuć kino akcji. Zemsta Mitcha na terrorystach, zemsta Ghosta na Hurleyu, walka z terroryzmem, tło polityczne, relacja mistrz-uczeń… Jest tego po prostu za dużo. Trafia się nawet polski wątek i znów można boki zrywać kiedy Amerykanie próbują rozmawiać po naszemu.

Prawda jest taka, że najlepsze filmy akcji są wręcz urzekająco proste. Mamy w nich bohatera o jasnej motywacji, który staje naprzeciw potężnych wrogów, tudzież innych przeszkadzających mu okoliczności. Tymczasem w “American Assassin” nic nie jest proste, a efektowne pościgi, strzelaniny i bijatyki toną w morzu kiepskich dialogów i nudnej ekspozycji. Efekciarski finał kompletnie nie budzi emocji, bo na tym etapie po prostu przysypiałem z nudów. Kilka ciekawszych momentów i naprawdę niezłe kreacje Keatona czy O’Briena może i ratują ten film przed byciem kompletną porażką, ale to nadal za mało, żeby komukolwiek to dziełko polecić. Taylor Kitsch też się stara, ale scenariusz jest jaki jest i gość po prostu nie dostał sensownego materiału.

W ostateczności film można obejrzeć albo do kotleta, albo podczas prasowania, albo przy wykonywaniu jakiejkolwiek innej czynności, która pochłania przynajmniej połowę uwagi widza. Należy pilnować, aby przypadkiem nie skupić na filmie zbyt dużo uwagi, bo wówczas może zadziałać jak pigułka nasenna. 4/10

http://zabimokiem.pl/kino-akcji-dobre-na-bezsennosc/

_________________
Obrazek

"To nie baśń, to życie. Parszywe i złe. Więc do cholery i zarazy przeżyjmy je w miarę przyzwoicie. Ograniczmy ilość czynionych innym krzywd do niezbędnego minimum."

Old FŚGK number is 31 610.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 17 stycznia 2018, o 17:00 
Avatar użytkownika
Bambus Junior
Offline

Od: 4 maja 2014, o 19:10
Posty: 1667
W pełni zgadzam się z tym, że najlepsze filmy akcji to te, które mają prosto zawiązaną fabułę i konkretny cel. Dlatego John Wick był tak fajny. Staroszkolny akcyjniak gdzie mamy bohatera z, w pewnym sensie, uzasadnioną wendettą i cały film skupia się na tym jak ją dokonuje.

_________________
What Darwin was too polite to say, my friends, is that we came to rule the earth not because we were the smartest, or even the meanest, but because we have always been the craziest, most murderous motherfuckers in the jungle.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 18 stycznia 2018, o 17:30 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4313
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Cytuj:
z, w pewnym sensie, uzasadnioną


Żaden właściciel psa nie użyłby takiego sformułowania ;)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 18 stycznia 2018, o 20:52 
Avatar użytkownika
Konsolowiec
Offline

Od: 5 maja 2014, o 20:40
Posty: 761
Call me by your name

Jaki ciepły i ładny film! Lata 80, wioska na północy włoch, lato - bajka! Od razu się robi cieplej.
Bardzo dobrze zagrany i zrealizowany, aczkolwiek nie będe owijał w bawełnę - gejowski wątek romantyczny to nie jest coś co oglądam z przyjemnością, na szczęście może poza jednym wyjątkiem obyło się bez skipów, muszę przyznać że było widać chemię między aktorami.
Świetna muzyka - obejrzałem w weekend a do dziś za mną chodzi "love my way" od psychedelic furs.
Ten młody nominowany do globa może nieźle namieszać, świetnie zagrał.

Ogólnie tak - jeżeli nie odrzucaja cię homoseksualny wątek i masturbacja owocami to polecam.

8/10


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 18 stycznia 2018, o 22:50 
Avatar użytkownika
Pan Bob Budowniczy Kierownik
Offline

Od: 4 maja 2014, o 20:00
Posty: 5587
Lokalizacja: Gdańsk / Wyszków
Brawl in Cell Block 99

Film ma już polski tytuł ale nie podaję, żeby się dodało do dwóch pozostałych recenzji. Dawno już nie pisałem w tym temacie ale czuję się w obowiązku polecić najlepszy film 2017 roku, jaki do tej pory widziałem. Gdyby za kręcenie Skazanych na Shawshank wzięli się do spółki Tarantino, Michael Mann i jakiś azjatycki reżyser od realistycznego, brudnego kina kopanego, to pewnie wyszłoby coś w stylu Bloku 99.
Generalnie odsyłam do recenzji Pquelima, z którą zgadzam się w 100% a nie potrafię tak ładnie pisać. Mamy prostą historię gościa, który trafia do więzienia i... robi tam rozróbę. Ma swoją motywację, dzięki spokojnej ekspozycji na początku filmu doskonale wiemy, dlaczego zachowuje się tak a nie inaczej. Siłą tego filmu jest prostota. Prosta historia, prosto przedstawione postacie, proste środki, za pomocą których fabuła idzie do przodu, proste zdjęcia. Proste ale nie prostackie, dokładnie takie, jak być powinny.
Osobne słowa uznania należą się odtwórcy głównej roli. Vince Vaughn kojarzy mi się ze słabymi komediami romantycznymi i świetną rolą u Gibsona, do której zupełnie nie pasował aparycją. Za Blok 99 gość powinien dostać co najmniej nominację do Oscara, a reżyser drugą za poprowadzenie tej postaci. Czapki z głów.
Obejrzyjcie ten film. Jest krwisty, brutalny, paradoksalnie całkiem spokojny ale po wolnym początku do samego końca trzyma widza za gardło.
Muszę w końcu nadrobić Bone Tomahawk.

9/10

_________________
"Powolna degradacja całkowitej sumy funkcji, które stawiają opór śmierci."


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 19 stycznia 2018, o 05:49 
Avatar użytkownika
rooooooooooki
Offline

Od: 4 maja 2014, o 23:09
Posty: 3677
Crowley napisał(a):
Generalnie odsyłam do recenzji Pquelima, z którą zgadzam się w 100% a nie potrafię tak ładnie pisać.


generalnie to dziękuje za uznanie, ale nie mogę się zgodzić. Akurat Voo wielokrotnie udowadniał, że pisać potrafi znakomicie.

_________________
You believe in the angels or the saints or there's such a thing as a state of grace. And you believe it, but it's got nothing to do with reality. It just an idea. I mean you got your ideas and you got reality, and they're all... they're all fucked up.

nie ma mnie nigdzie, z Wami też | cybernetyczna dupa | lekarze zaszczepili mnie | nie kontaktuje się
cyberkomuna wali mnie | nie muszę dzielić się | pierdole fejsa | pierdole mocno go


since 22/4/2003


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 19 stycznia 2018, o 07:32 
Avatar użytkownika
Pan Bob Budowniczy Kierownik
Offline

Od: 4 maja 2014, o 20:00
Posty: 5587
Lokalizacja: Gdańsk / Wyszków
Gdyby Voo też napisał recenzję tego filmu i dał 9, to odesłałbym do jego tekstu. ;)

_________________
"Powolna degradacja całkowitej sumy funkcji, które stawiają opór śmierci."


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 19 stycznia 2018, o 19:14 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Od: 4 września 2014, o 17:06
Posty: 1035
Sword of the Stranger
Film z 2007 roku. Mały chłopiec i jego pies próbują dostać się do klasztoru. Pomaga im w tym tajemniczy nieznajomy. Klasyczny setting dla Kurosawy czy starych westernów. Świetne anime, piękna muzyka, polecam.
8/10


Góra
 Zobacz profil  
      
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2124 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 39, 40, 41, 42, 43

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL