FSGK.PL

since 1998
Teraz jest 26 maja 2018, o 15:57

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 294 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6
Autor Wiadomość
PostNapisane: 31 grudnia 2017, o 16:13 
Avatar użytkownika
Grzechu z Polityki
Offline

Od: 4 maja 2014, o 19:45
Posty: 2594
Ptaszor napisał(a):
Jarosław Grzędowicz - Hel 3
1/10


E, no bez przesady. Ja rozumiem, że po Olimpie polskiej fantastyki w rozrywkowym wydaniu jakim jest "Pan Lodowego Ogrodu" Hel 3 jest sporym zawodem, ale come on... 1/10 to jest 50 twarzy Greya bez 3 poprawnych zdań pod rząd czy coś takiego, a nie książka z problemami, zakończeniem z czapy i zbyt ordynarnym rzucaniem w twarz poglądami autora.

Ja słuchałem w audiobooku i pomiędzy nudnym początkiem i zakończeniem z dupy jest trochę fajnych rzeczy. Fakt, że Hel 3 jest przeciętny i nie powinno się pisać książki jak się nie ma pomysłu na zakończenie :P

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 1 stycznia 2018, o 21:36 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4638
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Obrazek

Christopher Clark - Lunatycy. Jak Europa poszła na wojnę w roku 1914

Książka o przyczynach wybuchu I wojny światowej oraz o tym, dlaczego mocarstwa przystąpiły do niej w takiej a nie innej konfiguracji sojuszy. Przyjęcie w Traktacie wersalskim zapisu o winie państw centralnych oraz bardzo skuteczna propaganda z czasu wojny ukształtowały na lata spojrzenie zarówno historyków jak i popularne poglądy na przyczyny jej wybuchu. Przywołując bliską nam dziedzinę - nawet w grach typu Battlefield 1, wydanych blisko 100 lat od zakończenia zmagań nadal Niemcy i Austriacy robią za kogoś w rodzaju proto-Nazistów, "Hunów" i głównych winowajców konfliktu. Podobnie w niezliczonej ilości książek i filmów. Na szczęście Clark prezentuje bardzo trzeźwe podejście do historii i uzmysławia czytelnikowi, że nie ma mowy o pojmowaniu tej wojny jako "słusznej" przez którąkolwiek ze stron, choć paradoksalnie wszystkie strony tak ją właśnie postrzegały. Wszyscy uważali się za napadniętych i sprowokowanych.
Książkę rozpoczyna opis zamachu na... Nie, nie na Franciszka Ferdynanda w Sarajewie, w 1914 roku. Zamachu na serbskiego króla Aleksandra Obrenowica, dokonanego w 1903 roku, przez grupę oficerów-nacjonalistów. Od tego wydarzenia autor przechodzi do opisu politycznej i społecznej sytuacji w Serbii a potem szerzej - na całych Bałkanach. Opisuje wojny bałkańskie, rywalizację Rosji z Anglią, Rosji z Austro-Węgrami, agresję Włoch w Afryce Północnej. Dużo miejsca poświęca sytuacji w monarchii Austro-Węgierskiej, którą traktuje z pewną sympatią a przynajmniej nie przychyla się do poglądów o tym, że państwo to skazane było na rozpad. Pisze o politycznym układzie sił w każdym z mocarstw, nastrojach w ich społeczeństwach, roli prasy, postawach i poglądach władców i polityków, zmieniających się wzorcach męskości itd.
Książka jest bardzo drobiazgowa i erudcyjna, momentami przez to nieco nudna gdy od dynamicznych wydarzeń przechodzi do opisów zakulisowych rozgrywek gabinetowych. Brakowało mi w niej większej ilości map - musiałem co chwila posiłkować się Internetem. Mimo wszystko uważam, że to lektura obowiązkowa, która pozwala wyleczyć się z pewnych utartych schematów myślenia. Niestety nie nastraja optymistycznie świadomość, że miliony ludzi pomaszerowały na śmierć, tak naprawdę nie rozumiejąc o co w tym wszystkim chodzi a politycy i generałowie, którzy o tym decydowali nie zawsze kierowali się racjonalnymi przesłankami. 9/10

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 6 stycznia 2018, o 21:59 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Od: 1 września 2017, o 00:22
Posty: 255
Lokalizacja: Swansea (taki Sosnowiec w UK)
Obrazek

Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury

Wspóczesne media nieustannie zalewają nas ciągłym strumieniem informacji o terroryźmie, wojnach i przestępczości. Przez to większość ludzi jest przekonana, że ze światem dzieje się źle i że wkrótce cywilizacja utonie we krwi.

Autor, Steven Pinker, również nie był optymistą do czasu, gdy zobaczył dane historyczne dotyczące przemocy. Okazuje się, że ilość przemocy nie wzrasta, lecz, o dziwo, od stuleci jej natężenie w różnych postaciach stopniowo maleje. Ta nieoczekiwana informacja jest właśnie przyczną, dla której autor postanowił zgłębić psychologię przemocy i która stała się inspiracją do napisania Zmierzchu Przemocy.

Pinker w pierwszej części swojej książki analizuje dostępne dane dotyczące przemocy i wykazuje empirycznie globalny trend w zaniku wszystkich istotnych jej rodzajów, podaje ewolucyjny kontekst oraz poszukuje kandydatów na potencjalne przyczyny zmian. W następnej części autor omawia z kognitywistycznej perspektywy mentalne mechanizmy odpowiedzialne za powstawanie oraz tłumienie agresji. Autor ocenia różne hipotezy dotczyące tego, co jest odpowiedzialne za ostatni spadek przemocy, który nastąpił po drugiej wojnie światowej. Pinker wysnuwa również i wiarygodnie agumentuje własną hipotezę dotyczącą tego trendu.

Pomimo swego optymizmu, Steven Pinker twardo stoi na ziemi. Nie sądzi, że przemoc da się wyeliminować całkowicie. Otwarcie również przyznaje, że historia jest nieprzewidywalna i obecny kierunek zmian może się odwrócić. Przekonuje jednak, że milenialny wręcz pesymizm wyrażany przez wielu proroków rychłej apokalipsy jest niepoparty dowodami. Pokazuje że można wierzyć w diagnozę ludzkiej natury Hobbsa i mimo tego być optymistą.

Język, którym operuje autor, jest lekki i pełen humoru, sprawia to, że książkę czyta się z przyjemnością. Dotyczy to nawet dosyć mrocznego opisu przemocy z początków naszych dziejów. Książka ze względu na ogrom podjętego tematu jest bardzo długa (prawie 900 stron nie licząc przypisów), pomimo tego przeczytałem ją w kilka wieczorów.


Polecam.
Chyba najlepsza książka popularnonaukowa jaką do tej pory przeczytałem.
10/10


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 15 stycznia 2018, o 00:56 
Avatar użytkownika
Pan Bob Budowniczy Kierownik
Offline

Od: 4 maja 2014, o 20:00
Posty: 5825
Lokalizacja: Gdańsk / Wyszków
Joseph Heller - Paragraf 22

Rok 2018 zacząłem książkowo z grubej rury. Książkę kupiłem przypadkiem, bo walała się w Kauflandzie między książkami kucharskimi a kolorowankami, więc dorzuciłem ją do chleba i papryczek z serkiem. Dobrze, że miałem wtedy ochotę na papryczki.
O czym jest ta powieść? O amerykańskich lotnikach w czasie drugiej wojny światowej, stacjonujących we Włoszech. O szaleństwie wojny i szaleństwie całego świata. Przez jakieś 2/3 jest to absurdalna opowieść o Yossarianie, który udaje, że choruje, żeby nie musieć latać bombowcem a na co dzień mieszka z nieboszczykiem, o majorze majorze majorze Majorze, do którego można przyjść tylko wtedy, gdy nie ma go w biurze, o pułkowniku Scheisskopfie, który urządza defilady i o syndykacie porucznika Milo Minderbendera, który wymyślił bawełnę w czekoladzie. Absurdy osiągają absolutne wyżyny i czyta się to jak jakieś zapiski z psychiatryka. Ale to nie jest wesoła powieść. Tylko szaleństwem można odpowiedzieć na szaleństwo i tylko szaleniec nie byłby szalony na wojnie. Końcówka to potwornie gorzkie i smutne rozliczenie się z wojną i całym światem.
Polecam każdemu. Nie bez powodu to jedna z najważniejszych powieści XX wieku. Pośmiejecie się, zamyślicie, może nawet uronicie łzę. Na pewno nie zostaniecie obojętni. Nie jest to proste czytadło, bo narracja jest mocno zaburzona w czasie, wątki wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego, czasami można odnieść wrażenie, że to jakiś strumień myśli. To tylko złudzenie, bo całość jest dokładnie przemyślana i nie ma w niej przypadku. Heller nie był wariatem, za to całkiem możliwe, że był geniuszem (albo plagiatorem :>).

9/10

_________________
"Powolna degradacja całkowitej sumy funkcji, które stawiają opór śmierci."


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 15 stycznia 2018, o 10:07 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Od: 1 września 2017, o 00:22
Posty: 255
Lokalizacja: Swansea (taki Sosnowiec w UK)
Mi się w Paragrafie 22 najbardziej "spodobała" prywatna usługa bombardowania.

Skoro paragraf ci się spodobał, spróbuj "Przygody dobrego wojaka Szwejka" (jeśli jescze nie czytałeś).


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 20 stycznia 2018, o 15:49 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4638
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Obrazek

Marek Wałkuski - To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki

Marek Wałkuski, korespondent Polskiego Radia w Stanach, w każdy piątkowe popołudnie na falach radiowej Trójki opowiada anegdotę związaną z jakimś nieudanym napadem na bank. Ma o czym opowiadać, bo w USA corocznie dokonywanych jest kilka tysięcy tego typu przestępstw. Z tych anegdot wziął się pomysł na książkę, już trzecią w dorobku dziennikarza i zarazem trzecią poświęconą amerykańskiej codzienności.

Siłą rzeczy dużo tu historyjek o przestępcach-nieudacznikach, przy których postacie z komedii Woody Allena to ultra-profesjonaliści. Na szczęście pan Wałkuski podszedł to tematu szerzej i napisał co nieco o amerykańskim systemie prawnym, o historii FBI, historii dolara, najsłynniejszych przestępcach w rodzaju Butcha Cassidy'ego i Sundance Kida, Jassie Jamesa czy Bonnie i Clyde'a. Opisał nawet rozwój zabezpieczeń bankowych, które ewoluowały do sznurka przywiązanego od dzwonka w ogólnokrajowe systemy elektroniczne. Krótko pisząc - rzetelna robota. Niestety - odtwórcza.

Dwie pierwsze książki Marka Wałkuskiego były fajniejsze, bo przedstawiały jego spojrzenie na Amerykę, stanowiły zbiór jego komentarzy i przemyśleń. Tutaj mamy do czynienia z obiektywną wiedzą, którą ciekawska osoba znająca co nieco język angielski jest w stanie bez problemu znaleźć w Internecie. Pozostaje pytanie jak wysoko ocenić to, że ktoś to wszystko zebrał wg jakiegoś klucza, zgrabnie opisał, stworzył spójną całość? Szczerze pisząc - nie wiem. Książkę przeczytałem z zainteresowaniem ale nie da się ukryć, że to co w niej warte zapamiętania można przeczytać za darmo w sieci a cała część anegdotyczna i tak wylatuje z głowy. 5/10

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 20 stycznia 2018, o 17:23 
Avatar użytkownika
Pan Bob Budowniczy Kierownik
Offline

Od: 4 maja 2014, o 20:00
Posty: 5825
Lokalizacja: Gdańsk / Wyszków
Dostałem pod choinkę ale jeszcze czeka na swoją kolej. Poprzednie dwie książki Wałkuskiego były w porządku.

_________________
"Powolna degradacja całkowitej sumy funkcji, które stawiają opór śmierci."


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 20 stycznia 2018, o 19:35 
Avatar użytkownika
menda+
Online

Od: 4 maja 2014, o 15:19
Posty: 3865
Lokalizacja: Tír na nÓg
Ta nic nie urywa, ale jak Voo pisze. Dobre opracowanie wiedzy powszechnej.

_________________
Obrazek
How do you prove that you exist...? Maybe we don't exist...
"Ty jesteś menda taka pozytywna" - colgatte
#sgk 4 life.
Old FŚGK number is 12526


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 20 stycznia 2018, o 20:17 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Od: 5 maja 2014, o 08:43
Posty: 1123
Crowley napisał(a):
Joseph Heller - Paragraf 22
9/10
Mała poprawka redakcyjna, bo widzę, że się Crowleyowi palec na klawiaturze numerycznej omsknął: 10/10

:D

_________________
"Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka" - Alexis de Tocqueville
"Nazywam lewactwem wszelkie zapędy do naprawiania świata, nieliczące się z realiami natury ludzkiej” - Bogusław Wolniewicz


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 20 stycznia 2018, o 23:34 
Avatar użytkownika
Loara
Offline

Od: 4 maja 2014, o 19:57
Posty: 1677
Lokalizacja: Słoik City
Raczej 9/11 ;P

_________________
Stawiajcie przed sobą większe cele. Ciężej chybić.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 20 stycznia 2018, o 23:49 
Avatar użytkownika
Pan Bob Budowniczy Kierownik
Offline

Od: 4 maja 2014, o 20:00
Posty: 5825
Lokalizacja: Gdańsk / Wyszków
Nie ważne oceny. Ważne, żeby czytać. Czytanie to obok jedzenia najprostsza przyjemność w życiu. A nie tuczy.

_________________
"Powolna degradacja całkowitej sumy funkcji, które stawiają opór śmierci."


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 21 stycznia 2018, o 00:46 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Od: 4 września 2014, o 17:06
Posty: 1168
Crowley napisał(a):
Nie ważne oceny. Ważne, żeby czytać. Czytanie to obok jedzenia najprostsza przyjemność w życiu. A nie tuczy.

Z tym czytaniem to sam nie wiem. Wszyscy mnie zachęcają, żeby czytać, czytać, czytać. Wytworzyła się jakaś dziwna kultura czytania. Nie czytasz - gnijesz, nie należysz. Może dotyczy to nowości i chodzi bardziej o kupowanie niż czytanie książek, ale coraz bardziej mnie to irytuje, bo coraz częściej nowości, które zakupiłem i przeczytałem zniechęcają do dalszego czytania. I jeszcze te durne zakładki - ostatnio przysłali z napisem, cytuję: "Dinozaury nie czytały i wyginęły! Przypadek?" TAK! CO MA PIERNIK DO WIATRAKA!?!


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 21 stycznia 2018, o 01:37 
Avatar użytkownika
Pan Bob Budowniczy Kierownik
Offline

Od: 4 maja 2014, o 20:00
Posty: 5825
Lokalizacja: Gdańsk / Wyszków
Zmień towarzystwo. ;) Ja przez podobne gadanie i nagabywanie kolegów mam awersję do biegania.

A nowości czytam dość rzadko. Przecież mam do nadrobienia tyle staroci, że nigdy nie będę na bieżąco z literaturą.

_________________
"Powolna degradacja całkowitej sumy funkcji, które stawiają opór śmierci."


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 21 stycznia 2018, o 15:31 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4638
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Czytanie psuje wzrok (wiem coś o tym) i zabiera czas, który można by przeznaczyć np. na jakąś aktywność fizyczną. Znam ludzi, którzy poza podręcznikami w życiu nie zajrzeli z własnej woli do książki i jakoś funkcjonują. Niektórzy całkiem dobrze i nawet nie mogę o nich powiedzieć, że są jacyś nierozgarnięci czy mniej inteligentni.

Cała masa pochłanianej przez ludzi literatury to chłam na naprawdę urągającym poziomie. Jeśli ktoś mi mówi, że np. pasjami czyta, bo ja wiem... Np. romanse albo fantastykę militarną to wiem, że równie dobrze mógłby tego nie robić i nic by mu nie ubyło :P Chociaż oczywiście nie mówię tego.

Sam bardzo lubię czytać ale nie mitologizuję tego hobby. Kiedyś hasło, że lubi się czytać oznaczało, że człowiek znał przynajmniej jakiś kanon kultury i że np. podążał własną ścieżką. Teraz to często moda, chęć przynależności do jakieś grupy, zamanifestowania czegoś, uleganie reklamie. Generalnie - sposób wyrażenia siebie taki jak wiele innych.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 21 stycznia 2018, o 20:38 
Avatar użytkownika
rooooooooooki
Offline

Od: 4 maja 2014, o 23:09
Posty: 3902
Voo napisał(a):
Cała masa pochłanianej przez ludzi literatury to chłam na naprawdę urągającym poziomie.


plus jeden plus jeden



Ale czytanie jest super. I zawsze żałuje, że za mało jeżdżę bo tylko wtedy mam czas coś poczytać. NAprawdę dobra książka > dobry film/gra/sport/seks. :P

_________________
You believe in the angels or the saints or there's such a thing as a state of grace. And you believe it, but it's got nothing to do with reality. It just an idea. I mean you got your ideas and you got reality, and they're all... they're all fucked up.

nie ma mnie nigdzie, z Wami też | cybernetyczna dupa | lekarze zaszczepili mnie | nie kontaktuje się
cyberkomuna wali mnie | nie muszę dzielić się | pierdole fejsa | pierdole mocno go


since 22/4/2003


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 22 stycznia 2018, o 12:53 
Avatar użytkownika
Waniaaa!
Offline

Od: 4 maja 2014, o 19:07
Posty: 2717
Czytanie jest fajne. Świadome czytanie jest zajebiste. Czyli jeżeli po prostu łapiesz czytadła (typu romanse, kryminały, fantasy, itd. - oczywiście wszystkie z gatunku lekkich) no to super, masz jakieś zajęcie. Za to jeżeli świadomie wybierasz lektury, jesteś w stanie ocenić jakoś zawartych tam informacji i po prostu poświęcasz trochę czasu na analizę po co sięgnąć, no to wtedy masz dostęp do oceanu wiedzy. Trochę jak z internetem. Możesz czytać np. reportaże z linii frontu, najnowsze artykuły na nature, prowadzić dyskusje na dobrym forum (:>), ale możesz też oglądać przez 5 godzin śmieszne kotki. ;P

_________________
IRON MAIDEN are KINGS

"Jedynym właściwym stanem serca jest radość" Terry Pratchett R.I.P.

"errare humanum est" - i nie zapominajcie o tym.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 22 stycznia 2018, o 12:58 
Avatar użytkownika
rzuff
Offline

Od: 4 maja 2014, o 18:58
Posty: 3658
Lokalizacja: Warszawa
Ostatnio jakies 1400 stron dwóch tomów pomnika achai w dwa dwa i pół dnia przeczytałem.

Strasznie bezwartościowe, ale współlokator wypożyczył to jak się dorwałem nie mogłem przerwać. Chociaż takie czytadła to raczej jakość marna.

_________________
Obrazek
#sgk 4 life. | +12300


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 22 stycznia 2018, o 15:52 
Avatar użytkownika
Waniaaa!
Offline

Od: 4 maja 2014, o 19:07
Posty: 2717
No i fajnie. Cały cykl Achai to takie czytadła, ale cóż też przeczytałem (poza tymi nowymi, czyli chyba właśnie pomnika jeszcze nie tknąłem).

_________________
IRON MAIDEN are KINGS

"Jedynym właściwym stanem serca jest radość" Terry Pratchett R.I.P.

"errare humanum est" - i nie zapominajcie o tym.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 22 stycznia 2018, o 18:56 
Avatar użytkownika
Heavy Metal Troll
Offline

Od: 4 maja 2014, o 18:47
Posty: 4528
Pany, tera to już są tomy o tym szermierzu natchnionym z Achaji, a nie jakieśtam "pomniki".! :)

_________________
Nikt nic nie czyta, a jeśli czyta, to nic nie rozumie, a jeśli nawet rozumie, to nic nie pamięta.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 22 stycznia 2018, o 20:15 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4638
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Ło matko to koleś tyle napłodził tych książek o Achai?

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 23 stycznia 2018, o 12:41 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Od: 5 maja 2014, o 08:43
Posty: 1123
Bo to fajna dupa była, ta Achaja :)

_________________
"Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka" - Alexis de Tocqueville
"Nazywam lewactwem wszelkie zapędy do naprawiania świata, nieliczące się z realiami natury ludzkiej” - Bogusław Wolniewicz


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 23 stycznia 2018, o 13:25 
Avatar użytkownika
Waniaaa!
Offline

Od: 4 maja 2014, o 19:07
Posty: 2717
No dobra, to czytałem preludium do serii ;P

_________________
IRON MAIDEN are KINGS

"Jedynym właściwym stanem serca jest radość" Terry Pratchett R.I.P.

"errare humanum est" - i nie zapominajcie o tym.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 25 stycznia 2018, o 11:58 
Avatar użytkownika
Bambus Junior
Offline

Od: 4 maja 2014, o 19:10
Posty: 1763
Ja sobie zamówiłem tę serię gdzie jest i Achaja i Pan Lodowego Ogrodu i kilka innych więc będę nadrabiał. Wiem, że to czytadła ale po Biografii Dickinsona i kilku książkach/poradnikach może mi się przyda zwykłe czytadło :P.

_________________
What Darwin was too polite to say, my friends, is that we came to rule the earth not because we were the smartest, or even the meanest, but because we have always been the craziest, most murderous motherfuckers in the jungle.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 25 stycznia 2018, o 12:37 
Avatar użytkownika
rooooooooooki
Offline

Od: 4 maja 2014, o 23:09
Posty: 3902
będę się powtarzał, ale uważam że PLO to najlepsza polska fantstyka od czasów dobrej formy Sapkowskiego. Owszem, cykl wytraca impet a ostatni tom ewidentnie skrócony i skończony po łebkach, ale to tylko lekko zaciemnia obraz.
Inna rzecz, że od jakichś 10 lat nic nie czytałem nowego z PL, więc może ktoś już wskoczył na ten poziom.

Achaja to lekkie czytadło ze skopanym zakończeniem (mówie o orginalnym cyklu, nie znam spin-offów). Ale pierwszy tom był bardzo fajny.

_________________
You believe in the angels or the saints or there's such a thing as a state of grace. And you believe it, but it's got nothing to do with reality. It just an idea. I mean you got your ideas and you got reality, and they're all... they're all fucked up.

nie ma mnie nigdzie, z Wami też | cybernetyczna dupa | lekarze zaszczepili mnie | nie kontaktuje się
cyberkomuna wali mnie | nie muszę dzielić się | pierdole fejsa | pierdole mocno go


since 22/4/2003


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 30 stycznia 2018, o 16:07 
Avatar użytkownika
Konsolowiec
Offline

Od: 5 maja 2014, o 20:40
Posty: 793
Obrazek
Ota Pavel - Bajka o Rašce i inne reportaże sportowe
Cytuj:
Ota Pavel zaczął opisywać swoją rodzinę podczas pobytu w szpitalu psychiatrycznym. Trafił tam po olimpiadzie w Innsbrucku, gdzie zobaczył Diabła – i podpalił budynek. Mówił, że dzięki pisaniu znów staje się chłopcem. Tak powstała sławna książka Śmierć pięknych saren.
Jednak zanim znalazł się w innym świecie, pisał reportaże sportowe. Były bardzo popularne, bo Pavel „ubaśniawiał” sport. Szukał w sportowcach zwyczajnych ludzi i to sprawia, że opowieści o nich – nawet jeśli nazwiska nic nam już nie mówią – są ponadczasowe. Czescy krytycy byli zgodni: historią narciarza Raški Ota Pavel wzleciał w niebo jak ptak z rodziny ptaków morskich. Niebywały tekst!



Piękne sportowe opowieści, nie tylko dla osób interesujących się sportem. Pavel był mistrzem krótkiej formy i jego reportaże czyta się wręcz jak fikcyjne opowiadania. Mariusz Szczygieł napisał ,że Pavel "ubaśniawia" sport i tu się w pełni zgadzam. Najbardziej urzekło mnie opowiadanie o czechosłowackim biegaczu Emilu Zatopku, na pewno będę do niego wracał. Śmierć pięknych saren to może to nie jest, bo zupełnie inna tematyka, ale Ota Pavel to wyjątkowy pisarz, polecam.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 1 lutego 2018, o 20:01 
zielony
Offline

Od: 1 lutego 2018, o 19:54
Posty: 8
Przebudzenie - Anthony de Mello i Wiek krwi Bogusława Wołoszańskiego - miodzio :)


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 9 lutego 2018, o 20:13 
Avatar użytkownika
zielony
Offline

Od: 4 września 2014, o 17:06
Posty: 1168
Obrazek
Joseph Conrad, Jacek Dukaj - Serce ciemności
Mimo że Dukaj tylko spolszczył Conrada, to dokonał na nim aż transfuzji. Zdania pourywane, miejscami zajeżdża minimalistyczną poezją i rytmem fraszek, a miejscami tłumaczeniem fabuły. Ale furda to, bo po odświeżeniu sobie kilku "prawilnych" przekładów i zapoznaniu się z tym eksperymentem, przeczytałem również dopisywaną doń filozofię. Dukaj sprawnie i ze swadą potrafi wytłumaczyć się z każdego zarzucanego mu grzechu. To nie tłumaczenie, tylko jakieś wypatroszenie - moja pani, a na Zachodzie to nie takie rzeczy robią w przekładach, poza tym ja nie tłumaczę, ale dokonuję transferu przeżyć oryginalnego tekstu, który Conrad miał w głowie, zanim wysłał go do periodycznego "Magu". To nie literatura, tylko jakieś popłuczyny - mój panie, żyjemy w cywilizacji postpiśmienniczej, niedługo VR będzie nam toczył do głów wrażenia, a jam marny pisarz, mnie tylko słowa zostały, co ja mogę? Po co uwspółcześniać taką prozę? Można czytać oryginał, można chwycić za tłumaczenia, można zrobić swoje tłumaczenie - nie pasuje ci jądro, wrzuć serce, nie pasuje układ graficzny - rozbij na więcej akapitów, nie gra ci fabuła - pozszywaj ją według własnego klucza. Trzeba od razu patroszyć język? Dukaj broni się, że inny klucz odczytania mieli czytelnicy w XIX wieku, inny mają współcześni Polacy, więc on, za pomocą bliższych nam środków, posługując się cytatem Conrada o przekazywaniu wrażeń, też chciał, żeby dzisiejszy czytelnik usłyszał, poczuł i zobaczył. Że to niemożliwe czytając oryginał, bo przykładowo Afrykę mamy zbagatelizowaną i przerobioną myślową przez różnego rodzaju Discovery - nie szkodzi, pomyślał Dukaj, użyję zatem innych narzędzi. Zamiast XIX-wiecznego Towarzystwa, kierownika i rzeczywistości mamy zatem Korporację, menedżera i real. Gdyby trzymać się wytycznych, musieliby się pojawić jeszcze Janusze (czekałem z niecierpliwością), śmieszne koty, Testoviron i dymy na twichu. Założenia były piękne: jeśli ja podam ci, czytelniku, wystarczająco piękną frazę - niezależnie od jednostki, z niewielkimi różnicami, każdy otrzyma w głowie mniej więcej ten sam efekt, to samo wrażenie. Miejscami trudno się tą frazą nie zachwycić, ale w przeważającej części zgrzyta pod zębami jak tania plomba. Dukaj ufa w wyobraźnię czytelnika, ale zupełnie stracił wiarę w jego rozum. O!
3/10


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 11 lutego 2018, o 22:01 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4638
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Obrazek

Wojtek Miłoszewski - Inwazja

Opowieść o tym jak chłopcy Putina atakują Polskę. Największy plus tej książki jest taki, że nie ma tu żadnego bajdurzenia o polskich przewagach i tego typu fantastyki. Po prostu dostajemy spodziewany ciężki i dość szybki wpierdol i oczywiście nikt nam nie przychodzi z pomocą. Nie przepadam za tego typu literaturą, po książkę Miłoszewskiego sięgnąłem trochę z nudów a trochę dlatego, żeby nie sprawić przykrości osobie polecającej. Wizja rozpieprzonego kraju serwowana przez pisarza robi wrażenie. Tłumy uchodźców, panika, bombardowania, wojenne okrucieństwa itd. Pisarska praca domowa odrobiona. Tylko, że potem przychodzi zastanowienie, że właściwie po co Ruscy rozwalają to wszystko? Mosty, drogi, elektrownie itd. skoro zwycięstwo mają w kieszeni, Zachód i tak nie reaguje a tylko za chwilę sami mają problem z odtworzeniem podstaw logistyki w podbitym kraju? Atakujący zawsze starali się przejąć elementy infrastruktury a obrońcy próbowali je niszczyć a nie na odwrót. Tak mi się przynajmniej wydaje - patrz słynne mosty na Renie w czasie II wojny. Ale mniejsza z tym, rozumiem, że realizm poszedł tu na stos podsycający efektowność wizji pisarskiej. Jest tu cała gromadka postaci, niektóre z nich to naprawdę solidne łajdaki, żerujące na wojnie. Doceniam to. Ich wątki prowadzone są równolegle by gdzieś tam pod koniec nieco się pozazębiać. A propos końca to na końcu okazuje się, że to pierwszy tom jakiejś większej całości. Szczerze mówiąc na kontynuację się nie skuszę. Doskwierała mi straszna infantylność, wręcz kabaretowe ujęcie w wątkach politycznych, przedstawiających zarówno sytuację międzynarodową jak i tę na szczytach naszej władzy. Autor jest scenarzystą "Watahy" ale na pewno równie dobrze sprawdziłby się w tej roli w "Uchu Prezesa". Własną książkę popsuł manifestowaniem swoich poglądów politycznych. W efekcie "Inwazja" momentami robi wrażenie, częściej irytuje i trzeba uczciwie napisać, że jakbym jej nie przeczytał to bym nic nie stracił. Szkoda, bo mam wrażenie, że gdyby nieco poprzesuwać akcenty to mogłoby z tego wyjść przyzwoite czytadło. 4/10

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 12 lutego 2018, o 10:21 
Avatar użytkownika
Parmezan
Offline

Od: 5 maja 2014, o 12:06
Posty: 2696
A z ciekawości, te poglądy to w prawo, czy w lewo?

_________________
"Po co się kłócić z drugim człowiekiem, skoro można go zabić?"

Zarejestrowany: 8/10/2001


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 12 lutego 2018, o 21:04 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4638
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Gazeta.pl/TVN, możesz czytać ;)

Nie, żartuję. Nie chodzi nawet o poglądy ale sposób ich wyrażenia. To by pasowało do jakiejś groteski a nie gdy sąsiaduje na stronie z opisem zabijania jeńców albo cywili walczących o jedzenie.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 13 lutego 2018, o 08:24 
Avatar użytkownika
Parmezan
Offline

Od: 5 maja 2014, o 12:06
Posty: 2696
Voo napisał(a):
Gazeta.pl/TVN, możesz czytać ;)

Nie, żartuję. Nie chodzi nawet o poglądy ale sposób ich wyrażenia. To by pasowało do jakiejś groteski a nie gdy sąsiaduje na stronie z opisem zabijania jeńców albo cywili walczących o jedzenie.
Pytałem, bo Dukaj swojego czasu pisał, że fantastyka w Polsce została przejęta przez prawicowych autorów, którzy nie potrafią nie pisać bez dzielenia się swoimi poglądami.

_________________
"Po co się kłócić z drugim człowiekiem, skoro można go zabić?"

Zarejestrowany: 8/10/2001


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 14 lutego 2018, o 19:36 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4638
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
A to całkiem możliwe. Trudno mi się do tego odnieść bo nie jestem na czasie z polską fantastyką. Na pewno jednak fantastyka militarna jest u nas bardzo popularna a żeby ją lubić (pisać i czytać) to chyba trochę trzeba być chłopcem w koszulce z husarzem albo kotwicą ;)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 2 marca 2018, o 15:35 
Avatar użytkownika
Bambus Junior
Offline

Od: 4 maja 2014, o 19:10
Posty: 1763
Obrazek

Bruce Dickinson. Do czego służy ten przycisk? Autobiografia

Autobiografia gościa, który w życiu robił więcej rzeczy niż mamy do wykonania w GTAV :D. Historia od dzieciństwa do dzisiaj ale nie poczytamy tutaj o miłościach, małżeństwach, dzieciach itp. W zasadzie można nawet odnieść wrażenie, że tego w życiu Dickinsona w ogóle nie było. Oczywiście były żony, są dzieci (chyba?) ale książka kompletnie omija takie pudelkowe tematy. Jest dużo o muzyce, o pasjach, o lotnictwie i, oczywiście, o walce z rakiem. Dickinson świetnie opowiada więc czyta się to bardzo przyjemnie. Polecam.
8/10

_________________
What Darwin was too polite to say, my friends, is that we came to rule the earth not because we were the smartest, or even the meanest, but because we have always been the craziest, most murderous motherfuckers in the jungle.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 3 marca 2018, o 21:02 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4638
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Hej, Piccolo - znasz "Przygody Lorda Ślizgacza"? ;)

U mnie kolejna już "wciśnięta" przez znajomego książka. Nie lubię sprawiać ludziom zawodu i jak ktoś mi coś poleca, to czytam. Nawet jeśli już przed lekturą czuję, że niekoniecznie będę się dobrze bawił.


Obrazek

Magdalena Grzebałkowska - Beksińscy. Portret podwójny

Mam z tą książką ten sam problem, co z filmem, który uznałem za bardzo dobry i który jednocześnie mi się nie podobał. Nie można zaprzeczyć, że książka pani Grzebałkowskiej to świetna, drobiazgowo biografia a jednocześnie nie nudna i nie pisana na kolanach. Czyta się ją bardzo dobrze, mnóstwo tu wypowiedzi różnych osób, fragmentów dzienników i listów, zapisów nagrań, wszystko niezwykle zgrabnie "zmontowane" w całość. Autorka daje możliwość spojrzenia na bohaterów z różnych ujęć i perspektyw. Dodatkowo na plus wszystko to, co zawsze zwraca moją uwagę w tego typu książkach czyli całe to historyczne i społeczne tło - status artysty w PRL, codzienne problemy, praca, nauka, cała ta walka z szaro-burą rzeczywistością i jej absurdami. Trochę kulisów filmowej i radiowej pracy młodego Beksy.
Wszystko byłoby naprawdę dobrze, gdybym ja tylko choć trochę tych Beksińskich polubił. Nawet niekoniecznie polubił, zwyczajnie żeby mnie oni obaj tak nie irytowali. Zwłaszcza młody, który w książce robi jednak o wiele bardziej odpychające wrażenie niż w filmie. Z tym młodym Beksińskim w filmie było trochę kontrowersji a on przecież wypadł tam trochę jak zagubiony, samotny uczniak a trochę jak ktoś niespełna rozumu ale generalnie pozytywny. Ten z książki jest postacią jawnie niesympatyczną, arogancką, zaborczą, infantylną, zadufaną w sobie. Pada tu sporo naprawdę ostrych opinii na jego temat. Ok, pewnie mam na niego takie a nie inne spojrzenie bo ominął mnie fenomen jego audycji, nie czytywałem jego felietonów i nigdy nie zastanawiałem się kto tłumaczył Monty Pythona. Przez to nie mam w umyśle jakiejś ochronnej powłoki wokół jego osoby zbudowanej na bazie pozytywnych wspomnień.
Jeśli którykolwiek z Beksińskich nas interesuje to na pewno trzeba to przeczytać ale jeśli nie, to pomimo wszystkich walorów tej książki jej lektura może to być trochę irytująca. Polecam, nie polecam? Sam nie wiem. Ogrom pracy autorki jednak doceniam. 8/10

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 20 marca 2018, o 17:27 
Avatar użytkownika
Bambus Junior
Offline

Od: 4 maja 2014, o 19:10
Posty: 1763
Voo jeszcze nie ale chyba poszukam gdzieś po sieci :D.

_________________
What Darwin was too polite to say, my friends, is that we came to rule the earth not because we were the smartest, or even the meanest, but because we have always been the craziest, most murderous motherfuckers in the jungle.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 25 marca 2018, o 11:17 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4638
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Trailer serialu uruchomił w mojej głowie dzwonek przypominający o książce czekającej cierpliwie na przeczytanie


Obrazek

Dan Simmons - Terror

W 1845 z Anglii wyruszyły dwa okręty dowodzone przez komandora Johna Franklina. Na ich pokładach znajdowało się 130 marynarzy, żołnierzy i oficerów. Była to kolejna z serii heroicznych wypraw Royal Navy, mających odnaleźć i przepłynąć tzw. Przejście Północno-Zachodnie, czyli arktyczną morską drogę łączącą Atlantyk z Pacyfikiem. O wyprawie i jej uczestnikach wszelki słuch zaginął. Liczne ekspedycje ratunkowe, prowadzone drogą morską i lądową, odnajdowały potem jej skromne pozostałości w tym groby, ludzkie szczątki, porzucone przedmioty codziennego użytku, relacje Eskimosów. Sprawa owiana jest wielką tajemnicą do dzisiaj, choć poważne badania naukowe dostarczyły przeróżnych teorii na temat losów Franklina i jego ludzi. Te nieliczne ślady i domysły wystarczyły Simmonsowi do stworzenia kilkusetstronicowej powieści, łączącej w sobie wątki przygodowe i marynistyczne z eskimoską mitologią, polane gęstym sosem naturalistycznej grozy. Historia opowiadana jest z punktu widzenia kilkunastu autentycznych postaci, momentami toczy się w różnych miejscach a dzięki wspomnieniom bohaterów - także na różnych planach czasowych. Jednak główny wątek to historia dwóch uwięzionych w lodzie okrętów i ludzi próbujących przetrwać ekstremalne warunki oraz przeżyć ataki tajemniczego, prześladującego ich monstrum. Spokojnie, nie zdradzam zbyt wiele, tego akurat możemy dowiedzieć się już z pierwszych kart powieści. Nie ma tu jednak mowy o błahym survival horrorze. Książka Simmonsa powala rozmachem, sugestywnością opisów, merytorycznym przygotowaniem autora w tematach morskich i arktycznych a przede wszystkim nieprawdopodobnym, wylewającym się z kart klimatem niepokoju i beznadziei. Dała mi ostro po głowie, często odkładałem ją żeby coś przetrawić w myślach. Raz poruszyła mnie tak, że prawie się na nią obraziłem i rzuciłem w kąt ale na szczęście szybko mi przeszło. Przez powieść Simmonsa mam już gotową listę książek do przeczytania. Z jednej strony nienawidzę jak jakaś książka demoluje tak moje czytelnicze plany, z drugiej strony po prostu to uwielbiam. W moim wydaniu (okładka jak na załączonym obrazku) jest sporo ilustracji, mapy oraz ciekawe posłowie. Nie wiem czy tak samo jest we wcześniejszym i ostatnim, tym z serialową okładką. Bez dwóch zdań, dla mnie była to najlepsza lektura kończącej się zimy. 9/10

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 26 marca 2018, o 09:48 
Avatar użytkownika
Waniaaa!
Offline

Od: 4 maja 2014, o 19:07
Posty: 2717
Podobno w obu wydaniach content jest ten sam. Po świętach powinienem mieć właśnie nowe wydanie w łapkach to będziemy mogli zweryfikować. ;)

_________________
IRON MAIDEN are KINGS

"Jedynym właściwym stanem serca jest radość" Terry Pratchett R.I.P.

"errare humanum est" - i nie zapominajcie o tym.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 27 marca 2018, o 13:50 
Avatar użytkownika
Pan Bob Budowniczy Kierownik
Offline

Od: 4 maja 2014, o 20:00
Posty: 5825
Lokalizacja: Gdańsk / Wyszków
Brzmi fajnie. A wiecie, że powstał serial na motywach i to pod wodzą Ridleya Scotta? https://en.wikipedia.org/wiki/The_Terror_(TV_series)

Ponoć obiecujący, wczoraj była premiera pierwszego odcinka.

_________________
"Powolna degradacja całkowitej sumy funkcji, które stawiają opór śmierci."


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 27 marca 2018, o 14:02 
Avatar użytkownika
Wielki Pan Bonzo
Offline

Od: 4 maja 2014, o 14:38
Posty: 3948
Crowley napisał(a):
Brzmi fajnie. A wiecie, że powstał serial na motywach i to pod wodzą Ridleya Scotta? https://en.wikipedia.org/wiki/The_Terror_(TV_series)

Ponoć obiecujący, wczoraj była premiera pierwszego odcinka.




Voo napisał(a):
Trailer serialu uruchomił w mojej głowie dzwonek przypominający o książce czekającej cierpliwie na przeczytanie

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 27 marca 2018, o 14:24 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4638
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Co do serialu to można się obawiać, że jeśli kogoś nie kręci cała arktyczna otoczka to może mieć z tego tylko kolejną historyjkę o cosiu mordującym członków ekspedycji.

Pamiętam jaką płycizną były serialowe Filary Ziemi - też na podstawie znakomitej książki, zresztą jednej z moich ulubionych.

Jeśli coś jest na papierze mocne klimatem i mnogością detali, wiernością realiom epoki etc to nie zawsze fajnie wychodzi to w TV gdzie po prostu potrzebna jest dobra historia. Poza tym książka momentami jest hmm... dosłowna w sposób nie do pokazania w TV. Zobaczymy.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 11 maja 2018, o 23:21 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4638
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Obrazek

Bernadette McDonald - Ucieczka na szczyt

Trochę na fali niedawnych himalajskich perypetii i dramatów polskich wspinaczy i całego szumu medialnego z tym związanego, postanowiłem przeczytać coś o tej tematyce. Zaznaczam uczciwie, że moje osobiste doświadczenie wysokogórskie ogranicza się do rodzinnego wejścia na szczyt Śnieżki, w sezonie letnim, bez butli z tlenem. Nie czytałem też nigdy książek o tematyce górskiej. Padło na dzieło kanadyjskiej dziennikarki opisujące złotą erę naszej wspinaczki, czyli lata 70-te i 80-te ubiegłego wieku i postacie takie jak Kukuczka, Rutkiewicz, Kurtyka, Zawada, Wielicki i wielu innych. Wiedziałem, że nasi wymiatali ale nie sądziłem, że aż tak. Niestety nie wiedziałem też, że aż tylu Polaków zginęło w Himalajach.
Wracając do samej książki - ciekawy przypadek bo opinie o niej są bardzo dobre, zdobyła różne nagrody a tymczasem mi spodobała się tak jakoś ...średnio. Pisana jest z myślą o zachodnim czytelniku i opisy polskich realiów, choć w gruncie rzeczy rzetelne, to trącą trochę taką Narnią - powstania, wojny, bohaterscy Polacy, papież, naród wybrany. Nawet tytuł oryginalny ("Freedom Climbers") jest taki lekko dęty. Serio, pełen podziw dla Polaków ze strony autorki, co u mnie, jako polskiego czytelnika wywołuje delikatne zmieszanie. Poza tym sama tematyka czyli różne postacie ale wciąż te same historie - walka z wysokością, pogodą, brakiem tlenu, przeszkodami terenowymi, halucynacjami, odmrożeniami itd. Czekany, liny, wchodzenie, schodzenie, obozy, namioty, biwaki, tragarze, rywalizacja, kolejne śmierci itd. Pod koniec byłem już tym trochę znużony i znudzony.
W sumie to najbardziej spodobała mi się ta część, w której autorka tłumaczy fenomen polskiej wspinaczki z tamtych lat. To życie na przekór/w symbiozie z systemem komunistycznym, te specyficzne warunki, które z jednej strony utrudniały a z drugiej zachęcały do zostawania wspinaczem i do bardzo wyczynowego, zawodowego wręcz podejścia do wspinaczki. Pomimo dosłownej biedy i sprzętowego ubóstwa ci ludzie mieli w sobie jakąś absurdalną zaciętość, przez co dokonywali niebywałych wyczynów ale i pisząc wprost - ginęli jak muchy. Nie przypadkiem w górach został na zawsze uważany za najwybitniejszego wspinacza swojej ery Kukuczka. Swoją drogą opis jego śmierci, takiej szybkiej i nieheroicznej - ot, próbował się złapać ale się nie złapał więc poleciał i to na tyle - autentycznie wywołał u mnie ciarki.
Na końcu książki autorka podsumowuje, że duch górskich wojowników w narodzie polskim upadł, dawni herosi poginęli lub zestarzeli się. Polacy są zamożniejsi niż kiedyś, wolą się zabawić zamiast tracić odmrożone palce w Himalajach. Są pojedynczy wspinacze a nie ma już pokolenia, które jednocześnie wysyłało kilka wieloosobowych ekspedycji na kilka szczytów. Moim zdaniem to fajnie, że nie musimy już niczego udowadniać, mieć kompleksów, ginąć po to, żeby ktoś na drugim końcu świata myślał o nas z podziwem a tak naprawdę to nie do końca wiadomo po co i za co. 6/10

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 13 maja 2018, o 16:59 
Avatar użytkownika
Konsolowiec
Offline

Od: 5 maja 2014, o 20:40
Posty: 793
Obrazek

Świetny zbiór opowiadań młodej czeskiej pisarki, dużo tej charakterystycznej czeskiej dziwności. Poza dwoma nieco słabszymi i nie zapadającymi w pamięć opowiadaniami trzyma bardzo wysoki poziom, podobnie zresztą jak cała ta seria książek którą promuje Szczygieł. Polecam!


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 14 maja 2018, o 09:39 
Avatar użytkownika
Waniaaa!
Offline

Od: 4 maja 2014, o 19:07
Posty: 2717
@Voo: a wiesz, w sumie nigdy nie dodałem dwa do dwóch i nie myślałem o wpływie czasów komuny na polski himalaizm. Bo dla mnie himalaizm zimą to jest jakieś wariactwo i to niezrozumiałe wariactwo - jest tyle pięknych szczytów w sezonie ciepłym... Ale dokładając właśnie ten pierwiastek beznadziejnej komuny... Hm no ciekawe. Dużo w tej książce jest takiej rozkimnki, czy raczej dwa rozdziały na dziesięć?

_________________
IRON MAIDEN are KINGS

"Jedynym właściwym stanem serca jest radość" Terry Pratchett R.I.P.

"errare humanum est" - i nie zapominajcie o tym.


Góra
 Zobacz profil  
      
PostNapisane: 14 maja 2018, o 19:09 
Avatar użytkownika
Stary Człowiek, A Może
Offline

Od: 4 maja 2014, o 21:57
Posty: 4638
Lokalizacja: small village near Bydgoszczu
Raczej właśnie dwa rozdziały na dziesięć albo inaczej - jest dużo takich wzmianek ale rozproszonych po wszystkich rozdziałach.
Generalnie jak zrozumiałem to był taki mniej więcej mechanizm - robiłeś wyniki, żeby się załapać na wyjazd, dostać zgody itd. i przy okazji trzepnąć niezłą kasę na przemycie. Wracałeś do kraju, malowałeś kominy, w dwa miesiące zarabiałeś przeciętną roczną pensję i powrót w góry.
W książce pada takie zdanie, że wspinacze z Zachodu uważali, że Polacy mają kompleks niższości i robią takie rzeczy na pokaz. Polacy brali sobie do zespołu jakiegoś Anglika albo Niemca bo tamci wiedzieli, że z Polakami wejdą a w zamian za to dawali kasę na wyprawę.
Ponieważ Polacy byli nędzarzami to jak już byli pod szczytem to nie odpuszczali bo ich nie było stać, żeby łatwo zorganizować następną wyprawę itd.
Wyszedł taki paradoks, że ta czołówka to byli po prostu słabo doinwestowani ale jednak totalni zawodowcy :D
To jest właśnie taki paradoks komuny, że byli oczywiście biedni i mieli słaby sprzęt ale mogli latami zajmować się praktycznie tylko wspinaczką. A jak coś udało im się zrobić dużego to władzunia uwielbiała się tym chwalić. Dlatego też kadra była tak szeroka bo wspinaczka dawała możliwość wyjazdu i zobaczenia świata, więc mnóstwo ludzi się do tego garnęło.
Z takich czynników wzięła się pewnie ta zima w Himalajach - raz, że TRZEBA było udowodnić całemu światu, że jesteśmy LEPSI (wszystkie szczyty latem były już zdobyte zanim Polacy się tam pojawili) a dwa, że wynik stawał się bardziej spektakularny i koło kręciło się dalej.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
      
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 294 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL